{"id":2435,"date":"2023-02-14T14:50:13","date_gmt":"2023-02-14T13:50:13","guid":{"rendered":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/?p=2435"},"modified":"2026-01-28T10:22:07","modified_gmt":"2026-01-28T09:22:07","slug":"atmosfera-ziemianskiego-dworu","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/?p=2435","title":{"rendered":"<strong>Atmosfera ziemia\u0144skiego dworu<\/strong>"},"content":{"rendered":"\n<p><\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;    Poni\u017cszy tekst b\u0119dzie opisaniem atmosfery rodzinnego domu z okresu nieomal stuletniego: od prze\u0142omu XIX i XX w. po prawie ca\u0142y, tragiczny wiek XX. Spr\u00f3buj\u0119 przedstawi\u0107 wielorakie aspekty \u017cycia domu szlacheckiego w zaborze austriackim, potem wolnej Polsce, a na koniec w Polsce Ludowej. &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>      Rodzin\u0119, kt\u00f3r\u0105 zamierzam opisa\u0107, zna\u0142am bardzo dobrze. Jestem po k\u0105dzieli prawnuczk\u0105 ostatniego w\u0142a\u015bciciela maj\u0105tku w Dynowie. Do dyspozycji mia\u0142am pami\u0119tniki rodzinne i sporo zdj\u0119\u0107, niekt\u00f3re nawet z po\u0142owy XIX w. A dodawszy opowiadania o czasach dawnych z okresu mego dzieci\u0144stwa mog\u0119 przyzna\u0107, \u017ce tamten dom, tamtych cz\u0142onk\u00f3w mojej rodziny pozna\u0142am dobrze. Czasami mam nawet wra\u017cenie, \u017ce tam, u moich pradziadk\u00f3w by\u0142am, czuj\u0119 atmosfer\u0119 domu, pr\u00f3buj\u0119 rozmawia\u0107 z jego mieszka\u0144cami&#8230; Poni\u017cszy tekst b\u0119dzie wyrazem rodzinnego przywi\u0105zania i ch\u0119ci zatrzymania w kadrze wspomnie\u0144 \u015bwiata, kt\u00f3ry przemin\u0105\u0142 i ludzi, kt\u00f3rych ju\u017c nie ma. Mo\u017ce kiedy\u015b przeczytaj\u0105 go nawet dzisiejsi m\u0142odzi zdumiewaj\u0105c si\u0119, \u017ce \u017cycie wygl\u0105da\u0142o tak inaczej.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Okres, kt\u00f3rego dotycz\u0105 wspomnienia<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Stanis\u0142aw Jan Trzecieski zakupi\u0142 ziemie otaczaj\u0105ce miasteczko Dyn\u00f3w pod koniec XVIII w., a dw\u00f3r zosta\u0142 wybudowany na pocz\u0105tku XIX przez jego syna Jak\u00f3ba (pisownia oryginalna). Dzi\u015b nieistniej\u0105cy, sta\u0142 na miejscu parku miejskiego nosz\u0105cego teraz imi\u0119 jego dawnych w\u0142a\u015bcicieli. Syn Jak\u00f3ba, J\u00f3zef, oficer u\u0142an\u00f3w wojsk austriackich, \u017cy\u0142 kr\u00f3tko, umar\u0142 na kuracji w Truskawcu. Wdowa, Izabela z Urba\u0144skich (kt\u00f3ra wysz\u0142a po raz drugi za m\u0105\u017c za rodowitego Austriaka) wychowa\u0142a syna J\u00f3zefa \u2013 Zbigniewa, w atmosferze polskiego patriotyzmu. Zbigniew tak\u0105 postaw\u0119 zaszczepi\u0142 swemu synowi, Stefanowi, a memu pradziadkowi. Jemu to przekaza\u0142 maj\u0105tek: dw\u00f3r i folwark oraz ok. 1200 morg\u00f3w ziemi. Sta\u0142o si\u0119 to po zawarciu przez syna zwi\u0105zku ma\u0142\u017ce\u0144skiego w 1895 r. z Eleonor\u0105 z Jaxa-Chamc\u00f3w, pochodz\u0105c\u0105 z Wiednia, mieszkaj\u0105c\u0105 ostatnimi laty we Lwowie. (Ojciec Eleonory, Antoni Jaxa-Chamiec, ziemianin z Andruhy na Wo\u0142yniu, obj\u0119ty banicj\u0105 carsk\u0105 za udzia\u0142 w Powstaniu Styczniowym, do Kr\u00f3lestwa nie m\u00f3g\u0142 powr\u00f3ci\u0107, a jego maj\u0105tek zosta\u0142 obj\u0119ty carskim sekwestrem. Po studiach dyplomatycznych w Wiedniu pracowa\u0142 przez reszt\u0119 \u017cycia w dyplomacji austriackiej w Wiedniu i Lwowie. Jego ostatni\u0105 posad\u0105 by\u0142a prezesura rady nadzorczej kolei lwowsko-czerniowskiej).<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;Ma\u0142\u017ce\u0144stwo zawarte we Lwowie w ko\u015bciele OO. Jezuit\u00f3w b\u0142ogos\u0142awi\u0142 kuzyn pana m\u0142odego, by\u0142y arcybiskup warszawski, Szcz\u0119sny Feli\u0144ski. Arcybiskup Feli\u0144ski, zes\u0142any karnie przez carat do Jaros\u0142awia nad Wo\u0142g\u0105, by\u0142 akurat w drodze powrotnej po 20-letniej izolacji. Zbigniew wraz z \u017con\u0105, Ignacj\u0105 z Mi\u0105czy\u0144skich, usun\u0105\u0142 si\u0119 do swojej willi w Bronowicach pod Krakowem zostawiaj\u0105c synowi samodzielne gospodarowanie rodzinnym maj\u0105tkiem. Stefan mia\u0142 wtedy 31 lat, a opiek\u0119 nad rodzinn\u0105 ziemi\u0105 traktowa\u0142 jako \u015bwi\u0119ty obowi\u0105zek wobec ojczyzny. W 1904 r. wybudowa\u0142 nowy dom, zwany \u201enowym dworem\u201d dla coraz liczniejszej rodziny. Prze\u017cy\u0142 obie wojny, straci\u0142 stary dom \u2013 gniazdo rodzinne w wyniku wybuchu niemieckiej amunicji w 1944 r. Doczeka\u0142 nacjonalizacji maj\u0105tku po obj\u0119ciu w\u0142adzy ludowej, kt\u00f3ra pozostawi\u0142a rodzinie tylko ogr\u00f3d i drugi, \u201enowy\u201d dom, ledwie nadaj\u0105cy si\u0119 do zamieszkania. Zmar\u0142 w 1953 r., sze\u015b\u0107 lat po wcze\u015bniejszym odej\u015bciu \u017cony. Oboje zostali pochowani na miejscowym cmentarzu, w grobowcu rodzinnym wybudowanym przez pradziadka Jak\u00f3ba.<\/p>\n\n\n\n<p>W tzw. \u201ereszt\u00f3wce\u201d maj\u0105tku zamieszka\u0142y trzy c\u00f3rki Stefana: Kinga Moysowa i J\u00f3zefa Paygertowa, wydalone z maj\u0105tk\u00f3w swoich m\u0119\u017c\u00f3w na Podolu, oraz Anna, osoba niezam\u0119\u017cna. Prowizorka egzystencjalna \u2013 dorywcza praca w Liceum (Kinga posiadaj\u0105ca uprawnienia do nauczania j\u0119zyk\u00f3w obcych, kt\u00f3re zdoby\u0142a w czasie I wojny \u015bwiatowej w Wiedniu, uczy\u0142a j\u0119z. francuskiego i niemieckiego, a J\u00f3zef Kalasanty, m\u0105\u017c J\u00f3zefy, in\u017cynier rolnik z wykszta\u0142cenia, fizyki i chemii) oraz uprawa warzyw w resztce ogrodu \u2013 trwa\u0142a do ko\u0144ca ich \u017cycia, czyli \u015bmierci najm\u0142odszej Anny w 1993 r. Dom, dawny dw\u00f3r, w\u0142a\u015bcicielki zapisa\u0142y w testamencie ko\u015bcio\u0142owi, a potem, z por\u0119czenia proboszcza, sta\u0142 si\u0119 domem opieki dla dzieci potrzebuj\u0105cych pomocy fundacji \u201eWzrastanie\u201d im. Jana Paw\u0142a II.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Ziemia\u0144skie gospodarowanie<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>M\u0142odzi Stefanostwo Trzeciescy mieli na starcie wsp\u00f3lnego \u017cycia wszystko co potrzeba do szcz\u0119\u015bcia: m\u0142odo\u015b\u0107 i zdrowie, dobrze prosperuj\u0105cy maj\u0105tek, samodzielno\u015b\u0107, podobny system warto\u015bci i zapatrywania. Urodzi\u0142o si\u0119 im sze\u015bcioro udanych dzieci: cztery dziewczynki i dw\u00f3ch ch\u0142opc\u00f3w. Zupe\u0142nie nie znaj\u0105cej si\u0119 na gospodarstwie Eleonorze (Leonii) dom prowadzi\u0142a zaufana klucznica \u2013 przyjaci\u00f3\u0142ka, Tekla Fray. Liczy\u0142a ka\u017cd\u0105 serwetk\u0119, dzieciom matkowa\u0142a, s\u0142u\u017cbie \u201epatrzy\u0142a na palce\u201d. Dom pod jej rz\u0105dami funkcjonowa\u0142 jak dobrze naoliwiona maszyna.<\/p>\n\n\n\n<p>     Leonia mog\u0142a wi\u0119c pisa\u0107 listy do rodziny i przyjaci\u00f3\u0142, a umia\u0142a i po francusku, niemiecku i w\u0142osku, pokazywa\u0107 dzieciom wieczorami albumy ze sztuk\u0105 w\u0142oskiego renesansu, g\u0142aska\u0107 ukochane psy i hodowa\u0107 r\u00f3wnie ukochane r\u00f3\u017ce.<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Stefan gospodarowa\u0142. Po przodkach odziedziczy\u0142 nami\u0119tne ukochanie ziemi, traktowanie jej jako \u017cywicielk\u0119 i dar od Boga. Nigdy \u017caden sp\u0142achetek nie m\u00f3g\u0142 le\u017ce\u0107 od\u0142ogiem. Wszystkie czynno\u015bci rolnicze i hodowlane by\u0142y poddane tradycji, zwyczajom i niezmienno\u015bci, np. kropiono wod\u0105 \u015bwi\u0119con\u0105 byd\u0142o wypuszczane wiosn\u0105 na pastwiska. Znakomity rolnik, Stefan mia\u0142 specyficzne poj\u0119cie o dobrym administrowaniu: dobrodusznie ufa\u0142 zamiast kontrolowa\u0107 i sprawdza\u0107, nikogo nie pyta\u0142 o rad\u0119, a jako tradycjonalista pami\u0119ta\u0142 i powtarza\u0142, co w takiej sytuacji m\u00f3wi\u0142 ojciec.<\/p>\n\n\n\n<p>     Nie gromadzi\u0142 oszcz\u0119dno\u015bci, bo przy takiej postawie nie by\u0142o to nigdy mo\u017cliwe. S\u0142yn\u0105\u0142 z mi\u0142osierdzia: wspomaga\u0142 ka\u017cdego, kto by\u0142 w potrzebie, po kl\u0119skach \u017cywio\u0142owych spe\u0142nia\u0142 rol\u0119 przyw\u00f3dcy wsp\u00f3lnoty miasteczka. Hojn\u0105 r\u0119ka obdarza\u0142 ko\u015bci\u00f3\u0142 parafialny, zyska\u0142 pi\u0119kny tytu\u0142 \u201ekolatora\u201d. By\u0142y od tej postawy dobrego dziedzica, lecz wyj\u0105tkowo \u0142atwowiernego cz\u0142owieka, dwa wyj\u0105tki: na pocz\u0105tku XX w. Stefan sta\u0142 si\u0119 wsp\u00f3\u0142udzia\u0142owcem nowego m\u0142yna \u201eLeonia\u201d, a potem cegielni, razem z dwoma dynowskimi zamo\u017cnymi mieszczanami, oraz wybudowa\u0142 nowy dom obok starego dworu, finansowany przez wuja Micha\u0142a Mi\u0105czy\u0144skiego. Dom mia\u0142 by\u0107 przystani\u0105 na starokawalerskie samotne lata wuja. Argumentem dla Stefana by\u0142 fakt, \u017ce on sam mia\u0142 sporo dzieci, stary dom by\u0142 stosunkowo niewielki, zaniedbany, s\u0142owem, niewystarczaj\u0105cy. Po \u015bmierci Micha\u0142a Stefan mia\u0142 jego nowy dom odziedziczy\u0107. I tak si\u0119 sta\u0142o: wuj nie doczeka\u0142 wyko\u0144czenia domu, umar\u0142 w 1904 r. A dom sta\u0142 si\u0119 przystani\u0105 dorastaj\u0105cych dzieci, go\u015bci i letnik\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &nbsp;Katastrof\u0105 dla gospodarki Stefana okaza\u0142a si\u0119 I wojna. Zmieniaj\u0105ce si\u0119 fronty, austriacko-niemiecki i rosyjski, ukazywa\u0142y bezsi\u0142\u0119 ludno\u015bci cywilnej, zw\u0142aszcza wobec inwazji rosyjskich wojsk. Stefan w l\u0119ku zw\u0142aszcza o c\u00f3rki zabra\u0142 rodzin\u0119 i pojecha\u0142 do Wiednia. Tam sp\u0119dzili par\u0119 miesi\u0119cy doczekawszy przesuni\u0119cia frontu na wsch\u00f3d. Po powrocie zasta\u0142 totaln\u0105 ruin\u0119, folwark i zabudowania gospodarcze zniszczone, wn\u0119trze dworu zdewastowane, s\u0142u\u017cb\u0119 w rozsypce. Wspania\u0142a wyprawa Leonii zrabowana, ksi\u0119gozbi\u00f3r nie do ponownego u\u017cycia. Dziedzic zupe\u0142nie si\u0119 za\u0142ama\u0142. Nawet powstanie wolnej Polski nie doda\u0142o mu skrzyde\u0142, zw\u0142aszcza \u017ce polityka rolna rz\u0105d\u00f3w II Rzeczpospolitej by\u0142a fatalna. Nie odbudowywa\u0142, nie inwestowa\u0142, stale powtarza\u0142, \u017ce kolejna wojna tu\u017c, tu\u017c.<\/p>\n\n\n\n<p>      C\u00f3rki bardzo szybko wysz\u0142y za m\u0105\u017c za ziemian z Podola, synowie wyjechali na studia do Pary\u017ca i Gandawy (op\u0142ata studi\u00f3w zosta\u0142a sfinansowana ze sprzeda\u017cy ziemi). W domu zosta\u0142a najm\u0142odsza, Anna, zaniedbana je\u017celi chodzi o wykszta\u0142cenie, bez posagu. Pozosta\u0142a samotna do ko\u0144ca \u017cycia.<\/p>\n\n\n\n<p>      W okresie mi\u0119dzywojennym korzy\u015bci przynosi\u0142 jedynie m\u0142yn i wybudowana opodal cegielnia produkuj\u0105ca ceg\u0142y z wyrytym strzemieniem, herbem rodziny. Gospodarka rolna okazywa\u0142a si\u0119 zupe\u0142nie dekoniunkturalna, ale Stefan niczego nie zmienia\u0142: nie kontrolowa\u0142, nie liczy\u0142 dochod\u00f3w, godzi\u0142 si\u0119 na posuni\u0119cia zupe\u0142nie nierentowne, tyle \u017ce tradycyjne. Zi\u0119ciowie, Micha\u0142 Moysa i J\u00f3zef Kalasanty Paygert, obaj zamo\u017cni, znakomici nowocze\u015bni rolnicy, usi\u0142owali pom\u00f3c, radzi\u0107. Stefan s\u0142ysze\u0107 nie chcia\u0142 o jakiejkolwiek kurateli, nawet od najbli\u017cszych i bezinteresownych. Podobny los spotka\u0142 syn\u00f3w: Antoniego i Jakuba. Obaj zdecydowali si\u0119 na emigracj\u0119, pierwszy do Stan\u00f3w Zjednoczonych, drugi do Belgii. Ojciec nie chcia\u0142 nikogo dopu\u015bci\u0107 do wsp\u00f3\u0142rz\u0105d\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>     W czasie II wojny dom p\u0119ka\u0142 od rodziny, kt\u00f3ra zjecha\u0142a po wyw\u0142aszczeniach na Podolu, oraz ludzi obcych, zrujnowanych wojn\u0105 w Pozna\u0144skiem. Podobno do sto\u0142u siada\u0142o oko\u0142o dwudziestu os\u00f3b. Aby wy\u017cywi\u0107 wszystkich Stefan sprzedawa\u0142 pole. Najcz\u0119\u015bciej bez wpisu notarialnego, bo kupuj\u0105cy nie by\u0142 takim obrotem sprawy niezadowolony: \u201epo co p\u0142aci\u0107 podatek dochodowy?\u201d Po wojnie maj\u0105tek skurczony do 49 ha zosta\u0142 upa\u0144stwowiony z braku tych\u017ce wpis\u00f3w (reforma rolna dotyczy\u0142a maj\u0105tk\u00f3w powy\u017cej 50 ha).<\/p>\n\n\n\n<p>     Ca\u0142y okres powojenny, 44 lata, w starym domu, kiedy\u015b zwanym nowym, sp\u0119dzi\u0142y trzy siostry: Kinga, J\u00f3zefa i Anna. One to szamocz\u0105c si\u0119 z bied\u0105 i niedostatkami zachowa\u0142y w szarej rzeczywisto\u015bci Polski Ludowej star\u0105 kultur\u0119 i niezapomnian\u0105 atmosfer\u0119 przesz\u0142o\u015bci. Obaj synowie Stefana pozostali za granic\u0105, a Stefania, \u017cona oficera wojsk polskich, kt\u00f3ry sp\u0119dzi\u0142 ca\u0142\u0105 wojn\u0119 w oflagu, nielegalnie do\u0142\u0105czy\u0142a do niego z dzie\u0107mi w 1947 r. i osiedlili si\u0119 w Brazylii.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Przywi\u0105zanie do religii<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>       Najg\u0142\u0119bsz\u0105 nici\u0105 wi\u0105\u017c\u0105c\u0105 Stefana i Leoni\u0119 by\u0142a \u017carliwo\u015b\u0107 religijna. Zwyczaje, naturalnie, ale nade wszystko g\u0142\u0119boka i \u015bwiadoma wiara. Stefan, p\u00f3ki m\u00f3g\u0142 chodzi\u0107, nie opu\u015bci\u0142 codziennej mszy, przyjmuj\u0105c i Komuni\u0119 \u015bwi\u0119t\u0105. W tamtych, g\u0142\u0119boko przedsoborowych czasach, by\u0142o to nieomal kuriozalne: do sakrament\u00f3w przyst\u0119powa\u0142o si\u0119 raz w roku z okazji Wielkanocy. Znamienne, \u017ce nikt w \u015blady dziedzica nie szed\u0142&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>       Obdarzony wyj\u0105tkowym muzycznym s\u0142uchem cz\u0119sto zast\u0119powa\u0142 organist\u0119 przy grze i \u015bpiewie. A ze szko\u0142y \u015bredniej (kt\u00f3r\u0105 uko\u0144czy\u0142 w Rzeszowie) wyni\u00f3s\u0142 znakomit\u0105 znajomo\u015b\u0107 \u0142aciny. Zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce poprawia\u0142 ksi\u0119\u017cy, zw\u0142aszcza m\u0142odych, zazwyczaj nie\u015bmia\u0142ych wikarych. Dba\u0142o\u015b\u0107 o pi\u0119kno liturgicznego j\u0119zyka wynika\u0142a wy\u0142\u0105cznie z szacunku wobec tego, co si\u0119 w ko\u015bciele dzia\u0142o. Wielka szafa w sieni dworu by\u0142a wype\u0142niona pismami o tre\u015bci religijnej, kt\u00f3re abonowano, r\u00f3wnie\u017c z Francji. Nie by\u0142a to \u0142atwa literatura dewocyjna, a \u015bci\u015ble teologiczna. O g\u0142\u0119bokich zainteresowaniach i przemy\u015bleniach \u015bwiadcz\u0105 zapiski w starych modlitewnikach, kt\u00f3re, cudem ocala\u0142e z po\u017cogi wojennej, z pietyzmem piel\u0119gnuj\u0119 w swojej bibliotece. Religia by\u0142a w\u00f3wczas przesi\u0105kni\u0119ta duchem despotycznego patriarchalizmu: o klerze nie wolno by\u0142o rozmawia\u0107 krytycznie, wypowiedzi papie\u017ca traktowano jako nieomylne, a on sam jako najwy\u017cszy autorytet i wyrocznia we wszystkim, o czym m\u00f3wi\u0142. Co dotyczy\u0142o wiary, nie podlega\u0142o dyskusji ani krytyce. \u201eZa to B\u00f3g ci\u0119 skarze\u201d \u2013 to zdanie by\u0142o my\u015bl\u0105 przewodni\u0105 wszelkiej katechezy. Boga postrzegano jako surowego S\u0119dziego, a nie Ojca pe\u0142nego mi\u0142osierdzia.<\/p>\n\n\n\n<p>       Tradycje wynikaj\u0105ce ze \u015bwi\u0105t religijnych, do dzi\u015b zachowywane w kulturze ludowej, by\u0142y przestrzegane przez dw\u00f3r z ca\u0142\u0105 skrupulatno\u015bci\u0105. Nawet \u015bmigus-dyngus by\u0142 wa\u017cny. Ale by\u0142y i tradycje wzruszaj\u0105ce, pe\u0142ne wymowy: po Bo\u017cym Ciele dziedzic z najstarsz\u0105 s\u0142u\u017cb\u0105 je\u017adzi\u0142 po kra\u0144cach swych w\u0142o\u015bci i z pietyzmem zakopywa\u0142 w czterech rogach karteczki z tekstem Ewangelii czytanej przy ka\u017cdym z o\u0142tarzy na procesji. Czy takie postawy by\u0142y cz\u0119\u015bci\u0105 zwyczajowo\u015bci innych dom\u00f3w ziemia\u0144skich w Galicji? Trudno ocenia\u0107 z perspektywy lat. Wydaje mi si\u0119 jednak, \u017ce raczej religijno\u015b\u0107 przejawia\u0142a si\u0119 w zwyczajowo\u015bci i przywi\u0105zaniu do tradycji przodk\u00f3w ani\u017celi poprzez pog\u0142\u0119bion\u0105 wiar\u0119. Dom dynowskiego ziemia\u0144stwa by\u0142 tu raczej wyj\u0105tkiem.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Stosunek do zaborc\u00f3w<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>      O zaborcy rosyjskim m\u00f3wi\u0142o si\u0119 zawsze \u017ale: to by\u0142 wr\u00f3g niszcz\u0105cy zar\u00f3wno ducha Polak\u00f3w, jak i ich dorobek materialny. Uciekinier \u201ezza kordonu\u201d by\u0142 postrzegany jako brat w potrzebie, udzielano mu pomocy i go\u015bciny. Podobnie traktowano zaborc\u0119 pruskiego. Ale tamten \u015bwiat by\u0142 tak daleko od galicyjskiego, \u017ce tylko jakie\u015b wi\u0119zy rodzinne mog\u0142y go od czasu do czasu przybli\u017ca\u0107. Zupe\u0142nie inaczej by\u0142o w Galicji. Z Austri\u0105 wsp\u00f3\u0142pracowa\u0142o si\u0119, cesarz Franciszek J\u00f3zef by\u0142 dla wszystkich \u201enajja\u015bniejszym panem\u201d, katolicyzm jednakowo wyznawany, a porozumienie kulturowe zadowala\u0142o oba narody. Naturalnie, nie m\u00f3wi\u0119 tu o galicyjskiej n\u0119dzy wiejskiej, fatalnym szkolnictwie powszechnym czy problemach mniejszo\u015bci narodowych. Ale inteligencja i ziemia\u0144stwo \u017cy\u0142o swobodnie, byli postrzegani przez wiede\u0144ski rz\u0105d jako partnerzy we wsp\u00f3\u0142rz\u0105dzeniu Galicj\u0105, przyjmowani na cesarskim dworze. Tam w\u0142a\u015bnie Eleonora stawia\u0142a pierwsze kroki na balach, zosta\u0142a przedstawiona cesarzowi jako osoba z wystarczaj\u0105cym rodowodem szlacheckim (posiada\u0142a tzw. \u201eseize quartiers\u201d \u2013 szesnastu herbowych przodk\u00f3w) oraz c\u00f3rka wysokiej rangi urz\u0119dnika. Wszyscy m\u00f3wili znakomicie po niemiecku i czuli si\u0119 w Wiedniu (w Galicji m\u00f3wiono: Widniu, od Vien, wymowa Vin) swobodnie. Zawierano wiele ma\u0142\u017ce\u0144stw mieszanych. A objazd olbrzymiego cesarstwa nie nastr\u0119cza\u0142 cienia trudno\u015bci: od Lwowa do Wenecji nie by\u0142o \u017cadnej granicy, ani razu nie wyci\u0105gano paszportu. Ta klasa ludzi wspomina\u0142a czasy austriackie, nawet ju\u017c w wolnej Polsce, jako szcz\u0119\u015bliwe. Podobne pogl\u0105dy panowa\u0142y i w rodzinie Stefana. Upadek caratu wywo\u0142a\u0142 fal\u0119 rado\u015bci, \u015bmier\u0107 Franciszka J\u00f3zefa \u2013 smutek. M\u00f3wiono, \u017ce pomimo odzyskania niepodleg\u0142o\u015bci nic ju\u017c nie by\u0142o takie jak przedtem.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Relacje z \u017bydami<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Ogromna liczba \u017byd\u00f3w zamieszkuj\u0105cych Galicj\u0119 stanowi\u0142a \u015bwiat zupe\u0142nie odr\u0119bny od polskiego: religia, j\u0119zyk, zwyczaje, samo\u015bwiadomo\u015b\u0107. Nie mieszano si\u0119, ma\u0142\u017ce\u0144stwa prawie nie wchodzi\u0142y w rachub\u0119. \u017bydzi byli zazwyczaj zamo\u017cniejsi, nawet ci najbiedniejsi stali lepiej ni\u017c galicyjska wiejska biedota: inteligentni, umiej\u0105cy liczy\u0107 i prowadzi\u0107 interesy. Mo\u017cna by\u0142o od nich po\u017cyczy\u0107 pieni\u0105dze. Robi\u0142 to i dynowski dziedzic, zawsze bez grosza, poza okresem jesiennych zbior\u00f3w. A oddawa\u0142 ze skrupulatno\u015bci\u0105, kt\u00f3ra a\u017c dziwi\u0142a. W \u017cadnej zapisanej wypowiedzi, w \u017cadnym pami\u0119tniku rodzinnym czy wspomnieniach s\u0105siad\u00f3w nie znalaz\u0142am ani jednej wzmianki o pogardzie, z\u0142o\u015bliwo\u015bci i przymru\u017ceniu oka w opowiadaniach o \u017bydach. W tak gorliwie chrze\u015bcija\u0144skim domu to by\u0142o nie do pomy\u015blenia. W czasie II wojny dziedzic przyj\u0105\u0142 do domu m\u0142od\u0105 \u017byd\u00f3wk\u0119, Hani\u0119 Nazimek, kt\u00f3r\u0105 przywie\u017ali ze Lwowa jego c\u00f3rka i zi\u0119\u0107. Nie by\u0142o chwili wahania i pyta\u0144, cho\u0107 wiedziano, jakie konsekwencje stosowali Niemcy w razie wpadki. Na szcz\u0119\u015bcie, gdy kto\u015b z s\u0105siedztwa zacz\u0105\u0142 zbyt g\u0142o\u015bno wychwala\u0107 obrotno\u015b\u0107 Hani przyr\u00f3wnuj\u0105c j\u0105 do \u017byd\u00f3wki, ta szybko znalaz\u0142a kontakt z cudem ocala\u0142\u0105 rodzin\u0105 i wyjecha\u0142a w 1945 r. do Izraela. Doda\u0107 nale\u017cy, \u017ce wnuczki Stefana utrzymywa\u0142y z przyjaci\u00f3\u0142k\u0105 mieszkaj\u0105c\u0105 w Haifie kontakt do jej \u015bmierci.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Wychowanie dzieci<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>     Pedagogika czas\u00f3w przed I wojn\u0105 ho\u0142dowa\u0142a przekonaniu, \u017ce dziecko jest pomniejszonym doros\u0142ym. Nie interesowano si\u0119 wi\u0119c, \u017ce ma ono r\u00f3\u017cne potrzeby w okresie swego rozwoju, \u017ce postrzega \u015bwiat inaczej, \u017ce nie ma do\u015bwiadczenia, zupe\u0142nie inne emocje. Ostry autorytaryzm wychowawczy zast\u0119powa\u0142 czu\u0142o\u015b\u0107 i zrozumienie. Dzieci powinny pracowa\u0107, czyli uczy\u0107 si\u0119, niezale\u017cnie od mo\u017cliwo\u015bci intelektualnych czy emocjonalnych. Podam dwa smutne przyk\u0142ady: przyj\u0119to nauczycielk\u0119 do nauki najstarszej, 6-letniej c\u00f3rki, Kingi. Aby zaoszcz\u0119dzi\u0107, 5-letnia J\u00f3zia musia\u0142a przerabia\u0107 ten sam program bez taryfy ulgowej. Karano j\u0105 surowiej ni\u017c starsz\u0105: \u201ejest leniwa i niegrzeczna\u201d. A przecie\u017c dziecko nie nad\u0105\u017ca\u0142o zwa\u017cywszy, \u017ce uczono je r\u00f3wnolegle polskiego i francuskiego w mowie i pi\u015bmie. O surowo\u015bci kar, ja, pedagog, wol\u0119 tu nie wspomina\u0107. Kolejny przyk\u0142ad: ma\u0142y Kuba (Jakub) mia\u0142 trzy lata, gdy przyjecha\u0142a Francuzka, panna Ernestine Osiral z Alzacji, nie m\u00f3wi\u0105ca s\u0142owa po polsku. To by\u0142a znakomita metoda: dzieci po p\u00f3\u0142 roku wy\u0142\u0105cznego z ni\u0105 przebywania, a i przy stole m\u00f3wi\u0142o si\u0119 w tym j\u0119zyku, zaczyna\u0142y co nie co m\u00f3wi\u0107 same. Ale Kuba by\u0142 malutki i nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 uczy\u0107 dw\u00f3ch j\u0119zyk\u00f3w od podstaw. Nikt si\u0119 nad tym nie zastanawia\u0142: Kuba by\u0142 karany, stawiany za przyk\u0142ad z\u0142ego, leniwego dziecka, kt\u00f3re do niczego w \u017cyciu nie dojdzie. (Aby by\u0142o zabawniej, on w\u0142a\u015bnie wyemigrowa\u0142 do Belgii, tam studiowa\u0142, za\u0142o\u017cy\u0142 rodzin\u0119 i do \u015bmierci m\u00f3wi\u0142 tylko po francusku). Panna Ernestine nauczy\u0142a si\u0119 w ko\u0144cu troch\u0119 po polsku i z wielkiej mi\u0142o\u015bci wysz\u0142a za mieszka\u0144ca miasteczka, pana Pi\u0105tkowskiego.<\/p>\n\n\n\n<p>      Do dzieci ojciec Leonii, Antoni, ciep\u0142y dziadzio ze Lwowa (postawa wyj\u0105tkowa i godna tym samym wielkiego szacunku) zaanga\u017cowa\u0142 kolejn\u0105 nauczycielk\u0119, Niemk\u0119, Alicj\u0119 Pistuschek. Dzieci (nie wiem, jak biedny Kuba) po paru miesi\u0105cach m\u00f3wi\u0142y biegle w obu j\u0119zykach. Wszystkim przyda\u0142o si\u0119 to bardzo w r\u00f3\u017cnych okoliczno\u015bciach \u017cyciowych. Trzeba doda\u0107: taka forma nauczania by\u0142a dla ojca bardzo kosztowna, bo i nie do ko\u0144ca \u0142o\u017cy\u0142 na ni\u0105 dobry dziadzio ze Lwowa, kt\u00f3ry zmar\u0142 w 1905 r.<\/p>\n\n\n\n<p>      Jakimi by\u0142y dzieci poddane takiemu wychowaniu? Przede wszystkim nie\u015bmia\u0142e i przestraszone, nie oczekuj\u0105ce od rodzic\u00f3w wsparcia ani zrozumienia, a pos\u0142usze\u0144stwo i poddanie si\u0119 autorytetowi uznaj\u0105ce za najwa\u017cniejsz\u0105 cech\u0119 postawy \u017cyciowej. Takie zal\u0119knione pos\u0142usze\u0144stwo cechowa\u0142o i stosunek do religii, starszyzny rodzinnej, a w konsekwencji, u kobiet, relacje ma\u0142\u017ce\u0144skie. Ale nie by\u0142o buntu.<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;    Stwierdzano, \u017ce tak musi by\u0107, \u017ce rodzice s\u0105 bezwzgl\u0119dnie surowi dla dobra dzieci, bo inaczej nie wyros\u0142yby na ludzi porz\u0105dnych.<\/p>\n\n\n\n<p>      Jednak, co ciekawsze, wszystkie zam\u0119\u017cne c\u00f3rki Stefanostwa by\u0142y zupe\u0142nie innymi matkami ani\u017celi Leonia: ciep\u0142e, troch\u0119 nawet rozpieszczaj\u0105ce, przyjacielskie. Ale to by\u0142y ju\u017c lata mi\u0119dzywojnia, represyjna pedagogika odchodzi\u0142a w zapomnienie. I tylko czasami doros\u0142a ju\u017c J\u00f3zia m\u00f3wi\u0142a po jakim\u015b wybryku swojej czw\u00f3rki: \u201eda\u0142aby wam moja mama!\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>     Na koniec warto odnotowa\u0107 postaw\u0119 Leonii wobec hartowania dzieci. To by\u0142a jej obsesja: \u201emusicie umie\u0107 poprzestawa\u0107 na ma\u0142ym, id\u0105 ci\u0119\u017ckie czasy\u201d. Dlatego pokoje dziecinne wychodzi\u0142y na p\u00f3\u0142noc, w jednym z nich by\u0142a nawet kamienna pod\u0142oga, od wczesnej wiosny nie wolno by\u0142o na\u0142o\u017cy\u0107 but\u00f3w, a i w zimie nie zwracano uwagi na to, jak si\u0119 dziecko samo opatuli. Dzieci musia\u0142y same si\u0119 obs\u0142u\u017cy\u0107 w ci\u0105gu dnia: sprz\u0105ta\u0107 bez niczyjej pomocy, opiekowa\u0107 m\u0142odszym rodze\u0144stwem, nawet naprawi\u0107 ubranie. W du\u017cym ogrodzie by\u0142a hu\u015btawka, a we wszystkich zakamarkach du\u017cego ogrodu wolno by\u0142o si\u0119 bawi\u0107. To by\u0142a jedyna swoboda w \u017cyciu tych dzieci, bo i wakacji od lekcji nie by\u0142o: nawet nie wiedzia\u0142y, co to jest.<\/p>\n\n\n\n<p>      Same musia\u0142y dawa\u0107 sobie rad\u0119 z toalet\u0105, a przy stole siedzie\u0107 jak trusie i wszystko zjada\u0107, nawet je\u017celi porcje by\u0142y za du\u017ce lub dla dziecka niesmaczne. Grymasy \u2013 to by\u0142o s\u0142owo zakazane. Nie wolno by\u0142o mie\u0107 przeciwnego zdania ni\u017c starsi, ba, nawet odzywa\u0107 si\u0119 bez pytania i wsta\u0107 bez pozwolenia po sko\u0144czeniu posi\u0142ku. Leonia w pewnym sensie wygra\u0142a: wszystkie dzieci by\u0142y zdrowe, nie ba\u0142y si\u0119 \u017cadnej fizycznej pracy czy niedostatku. Jak\u017ce przyda\u0142o si\u0119 to podczas wojen i w czasach Polski Ludowej, gdy los nie szcz\u0119dzi\u0142 dramat\u00f3w!<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Postawa ekspiacyjna za b\u0142\u0119dy przodk\u00f3w<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>      Ziemia\u0144stwo stanowi\u0142o bezpo\u015brednich spadkobierc\u00f3w szlachty, kt\u00f3ra bezsprzecznie doprowadzi\u0142a w wieku XVIII do upadku Polski. Niemal od pocz\u0105tku niewoli powszechn\u0105 wobec dramat\u00f3w ludzkich wynik\u0142ych z \u017cycia w zniewolonym kraju by\u0142a postawa s\u0142u\u017cebno\u015bci, wyj\u0105tki od niej karano ostracyzmem opiniotw\u00f3rczym i towarzyskim. Udzia\u0142 w powstaniach narodowych by\u0142 traktowany z pietyzmem, a praca na roli jako \u015bwiadoma s\u0142u\u017cba ojczy\u017anie. Uchylanie si\u0119 od tej odpowiedzialno\u015bci by\u0142o ostro pi\u0119tnowane. Opieka dwor\u00f3w nad mieszka\u0144cami wsi dotyczy\u0142a zatrudnienia i pomocy w sytuacjach losowych. S\u0142u\u017cb\u0119 otaczano opiek\u0105, a dzieci by\u0142y uczone, najcz\u0119\u015bciej przez dziedziczk\u0119, katechizmu i historii Polski.<\/p>\n\n\n\n<p>        Tak\u0105 postaw\u0119 opisuj\u0105 dost\u0119pne do dzi\u015b pami\u0119tniki. Nale\u017cy domniemywa\u0107, i\u017c wielokrotnie pozostawa\u0142a jako postulat, a nie rzeczywisto\u015b\u0107. Jednak\u017ce rodzina b\u0119d\u0105ca bohaterem niniejszego opisu jest nadal dum\u0105 spadkobierc\u00f3w: utracjuszostwo, sk\u0105pstwo, znieczulica wobec potrzebuj\u0105cych, wyzysk, poni\u017canie \u2013 zupe\u0142nie do jej opisu nie pasuj\u0105. Patriarchalna postawa dziedzica wynika\u0142a zapewne z wychowania wed\u0142ug okre\u015blonego systemu warto\u015bci i z g\u0142\u0119boko prze\u017cywanego chrze\u015bcija\u0144stwa. W ka\u017cdym opisie tragedii miasteczka Dynowa, kt\u00f3remu zw\u0142aszcza II wojna nie sk\u0105pi\u0142a dramat\u00f3w, pojawia si\u0119 wzmianka, \u017ce to Stefan Trzecieski udzieli\u0142 pomocy pogorzelcom, przyj\u0105\u0142 ofiary powodzi, \u017ce bra\u0142 udzia\u0142 w akcjach pomocowych. Nie brakowa\u0142o go nigdy w trudnych sytuacjach, a odgrodzenie si\u0119 od \u015bwiata w wygodnym domu by\u0142o nie do pomy\u015blenia.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Szlachta a arystokracja<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;      Rodzina Trzecieskich nale\u017ca\u0142a do typowej \u015bredniej szlachty ma\u0142opolskiej. Nie znaczy to, \u017ce zwi\u0105zk\u00f3w z arystokracj\u0105 nie by\u0142o: skromniejsi arystokraci wielokrotnie zawierali zwi\u0105zki z herbowymi szlachciankami. Tytu\u0142y arystokratyczne pojawia\u0142y si\u0119 wi\u0119c r\u00f3wnie\u017c i w rodzinie. Nie przechodzono wobec nich oboj\u0119tnie, ale i nie demonstrowano uni\u017cono\u015bci. Np. matka Stefana, Ignacja Mi\u0105czy\u0144ska, posiada\u0142a tytu\u0142 hrabiowski, ale m\u00f3wiono o tym jako o sprawie normalnej i nie dodaj\u0105cej splendoru rodzinnej dumie. Dumnym by\u0142o si\u0119 jedynie z faktu s\u0142u\u017cby ojczy\u017anie. O udziale przodka w narodowym powstaniu opowiada\u0142o si\u0119 z pokolenia na pokolenie, a ocena magnackich zdrajc\u00f3w ojczyzny w wieku XVIII by\u0142a zawsze negatywna.<\/p>\n\n\n\n<p>        Czy akceptowano ch\u0119tnie zwi\u0105zki poza \u201eswoj\u0105 sfer\u0105\u201d? Zdecydowanie nie, i sprawy nie rozwi\u0105zywa\u0142 ani maj\u0105tek, ani wykszta\u0142cenie. O takim nowym cz\u0142onku rodziny m\u00f3wiono zawsze z westchnieniem dezaprobuj\u0105cym. Ofiar\u0105 tego snobizmu zosta\u0142 szwagier Stefana, lekarz ze Lwowa, Kazimierz Jaszczurowski. I w p\u00f3\u017aniejszych czasach by\u0142o sporo mezalians\u00f3w, a c\u00f3rki Stefana u\u017cywa\u0142y tej nomenklatury nawet w latach osiemdziesi\u0105tych XX w. Czy takiej postawie przy\u015bwieca\u0142 tylko snobizm? Wydaje si\u0119, \u017ce nie. M\u00f3wiono powo\u0142uj\u0105c si\u0119 na m\u0105dro\u015b\u0107 \u017cyciow\u0105 wynikaj\u0105c\u0105 z do\u015bwiadcze\u0144 pokole\u0144: \u201etylko wychowanie w takiej samej sferze daje platform\u0119 pe\u0142nego porozumienia na co dzie\u0144\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>      Na koniec ciekawostka: arystokracja, zw\u0142aszcza ta XIX- -wieczna, m\u00f3wi\u0142a na co dzie\u0144 po angielsku, natomiast szlachta, czyli ziemia\u0144stwo \u2013 po francusku, ale nie na co dzie\u0144. Zdecydowany nacisk k\u0142adziono na doskona\u0142\u0105 znajomo\u015b\u0107 j\u0119zyka polskiego, a francuski znano niejako zwyczajowo, jako konwenans towarzyski.<\/p>\n\n\n\n<p>      Rodziny w Galicji i zaborze pruskim zna\u0142y niemiecki z powod\u00f3w naturalnych: szko\u0142y, studia, urz\u0119dy, p\u00f3\u017aniejsza praca. Co ciekawsze, w Galicji nie traktowano tego j\u0119zyka jako znienawidzone uciemi\u0119\u017cenie zaborcy. Tak by\u0142o w tzw. Kr\u00f3lestwie \u2013 w zaborze rosyjskim. Tutaj wszyscy, lepiej czy gorzej, dawali sobie z nim rad\u0119 nie widz\u0105c w tym nic utrudniaj\u0105cego \u017cycie, co trzeba bojkotowa\u0107. Angielskiego powszechnie we dworach nie uczono. Starsze dzieci Stefana mia\u0142y przez kr\u00f3tki okres przed I wojn\u0105 nauczyciela Anglika, ale zawsze powtarzano, \u017ce prawie nie naby\u0142y znajomo\u015bci tego j\u0119zyka. Nawiasem dodam, i\u017c Kinga Moysowa nieomal utrzymywa\u0142a si\u0119 po II wojnie z t\u0142umacze\u0144 list\u00f3w pisanych po angielsku zza oceanu, list\u00f3w grzeczno\u015bciowych, testament\u00f3w i pism urz\u0119dowych. Robi\u0142a to rzetelnie, z erudycj\u0105, ale o swojej umiej\u0119tno\u015bci m\u00f3wi\u0142a lekcewa\u017c\u0105co. Dla niej znajomo\u015b\u0107 j\u0119zyka to by\u0142a jego umiej\u0119tno\u015b\u0107 taka, kt\u00f3ra myli\u0142a rodowitych Francuz\u00f3w czy Niemc\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>      Wracaj\u0105c do relacji szlachty i arystokracji: wzgl\u0119dy finansowe nie odgrywa\u0142y w nich roli. Bankruci, ludzie \u017cyj\u0105cy poni\u017cej minimum egzystencjalnego oraz z racji (czasami niezawinionych) dramat\u00f3w \u017cyciowych, np. Potoccy z Rymanowa, stale byli atrakcyjnymi epuzerami, a zubo\u017ca\u0142y szlachcic zawsze przedstawia\u0142 swoj\u0105 warto\u015b\u0107 dzi\u0119ki herbowi, og\u0142adzie towarzyskiej, a na pocz\u0105tku XX w. i wykszta\u0142ceniu, nie wielko\u015bci swego maj\u0105tku. Nie do pomy\u015blenia by\u0142o okre\u015blenie: \u201ema\u0142\u017ce\u0144stwo dla pieni\u0119dzy\u201d, to kojarzy\u0142o si\u0119 z postaw\u0105 \u201enowobogack\u0105\u201d. Natomiast skoligacenie z nazwiskiem zas\u0142u\u017conym dla kraju to by\u0142a tzw. \u201epartia\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;<strong>Postawa wobec dramat\u00f3w \u017cyciowych<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>      Opisywany okres historii rodziny obejmuje prawie ca\u0142y tragiczny wiek XX. Okres stabilizacji, wzgl\u0119dnego dobrobytu, niezmiennie post\u0119puj\u0105cych po sobie lat podobnych do siebie niczym \u201epaciorki r\u00f3\u017ca\u0144ca\u201d, czas, kiedy zapomniano o wojnach, gdy m\u00f3wiono, \u017ce wojny ju\u017c si\u0119 sko\u0144czy\u0142y, bo przecie\u017c o co ludzie maj\u0105 si\u0119 bi\u0107? \u2013 to by\u0142 koniec XIX i pierwsza dekada XX w. Stabilizacja obejmowa\u0142a i biedn\u0105 Galicj\u0119. Nawet i p\u00f3\u017aniej m\u00f3wiono w rodzinie Stefana: \u201espok\u00f3j jak przed wielk\u0105 wojn\u0105\u201d. Ten spok\u00f3j sko\u0144czy\u0142 si\u0119 bezpowrotnie w lipcu 1914 r. Wojna zwana wtedy \u201ewielk\u0105\u201d, ci\u0119\u017ckie \u017cycie w odbudowuj\u0105cej si\u0119 wolnej Polsce, II wojna, dramaty nacjonalistyczne (banderowcy), wegetacja w n\u0119dzy i ostracyzmie spo\u0142ecznym w latach PRL-u, to tylko og\u00f3lne ramy tragedii i nieszcz\u0119\u015b\u0107. Kinga i J\u00f3zefa, prawie nieroz\u0142\u0105czne ca\u0142e \u017cycie, m\u00f3wi\u0142y: \u201e\u017by\u0142y\u015bmy zawsze albo przed, albo w trakcie, albo po wojnie. I koniec\u201d. W 1921 r. obie wysz\u0142y za m\u0105\u017c za ziemian, w\u0142a\u015bcicieli maj\u0105tk\u00f3w na Podolu i Pokuciu, maj\u0105tk\u00f3w zrujnowanych frontami wojennymi.<\/p>\n\n\n\n<p>     Stefania wysz\u0142a za oficera WP, Jerzego Kunsttetera, i te\u017c opu\u015bci\u0142a dw\u00f3r rodzinny. Synowie uko\u0144czyli studia, w Pary\u017cu i Gandawie i, wobec kategorycznego sprzeciwu ojca, kt\u00f3ry ani my\u015bla\u0142 o przekazie maj\u0105tku ani unowocze\u015bnieniu go, zaczynali uk\u0142ada\u0107 sobie \u017cycie na obczy\u017anie. Z rodzicami zosta\u0142a najm\u0142odsza Anna.<\/p>\n\n\n\n<p>      Okres mi\u0119dzywojnia to dla Kingi i J\u00f3zefy by\u0142a mozolna odbudowa maj\u0105tk\u00f3w swoich m\u0119\u017c\u00f3w w Sidorowie na Podolu i Rudnikach na Pokuciu i wychowywanie dzieci. Sytuacja zaczyna\u0142a si\u0119 prawdziwie stabilizowa\u0107 dopiero w roku 1939&#8230; Niewiele wcze\u015bniej oba dwory zosta\u0142y odbudowane, maj\u0105tki, \u015bwietnie przez m\u0119\u017c\u00f3w administrowane, zaczyna\u0142y dawa\u0107 dochody. W Sidorowie, przyk\u0142adowo, zaj\u0119to si\u0119 upraw\u0105 burak\u00f3w nasiennych sprzedawanych do Holandii.<\/p>\n\n\n\n<p>     Stefan w Dynowie gospodarowa\u0142 coraz mniej efektywnie, o czym ju\u017c wspomina\u0142am. Nie zdecydowa\u0142 si\u0119 na \u017cadn\u0105 monokultur\u0119, uprawia\u0142 wszystkiego po trosze, podobnie by\u0142o z hodowl\u0105. C\u00f3rki przyje\u017cd\u017ca\u0142y rzadko; odleg\u0142o\u015b\u0107 ponad 300 km to by\u0142o bardzo daleko. Zreszt\u0105, niezbyt na nie czekano, rodzice moi wiedzieli, \u017ce b\u0119d\u0105 nie\u015bmia\u0142o, ale krytykowani. Wnuki, czworo dzieci J\u00f3zefy i syn Kingi, prawie dziadk\u00f3w nie zna\u0142y.<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;     Druga wojna to by\u0142o radykalne wyw\u0142aszczenie z maj\u0105tk\u00f3w obu rodzin przez armi\u0119 sowieck\u0105 17 wrze\u015bnia 1939 r. Dzia\u0142o si\u0119 to podczas zajmowania przez ni\u0105 ziem polskich, a potem zaraz nast\u0105pi\u0142o uwi\u0119zienie m\u0119\u017ca Kingi, Micha\u0142a, i J\u00f3zefa Kalasantego, m\u0119\u017ca J\u00f3zefy i osadzenie w wi\u0119zieniu Brygidki we Lwowie. Oskar\u017cano ich o posiadanie w\u0142asno\u015bci ziemskiej!! Micha\u0142 nie prze\u017cy\u0142 wi\u0119ziennej poniewierki; J\u00f3zef, po wywiezieniu a\u017c do Krzywego Rogu, zbieg\u0142 z towarzyszami niewoli i o \u017cebranym chlebie, w \u0142achmanach wr\u00f3ci\u0142 do Lwowa. Tam w mieszkaniu u jego starej matki Emilii przebywa\u0142a \u017cona z dzie\u0107mi. Sta\u0142o si\u0119 to ju\u017c po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej.<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;     Potworny g\u0142\u00f3d, jaki nasta\u0142 we Lwowie wraz z niemieck\u0105 okupacj\u0105, zmusi\u0142 obie rodziny, nie maj\u0105ce \u015brodk\u00f3w do \u017cycia opr\u00f3cz wyprzeda\u017cy mebli, obraz\u00f3w, ksi\u0119gozbioru i bi\u017cuterii rodzic\u00f3w J\u00f3zefa, do przyjazdu do Dynowa. Zostali najserdeczniej przyj\u0119ci. We dworze zastali Stefani\u0119 z trojgiem dzieci (jej m\u0105\u017c, oficer WP, by\u0142 internowany przez Niemc\u00f3w), siostr\u0119 matki, Gabriel\u0119 Radzimi\u0144sk\u0105 ze swoj\u0105 rodzin\u0105, rodzin\u0119 uciekinier\u00f3w z Pozna\u0144skiego, pa\u0144stwa Trzci\u0144skich. S\u0142owem: wielu ludzi, sporo wiecznie g\u0142odnej m\u0142odzie\u017cy, wszystkich bez grosza, wyzutych ze wszystkiego. Przy niegospodarno\u015bci Leonii (ukochana Teklu\u0144cia, kt\u00f3ra trzyma\u0142a dom w ryzach, zmar\u0142a przed wojn\u0105), szerokim ge\u015bcie pana domu, sytuacja zakrawa\u0142a na apokalips\u0119. M\u0142odzie\u017c ima\u0142a si\u0119 jakichkolwiek zaj\u0119\u0107 za byle grosz czy talerz zupy. Kilkoro z nich przygotowywa\u0142o si\u0119 do eksternistycznej \u201ele\u015bnej\u201d matury; byli prowadzeni przez oddanych, przedwojennych nauczycieli. J\u00f3zefa, Kinga i Stefania pracowa\u0142y niczym wyrobnice przy uprawie warzyw i hodowli drobiu.<\/p>\n\n\n\n<p>       Tragedi\u0105 dla rodziny okaza\u0142 si\u0119 koniec lipca 1944. Cofaj\u0105ca si\u0119 armia niemiecka zwioz\u0142a niewykorzystan\u0105 amunicj\u0119 przed dw\u00f3r na wielki trawnik zwany gazonem. Zosta\u0142a ona wysadzona w powietrze zmiataj\u0105c z powierzchni ziemi ca\u0142y, stary, prawie 150-letni rodzinny dom, zabudowania folwarczne, mn\u00f3stwo drzew oraz bardzo uszkodzi\u0142a tzw. nowy dw\u00f3r. Na szcz\u0119\u015bcie rodzina, w por\u0119 uprzedzona o planowanym wybuchu, wieczorem skorzysta\u0142a z go\u015bciny dyrektora szko\u0142y na dynowskim Przedmie\u015bciu. Wszyscy zostali prawie bez dachu nad g\u0142ow\u0105. Meble, naczynia, po\u015bciel, ca\u0142e wyposa\u017cenie obu dom\u00f3w przedstawia\u0142o koszmarny widok: rozrzucone naoko\u0142o dymi\u0105cych zgliszcz, po\u0142amane, poniszczone. Trzeba by\u0142o jednak gdzie\u015b mieszka\u0107, otoczy\u0107 opiek\u0105 osoby starsze, przywr\u00f3ci\u0107 funkcjonowanie domu \u2013 ruiny. Nikt nie za\u0142amywa\u0142 r\u0105k, nie wpadano w rozpacz, \u017ce nie wspomn\u0119 o depresji. Nie by\u0142o na to czasu \u2013 pracowali wszyscy. Czekali potrzebuj\u0105cy. I tak si\u0119 sta\u0142o: w\u0142asnymi r\u0119kami naprawiono co mo\u017cna w nowym domu, przywr\u00f3cono jego funkcjonowanie. Dramatem by\u0142a ogromna ilo\u015b\u0107 niewybuch\u00f3w. Nawet nie opowiadano nam, urodzonym po wojnie, jak si\u0119 z tym uporano, i to bez strat w ludziach. Przez lata poszukiwania n\u0119ci\u0142y ch\u0142opc\u00f3w z miasteczka. Paru z nich straci\u0142o \u017cycie gdzie\u015b w okolicznych lasach, gdy pr\u00f3bowali ciekawsko je rozkr\u0119ca\u0107 szukaj\u0105c strzelniczego prochu.<\/p>\n\n\n\n<p>       Nasta\u0142a wiosna 1945. Trzeciescy w kwietniu \u015bwi\u0119towali z\u0142ote gody. Na starym podniszczonym zdj\u0119ciu wida\u0107, jak siedz\u0105 przed zgliszczami starego dworu, z krzy\u017cami w d\u0142oniach, otoczeni rodzin\u0105 i przyjaci\u00f3\u0142mi, z dzielno\u015bci\u0105 spogl\u0105daj\u0105c w przysz\u0142o\u015b\u0107, kt\u00f3r\u0105 b\u0119dzie im dane sp\u0119dzi\u0107 jeszcze na tym \u015bwiecie&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;    W maju, gdy wreszcie najstraszliwsza z wojen dobieg\u0142a ko\u0144ca, dom zacz\u0105\u0142 pustosze\u0107. Wszyscy wili sobie nowe miejsca pobytu, m\u0142odzie\u017c jecha\u0142a w poszukiwaniu szk\u00f3\u0142, go\u015bcinny dom szybko opustosza\u0142. Zosta\u0142a tylko najbli\u017csza rodzina Stefana i najwierniejsza s\u0142u\u017c\u0105ca \u2013 przyjaciel, Helcia Kami\u0144ska. Rozpocz\u0119to \u017cycie na nowo w rzeczywisto\u015bci tak r\u00f3\u017cnej od tej sprzed sze\u015bciu lat, jak r\u00f3\u017cna jest noc od dnia czy czarne od bia\u0142ego. Ale nie by\u0142o czasu na l\u0119k i \u017ca\u0142owanie strat. Trzeba by\u0142o \u017cy\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Ziemianie w Polsce Ludowej, do 1989 r.<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>     Ziemia\u0144ski dom w Dynowie nie zosta\u0142 starty z ziemi w zwi\u0105zku z nastaniem Polski Ludowej. Zawierucha spo\u0142eczna prawdziwym cudem pozwoli\u0142a spadkobierczyniom Stefana prze\u017cy\u0107 najgorsze czasy stalinizmu i czasy zamierania ustroju, a\u017c do jego ko\u0144ca, w swoim domu i resztce pi\u0119knego niegdy\u015b ogrodu wok\u00f3\u0142, w\u015br\u00f3d \u017cyczliwych ludzi \u2013 dawnej s\u0142u\u017cby, przy wsparciu duchowym kolejnych proboszcz\u00f3w. Jak to si\u0119 sta\u0142o, zw\u0142aszcza i\u017c wszystkie okoliczne dwory przesta\u0142y istnie\u0107, a ich w\u0142a\u015bciciele zgin\u0119li lub wyemigrowali za granic\u0119?<\/p>\n\n\n\n<p>       Maj\u0105tek Stefana w czasie reformy rolnej 1944 r. nie obejmowa\u0142 50 ha, kt\u00f3re by\u0142y granic\u0105 nakazuj\u0105c\u0105 parcelacj\u0119 ziemi dekretem PKWN-u. Nie podlega\u0142 wi\u0119c reformie i w takiej \u015bwiadomo\u015bci odchodzi\u0142 ze \u015bwiata stary dziedzic w 1953 r.: dzieciom co\u015b jednak zostawia\u0142. Ale niebawem znale\u017ali si\u0119 donosiciele na okoliczno\u015b\u0107 sprzeda\u017cy ziemi podczas wojny bez adnotacji notarialnej. C\u00f3\u017c, Stefan by\u0142 \u0142atwowierny, ale bardzo uczciwy: kupuj\u0105cy wiedzia\u0142, \u017ce nikt nie b\u0119dzie dochodzi\u0142 praw do ziemi, za kt\u00f3r\u0105 zap\u0142acono, a okupant niemiecki zosta\u0142 tym samym pozbawiony podatku. To cieszy\u0142o obie strony. Niestety, par\u0119 lat po wojnie sprawa wysz\u0142a na jaw. Skrupulatnie j\u0105 zbadano i ostatecznie, w majestacie \u00f3wczesnego drako\u0144skiego prawa, wyw\u0142aszczono rodzin\u0119 z wszelkiej w\u0142asno\u015bci, bez odszkodowania. Pozwolono jedynie pozosta\u0107 w domu i korzysta\u0107 z ogrodu jako prawn\u0105 rekompensat\u0119 za utracone mienie na Podolu i Pokuciu, ziemiach przyznanych po wojnie ZSRR.<\/p>\n\n\n\n<p>      I tak od 1955 r. zacz\u0119\u0142o si\u0119 we dworze, dawnym nowym, teraz prawie ruderze, nowe \u017cycie. To \u201enowe\u201d mia\u0142o trwa\u0107 35 lat, g\u0142odnych i ch\u0142odnych, w \u015bwiadomo\u015bci okrutnych zmian, jakie przynios\u0142a do Polski na bagnetach sowieckich nowa w\u0142adza. Coraz starszym kobietom nic si\u0119 nie mog\u0142o podoba\u0107: natr\u0119tna laicyzacja i prze\u015bladowanie Ko\u015bcio\u0142a, wszechobecna cenzura informacyjna (s\u0142uchano tylko \u201eLondynu\u201d i Wolnej Europy niemi\u0142osiernie zag\u0142uszanych), propaganda w\u0142adzy stawiaj\u0105cej siebie jako wyzwoliciela od \u201ekrwiopijc\u00f3w\u201d, czyli posiadaczy ziemskich, fa\u0142szowanie historii w szkole, braki w zaopatrzeniu&#8230; W\u0142a\u015bciwie codziennie dowiadywano si\u0119 o nowych niegodziwo\u015bciach komunistycznej w\u0142adzy. By\u0142y te\u017c coraz bardziej samotne: dzieci po za\u0142o\u017ceniu rodzin wyjecha\u0142y, wnuki widziano jedynie podczas letnich wakacji. Tylko wtedy stary dom o\u017cywa\u0142. Opowiadaniom nie by\u0142o ko\u0144ca, a dzieci, o dziwo, s\u0142ucha\u0142y i s\u0142ucha\u0142y&#8230; Jednym z tych dzieci by\u0142am ja, maj\u0105ca szcz\u0119\u015bcie urodzi\u0107 si\u0119 w tym kochanym domu.<\/p>\n\n\n\n<p>       Jak wygl\u0105da\u0142o \u017cycie czcigodnych mieszkanek domu w post\u0119puj\u0105cych latach? Nie z\u0142o\u017cy\u0142y broni: to by\u0142 stale dw\u00f3r z wszystkimi swymi cnotami, zwyczajami i tradycjami. I tak na Wigili\u0119 byli proszeni proboszcz i wikarzy, w czterech rogach pokoju starego Stefana sta\u0142y cztery snopy zbo\u017ca, wszystkie polskie tradycje tej wieczerzy by\u0142y skrupulatnie zachowywane. Podobnie \u015bwi\u0119cenie pokarm\u00f3w w Wielk\u0105 Sobot\u0119, wie\u0144ce na Matk\u0119 Bosk\u0105 Zieln\u0105 czy \u015bwiece cmentarne przewi\u0105zane bia\u0142o-czerwonymi wst\u0105\u017ckami 1 listopada. Panowa\u0142 jednak wszechobecny niedostatek. Ogr\u00f3d ledwo, ledwo wykarmia\u0142 mieszkanki domu i letnich go\u015bci, ale trzeba by\u0142o mie\u0107 i got\u00f3wk\u0119 do op\u0142at (wcze\u015bniej pisa\u0142am o pracy Kingi i m\u0119\u017ca J\u00f3zefy w liceum. To da\u0142o im malutkie emerytury. Po \u015bmierci m\u0119\u017ca J\u00f3zefy 70% dosta\u0142a i ona). Pomimo tego nikt potrzebuj\u0105cy nie odchodzi\u0142 z tego domu bez niczego, a na pewno nie bez wsparcia dobrym s\u0142owem. O brakach nie m\u00f3wi\u0142o si\u0119, nie proszono o wsparcie ani krewnych, ani instytucji. \u017bycie jest trudne, \u201eale trzeba temu podo\u0142a\u0107 z podniesion\u0105 przy\u0142bic\u0105\u201d, mawia\u0142y. Podejmowa\u0142y si\u0119 wi\u0119c lekcji z j\u0119zyk\u00f3w obcych i t\u0142umacze\u0144 oraz, co trudniejsze, pisania list\u00f3w, zw\u0142aszcza po niemiecku i angielsku. To troch\u0119 ratowa\u0142o bud\u017cet, przy okazji b\u0119d\u0105c nieocenion\u0105 pomoc\u0105 dla mieszka\u0144c\u00f3w Dynowa.<\/p>\n\n\n\n<p>     Kiedy\u015b odwiedzi\u0142 ich daleki kuzyn, historyk z Uniwersytetu Jagiello\u0144skiego poszukuj\u0105cy pozosta\u0142o\u015bci po dawnych czasach. Rozmawia\u0142, rozgl\u0105da\u0142 si\u0119, bada\u0142 co m\u00f3g\u0142. A potem okre\u015bli\u0142 ten dom jako nadzwyczajn\u0105 enklaw\u0119 pozosta\u0142o\u015bci \u017cycia z lat minionych, enklaw\u0119, kt\u00f3rej strze\u017cenie przypad\u0142o osobom, dla kt\u00f3rych ten dawny \u015bwiat wprawdzie przemin\u0105\u0142, ale powinien zosta\u0107 zapami\u0119tany. To by\u0142a bardzo celna ocena.<\/p>\n\n\n\n<p>     Na progu staro\u015bci obie siostry prze\u017cy\u0142y wyb\u00f3r Jana Paw\u0142a II, jego trzy przyjazdy do Polski, powstanie Solidarno\u015bci \u2013 ich ostatnie wielkie wzruszenia. Kinga i J\u00f3zefa zmar\u0142y pod koniec lat osiemdziesi\u0105tych, nie doczekawszy wolnej Polski. Anna i Helena, cho\u0107 odesz\u0142y par\u0119 lat p\u00f3\u017aniej, chore i zniedo\u0142\u0119\u017cnia\u0142e, nie patrzy\u0142y ju\u017c na prze\u0142om roku 1989 jako na pr\u00f3g nadziei. Zamkn\u0119\u0142a si\u0119 epoka.<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Maria Baraniecka-Witkowska<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&nbsp; Poni\u017cszy tekst b\u0119dzie opisaniem atmosfery rodzinnego domu z okresu nieomal stuletniego: od prze\u0142omu XIX i XX w. po prawie ca\u0142y, tragiczny wiek XX. Spr\u00f3buj\u0119&hellip; <\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":""},"categories":[40],"tags":[],"class_list":["post-2435","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-artykuly-o-rodzinie-i-czlonkow-rodziny"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2435","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2435"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2435\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2712,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2435\/revisions\/2712"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2435"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2435"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2435"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}