{"id":319,"date":"2009-09-14T14:09:42","date_gmt":"2009-09-14T12:09:42","guid":{"rendered":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/2009\/09\/14\/pamietnik-kingi-z-trzecieskich-moysowej-mojej-ciotecznej-babci-tom-ii-lata-1907-1919\/"},"modified":"2023-03-14T19:03:25","modified_gmt":"2023-03-14T18:03:25","slug":"pamietnik-kingi-z-trzecieskich-moysowej-mojej-ciotecznej-babci-tom-ii-lata-1907-1919","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/?p=319","title":{"rendered":"Pami\u0119tnik Kingi z Trzecieskich Moysowej (mojej ciotecznej Babci)  tom II lata 1907 &#8211; 1919"},"content":{"rendered":"<p style=\"text-align: center;\">&nbsp;<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><strong><i>&nbsp; <\/i><\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">&nbsp;<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Na zdj\u0119ciu powy\u017cej Babcia Kinia w latach 1980-ch<\/p>\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; W Imi\u0119 Bo\u017ce!<br \/>\n<strong>&nbsp; Dyn\u00f3w, 26 stycznia 1977r.<\/strong><\/p>\n<p>Przed przesz\u0142o 20\u2013ma laty zacz\u0119\u0142am pisa\u0107 wspomnienia z mego dzieci\u0144stwa w latach 1902 do 1908.<br \/>\nNie pisa\u0142am ich z jakimikolwiek pretensjami literackimi, ale ot, tak po prostu chcia\u0142am tym, kt\u00f3rzy po mnie w naszych rodzinnych stronach \u017cy\u0107 b\u0119d\u0105, opowiedzie\u0107 o tym, co si\u0119 w naszym dawnym dynowskim dworze dzia\u0142o z pocz\u0105tkiem bie\u017c\u0105cego stulecia.<br \/>\nTyle si\u0119 w ci\u0105gu tego burzliwego, a nawet \u201ekrwio\u017cerczego\u201d wieku zmieni\u0142o na \u015bwiecie, \u017ce wiele w moich opowiadaniach wydawa\u0107 si\u0119 b\u0119dzie przesadzone, a nawet nieprawdziwe. Tym sceptykom mog\u0119 sumiennie o\u015bwiadczy\u0107, \u017ce pisa\u0142am i nadal pisa\u0107 b\u0119d\u0119 tylko szczer\u0105 prawd\u0119, nie przedstawiaj\u0105c opisanych fakt\u00f3w ani w korzystnym, ani niekorzystnym \u015bwietle.<\/p>\n<p>Jesie\u0144 r. 1907. Moja siostra i ja ,wr\u00f3ci\u0142y\u015bmy w pa\u017adzierniku z Dziadkami, rodzicami Matki (Antonim i Ludwik\u0105 Chamcami) z parotygodniowej podr\u00f3\u017cy na wybrze\u017cu Adriatyckim. W\u00f3wczas&nbsp; by\u0142o to tzw. Istri\u0105 nale\u017c\u0105c\u0105 do monarchii austro-w\u0119gierskiej, podobnie jak i Galicja, cz\u0119\u015b\u0107 Polski pod zaborem austriackim, gdzie\u015bmy mieszkali.<\/p>\n<p>Dziadkowie mieli we Lwowie pi\u0119kn\u0105 will\u0119 przy ul. Technickiej. By\u0142 to w\u0142a\u015bciwie pa\u0142acyk otoczony ogrodem w \u0142adnym po\u0142o\u017ceniu tu\u017c za ogrodem tzw. \u201eJezuickim\u201d. Pi\u0119knie urz\u0105dzony apartament sk\u0142ada\u0142 si\u0119 z 9 pokoi, a do us\u0142ugi by\u0142 kucharz, lokaj, pokojowa, dziewczyna podkuchenna, a nawet i furman, bo dziadkowie mieli par\u0119 wyjazdowych koni i karet\u0119 do osobistego u\u017cytku. Stajnia by\u0142a w ogrodzie, przytykaj\u0105cym do du\u017cego ogrodu nale\u017c\u0105cego do biblioteki \u201eBaworowskich\u201d.<\/p>\n<p>Nazajutrz po naszym powrocie z \u201eAbbazji\u201d, przyjechali do dziadk\u00f3w nasi Rodzice, Stefanowie Trzeciescy z Dynowa, z 9 letnim&nbsp; synkiem Antkiem. By\u0142 to dobry, cichy i inteligentny ch\u0142opiec, ub\u00f3stwiany przez matk\u0119, ale nie daj\u0105cy tego odczuwa\u0107 rodze\u0144stwu. Nazajutrz Rodzice pojechali z nim do profesora Maurycego Wolfsthala, skrzypka w orkiestrze operowej Lwowa, aby on oceni\u0142 czy nasz Antek ma talent muzyczny rokuj\u0105cy nadzieje na&nbsp; zrobienie kariery muzycznej.<br \/>\nPoszli wiec moi Rodzice z tym 9 letnim dzieckiem na &#8222;pokazow\u0105\u201d lekcj\u0119 skrzypiec i wr\u00f3cili wprost zachwyceni. Matka rado\u015bnie zawo\u0142a\u0142a: &#8222;Antek b\u0119dzie s\u0142awnym skrzypkiem! B\u0119dzie wyst\u0119powa\u0142 na \u015bwiatowych estradach, b\u0119dzie mie\u0107 olbrzymie dochody. Tak powiedzia\u0142 profesor Wolfsthal, pos\u0142yszawszy jego gr\u0119 na skrzypcach\u201d.<br \/>\nTen dzie\u0144 sta\u0142 si\u0119 punktem zwrotnym w \u017cyciu ca\u0142ej naszej rodziny. Rodzice postanowili zrobi\u0107 z Antka wirtuoza na miar\u0119 s\u0142awnych \u00f3wczesnych skrzypk\u00f3w jak Kubelik, Hubermann, kt\u00f3rzy koncertowali na najs\u0142awniejszych \u00f3wczesnych estradach \u015bwiata.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-306\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Antek-1910.jpg\" alt=\"\" width=\"378\" height=\"520\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Antek-1910.jpg 378w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Antek-1910-218x300.jpg 218w\" sizes=\"auto, (max-width: 378px) 100vw, 378px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Antek w roku 1910<\/p>\n<p>Nauka muzyki by\u0142a w\u00f3wczas bardzo kosztowna. Profesor Wolfsthal obj\u0105\u0142 t\u0105 opiek\u0105 Antka i za jedn\u0105 godzin\u0119 lekcji gry na skrzypcach za\u017c\u0105da\u0142 horrendalnej w\u00f3wczas ceny: 10 koron! austriackich, czyli r\u00f3wnowa\u017cno\u015b\u0107 przesz\u0142o 50 kg pszenicy (na dzisiejsze ceny: 300 z\u0142). Rodzice si\u0119 na to zgodzili i od tego czasu du\u017ca cz\u0119\u015b\u0107 dochod\u00f3w z maj\u0105tku sz\u0142a na op\u0142acanie nauki Antka.<br \/>\nRodzina Wolfsthal\u00f3w pochodzi\u0142a z \u017cyd\u00f3w wychrzczonych, a \u017cona profesora, \u017cyd\u00f3wka z Kamie\u0144ca Podolskiego z i\u015bcie \u017cydowskim sprytem, zorientowa\u0142a si\u0119 w sytuacji i postanowi\u0142a ambicj\u0119 mojej matki, dotycz\u0105cej rzekomej \u201es\u0142awy\u201d Antka, wykorzysta\u0107 dla korzy\u015bci ca\u0142ej rodziny Wolfsthal\u00f3w.<br \/>\nWskutek takiego stanu rzeczy moi dwaj bracia Antek i Kuba nie poszli do normalnego gimnazjum, bo na to nauka skrzypiec nie pozwala\u0142a. J\u00f3zia i ja te\u017c nie mog\u0142y\u015bmy p\u00f3j\u015b\u0107 do \u017cadnej normalnej szko\u0142y, ale Rodzice urz\u0105dzili dla nas czworga po prostu prywatn\u0105 szko\u0142\u0119 \u015bredni\u0105 w domu. Zaanga\u017cowali korepetytor\u00f3w&nbsp; spo\u015br\u00f3d m\u0142odych akademik\u00f3w politechniki lwowskiej, kt\u00f3rzy nas i naszych braci uczyli przedmiot\u00f3w \u015bcis\u0142ych; od listopada do kwietnia sp\u0119dzali\u015bmy czas we Lwowie w mieszkaniach dorywczo wynajmowanych,&nbsp; o co w tych czasach by\u0142o \u0142atwo.<\/p>\n<p>J\u00f3zia i ja uczy\u0142y\u015bmy si\u0119 te\u017c od tych korepetytor\u00f3w, a opr\u00f3cz tego bra\u0142y\u015bmy lekcje angielskiego, a ja te\u017c lekcje fortepianu od pani So\u0142tykowej , \u017cony \u00f3wczesnego dyrektora Konserwatorium lwowskiego, Mieczys\u0142awa So\u0142tyka. By\u0142y to lata&nbsp; 1908-1913 gdy \u017cycie muzyczne we Lwowie by\u0142o bardzo o\u017cywione, a \u017cycie naszej Rodziny a\u017c za intensywnie by\u0142o na ten kierunek muzyczny nastawione.<\/p>\n<p>Antek, biedactwo, w\u00f3wczas nieomal dziecko, musia\u0142 opr\u00f3cz normalnej nauki szkolnej, wedle programu \u00f3wczesnej tzw. &#8222;szko\u0142y realnej\u201d, gra\u0107 na skrzypcach po 3 do 4 godzin dziennie, a drogo p\u0142atny profesor Wolfsthal by\u0142 wymagaj\u0105cy. Jego \u017cona, chytra i szczwana kobieta, od czasu do czasu przedstawia\u0142a naszej matce rzekome zachwyty swego m\u0119\u017ca nad talentami Antka, bo doskonale, z i\u015bcie \u017cydowsk\u0105 inteligencj\u0105 wyczu\u0142a, \u017ce to jest s\u0142aba strona naszej matki, \u017ce tu mo\u017cna rzekomo bogat\u0105 rodzin\u0119 ziemia\u0144sk\u0105, wykorzysta\u0107.<\/p>\n<p>J\u00f3zia i ja nie bardzo lubi\u0142y\u015bmy te zimy we Lwowie, bo miasta nie lubi\u0142y\u015bmy, a nauka nasza opiera\u0142a si\u0119 g\u0142\u00f3wnie na nas samych.. By\u0142y\u015bmy uczennicami 6-cio klasowego liceum \u017ce\u0144skiego im. Kr\u00f3lowej Jadwigi, ale na prawach tzw. eksternistek, to jest musia\u0142y\u015bmy co p\u00f3\u0142 roku zdawa\u0107 egzamin z wymaganego przez liceum materia\u0142u ze wszystkich przedmiot\u00f3w, a przy ko\u0144cu roku dostawa\u0142y\u015bmy \u015bwiadectwo uko\u0144czenia klasy. Informacje co, ile i z jakich podr\u0119cznik\u00f3w ucz\u0105 si\u0119 normalne uczennice by\u0142y na naszych g\u0142owach i nikt nas nie pilnowa\u0142 ani do nauki nie nap\u0119dza\u0142. Ambicj\u0105 nasz\u0105 by\u0142o uzyskiwa\u0107 po ka\u017cdym egzaminie dobre \u015bwiadectwa , zdobyte jedynie wysi\u0142kiem w\u0142asnym. Bracia nasi mieli swoich korepetytor\u00f3w, i r\u00f3wnie\u017c na prawach eksternist\u00f3w przerabiali materia\u0142 \u015bredniej pa\u0144stwowej szko\u0142y realnej.<\/p>\n<p>Zim\u0119 z roku 1907\/08 sp\u0119dzili\u015bmy u dziadk\u00f3w w ich ogromnym mieszkaniu na Technickiej. Dziadzio, Antoni Chamiec, by\u0142 ca\u0142y czas ci\u0119\u017cko chory na serce, dw\u00f3ch lekarzy, profesor\u00f3w uniwersytetu, codzie\u0144 przychodzi\u0142o, nasza matka nieomal dzie\u0144 i noc nie odst\u0119powa\u0142a go, ale ostatecznie, 6 Marca 1908 r. dziadzio umar\u0142 spokojnie, przytomnie, a par\u0119 godzin przed \u015bmierci\u0105, zawo\u0142a\u0142 nas do siebie, serdecznie pob\u0142ogos\u0142awi\u0142 i powiedzia\u0142: \u201eId\u017acie na spacer na Wysoki zamek, bo dzi\u015b \u0142adnie\u201d. Po naszym powrocie ju\u017c nie \u017cy\u0142. O jego \u017cyciu wspomnia\u0142am obszerniej w moim poprzednim pami\u0119tniku.<br \/>\nNasze \u017cycie we Lwowie w wynaj\u0119tym, paropokojowym i arcyskromnie urz\u0105dzonym mieszkaniu, pod koniec zimy ju\u017c si\u0119 nam serdecznie sprzykrzy\u0142o. Wzdychali\u015bmy do Dynowa. Obie z J\u00f3zi\u0105, a ja szczeg\u00f3lnie, nie lubi\u0142y\u015bmy tego zimowego pobytu we Lwowie.<\/p>\n<p>Lato 1908, mokre pod ci\u0105g\u0142ym strachem wylewu Sanu na nasze pola, przesz\u0142o te\u017c pod znakiem muzyki Antka. Rodzina Wolfsthal\u00f3w potrafi\u0142a moim Rodzicom wyperswadowa\u0107, \u017ce dla jego kariery muzycznej konieczne s\u0105 codzienne lekcje gry na skrzypcach. Rodzice nasi&nbsp; zaprosili ich wi\u0119c do Dynowa na lipiec i sierpie\u0144 , to jest profesora, jego \u017con\u0119, dwie c\u00f3rki,&nbsp; Emm\u0119 i Paulin\u0119&nbsp; w wieku 14 i 20 lat i dw\u00f3ch doros\u0142ych syn\u00f3w. Emma by\u0142a te\u017c skrzypaczk\u0105, a syn, Bronis\u0142aw, pianist\u0105, cz\u0142onkiem orkiestry teatralnej we Lwowie.<br \/>\nZjechali t\u0105 ca\u0142\u0105 rodzin\u0105 do nas, zaj\u0119li trzy pokoje w nowym domu, w kuchni, \u201eurz\u0119dowa\u0142a\u201d obok naszego kucharza, Wojciecha K\u0142y\u017ca, ich s\u0142u\u017c\u0105ca, ale ca\u0142a rodzina by\u0142a na bezp\u0142atnym utrzymaniu naszych rodzic\u00f3w.<br \/>\nAntek, 10 letni ch\u0142opiec, podczas wakacji gra\u0142 na skrzypcach po 3 godziny dziennie, a pan Wolfsthal bra\u0142 za jedna godzin\u0119 lekcji 10 koron austriackich.<br \/>\nOjciec nasz by\u0142 tak wielkim mi\u0142o\u015bnikiem muzyki, szczeg\u00f3lnie klasycznej, \u017ce znosi\u0142 to cierpliwie, a nawet by\u0142 zadowolony gdy wieczorami odbywa\u0142y si\u0119 u nas formalne koncerty na skrzypce i fortepian, podczas kt\u00f3rych grywano najpi\u0119kniejsze utwory Bacha, Beethovena, Mendelsohna, Mozarta. Musz\u0119 przyzna\u0107, \u017ce z tych czas\u00f3w pozosta\u0142a mi znajomo\u015b\u0107 wielu najlepszych dzie\u0142 muzycznych, a \u017ce i ja uczy\u0142am si\u0119 gry ma fortepianie, wi\u0119c s\u0142uchanie tej pi\u0119knej muzyki pozostawi\u0142o mi mile wspomnienia.<br \/>\nPani Wolfsthal krz\u0105ta\u0142a si\u0119 podczas lata, aby zrobi\u0107 w Dynowie spi\u017carniane zapasy na zim\u0119, szczeg\u00f3lnie z wiejskiego mas\u0142a kupowanego u bab, a rachunki za nie p\u0142aci\u0142 cz\u0119sto m\u00f3j ojciec.<br \/>\nRobi\u0142o si\u0119 wszystko, aby Antek uzyska\u0142 maximum muzycznego wykszta\u0142cenia, a to dobre, potulne dziecko zgadza\u0142o si\u0119 na ten surowy re\u017cim, na t\u0119 ci\u0119\u017ck\u0105 prac\u0119 jak\u0105 jest gra na skrzypcach. W\u0105tpi\u0119 czy jakikolwiek ch\u0142opiec w dzisiejszych czasach zgodzi\u0142by si\u0119 na podobny tryb \u017cycia i na nieomal kompletne pozbycie go wakacji.<br \/>\nNa zim\u0119 1908\/09 pojechali\u015bmy znowu do Lwowa zostawiaj\u0105c nasze najm\u0142odsze siostry, Stefci\u0119 i Hani\u0119 pod opiek\u0105 naszej poczciwej i drogiej Teklu\u0144ci, o kt\u00f3rej obszernie wspomina\u0142am w moim poprzednim pami\u0119tniku.<br \/>\nZamieszkali\u015bmy u Babci Ludwiki Chamcowej przy ulicy Technickiej, a ona wyjecha\u0142a do brata do Stepaniec, na Ukrain\u0119, do Kijowskiej guberni. Podczas tej zimy, opr\u00f3cz nauki przedmiot\u00f3w szkolnych, muzyki i angielskiego, mia\u0142y\u015bmy te\u017c troch\u0119 rozrywek. Na tej samej ulicy mieszkali pa\u0144stwo Szaw\u0142owscy z Przew\u0142oki, kt\u00f3rzy dla swoich dzieci, Jasia, Maryli, Tereni i Wandzi urz\u0105dzili kurs lekcji ta\u0144ca w prywatnym ich salonie. Chodzili na te lekcje: Ela Gurapich, G\u00f3recki (prawnuk Adama Mickiewicza), Stefan D\u0105browski, Matuszewicz, Fiorcia Dzieduszycka i Maryna Bobrzy\u0144ska, c\u00f3rka s\u0142awnego profesora historii i nowo mianowanego namiestnika Galicji, Micha\u0142a Bobrzy\u0144skiego.<\/p>\n<p>Ta\u0144c\u00f3w takich jak walca, kotyliona, polki, mazura, kadryla, lansiera, uczy\u0142 nas starszy pan \u017bymirski, a przy fortepianie by\u0142 tzw. \u201etaper\u201d. Taniec w\u00f3wczas to nie by\u0142o dowolne podskakiwanie i nieskoordynowane ruchy r\u0119kami, nogami i g\u0142ow\u0105, ale by\u0142a to pewnego rodzaju sztuka, \u015bci\u015ble zwi\u0105zana z muzyk\u0105, pe\u0142na elegancji. Nie wy\u0142\u0105cza\u0142o to temperamentu i weso\u0142o\u015bci, wi\u0119c ca\u0142e nasze lekcyjne towarzystwo ch\u0119tnie na te lekcje chodzi\u0142o i bawili\u015bmy si\u0119 doskonale.<\/p>\n<p><strong>Dyn\u00f3w, 28 stycznia 1977r.<\/strong><\/p>\n<p>Wielka nasza przyjemno\u015bci\u0105 naszych zimowych pobyt\u00f3w we Lwowie by\u0142a \u015blizgawka na tzw. \u201eStawach Pe\u0142czy\u0144skich\u201d. Przy mro\u017anej pogodzie zawsze na ulicach pojawia\u0142y si\u0119 r\u00f3\u017cowe, uko\u015bnie naklejone og\u0142oszenia \u201eDzi\u015b Muzyka Wojskowa\u201d. \u0141y\u017cwiarze wiedzieli, \u017ce dzi\u015b, z nastaniem mroku, Staw Pe\u0142czy\u0144skich b\u0119dzie o\u015bwietlony r\u00f3\u017cowymi, acetylenowymi lampami, a na balkonie du\u017cego budynku gra\u0107 b\u0119dzie wojskowa muzyka walce, mazury i polki, przy kt\u00f3rych tak \u015bwietnie mo\u017cna si\u0119 \u015blizga\u0107, jakby si\u0119 mia\u0142o skrzyd\u0142a przypi\u0119te do \u0142y\u017cew.<br \/>\nLodowisko na tym stawie by\u0142o w\u00f3wczas miejscem spotkania najwytworniejszego towarzystwa Lwowa. Pami\u0119tam c\u00f3rki namiestnika, Andrzeja hr. Potockiego, kt\u00f3re by\u0142y wtedy w \u017ca\u0142obie po zamordowanym przez Ukrai\u0144ca Siczy\u0144skiego,&nbsp; ojcu, oraz dw\u00f3ch ich braci. Bywa\u0142y te\u017c na tej \u015blizgawce c\u00f3rki Andrzej\u00f3w Lubomirskich z Przeworska: Teresa p\u00f3\u017aniejsza Sapie\u017cyna, Marysie\u0144ka, p\u00f3\u017aniejsza Pa\u0142ubicka, panna Wanda Skrzy\u0144ska z Norzca, c\u00f3rki Micha\u0142\u00f3w Baworowskich z Serocka. Jedna z nich by\u0142a wtedy zar\u0119czona z Go\u0142uchowskim z Janowa, kt\u00f3ry potem, w czasach niepodleg\u0142o\u015bci, by\u0142 wojewod\u0105 lwowskim. Bywali te\u017c i trzej, ogromnego wzrostu, Platerowie z Moszkowa i m\u00f3wiono o nich \u201e\u017ce dzi\u015b na \u015blizgawce by\u0142o trzy kilometry Plater\u00f3w\u201d.<br \/>\nPi\u0119kn\u0105 par\u0105 koni i l\u015bni\u0105c\u0105 karet\u0105 przyje\u017cd\u017ca\u0142a na \u015blizgawk\u0119 Romanowa Potocka, tzw. pani \u201eBetka\u201d z \u0141a\u0144cuta, z dwoma synami, Alfredem i Jerzym. Kobiety z jej s\u0142u\u017cby sprzecza\u0142y si\u0119, kto b\u0119dzie pani ordynatowej przypina\u0142 \u0142y\u017cwy, bo za t\u0119 funkcj\u0119 dawa\u0142a z\u0142ot\u0105 dziesi\u0119ciokoron\u00f3wk\u0119, co i w\u00f3wczas przedstawia\u0142o du\u017c\u0105 warto\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Ca\u0142e to wytworne towarzystwo zje\u017cd\u017ca\u0142o si\u0119 w tym okresie ze swoich maj\u0105tk\u00f3w do Lwowa, gdzie mieli przewa\u017cnie swoje wille, a nawet pa\u0142ace, np. Potoccy czy Sapiehowie przy ulicy Kopernika, Go\u0142uchowscy przy Mickiewicza, a Lubomirscy w Ossolineum.<br \/>\nBy\u0142 to okres karnawa\u0142u i codzie\u0144 kioski miejskie by\u0142y oblepione afiszami donosz\u0105cymi o balach publicznych takich jak \u201eBal Medyk\u00f3w\u201d, \u201eBal Dubla\u0144czykow\u201d i inne. Tzw. \u201eHigh Live\u201d, czyli arystokracja na tych publicznych balach nie bywa\u0142a, chyba panie m\u0119\u017catki ,o ile nale\u017ca\u0142y do komitetu balu na cel charytatywny.<br \/>\nNatomiast codzie\u0144 prawie by\u0142y wieczory ta\u0144cuj\u0105ce, bale i te\u017c tzw. \u2018fajfy\u201d w domach prywatnych, na kt\u00f3rych si\u0119 doskonale bawiono.<\/p>\n<p>Ka\u017cda rodzina mia\u0142a sw\u00f3j dzie\u0144 przyj\u0119\u0107, tzw. \u201ejour fixe\u201d kiedy to mo\u017cna by\u0142o przyj\u015b\u0107 po po\u0142udniu i zasta\u0107 pa\u0144stwa w domu. Pamietam, \u017ce nasza babka Ludwika Chamcowa, mia\u0142a ca\u0142ymi latami Poniedzia\u0142ki, na kt\u00f3re przychodzi\u0142o czasami po kilkadziesi\u0105t os\u00f3b. Przyj\u0119cie sk\u0142ada\u0142o si\u0119 z herbaty podawanej w salonie, kanapek i ciastek, bez osobnego nakrywania. Poniewa\u017c kulminacyjn\u0105 por\u0105 takiego spotkania by\u0142a godzina pi\u0105ta po po\u0142udniu, po angielsku \u201efive\u201d, wiec te przyj\u0119cia nazwano p\u00f3\u017aniej \u201efajfami\u201d.<br \/>\nNietaktem towarzyskim by\u0142o przyj\u015b\u0107 do kogo\u015b w inny dzie\u0144 poza dniem przyj\u0119\u0107. Wtedy mo\u017cna by\u0142o odm\u00f3wi\u0107 przyj\u0119cia, bez podania powodu.<\/p>\n<p>Wspomnia\u0142am wy\u017cej o lekcjach ta\u0144ca u Szaw\u0142owskich, w kt\u00f3rych bra\u0142y\u015bmy obie z J\u00f3zi\u0105 udzia\u0142. Po ich zako\u0144czeniu, pani namiestnikowa, Micha\u0142owa Bobrzy\u0144ska zaprosi\u0142a ca\u0142e grono podlotk\u00f3w i studencik\u00f3w tych lekcji na tzw. \u201dbal d`adolescens\u201d, bal dla niedoros\u0142ych, do siebie, do pa\u0142acu namiestnikowskiego przy ulicy Czarnieckiego.<br \/>\nWielka to by\u0142a dla nas atrakcja i rado\u015b\u0107. Zebra\u0142o si\u0119 nas oko\u0142o 12 par dziewczynek i ch\u0142opc\u00f3w w wieku od 14 do 17 lat. Ta\u0144czyli\u015bmy przy fortepianie i ma\u0142ej orkiestrze, ale za to w du\u017cej, pi\u0119knej sali balowej, gdzie co karnawa\u0142 odbywa\u0142 si\u0119 tzw.\u201d bal namiestnikowski\u201d. By\u0142a ona ogromna, z l\u015bni\u0105cymi parkietami, ozdobiona kolumienkami, z du\u017cymi balkonami dla orkiestry i widz\u00f3w.<br \/>\nBal odbywa\u0142 si\u0119 w \u015bwi\u0119to Trzech Kr\u00f3li 1909 r. Kolacj\u0119 podano nam w pi\u0119knej, ogromnej sali jadalnej wybitej czerwonym adamaszkiem, podobnym do obicia du\u017cych krzese\u0142 wok\u00f3\u0142 sto\u0142u. Po kolacji podano p\u0105czki; w jednym z nich mia\u0142 by\u0107 migda\u0142, a &#8222;szcz\u0119\u015bliwiec\u201d, kt\u00f3ry w\u0142a\u015bnie na ten migda\u0142 trafi\u0142, mia\u0142 by\u0107 koronowany na \u201ekr\u00f3la migda\u0142owego\u201d. Pami\u0119tam, \u017ce ja, siedz\u0105c obok Stefka Matuszewicza, chc\u0105c jeszcze drugi raz dobra\u0107 p\u0105czk\u00f3w, kt\u00f3re mi bardzo smakowa\u0142y, natrafi\u0142am w\u0142a\u015bnie na ten migda\u0142 i zosta\u0142am og\u0142oszona \u201ekr\u00f3low\u0105 migda\u0142ow\u0105\u201d, a pani Bobrzy\u0144ska wr\u0119czy\u0142a mi bukiecik bia\u0142ych gwo\u017adzik\u00f3w.<\/p>\n<p>C\u00f3rka namiestnika, Maryna Bobrzy\u0144ska, kt\u00f3ra si\u0119 zawsze pojawia\u0142a z niedost\u0119pna Francuzk\u0105, pann\u0105 Adel\u0105, by\u0142a bardzo z nami z\u017cyta; naturalna, mi\u0142a, nie pyszni\u0105ca si\u0119 stanowiskiem ojca, kt\u00f3ry by\u0142 w \u00f3wczesnej Galicji pierwsz\u0105 osob\u0105 po cesarzu. Ten ojciec, jeden z najs\u0142awniejszych historyk\u00f3w polskich, profesor uniwersytetu jagiello\u0144skiego i autor wielu dzie\u0142, by\u0142 jednocze\u015bnie dosy\u0107 despotycznym ojcem, m\u0119\u017cem i panem domu. Pami\u0119tam, \u017ce Maryna by\u0142a wychowana w du\u017cej dyscyplinie, a nawet pewnym strachu przed ojcem.<\/p>\n<p>By\u0142 Karnawa\u0142 i Maryna zaprosi\u0142a mnie i J\u00f3zi\u0119 na balkon sali balowej, aby\u015bmy zobaczy\u0142y prawdziwy bal namiestnikowski. Patrzy\u0142y\u015bmy z balkonu na zbieraj\u0105ce si\u0119 w ogromnej sali \u015bwietne towarzystwo: pan\u00f3w w wytwornych frakach lub mundurach galowych, panie i panienki w \u015blicznych, do ziemi sp\u0142ywaj\u0105cych tualetach balowych z jedwabii i koronek. Miedzy pannami by\u0142o kilka naszych krewnych i znajomych jak: Mysia Chamc\u00f3wna, bratanica babci Ludwiki Chamcowej, kt\u00f3ra na karnawa\u0142 przyjecha\u0142a ze Stepaniec na Ukrainie, Marynia Milewska p\u00f3\u017aniejsza Tyszkiewiczowa, Anielka Krai\u0144ska, c\u00f3rka W\u0142adys\u0142awa z Jab\u0142onki i jej brat Antoni. Muzyka wojskowa rozpocz\u0119\u0142a bal walcem wiede\u0144skim,a taniec zacz\u0105\u0142 Stefan Skrzy\u0144ski, syn Seweryn\u00f3w Skrzy\u0144skich z Norzca, s\u0105siad\u00f3w Dynowa, z panna Bobrownick\u0105, swoj\u0105 kuzynk\u0105. Po kilkunastu minutach ca\u0142a sala wirowa\u0142a pod takt zawsze czaruj\u0105cego walca.<\/p>\n<p>\u00d3wczesne bale mia\u0142y sw\u00f3j zupe\u0142nie odr\u0119bny charakter, obowi\u0105zywa\u0142y pewne przepisy, od kt\u00f3rych na og\u00f3\u0142 nie odst\u0119powano. Najwa\u017cniejsz\u0105 osob\u0105 dla ta\u0144cz\u0105cych by\u0142 tzw. \u201daran\u017cer\u201d, m\u0142ody cz\u0142owiek, kt\u00f3ry mia\u0142 prowadzi\u0107, czyli \u201earan\u017cowa\u0107\u201d taniec. Ka\u017cda pani dostawa\u0142a karnet z porz\u0105dkiem i programem, wedle kt\u00f3rego mia\u0142y nast\u0119powa\u0107 ta\u0144ce po sobie. W tym karnecie panowie, tzw. \u201ddanserzy\u201d wpisywali si\u0119 na poszczeg\u00f3lne ta\u0144ce i musiano si\u0119 tego porz\u0105dku trzyma\u0107. Orkiestra te\u017c by\u0142a obznajomiona kiedy i jaki taniec ma gra\u0107. Zaczynano walcem wirowym, potem by\u0142 tzw. \u201ekadryl\u201d z kilkoma figurami i dalej&nbsp; mazur. Oko\u0142o p\u00f3\u0142nocy podawano w jadalni gor\u0105c\u0105 kolacj\u0119, do kt\u00f3rej ka\u017cdy pan prowadzi\u0142, wpierw przeznaczon\u0105, pann\u0119 lub pani\u0105. Przed ka\u017cdym nakryciem na stole by\u0142a \u0142adnie wykonana karta, cz\u0119sto ozdobiona winiet\u0105 z wypisanym, prawie zawsze po francusku, menu, czyli spisem potraw, kt\u00f3re wejd\u0105 w sk\u0142ad kolacji oraz win odpowiednich do ka\u017cdego dania.<br \/>\nPo kolacji by\u0142 kotylion, czyli wielki walc z figurami prowadzony przez aran\u017cera r\u00f3wnie\u017c w j\u0119zyku francuskim. Przed pierwsz\u0105 wojn\u0105 \u015bwiatow\u0105 obowi\u0105zywa\u0142 pi\u0119kny, ale kosztowny zwyczaj, \u017ce ka\u017cdy danser swojej tancerce, podczas kotyliona, ofiarowywa\u0142 du\u017cy bukiet kwiat\u00f3w \u017cywych, z kt\u00f3rym para ta ta\u0144czy\u0142a. Ilo\u015b\u0107 bukiet\u00f3w, kt\u00f3re taka panna wywozi\u0142a z balu \u015bwiadczy\u0142 o jej powodzeniu. O tym powodzeniu bynajmniej nie decydowa\u0142a prawdziwa warto\u015b\u0107 kobiety czy zdolno\u015b\u0107 inteligentnej rozmowy, ale wy\u0142\u0105cznie uroda, maj\u0105tek posagowy i lekki taniec a nade wszystko talent kokietowania m\u0119\u017cczyzn, dowcip i weso\u0142o\u015b\u0107. Dla panien, kt\u00f3re tych cech nie posiada\u0142y i cz\u0119sto podczas ta\u0144c\u00f3w siedzia\u0142y na kanapach pod \u015bcianami, taki bal by\u0142 przyczyn\u0105 zmartwienia i rozgoryczenia.<\/p>\n<p>Wspomnia\u0142am wy\u017cej o \u017cyciu muzycznym Lwowa w latach 1910-13 i do niego teraz powr\u00f3c\u0119.<br \/>\nRok 1910, gdy mia\u0142y\u015bmy 13 i 14 lat, by\u0142 rokiem 500 rocznicy bitwy pod Grunwaldem obchodzonym bardzo uroczy\u015bcie. W Krakowie ods\u0142oni\u0119to pomnik Jagie\u0142\u0142y ufundowany przez Ignacego Paderewskiego. Ca\u0142y Kraj \u017cy\u0142 przez d\u0142ugie miesi\u0105ce wspomnieniami tej uroczysto\u015bci i uwielbieniem dla Paderewskiego, kt\u00f3rego s\u0142awa jako pianisty obj\u0119\u0142a ca\u0142y cywilizowany \u015bwiat. Do tego do\u0142\u0105czy\u0142 si\u0119 jubileusz 100-lecia urodzin Chopina i ca\u0142y Lw\u00f3w uczci\u0142 go wspaniale. W tak zwanym Starym Teatrze im. Skarbka, zamienionym na Filharmoni\u0119, odby\u0142o si\u0119 kilka koncert\u00f3w wybitnych pianist\u00f3w, na kt\u00f3rych grano wy\u0142\u0105cznie utwory Szopena. My\u015bmy, naturalnie, chodzili na te koncerty, a najwi\u0119ksze wra\u017cenie pozostawi\u0142 mi koncert \u015aliwi\u0144skiego, kt\u00f3ry by\u0142 jednym z najlepszych wykonawc\u00f3w dzie\u0142 szopenowskich. Sala by\u0142a zape\u0142niona&nbsp; po brzegi. Przed estrad\u0105 sta\u0142 t\u0142um m\u0142odzie\u017cy na tzw. tanich miejscach stoj\u0105cych. Kilka pi\u0119ter l\u00f3\u017c by\u0142o wype\u0142nionych biel\u0105 od bia\u0142ych gors\u00f3w frakowych i kolorami damskich tualet,. Wida\u0107 by\u0142o brylanty i kapelusze ozdobione strusimi pi\u00f3rami.<br \/>\nPubliczno\u015b\u0107 oklaskiwa\u0142a bez ko\u0144ca cudownie wykonane nokturny, polonezy i mazurki naszego nie\u015bmiertelnego kompozytora. M\u0142odzi akademicy pod estrad\u0105 biciem trzewikami w \u015bcian\u0119 i g\u0142o\u015bnym, wprost rykiem, \u201ebis\u201d, manifestowali sw\u00f3j entuzjazm. Lw\u00f3w by\u0142 w\u00f3wczas najmuzykalniejszym miastem Polski trzech zabor\u00f3w,&nbsp; po cz\u0119\u015bci mo\u017ce dlatego, \u017ce by\u0142o tam du\u017co \u017byd\u00f3w, bogatych, nale\u017c\u0105cych do inteligencji, przewa\u017cnie bardzo muzykalnej. Lekarze, adwokaci, bankierzy, kupcy i ich wystrojone, obwieszone brylantami \u017cony, bywali t\u0142umnie na koncertach, p\u0142acili za pierwsze miejsca i umieli doskonale oceni\u0107 wykonanie utworu muzycznego.<br \/>\nPrzez Lw\u00f3w w drodze z zachodniej Europy do \u00f3wczesnej Rosji carskiej, do Kijowa, Moskwy i innych miast je\u017adzili najlepsi wirtuozowie \u015bwiata i dawali w nim koncerty, czy &#8211; jak si\u0119 to teraz m\u00f3wi &#8211; recitale. Ja z mam\u0105 i Antkiem, podczas zimy 1909\/10 i p\u00f3\u017aniej z 1911\/12 i 1913\/14,&nbsp; bywa\u0142am na tych koncertach. S\u0142ysza\u0142am wtedy skrzypka Kuberlika, Ysayego, Hubermanna, pianist\u00f3w&nbsp; m.in. Busoniego, i wielkie symfoniczne orkiestry, monachijsk\u0105 i Wiener Filharmoniker.<\/p>\n<p>Wielk\u0105 sensacj\u0105 Lwowa w pa\u017adzierniku 1910 r. by\u0142 przyjazd Ignacego Paderewskiego na jubileusz szopenowski. Nie przyjecha\u0142 tu aby gra\u0107, ale uczci\u0107 Szopena przemow\u0105. W du\u017cej sali Teatru Skarbkowskiego zebra\u0142a si\u0119 muzykalna, intelektualna ale i towarzyska elita Lwowa, tak \u017ce \u201eszpilki nie by\u0142o gdzie wetkn\u0105\u0107\u201d. Gdy na estradzie ukaza\u0142a si\u0119 posta\u0107 Paderewskiego, z \u201elwi\u0105 grzyw\u0105\u201d w\u0142os\u00f3w na g\u0142owie, cala sala zerwa\u0142a si\u0119 z miejsc, orkiestra zagra\u0142a powitalna fanfar\u0119, tak zwany \u201etusz\u2019, \u015bciany teatru zadrga\u0142y od okrzyk\u00f3w i wiwat\u00f3w. By\u0142o to zaledwie w trzy miesi\u0105ce po ods\u0142oni\u0119ciu w Krakowie pomnika grunwaldzkiego, fundowanego wy\u0142\u0105cznie kosztem Paderewskiego. On sam by\u0142 na szczycie s\u0142awy jako najlepszy \u00f3wczesny pianista \u015bwiata, a w Polsce, dodatkowo, jako niemal \u201ebohater narodowy\u201d, patriota, kt\u00f3ry rozs\u0142awi\u0142 imi\u0119 Polski, w\u00f3wczas nie maj\u0105cej niepodleg\u0142o\u015bci i cz\u0119sto nieznanej w \u015bwiecie.<br \/>\nPaderewski, w d\u0142ugiej mowie, m\u00f3wi\u0142 o muzyce polskiej, o jej bogactwie i o jej polskim charakterze w tw\u00f3rczo\u015bci Szopena. Zszed\u0142 z estrady obsypany kwiatami, w\u015br\u00f3d huraganowych okrzyk\u00f3w.<br \/>\nMia\u0142am w\u00f3wczas dopiero 14 lat ,ale ten wiecz\u00f3r pozostawi\u0142 mi wspomnienie niezatarte i pami\u0119tam go dzi\u015b dok\u0142adnie po 67\u2013miu latach.<\/p>\n<p><strong>Dyn\u00f3w, 5 lutego 1977r.<\/strong><\/p>\n<p>Powracam dzi\u015b, po parodniowej przerwie, do mojego pami\u0119tnika wczesnej m\u0142odo\u015bci, bo z lat 1909-21. Nie b\u0119d\u0119 w nim szczeg\u00f3\u0142owo opisywa\u0107 naszego codziennego \u017cycia, bo to mo\u017ce nie b\u0119dzie nikogo interesowa\u0107, ale ogranicz\u0119 si\u0119 do pewnych epizod\u00f3w, postaci ludzkich, wydarze\u0144 maj\u0105cych zwi\u0105zek z og\u00f3\u0142em i oddaj\u0105cych atmosfer\u0119, tzw. dzi\u015b \u201eklimat\u201d tamtejszych czas\u00f3w.<\/p>\n<p>Dla J\u00f3zi i dla mnie &#8211; jak ju\u017c wspomnia\u0142am &#8211; najmilszymi miesi\u0105cami w roku by\u0142y te, kt\u00f3re sp\u0119dza\u0142y\u015bmy ca\u0142\u0105 Rodzin\u0105 w Dynowie, a zimy we Lwowie, pomimo interesuj\u0105cych wydarze\u0144, by\u0142y zawsze uwa\u017cane za okres raczej niemi\u0142y. Sp\u0119dzenie ca\u0142ej zimy w Dynowie by\u0142o w\u00f3wczas naszym marzeniem.<\/p>\n<p>Nie pami\u0119tam ju\u017c dobrze, w kt\u00f3rym to by\u0142o roku, 1906 czy 1907, czyli w okresie troch\u0119 wcze\u015bniejszym ni\u017c si\u0119 tu zajmuj\u0119, w lesie mego Ojca, w \u0141ubnej, oddalonym o 10 km od Dynowa, rozmno\u017cy\u0142o si\u0119 du\u017co dzik\u00f3w. Mie\u0107 tzw. \u201estare dziki\u201d w swoim lesie, to by\u0142o marzenie ka\u017cdego w\u0142a\u015bciciela lasu, gdy by\u0142 my\u015bliwym. Nasz najbli\u017cszy s\u0105siad, pan Zdzis\u0142aw Skrzy\u0144ski z Bach\u00f3rza, zawsze tego marzenia memu Ojcu zazdro\u015bci\u0142.<br \/>\nW \u015brodku zimy, przy dobrej, \u015bnie\u017cnej pogodzie, gdy tropienie dzika na tzw. \u201ebia\u0142ej stopie\u201d jest u\u0142atwione, wytropiono u nas w \u0141ubnej du\u017cego &#8211; s\u0105dz\u0105c z racic &#8211; ody\u0144ca, starego dzika, samca.<br \/>\nOjciec zaproponowa\u0142 p. Skrzy\u0144skiemu, aby zaprosi\u0142 na polowanie \u00f3wczesnego namiestnika dla Galicji, hr. Andrzeja Potockiego z Krzeszowic. Przywi\u00f3z\u0142 on ze sob\u0105 kilka ps\u00f3w, tzw. \u201ddzikarzy\u201d. Pami\u0119tam sfor\u0119 tych arcysympatycznych, ale brzydkich \u201ekundli\u201d, o kt\u00f3rych ich dozorca wyra\u017ca\u0142 si\u0119 z najwy\u017cszym uznaniem.<br \/>\nCa\u0142y dom, s\u0142u\u017cba i okolica by\u0142a w emocjach czy to polowanie si\u0119 uda. Potocki by\u0142 wielk\u0105 osobisto\u015bci\u0105, a przytem jednym z prawdziwych magnat\u00f3w&nbsp; Polski pod wzgl\u0119dem rodowym i maj\u0105tkowym. Posiada\u0142 ogromne dobra: Krzeszowice pod Krakowem, Burzank\u0119 na Ukrainie naddnieprza\u0144skiej, a opr\u00f3cz tego dzier\u017cawi\u0142 prawo polowania w olbrzymich lasach wschodnich Karpat w Perehi\u0144sku nale\u017c\u0105cym do biskupa grecko-katolickiego we Lwowie. By\u0142o to 45 tys. hektar\u00f3w las\u00f3w, przewa\u017cnie szpilkowych, najwspanialszych w ca\u0142ym galicyjskim obszarze Karpat. Nawiasem dodam, \u017ce bywa\u0142am w tych lasach i znam ich nieprawdopodobne pi\u0119kno i bogactwo. Tam m\u00f3j m\u0105\u017c, Michal Moysa polowa\u0142 na jelenie podczas rykowiska w latach 1928-32.<br \/>\nDzi\u015b lasy te nale\u017c\u0105 do Sowiet\u00f3w.<\/p>\n<p>Ale wracam do polowania w \u0141ubnej, w rewirze, kt\u00f3ry od imienia mego Ojca, nazywa\u0142 si\u0119\u201d Stefan\u00f3wka\u201d. Nasz kucharz, Wojciech K\u0142y\u017c pojecha\u0142 do lasu ze \u015bniadaniem, kt\u00f3re si\u0119 dawa\u0142o my\u015bliwym w po\u0142udnie, w przerwie polowania.<br \/>\nPanowie wr\u00f3cili o zmroku, uszcz\u0119\u015bliwieni, bo Potocki zatrzeli\u0142 ody\u0144ca. Cielsko jego ledwie mie\u015bci\u0142o si\u0119 na olbrzymich saniach, tzw. \u201ekopanicach\u201d, a z pyska stercza\u0142y mu pot\u0119\u017cne, zakrzywione k\u0142y, tzw. szable. Ich d\u0142ugo\u015bci\u0105 zachwycali si\u0119 wszyscy, a Potocki twierdzi\u0142, \u017ce to najlepszy dzik jakiego zastrzeli\u0142 podczas swego d\u0142ugiego, my\u015bliwskiego \u017cycia. To by\u0142o te\u017c jego ostatni dzik, bo w dwa miesi\u0105ce p\u00f3\u017aniej, w kwietniu 1908, zosta\u0142 zabity z rewolweru przez ukrai\u0144skiego zamachowca, Siczy\u0144skiego, w sali audiencjonalnej pa\u0142acu namiestnikowskiego we Lwowie.<br \/>\nSekretarzem namiestnictwa by\u0142 w\u00f3wczas Stefan Skrzy\u0144ski z Norzca, syn Seweryn\u00f3w, s\u0105siad\u00f3w i przyjaci\u00f3\u0142 naszych rodzic\u00f3w. On to wpu\u015bci\u0142 Siczy\u0144skiego na audiencj\u0119. Naturalnie nic o jego zamiarach nie wiedzia\u0142, ale ogromnie to sobie wyrzuca\u0142.<\/p>\n<p>Wracaj\u0105c do tematu \u0142owieckiego dodam, \u017ce Ojciec tez wielokrotnie polowa\u0142 w \u0141ubnej w towarzystwie ekonoma z naszego drugiego folwarku, Igioza, panem Radoniem i cz\u0119sto przywozi\u0142 zabitego dzika, lub warchlaka. By\u0142o to znakomite mi\u0119so.<\/p>\n<p>W roku 1908\/09 mieszka\u0142a z nami zim\u0105 na Technickiej stryjeczna siostra naszej matki, c\u00f3rka Leona Chamca i jego \u017cony Jadwigi z Gedroyci\u00f3w, Bronia Chamc\u00f3wna. By\u0142a to mi\u0142a, inteligentna i malarsko utalentowana osoba w wieku 22 lat. Tej zimy bywa\u0142 te\u017c u nas drugi cioteczny brat matki, Bolcio Chamiec ze Stepaniec, syn brata naszej babci Chamcowej, Antoniego i jego \u017cony, Cesi z Pruszy\u0144skich. By\u0142 on studentem wy\u017cszej Szko\u0142y Rolniczej w Dublanach pod Lwowem. Szko\u0142a ta sta\u0142a wysoko pod wzgl\u0119dem fachowym, a potem zosta\u0142a wcielona jako wydzia\u0142 Rolniczy do Politechniki Lwowskiej. Du\u017c\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 jej s\u0142uchaczy stanowi\u0142a m\u0142odzie\u017c ziemia\u0144ska z Ukrainy, Podola czyli tzw. Kres\u00f3w, kt\u00f3ra nie chcia\u0142a studiowa\u0107 na rosyjskich uniwersytetach. Studenci byli znani miastu, bo przyje\u017cd\u017cali z Dublan tzw. \u201dfurkami\u201d czyli doro\u017ckami konnymi a ich ulubionym miejscem by\u0142a cukiernia w Hotelu Europejskim przy ulicy Karola Ludwika (p\u00f3\u017aniejszej Legion\u00f3w). Byli oni bogaci, eleganccy, wydawali mas\u0119 pieni\u0119dzy i nadawali wytworny ton m\u0142odzie\u017cy rolniczej. W Karnawale jeden z najelegantszych bali publicznych to by\u0142 \u201eBal Dubla\u0144czykow\u201d.<br \/>\nBolcio Chamiec, kt\u00f3ry by\u0142 w balowym komitecie zaprosi\u0142 nas do zwiedzenia sali balowej, kt\u00f3ra znajdowa\u0142a si\u0119 w Kasynie Literacko-Artystycznym przy Akademickiej. By\u0142a prze\u015blicznie, wytwornie i niebanalnie udekorowana: na \u015bcianach wisia\u0142y pi\u0119knie wykonane modele maszyn rolniczych, a w du\u017cym kiosku ukrytym w autentycznej kopie siana miano sprzedawa\u0107 francuski szampan.<br \/>\nTylko&nbsp; na tym balu publicznym bywa\u0142y panny z tzw. \u201dgrand mond`u\u201d lwowskiego, naturalnie w towarzystwie mam, cio\u0107 i bab\u0107, bo inaczej to by by\u0142o nie do pomy\u015blenia. One to wysiadywa\u0142y na kanapach pod \u015bcianami ca\u0142e noce, podczas gdy panny ta\u0144czy\u0142y. By\u0142o to z ich strony prawdziwe po\u015bwi\u0119cenie dla dobra rodziny, aby panna mia\u0142a okazje poznania kogo\u015b i p\u00f3j\u015bcia zam\u0105\u017c.<\/p>\n<p>W tym moim mocno nie chronologicznym opowiadaniu musz\u0119 si\u0119 znowu cofn\u0105\u0107 do lata roku 1909. Ot\u00f3\u017c na wiosn\u0119, u moich Rodzic\u00f3w w Dynowie, zar\u0119czyli si\u0119 Bronia Chamc\u00f3wna&nbsp; z Bolciem Chamcem. By\u0142 maj, ogrodnik Gubernat na przyj\u0119cie go\u015bci wygracowa\u0142 \u015blicznie ogr\u00f3d, nawet na tzw. \u201ewale\u201d od strony wschodniej poprzycina\u0142 \u015bcie\u017cki, alejki i by\u0142o tam przemi\u0142o, zw\u0142aszcza \u017ce to by\u0142a i \u201edomena\u201d s\u0142owik\u00f3w. \u015apiewa\u0142y one tam po ca\u0142ych nocach i dniach i nie mo\u017cna sobie by\u0142o bez nich Maja wyobrazi\u0107.<br \/>\nPrzyjecha\u0142 tez do nas wtedy Zygmunt Chamiec, starszy brat Boles\u0142awa, kt\u00f3ry zreszt\u0105 d\u0142ugo i cz\u0119sto przesiadywa\u0142 wcze\u015bniej w Dynowie, nasz kochany Mu\u015b, cioteczny brat Matki. Jego promienna weso\u0142o\u015b\u0107 a przytem dobro\u0107 i znakomite maniery oddzia\u0142ywa\u0142y na ca\u0142y nastr\u00f3j naszego domu. Z \u017calem zegnali\u015bmy go jak i m\u0142od\u0105 par\u0119, kt\u00f3ra wyjecha\u0142a do Siemiechowa, kt\u00f3ry nale\u017ca\u0142 do stryja mojej Matki, Leona Chamca.<\/p>\n<p>Lato w 1909 by\u0142o bardzo ruchliwe i weso\u0142e.&nbsp; Nieomal codzie\u0144 przyje\u017cd\u017cali do nas dwaj ch\u0142opcy: Kazio i Julek Starze\u0144scy z D\u0105br\u00f3wki, naszego s\u0105siedztwa zza Sanu.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-307\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Dabrowka-dwor.jpg\" alt=\"\" width=\"520\" height=\"310\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Dabrowka-dwor.jpg 520w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Dabrowka-dwor-300x179.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 520px) 100vw, 520px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Dw\u00f3r w D\u0105br\u00f3wce Starze\u0144skiej<\/p>\n<p>Ich opiekunem (mieli po 15 i 17 lat) by\u0142 ksi\u0105dz z Francji, Ojciec Georges Delahaye. By\u0142 on te\u017c nauczycielem Plater\u00f3w w Moszkowie. By\u0142a to dziwna i niecodzienna postac. Ksiadz katolicki, czlowiek bardzo wykszta\u0142cony, cz\u0142onek zakonu \u201eBia\u0142ych Ojc\u00f3w\u201d (Les Peres Blancs du Cardinal Lavigere), kt\u00f3ry sp\u0119dzi\u0142 par\u0119 lat w Ugandzie na misjach w\u015br\u00f3d murzyn\u00f3w, a potem z nieznanych przyczyn z tego zakonu wyst\u0105pi\u0142 i przyjecha\u0142 do Polski. Tu by\u0142 nauczycielem m\u0142odych ch\u0142opc\u00f3w z arystokratycznych rodzin lwowskich.<br \/>\nDo nas przychodzi\u0142 ze Starze\u0144skimi nieomal codzie\u0144. Grali\u015bmy wtedy w tenisa na piaskowym korcie wzd\u0142u\u017c alei lipowej ko\u0142o zajazdu. Na du\u017cym gazonie, przed domem, by\u0142y miniaturowe mecze koszyk\u00f3wki i siatk\u00f3wki.By\u0142o to prawdziw\u0105 rewelacja, bo sport polski by\u0142 wtedy w powijakach. Nasza matka w jaki\u015b arcyintelingentny spos\u00f3b przewidzia\u0142a przysz\u0142o\u015b\u0107 i w naszym wychowaniu stawia\u0142a go, na r\u00f3wni z nauk\u0105.<\/p>\n<p>Pod koniec wakacji Rodzice zorganizowali rodzinn\u0105 pielgrzymk\u0119 do Starejwsi, do cudownego obrazu Matki Bo\u017cej.<br \/>\nWyszli\u015bmy z Rodzicami i Starze\u0144skimi o 4 tej rano, przez Nozdrzec na wzniesienie pomiedzy H\u0142udnem a Izdebkami.. Ranek by\u0142 przepi\u0119kny, maszerowa\u0142o si\u0119 nam dobrze, tak, \u017ce oko\u0142o 8 mej ujrzeli\u015bmy ju\u017c wie\u017ce ko\u015bcio\u0142a w Starej Wsi z drogi pomiedzy Izdebkami a Przesietnic\u0105. Wtedy Ojciec zaintonowa\u0142 pie\u015b\u0144 do Matki Bo\u017cej i tak \u015bpiewaj\u0105c doszli\u015bmy do p\u00f3l otaczaj\u0105cych klasztor ojc\u00f3w Jezuit\u00f3w.<br \/>\nSzli\u015bmy ca\u0142y czas, zwyczajem pielgrzym\u00f3w, \u201e na \u015bcie\u017cki\u201d, czyli omijaj\u0105c go\u015bciniec, aby sobie skraca\u0107 drog\u0119. W Starejwsi Ojcowie przywitali nas bardzo serdecznie.<br \/>\nOboje Rodzice byli cz\u0142onkami Sodalicji Maria\u0144skiej pan\u00f3w i pa\u0144 Ziemi Sanockiej. By\u0142a to organizacja po\u015bwi\u0119cona kultowi Matki Bo\u017cej i pracy spo\u0142ecznej w\u015br\u00f3d ludu. W tamtych czasach tytu\u0142 \u201e Sodalis Marianus\u201d czyli \u201eDziecko Marii\u201d by\u0142o pewnego rodzaju odznaczeniem dla katolika. Umieszczano go na po\u015bmiertnych klepsydrach.<br \/>\nW bazylice w Starejwsi wisz\u0105 dwie tablice z nazwiskami Sodalis\u00f3w &#8211; ziemian ziemi Sanockiej zmar\u0142ych w latach 1890-1950. Nasze nazwisko jest tam trzykrotnie wymienione:<br \/>\nJan Trzecieski z Miejsca Piastowego, kuzyn mego dziadka,<br \/>\nZbigniew Trzecieski z Dynowa, m\u00f3j dziadek (\u017cy\u0142 1839-1906 i le\u017cy na cmentarzu, w grobowcu, ko\u0142o kaplicy)<br \/>\nStefan Trzecieski, m\u00f3j ojciec (\u017cy\u0142 1864-1953 i le\u017cy w tym samym grobowcu).<\/p>\n<p>Ale wracam do naszej pielgrzymki. Ojcowie, po Mszy \u015bw. na nasz\u0105 intencj\u0119 przed ods\u0142oni\u0119tym obrazem Matki Bo\u017cej w g\u0142\u00f3wnym o\u0142tarzu, zaprosili nas na obiad do ma\u0142ego, go\u015bcinnego refektarza.<br \/>\nZaznaczam tu, \u017ce w tych czasach obowi\u0105zywa\u0142 post eucharystyczny od p\u00f3\u0142nocy do przyj\u0119cia Komunii \u015aw. Obiad zatem by\u0142 powitany przez nas rado\u015bnie, zw\u0142aszcza, \u017ce przed ka\u017cdym nakryciem sta\u0142a karafka czerwonego wina.<br \/>\nDo Dynowa wracali\u015bmy ju\u017c ko\u0144mi, kt\u00f3re sz\u0142y za nami podczas naszej pielgrzymki. Po zachodzie s\u0142o\u0144ca byli\u015bmy w domu i aby \u201erozprostowa\u0107\u201d ko\u015bci po 25 km marszu, jeszcze zagrali\u015bmy w tenisa ze Starze\u0144skimi.<br \/>\nB\u0142ogos\u0142awiony czas m\u0142odo\u015bci!!<\/p>\n<p>Nadesz\u0142a jesie\u0144 1909 roku a z ni\u0105 znowu wyjazd na ca\u0142\u0105 zim\u0119 do Lwowa. Mieszkali\u015bmy tam przy ulicy Chodkiewicza niedaleko Politechniki i Stawu Pe\u0142czy\u0144skiego. Nie by\u0142o wtedy na nim \u015blizgawki, bo i zimy prawie nie by\u0142o.<br \/>\nKsi\u0105dz Francuz, z D\u0105br\u00f3wki, jesie\u0144 spedzil u nas w Dynowie. Zjawi\u0142 si\u0119 nieomal z lamentem, \u017ce go pani Julia Starze\u0144ska wyp\u0119dzi\u0142a i nie ma si\u0119 gdzie podzia\u0107. Naturalnie moi Rodzice, w swej poczciwo\u015bci, przygarn\u0119li go. Dawa\u0142 jeszcze nam z J\u00f3zi\u0105 lekcje literatury staro\u017cytnej i francuskiej, z kt\u00f3rych wiele do dzi\u015b zosta\u0142o mi w pami\u0119ci. M\u00f3wi\u0142 pi\u0119kn\u0105, literack\u0105 francuszczyzn\u0105, co dobrze nam uzupe\u0142nia\u0142o znajomo\u015b\u0107 tego j\u0119zyka.<br \/>\nPotem we Lwowie zamieszka\u0142 w jakim\u015b wynaj\u0119tym pokoju i dawa\u0142 odczyty dla towarzystwa m\u00f3wi\u0105cego dobrze po francusku. Jego postac by\u0142a niezwyk\u0142a: nosi\u0142 d\u0142ug\u0105, ognisto rud\u0105 brod\u0119.<br \/>\nW pierwszych dniach Grudnia przybieg\u0142 do nas, nieomal wp\u00f3\u0142 przytomny, bo jak m\u00f3wi\u0142, grozi mu aresztowanie przez policj\u0119 austriack\u0105. Do dzi\u015b nie wiemy dlaczego, ale przypuszczano, \u017ce ca\u0142\u0105 jego spraw\u0119 m\u00f3g\u0142 wyja\u015bni\u0107 list pani Julii Starze\u0144skiej do mego Ojca. Odda\u0142a go ona proboszczowi, ks. Sa\u0142ustowiczowi. Ten ostatni, po naradzie z babci\u0105 Trzeciesk\u0105, matk\u0105 Ojca, nie oddali Ojcu tego listu. W nast\u0119pstwie tego, Starze\u0144scy pogniewali si\u0119 z nami, nasta\u0142a \u2018burza w szklance wody\u201d, a do dzi\u015b nikt nie wie co ten list zawiera\u0142.<\/p>\n<p>Wracaj\u0105c na bardziej og\u00f3lny temat, dodaj\u0119, \u017ce lata1909-1914 by\u0142y okresem, gdy czu\u0142o si\u0119 wyra\u017anie polityczne napi\u0119cie poprzedzaj\u0105ce I wojn\u0119.<br \/>\nNa terenie Galicji tworzy\u0142y si\u0119 organizacje o wyra\u017anie wojskowym obliczu jak \u201eSok\u00f3\u0142\u201d, czyli towarzystwo gimnastyczne, dru\u017cyny strzeleckie, a w\u015br\u00f3d m\u0142odzie\u017cy tzw. skauting. Jego zapalonym zwolennikiem by\u0142 pan Naganowski ze Lwowa, s\u0105siad moich dziadk\u00f3w, Chamc\u00f3w. Gdy go poznali\u015bmy by\u0142 ju\u017c po 60-tce, ca\u0142kiem siwy, o szlachetnej, rasowej g\u0142owie i wytwornym obej\u015bciu. Ponad 20 lat spedzil w Anglii i tam zaprzyja\u017ani\u0142 si\u0119 z by\u0142ym genera\u0142em Baden Powellem, za\u0142o\u017cycielem organizacji \u201eskauting\u201d, kt\u00f3ry rozprzestrzeni\u0142 si\u0119 w ca\u0142ym cywilizowanym \u015bwiecie.<br \/>\nPan Naganowski, \u017conaty z Angielk\u0105, dzieci nie mieli. Ich mieszkanie sta\u0142o si\u0119 \u201eku\u017ani\u0105\u201d my\u015bli skautingowej, czyli, jak j\u0105 p\u00f3\u017aniej nazwano, harcerskiej. Odbywa\u0142y si\u0119 tam co Niedziela zebrania m\u0142odzie\u017cowe m\u0142odzie\u017cy z wy\u017cszych klas gimnazjalnych i akademickiej nazywanej przez gospodarza \u2013 sympozjami. My, obie z J\u00f3zi\u0105, cz\u0119sto bra\u0142y\u015bmy w nich udzia\u0142. M\u0142odzie\u017c wypowiada\u0142a si\u0119 na rozmaite kwestie i tematy, ale wykluczone by\u0142y: polityka i religia. Czasem wywi\u0105zywa\u0142a si\u0119 o\u017cywiona dyskusja, kt\u00f3ra pan Naganowski podsumowywa\u0142.<br \/>\nJego mi\u0142a \u017cona cz\u0119stowa\u0142a m\u0142odzie\u017c prawdziw\u0105, angielsk\u0105 tea z doskona\u0142ymi ciastkami, a w karnawale ta\u0144czyli\u015bmy do wieczora przy fortepianie.<br \/>\nPan Naganowski zaznajamia\u0142 nas z prawdziwa ide\u0105 skautingu, a wiec harcerz wierzy w Boga, \u017cyje wedle Jego przykaza\u0144, kocha Ojczyzn\u0119 i wszystkich ludzi. Stara si\u0119 co dzie\u0144 wykona\u0107 jaki\u015b dobry uczynek, obroni\u0107 kogo\u015b, pom\u00f3c. Skaut nie pije alkoholu, nie pali, prowadzi do ma\u0142\u017ce\u0144stwa czyste \u017cycie. Skaut stara si\u0119 o jak najwi\u0119ksz\u0105 sprawno\u015b\u0107 fizyczn\u0105, uprawia sporty i ochrania przyrod\u0119.<br \/>\nTo by\u0142y g\u0142\u00f3wne zasady tej organizacji, z kt\u00f3rych, niestety niewiele zosta\u0142o, cho\u0107 harcerstwo istnieje nadal.<br \/>\nPan Naganowski by\u0142 cz\u0142owiekiem g\u0142\u0119boko wierz\u0105cym, i \u2013 jak sam opowiada\u0142- zosta\u0142 w m\u0142odo\u015bci cudownie uleczony wod\u0105 z Lourdes.<\/p>\n<p>Jak ju\u017c wspomina\u0142am, Lw\u00f3w w latach 1910-13, by\u0142 o\u015brodkiem polskiego \u017cycia muzycznego. Posiada\u0142 dobr\u0105 oper\u0119 w \u015blicznym budynku przy Wa\u0142ach Hetma\u0144skich\u201d, mia\u0142 te\u017c nowoczesny, zbudowany w stylu czystej secesji, budynek Towarzystwa Muzycznego, gdzie mie\u015bci\u0142o si\u0119 konserwatorium.<br \/>\nW\u015br\u00f3d student\u00f3w Politechniki dzia\u0142a\u0142 pi\u0119kny \u201eCh\u00f3r Technik\u00f3w\u201d daj\u0105cy cz\u0119sto koncerty.<br \/>\nZdaje mi si\u0119, \u017ce w styczniu 1913 r. z okazji 50-lecia wybuchu powstania Styczniowego (1863), do Lwowa przyjecha\u0142 Ignacy Paderewski, gdzie da\u0142 dwa koncerty fortepianowe. Gdy na ogromnych afiszach pojawi\u0142o si\u0119 jego nazwisko z dat\u0105 koncert\u00f3w, Lw\u00f3w ogarn\u0105\u0142 istny sza\u0142. Zacz\u0119\u0142a si\u0119 wr\u0119cz walka o bilety w nowym teatrze, gdzie te koncerty mia\u0142y si\u0119 odby\u0107.<br \/>\nPrzy ul. Akademickiej prowadz\u0105cej do gmachu uniwersytetu im. Jana Kazimierza, mie\u015bci\u0142 si\u0119 sklep z nutami Zadurowicza, gdzie zwykle kupowano bilety na koncerty. Na pare tygodni przed wyst\u0119pem Paderewskiego, przed tym sklepem ju\u017c sta\u0142 \u201eogonek\u201d (w\u00f3wczas zjawisko nieznane), ludzi czekaj\u0105cych na bilety; w sklepie, na ladzie stal male\u0144ki i lekko garbaty pan Zadurowicz i wielkim g\u0142osem wola\u0142, \u017ce na Paderewskiego nie ma ju\u017c ani jednego miejsca wolnego!!<br \/>\nJa dosta\u0142am si\u0119 na \u201ejask\u00f3\u0142k\u0119\u201d dzi\u0119ki pomocy c\u00f3rki profesora Wolfsthala.<\/p>\n<p>Gdy Paderewski ukaza\u0142 si\u0119 na estradzie, sala zagrzmia\u0142a burz\u0105 oklask\u00f3w i wiwat\u00f3w. Widzia\u0142am go dok\u0142adnie z g\u00f3ry, czyli g\u0142ow\u0119 pokryt\u0105 bujn\u0105 czupryn\u0105, a na klawiaturze fortepianu du\u017ce, troch\u0119 nerwowe r\u0119ce, bo podobno ten wielki artysta o ogromnej s\u0142awie mia\u0142 zawsze trem\u0119 przed rozpocz\u0119ciem gry.<br \/>\nUczy\u0142am si\u0119 w tym czasie na fortepianie i zna\u0142am du\u017co wybitnych dzie\u0142 na ten instrument, wi\u0119c program mi\u0119 interesowa\u0142. Pami\u0119tam grane wtedy utwory Bacha, Beethovena, Szopena&#8230;<\/p>\n<p>Po koncercie estrada ton\u0119\u0142a w kwiatach, a sala nie mog\u0142a zamilkn\u0105\u0107 od oklask\u00f3w i okrzyk\u00f3w \u201ebis\u201d i \u201ebravo\u201d.<\/p>\n<p>Ile\u017c to lat przesz\u0142o ju\u017c nad moja g\u0142ow\u0105 od tego momentu, a ja doskonale ten koncert pami\u0119tam!<\/p>\n<p>Znowu w tym moim opowiadaniu cofam si\u0119 o rok, czyli do stycznia 1912 r., gdy to Polska obchodzi\u0142a stulecie urodzin jednego z Trzech Wieszcz\u00f3w, czyli Zygmunta Krasi\u0144skiego. Napisa\u0142am \u201ePolska\u201d, ale przecie\u017c tylko Galicja mog\u0142a takie rocznice narodowe obchodzi\u0107, czci\u0107 wielkich M\u0119\u017c\u00f3w naszej historii, mo\u017cna te\u017c by\u0142o m\u00f3wi\u0107 i pisa\u0107 co si\u0119 komu podoba\u0142o z narzekaniem na rz\u0105d austriacki w\u0142\u0105cznie, z jednym wyj\u0105tkiem: nie wolno by\u0142o powiedzie\u0107 nic z\u0142ego na cesarza czy jego rodzin\u0119.<br \/>\nI tak jedynymi miastami polskimi, gdzie wszelkie rocznice, czy \u015bwi\u0119ta narodowe obchodzono bez przeszk\u00f3d, by\u0142y Krak\u00f3w i Lw\u00f3w. We Lwowie po prostu &#8222;wrza\u0142o&#8221; \u017cycie polityczne, kulturalne, umys\u0142owe, znacznie intensywniej ni\u017c dzi\u015b, gdy umys\u0142y ludzkie s\u0105 poch\u0142oni\u0119te technik\u0105, a m\u0142odzie\u017c zafascynowana motoryzacj\u0105, sportem i wygodnictwem w \u017cyciu codziennym.<\/p>\n<p>Ot\u00f3\u017c wracaj\u0105c do rocznicy urodzin Zygmunta Krasi\u0144skiego, Uniwersytet Lwowski zorganizowa\u0142 12 odczyt\u00f3w na temat \u017cycia i tw\u00f3rczo\u015bci tego poety. W du\u017cej sali Towarzystwa Technologicznego zebra\u0142a si\u0119 elita umys\u0142owa Lwowa. Obie z J\u00f3zia, mam\u0105 i babci\u0105 Chamcow\u0105 chodzi\u0142y\u015bmy na te odczyty bardzo pilnie. Wyg\u0142aszali je najwybitniejsi poloni\u015bci i profesorowie lwowskiego uniwersytetu, mi\u0119dzy innymi Jan Kasprowicz, poeta, ponadto profesor historii Zakrzewski (bardziej przypominaj\u0105cy piwowara lub rze\u017anika) i inni.<\/p>\n<p>Lata 1912 i 13 up\u0142yn\u0119\u0142y nam bardzo pracowicie: przygotowywa\u0142y\u015bmy si\u0119 obie z J\u00f3zi\u0105 do matury, kt\u00f3r\u0105 mia\u0142y\u015bmy zdawa\u0107 w 1914 r. Nauki mia\u0142y\u015bmy bardzo du\u017co, a matur\u0119 mia\u0142y\u015bmy zdawa\u0107 jako eksternistki, czyli ze wszystkich przedmiot\u00f3w.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-308\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Dynow-spichlerz.jpg\" alt=\"\" width=\"520\" height=\"414\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Dynow-spichlerz.jpg 520w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Dynow-spichlerz-300x239.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 520px) 100vw, 520px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Zabudowania folwarczne: spichlerz, ku\u017ania i stajnia krowie &#8211; lato 1912 &#8211; pod drzewami J\u00f3zia i Kinia na wakacjach<\/p>\n<p>Antek grywa\u0142 coraz trudniejsze utwory muzyczne i godzinami \u0107wiczy\u0142 palc\u00f3wki, aby nabra\u0107 jak najlepszej techniki. Opr\u00f3cz tego przerabia\u0142 materia\u0142 szko\u0142y realnej, podobnie jak i Kuba i co p\u00f3\u0142 roku musieli zdawa\u0107 egzaminy.<br \/>\nCzekali\u015bmy we Lwowie na pierwsze podmuchy wiosny i powr\u00f3t do Dynowa, gdzie jednak by\u0142o najlepiej.<br \/>\nOjciec w tych latach 1910-13 sprzeda\u0142 posagowy folwark mamy, Igioza i Kosztowa, a za te pieni\u0105dze zbudowa\u0142 m\u0142yn parowy przy go\u015bci\u0144cu przed cmentarzem oracz cegielni\u0119 wyrabiaj\u0105c\u0105 ceg\u0142y, dach\u00f3wki i rurki drenowe. Zak\u0142ady te mia\u0142y swoj\u0105 nazw\u0119 \u201eLeonia\u201d, imi\u0119 mamy.<br \/>\nM\u0142yn zacz\u0105\u0142 od pocz\u0105tku doskonale prosperowa\u0107; porusza\u0142a go 100 konna lokomobila, sprowadzona a\u017c z Manheim z Niemiec. Maszyny m\u0142y\u0144skie wyrabia\u0142y \u015bliczn\u0105 m\u0105k\u0119 a klientela zacz\u0119\u0142a nap\u0142ywa\u0107 z ca\u0142ej okolicy, od Brzozowa, a\u017c po Pruchnik pod Jaros\u0142awiem.<br \/>\nTata, po ca\u0142ych dniach, przebywa\u0142 w m\u0142ynie i wtedy wszystko dobrze sz\u0142o. Niestety jego dobro\u0107, \u0142atwowierno\u015b\u0107 i \u017cyczliwo\u015b\u0107 dla ludzi zacz\u0119li wykorzystywa\u0107 ci, co u niego pracowali: gdy Ojca nie by\u0142o, \u017ale traktowali klient\u00f3w, dawali im gorsza m\u0105k\u0119, a do tego Maria Borkowska, wnuczka Skrzy\u0144skich z Bach\u00f3rza, postawi\u0142a w Harcie konkurencyjny m\u0142yn. Wtedy nasz zacz\u0105\u0142 podupada\u0107, i wreszcie w 1938 ojciec sprzeda\u0142 jego po\u0142ow\u0119, a reszt\u0119 rz\u0105d Polski Ludowej upa\u0144stwowi\u0142 w 1950 r., bez odszkodowania.<br \/>\nDzi\u015b, ten dawniej ultranowoczesny m\u0142yn, przemiela tylko osypk\u0119 dla byd\u0142a i \u015bwi\u0144.<\/p>\n<p>Lato 1913 by\u0142o najbardziej mokrym latem w stuleciu i deszcz popsu\u0142 nam je gruntownie. Od Czerwca do pocz\u0105tku wrze\u015bnia, San wyla\u0142 4 razy zalewaj\u0105c ca\u0142\u0105 dolin\u0119 od toru kolejowego a\u017c pod g\u00f3r\u0119 Winnic\u0119. Pami\u0119tam jak d\u0142ugie rz\u0119dy p\u00f3\u0142kopk\u00f3w zbo\u017ca, w dniu 15 Sierpnia,p\u0142yn\u0119\u0142y niesione fal\u0105 sanow\u0105 w kierunku Bach\u00f3rza i dalej.<br \/>\nDzi\u015b, na szcz\u0119\u015bcie, budowa zapory, w Myczkowcach i Solinie, ujarzmi\u0142a ten San pi\u0119kny, ale gro\u017any. Wielokrotnie niszczy\u0142 on nam&nbsp; zbiory rosn\u0105ce wzd\u0142u\u017c jego koryta, a pola te by\u0142y nadzwyczaj urodzajne, tzw. \u201emady\u2019 sanowe.<br \/>\nCi, co nie widzieli wylew\u00f3w Sanu, nie mog\u0105 sobie nawet wyobrazi\u0107 ich grozy.<\/p>\n<p>Zdawa\u0142o si\u0119 nam wszystkim,\u017ce rok 1913 to rok kl\u0119ski i rado\u015bnie go \u017cegnali\u015bmy na Sylwestra o p\u00f3\u0142nocy.<br \/>\nZim\u0119 t\u0119 sp\u0119dzili\u015bmy w Dyniowe, bo na kosztowny pobyt we Lwowie, Ojciec nie mia\u0142 pieni\u0119dzy.. Pierwsza po\u0142owa roku zesz\u0142a nam obu z J\u00f3zi\u0105 na forsownej nauce, bo 2 czerwca mia\u0142y\u015bmy zdawa\u0107 matur\u0119 w Liceum \u017be\u0144skim im. Kr\u00f3lowej Jadwigi we Lwowie. Jako eksternistki, musia\u0142y\u015bmy zdawa\u0107 egzamin z sze\u015bciu klas i wszystkich przedmiot\u00f3w i w dodatku przerobi\u0107 dok\u0142adnie niemal wszystkie dzie\u0142a literatury polskiej od Kad\u0142ubka po Wyspia\u0144skiego.<br \/>\nUczy\u0142y\u015bmy si\u0119 przewa\u017cnie same i pyta\u0142y\u015bmy si\u0119 wzajemnie. U\u017cywa\u0142y\u015bmy te\u017c i innych ni\u017c szkolne podr\u0119czniki, kt\u00f3re nam t\u0119 samodzielno\u015b\u0107 umo\u017cliwia\u0142y. Nikt nas w tej nauce nie kontrolowa\u0142.<br \/>\nMatura ustna nast\u0105pi\u0142a w par\u0119 dni po pisemnej, kt\u00f3ra trwa\u0142a trzy dni, a mianowicie by\u0142o wypracowanie z j\u0119z. polskiego, francuskiego i niemieckiego. Pami\u0119tam tematy. Z j. polskiego; \u201e Uzasadni\u0107 twierdzenie Adama Mickiewicza, \u017ce ca\u0142a literatura polska powsta\u0142a ze s\u0142owa \u201eOjczyzna\u201d\u201d. Z J. francuskiego: \u201eBretania; Kraj i ludzie\u201d. Z j. niemieckiego:\u2019 Para i elektryczno\u015b\u0107 w pocz\u0105tkach XX wieku\u201d.<br \/>\nDzi\u015b po 63 latach mog\u0119 sumiennie stwierdzi\u0107, \u017ce napisa\u0142y\u015bmy te wypracowania samodzielnie i uczciwie. Zaj\u0119\u0142y nam one trzy ranki, od 8 mej do po\u0142udnia. Zdawa\u0142o z nami kilkana\u015bcie dziewcz\u0105t, z tego kilka \u017byd\u00f3wek, kt\u00f3re by\u0142y najsilniejsze w j. niemieckim.<br \/>\nDla nas francuski i niemiecki nie przedstawia\u0142 \u017cadnych trudno\u015bci, bo m\u00f3wi\u0142y\u015bmy p\u0142ynnie oboma j\u0119zykami.<br \/>\nMatura ustna trwa\u0142a dwa dni przed komisj\u0105 z Kuratorium i sko\u0144czy\u0142a si\u0119 dla nas bardzo pomy\u015blnie, tak, \u017ce wr\u00f3ci\u0142y\u015bmy do Dynowa z doskona\u0142ymi \u015bwiadectwami i mog\u0142y\u015bmy rozpocz\u0105\u0107 dobrze zas\u0142u\u017cony odpoczynek.<br \/>\nNikt nam nie da\u0142 kosztownych prezent\u00f3w, ani wyjazd\u00f3w zagranicznych, a czas dzieli\u0142y\u015bmy mi\u0119dzy gr\u0119 w tenisa, jazd\u0119 konn\u0105 w pola (zw\u0142aszcza ja) z furmanem Marcinem Sieka\u0144cem; chodzi\u0142y\u015bmy te\u017c na dalekie spacery. To nam musia\u0142o wystarcza\u0107.<br \/>\nNasi bracia, Antek i Kuba, r\u00f3wnie\u017c po szcz\u0119\u015bliwym zdaniu egzamin\u00f3w do klas wy\u017cszych, te\u017c 20 czerwca zacz\u0119li wakacje.<br \/>\nW nagrod\u0119 za nasz\u0105 nauk\u0119,pojechali\u015bmy z mam\u0105 na tygodniowa wycieczk\u0119 do Rymanowa (ko\u0144mi), a potem do Krynicy (kolej\u0105) i tam byli\u015bmy 2 dni.<\/p>\n<p>Pami\u0119tam doskonale dzie\u0144 29 czerwca, dzie\u0144, w kt\u00f3rym, moim zdaniem, sko\u0144czy\u0142a si\u0119 historia kilku ostatnich wiek\u00f3w (chyba od 1590 r.) i zacz\u0119\u0142a si\u0119 inna epoka historyczna.<br \/>\nSiedzieli\u015bmy we czw\u00f3rk\u0119, z mam\u0105, przy stoliku w restauracji czekaj\u0105c na zam\u00f3wion\u0105 kolacj\u0119. Sala by\u0142a pe\u0142na eleganckiej publiczno\u015bci, w tym wielu oficer\u00f3w w austriackich mundurach. Kelner zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do naszego stolika ze s\u0142owami:\u201d W tej chwili nadesz\u0142a telegraficzna wiadomo\u015b\u0107, \u017ce w Sarajewie, w Serbii, zosta\u0142 zastrzelony w samochodzie, strza\u0142ami z rewolweru, nast\u0119pca tonu austriackiego Ferdinand Franz i jego \u017cona, Zofia Chotek. Zamachowiec zosta\u0142 z\u0142apany. Jest to Serb, nazywa si\u0119 Princip.\u201d<br \/>\nPo chwili ju\u017c ca\u0142a sala by\u0142a poinformowana, a nasza mama rzek\u0142a z ca\u0142\u0105 stanowczo\u015bci\u0105:\u201d Z tego b\u0119dzie wojna europejska\u201d.<br \/>\nSprawdzi\u0142y si\u0119 te s\u0142owa, bo strza\u0142y w Sarajewie by\u0142y pierwszymi strza\u0142ami wojennymi i od tego czasu, przez 63 lata ani jeden dzie\u0144 nie min\u0105\u0142 bez strza\u0142\u00f3w w jakim\u015b kraju, pomimo nieko\u0144cz\u0105cych si\u0119 rozejm\u00f3w i traktat\u00f3w.<\/p>\n<p>Z Krynicy pojechali\u015bmy do Popradu na W\u0119grzech. Po zrobieniu cz\u0119\u015bci tej trasy piechot\u0105 z Podolinca przez Lubamk\u0119 (dawny zamek Lubomirskich znany z opisu w Potopie, Sienkiewicza).<br \/>\nW Tatrach w\u0119gierskich (dzi\u015b czeskich) zrobili\u015bmy wycieczk\u0119 do jeziora Popradzkiego, Szczyrbskiego, do Szmeksu, a potem g\u00f3ralsk\u0105 doro\u017ck\u0105 konn\u0105 nieomal 70 km do Zakopanego.<br \/>\nPo \u015blicznym Szmeksie (dzi\u015b Smokowiec) pe\u0142nym luksusowych hoteli i willi otoczonych ogrodami, obramowanych klombami dywanowymi, mieni\u0105cymi si\u0119 kwiatami jak prawdziwe perskie dywany, Zakopane nie bardzo si\u0119 nam podoba\u0142o. G\u00f3ry, naturalnie, zawsze pi\u0119kne, ale ni\u017csze i mniej urozmaicone jak Tatry w\u0119gierskie. Samo miasto by\u0142o mieszanin\u0105 dom\u00f3w w stylu g\u00f3ralskim i tych ma\u0142omiasteczkowych. Jedynie g\u00f3rale w swoich strojach narodowych nadawali miastu oryginalne pi\u0119kno. Samochod\u00f3w, tej plagi dzisiejszego Zakopanego, ani zagranicznych turyst\u00f3w, w\u00f3wczas nie by\u0142o. Dalekie wycieczki robi\u0142o si\u0119 furkami, czy doro\u017ckami g\u00f3ralskimi.<br \/>\nPojechali\u015bmy wiec tak\u0105 doro\u017ck\u0105 do Morskiego Oka, klejnotu naszych Tatr, kt\u00f3re tyle ju\u017c razy opisywane, \u017ce nie b\u0119d\u0119 si\u0119 powtarza\u0107.<br \/>\nPo trzech dniach w Zakopanem pojechali\u015bmy do Krakowa i to by\u0142 najpi\u0119kniejszy etap naszej podr\u00f3\u017cy.<br \/>\nJa, do 18 roku \u017cycia, Krakowa nie zna\u0142am. By\u0142am w nim tylko raz jako 6 letnie dziecko, na weselu siostry Ojca, cioci Maryni Ulenieckiej w 1902 roku.<br \/>\nZwiedzenie Wawelu, krypty \u015bw. Leonarda, grob\u00f3w kr\u00f3lewskich to by\u0142o dla naszych patriotycznie nastawionych serc i umys\u0142\u00f3w, g\u0142\u0119bokim prze\u017cyciem.<\/p>\n<p>Wr\u00f3cili\u015bmy do domu po przesz\u0142o 10 dniowej nieobecno\u015bci i zacz\u0119\u0142y si\u0119 \u201ewakacje\u201d, jak zawsze, wype\u0142nione tymi samymi zaj\u0119ciami.<br \/>\nRodzina Wolfsthal\u00f3w zjecha\u0142a in gremio i biedny nasz Antek znowu godzinami grywa\u0142 ze starym profesorem na skrzypcach.<br \/>\nW dziennikach, w nastrojach ludno\u015bci czu\u0107 si\u0119 ju\u017c zdawa\u0142 niepok\u00f3j i obawy wojenne. Plotki podawane z ust do ust zatruwa\u0142y \u017cycie.<br \/>\nA\u017c wreszcie nadszed\u0142 \u00f3w straszny dzie\u0144 1 sierpnia 1914 roku, wybuch pierwszej wojny \u015bwiatowej! Ojciec, wr\u00f3ciwszy z poczty, gdzie si\u0119 z gazet o tym dowiedzia\u0142, powiedzia\u0142 nam: \u201dwojna austriacko-serbska wypowiedziana, potem p\u00f3jd\u0105 dalsze, wy panny, przygotujcie si\u0119 na to \u017ce \u017cadna za m\u0105\u017c nie p\u00f3jdzie, bo wszystkich m\u0142odych m\u0119\u017cczyzn wybij\u0105 na wojnie\u201d.<br \/>\nPowia\u0142o groz\u0105. Nazajutrz og\u0142oszono powszechn\u0105 mobilizacj\u0119 wszystkich m\u0119\u017cczyzn, kt\u00f3rzy s\u0142u\u017cyli w wojsku od 24 do 40 roku \u017cycia. By\u0142a to niedziela i w ko\u015bciele odby\u0142a si\u0119 uroczysta Msza \u015bw. na intencj\u0119 powo\u0142anych do wojska.<br \/>\nKo\u015bci\u00f3\u0142 by\u0142 pe\u0142en, przewa\u017cnie kobiet, kt\u00f3rych p\u0142acz pami\u0119tam do dzi\u015b; nad ca\u0142ym tym t\u0142umem wisia\u0142a groza, smutek, wo\u0142anie do Pana Boga o lito\u015b\u0107!!<br \/>\nLudzi opanowa\u0142a te\u017c \u017c\u0105dza sensacji, opowiadano sobie nowiny coraz to gorsze, gn\u0119biono przypuszczeniami; nie by\u0142o radia, gazety k\u0142amaly, aby ludzi niby to uspokoi\u0107, tak, \u017ce nikt prawdy nie znal.<br \/>\nW pierwszych dniach Sierpnia zacz\u0105\u0142 wchodzi\u0107 w \u017cycie tzw. paragraf 14- ty Konstytucji Austriackiej, kt\u00f3ry de facto t\u0119 Konstytucj\u0119 zawiesza\u0142 na czas nieograniczony. Zacz\u0119\u0142a dzia\u0142a\u0107 cenzura list\u00f3w prywatnych i prasy. Wydawa\u0142o si\u0119 to nam wszystkim wprost nie do poj\u0119cia: od 60 lat pa\u0144stwo Austriacko &#8211; W\u0119gierskie nigdy nie narusza\u0142o swej konstytucji.<br \/>\nW ka\u017cdym obcym cz\u0142owieku widziano szpiega rosyjskiego.<br \/>\nTworz\u0105ce si\u0119 Legiony w Krakowie przyj\u0119to w tutejszym spo\u0142ecze\u0144stwie z mieszanymi uczuciami: m\u0142odzie\u017c inteligencka rwa\u0142a si\u0119 do walki z Rosj\u0105 przeczuwaj\u0105c w tej wojnie powstanie niepodleg\u0142ej Polski, ale starsi byli do tego nastawieni mniej entuzjastycznie. Zawi\u0105za\u0142y si\u0119 jednak Ko\u0142a m\u0142odzie\u017cy, kt\u00f3re wzi\u0119\u0142y sobie za zadanie zbi\u00f3rk\u0119 bielizny dla potrzeb Legion\u00f3w, a te\u017c zacz\u0119\u0142y zbiera\u0107 cenne przedmioty i bi\u017cuteri\u0119.<br \/>\nPamietam, \u017ce uniesiona patriotycznym zapa\u0142em, da\u0142am na te Legiony pi\u0119kny pasek z klamerek srebrnych, roboty gruzi\u0144skiej i par\u0119 kolczyk\u00f3w z per\u0142ami i turkusami. Gdy w par\u0119 dni tygodni potem Legiony zosta\u0142y wcielone do armii austriackiej, te wszystkie ofiarowane kosztowno\u015bci posz\u0142y na sprzeda\u017c licytacyjn\u0105.!!!<\/p>\n<p>Tymczasem z frontu walk, poza granic\u0105 austriacko-rosyjsk\u0105 w lubelskim, donoszono o rzekomej ofensywie armii Dankla i \u0142atwowierni ludzie bardzo si\u0119 cieszyli, bo wszyscy panicznie bali si\u0119 inwazji rosyjskiej. Nie m\u00f3wiono jednak Rosjanie, ale \u201eMoskale\u201d.<\/p>\n<p>W pocz\u0105tkach Wrze\u015bnia us\u0142yszeli\u015bmy daleki, g\u0142uchy huk armat z p\u00f3\u0142nocnego \u2013 wschodu. \u017bydzi, ten wiecznie ruchliwy element, kt\u00f3rzy mieli jeszcze najlepsze, prywatne wiadomo\u015bci, zacz\u0119li powtarza\u0107, \u017ce armia austriacka cofa si\u0119, a nawa\u0142a moskiewska, pod wodz\u0105 ksi\u0119cia Miko\u0142aja Miko\u0142ajewicza, zbli\u017ca si\u0119 do nas.<\/p>\n<p>Pami\u0119tam, \u017ce 11 wrze\u015bnia nagle zajecha\u0142y pierwsze samochody wioz\u0105ce austriackich oficer\u00f3w i jakie\u015b tajemnicze urz\u0105dzenia i maszynerie. Po paru godzinach ustawili na polu, ko\u0142o du\u017cej stodo\u0142y (tam gdzie dzi\u015b stoi budynek liceum) ogromny namiot, a w nim stacj\u0119 odbiorcz\u0105&nbsp; \u201eTelegraf bez drutu\u201d, na kt\u00f3rym odbierali tzw. \u201edepesze iskrowe\u201d z pola walki.<br \/>\nMo\u017cna sobie wyobrazi\u0107 jak byli\u015bmy tym zaciekawieni, ale na nasze zapytania co si\u0119 tam dzieje, jeden z tych pan\u00f3w tajemniczo odpowiedzia\u0142: \u201dDie Geschie geht flatt\u201d, czyli \u201dhistoria ra\u017anie idzie\u201d.<br \/>\nNazajutrz run\u0119\u0142a na nasze obej\u015bcie nawa\u0142a woz\u00f3w wojskowych ci\u0105gnionych przez olbrzymie konie tzw. \u201dperszerony\u201d. Wozy te by\u0142y pe\u0142ne amunicji, ci\u0119\u017ckich tzw. szrapneli do armat i skrzy\u0144 wype\u0142nionych mniejszymi pociskami. Huk armat stawa\u0142 si\u0119 coraz wyra\u017aniejszy, a wieczorami w p\u00f3\u0142nocno-wschodniej stronie niebo \u015bwi\u0119ci\u0142o si\u0119 \u0142unami pal\u0105cych si\u0119 wsi na linii frontu.<br \/>\nCzu\u0142o si\u0119 t\u0119 wojn\u0119 w powietrzu, a tymczasem na dworze by\u0142a cudowna pogoda, s\u0142o\u0144ce z\u0142oci\u0142o sady oblepione owocami. By\u0142 to bardzo urodzajny rok, nasze stodo\u0142y pe\u0142ne zbo\u017ca, w sadzie drzewa, sadzone w latach 1896-1900,wyjatkowo pi\u0119knie obrodzi\u0142y. Matka bardzo si\u0119 nimi cieszy\u0142a; ogr\u00f3d i sad to by\u0142y jej ulubione miejsca.<br \/>\nTymczasem Ojciec zdecydowa\u0142 stanowczo, \u017ce z Dynowa musimy wyjecha\u0107 przed nadej\u015bciem wojsk moskiewskich. Ba\u0142 si\u0119 tej wojny dla nas i dla siebie, czemu si\u0119 nie mo\u017cna dziwi\u0107. By\u0142o nas w domu, w rodzinie 9 os\u00f3b, Rodzice, my dwie z J\u00f3zi\u0105 17 i 18 letnie panny, Antek i Kuba, 16 i 14 letni, matka Ojca, babcia Ignacja Trzecieska, 74 letnia, oraz najm\u0142odsze siostrzyczki, Stefcia i Hania, 10 i 8 letnie. Musia\u0142 z nami te\u017c jecha\u0107 student politechniki lwowskiej, uciekinier z Sybiru, kt\u00f3ry uczy\u0142 moich braci, a mog\u0142o mu grozi\u0107 aresztowanie przez w\u0142adze wojskowe. Naszej dobrej, starej Teklunci te\u017c nie mogli\u015bmy zostawi\u0107 samej, bez opieki w Dyniowe. Babcia Trzecieska ca\u0142e \u017cycie musia\u0142a mie\u0107 przy sobie osobn\u0105 pokoj\u00f3wk\u0119, kt\u00f3ra te\u017c musia\u0142a z nami jecha\u0107.<\/p>\n<p>Pami\u0119tam dobrze ten p\u00f3\u017any wiecz\u00f3r wrze\u015bniowy. Ca\u0142y nasz folwark by\u0142 pe\u0142en woz\u00f3w wojskowych, \u015bwiat\u0142a ma\u0142o, bo tylko latarnie naftowe, na polu przed folwarkiem gwar, \u015bcisk woz\u00f3w, \u017co\u0142nierzy, koni, na niebie \u0142una od wschodu i daleki huk armat.<br \/>\nPoci\u0105gi dla cywilnych nie chodzi\u0142y, aut nie by\u0142o wog\u00f3le, a jedynym \u015brodkiem lokomocji by\u0142 w\u00f3z z par\u0105 koni.<br \/>\nZ ci\u0119\u017ckim wi\u0119c sercem opu\u015bcili\u015bmy ten nasz dom rodzinny, w kt\u00f3rym ca\u0142e pokolenia urodzi\u0142y si\u0119 i wzros\u0142y, a tak\u017ce umiera\u0142y, ale strach przed wojn\u0105 by\u0142 mocniejszy.<br \/>\nNasza tu\u0142acza droga prowadzi\u0142a przez Miejsce Piastowe, kt\u00f3re nale\u017ca\u0142o do Jan\u00f3w Trzecieskich, ale dw\u00f3r by\u0142 opuszczony, dalej przez Gorlice, Gryb\u00f3w do Krynicy. Na go\u015bci\u0144cach by\u0142o pe\u0142no \u015blad\u00f3w cofaj\u0105cej si\u0119 armii austriackiej, trupy ko\u0144skie, po\u0142amane wozy, a czasami mija\u0142y nas samochody wojskowe, kt\u00f3rym musieli\u015bmy ust\u0119powa\u0107 drogi.<br \/>\nStale&nbsp; nie mieli\u015bmy pewno\u015bci dok\u0105d si\u0119 uda\u0107, gdzie b\u0119dzie mo\u017cna co\u015b ciep\u0142ego zje\u015b\u0107, gdzie zanocujemy. Par\u0119 nocy przenocowali\u015bmy na wozach, a spraw\u0105 najprzykrzejsz\u0105 by\u0142a niemo\u017cno\u015b\u0107 umycia si\u0119.<br \/>\nW Krynicy gwar by\u0142 nie do opisania, bo tu schroni\u0142y si\u0119 wszystkie pa\u0144stwowe w\u0142adze z Galicji, a wiec Namiestnictwo Lwowskie, w\u0142adze samorz\u0105dowe, mn\u00f3stwo urz\u0119dnik\u00f3w i uciekinier\u00f3w prywatnych z wozami, tobo\u0142ami i p\u0142acz\u0105cymi dzie\u0107mi.<br \/>\nNie by\u0142o \u017cadnych pewnych wiadomo\u015bci, a ludzie nieomal prze\u015bcigali si\u0119 wzajemnie w podawaniu coraz to straszniejszych. Jest to zreszt\u0105 cech\u0105 charakterystyczn\u0105 czas\u00f3w wojennych, a przecierpieli\u015bmy i wojn\u0119 II. Wtedy by\u0142o podobnie.<br \/>\nW Krynicy zatrzymali\u015bmy si\u0119 ca\u0142ym naszym \u201etaborem\u201d tylko par\u0119 dni, bo front wojenny szybko si\u0119 ku nam zbli\u017ca\u0142, a uciekinier\u00f3w przybywa\u0142o.<br \/>\nOstatecznie wyruszyli\u015bmy stamt\u0105d przez Muszyn\u0119, Podoliniec na Spisz w\u0119gierski i po dw\u00f3ch dniach stan\u0119li\u015bmy w ma\u0142ym miasteczku s\u0142owacko &#8211; w\u0119gierskim Poprad \u2013Felka, nad Popradem, niemal u stop Tatr w\u0119gierskich, z najwy\u017cszym szczytem \u201e\u0141omnic\u0105\u201d.<\/p>\n<p><strong>Dyn\u00f3w, 29.XI.1977 r.<\/strong><\/p>\n<p>Powracam do tego mego pami\u0119tnika po d\u0142u\u017cszej przerwie, bo ci\u0105gle r\u00f3\u017cne prace i sprawy przeszkadza\u0142y mi w pisaniu.<br \/>\nOd naszego pobytu w Poprad-Felka dzieli nas 63 lata, ale ja jednak pami\u0119tam ten okres jakby to by\u0142o par\u0119 dni temu.<br \/>\nZamieszkali\u015bmy razem ca\u0142\u0105 nasz\u0105 12 osobow\u0105 \u201eband\u0105\u201d, kt\u00f3r\u0105 trzeba by\u0142o wy\u017cywi\u0107, a z pieni\u0119dzmi by\u0142o krucho. Ojciec mia\u0142 przy sobie troch\u0119 got\u00f3wki za sprzeda\u017c koni dla wojska i kwity od armii austriackiej za zabrane przed naszym wyjazdem z Dynowa byd\u0142o dla wojska. Ale na szcz\u0119\u015bcie \u017cywno\u015b\u0107 na W\u0119grzech by\u0142a za bezcen i to w ogromnych ilo\u015bciach. Za niewielkie mieszcza\u0144skie mieszkanie te\u017c niewiele si\u0119 p\u0142aci\u0142o.<br \/>\nKa\u017cdy z nas mia\u0142 swoje prace: bracia uczyli si\u0119 z korepetytorem. J\u00f3zia i ja dawa\u0142y\u015bmy lekcje Stefci i Hani i pomaga\u0142y\u015bmy Jadwidze, pokojowej Babci, Teklu\u0144cia z mam\u0105 robi\u0142y sprawunki i tylko Ojciec nie mia\u0142 swojego przydzia\u0142u pracy.<br \/>\nNasze \u017cycie tru\u0142y dos\u0142ownie&nbsp; fatalne wie\u015bci z frontu wojennego. Nie by\u0142o wtedy radia, codziennej pras, byli\u015bmy odci\u0119ci od Galicji, kt\u00f3ra w Pa\u017adzierniku by\u0142a ju\u017c nieomal po Krak\u00f3w zalana fal\u0105 moskiewskiej armii.<br \/>\nMama, nienawidz\u0105ca Rosji i przez ca\u0142e \u017cycie sk\u0142onna do pesymizmu, zagryza\u0142a si\u0119 tym, \u017ce Moskale zajm\u0105 Krak\u00f3w, kt\u00f3ry by\u0142 w\u00f3wczas twierdz\u0105, zniszcz\u0105 Wawel, prochy naszych kr\u00f3l\u00f3w sprofanuj\u0105. Ojciec jako\u015b mniej si\u0119 tym przejmowa\u0142, chodzi\u0142 na rozmowy do miejscowego proboszcza, do Ko\u015bcio\u0142a, kt\u00f3ry by\u0142 kilkana\u015bcie krok\u00f3w od nas odleg\u0142y.<\/p>\n<p>Spisz, w kt\u00f3rym le\u017ca\u0142o miasteczko Poprad-Felka, to pi\u0119kny kraj przeci\u0119ty korytem Popradu. W odleg\u0142o\u015bci oko\u0142o 15 km wznosi\u0142 si\u0119, z zupe\u0142nej r\u00f3wniny, \u0142a\u0144cuch Tatr pokryty \u015bniegiem. Wydawa\u0142 si\u0119 znacznie wy\u017cszy ni\u017c Tatry polskie, mo\u017ce dlatego, \u017ce si\u0119 wznosi\u0142 z Kotliny Spiskiej bez podg\u00f3rza.<br \/>\nLudno\u015b\u0107 Popradu to byli S\u0142owacy &#8211; ch\u0142opi, W\u0119grzy i troch\u0119 Niemc\u00f3w. W ko\u015bciele nabo\u017ce\u0144stwo r\u00f3\u017ca\u0144cowe odbywa\u0142o si\u0119 co dzie\u0144 w jednym z trzech j\u0119zyk\u00f3w: po S\u0142owacku, w\u0119giersku i niemiecku.<br \/>\nW miejscowo\u015bci Poprad-Felka sp\u0119dzili\u015bmy dwa miesi\u0105ce we wzgl\u0119dnym spokoju, cho\u0107 gn\u0119bi\u0142o nas odci\u0119cie od Dynowa, niepewno\u015b\u0107 jutra a szczeg\u00f3lnie coraz to gorsze wie\u015bci z frontu w Galicji. Armia rosyjska par\u0142a ca\u0142\u0105 si\u0142\u0105 na zach\u00f3d w kierunku do Krakowa. Przemy\u015bl by\u0142 od po\u0142owy Wrze\u015bnia obl\u0119\u017cony, a Krak\u00f3w, kt\u00f3ry by\u0142 twierdz\u0105, zagro\u017cony obl\u0119\u017ceniem.<br \/>\nZ ko\u0144cem pa\u017adziernika 1914 r. nakazano wszystkim wojennym uchod\u017acom z Galicji opu\u015bci\u0107 p\u00f3\u0142nocne powiaty \u00f3wczesnych W\u0119gier, a zatem i my musieli\u015bmy i\u015b\u0107 dalej naszym tu\u0142aczym szlakiem.<br \/>\nCa\u0142a nasza rodzina, t.j. babka Ignacja Trzecieska, rodzice, nas sze\u015bcioro dzieci, z kt\u00f3rych ja by\u0142am najstarsza, a mia\u0142am 18 lat, Tekla Frey, Jadwiga, pokoj\u00f3wka babki i Stanis\u0142aw Buras, korepetytor naszych braci pochodz\u0105cy spod zaboru rosyjskiego, udali\u015bmy si\u0119 do Wiednia. Wynaj\u0119li moi Rodzice bardzo \u0142atwo mieszkanie 4 pokojowe, bo w\u00f3wczas du\u017co rodzin wojskowych powo\u0142anych do wojska przenosi\u0142o si\u0119 do mieszka\u0144 swoich np. rodzic\u00f3w i Wiede\u0144 by\u0142 pe\u0142en pustych mieszka\u0144.<\/p>\n<p>Wojna trwa\u0142a na froncie galicyjskim ju\u017c par\u0119 miesi\u0119cy, armia austriacka si\u0119 cofa\u0142a a\u017c pod Krak\u00f3w, ale w Wiedniu jeszcze ma\u0142o si\u0119 j\u0105 odczuwa\u0142o.<br \/>\nMiasto by\u0142o pe\u0142ne uchod\u017ac\u00f3w Polak\u00f3w z Galicji, na ka\u017cdym kroku w centrum miasta tzw. \u201eWinner Stadt\u201d ci\u0105gle s\u0142ysza\u0142o si\u0119 j\u0119zyk polski.<br \/>\nZ aprowizacj\u0105 te\u017c nie by\u0142o jeszcze k\u0142opot\u00f3w i sklepy wszelkiego rodzaju by\u0142y doskonale zaopatrzone.<br \/>\nZ frontu walki z Rosj\u0105 carsk\u0105, czyli jak si\u0119 w\u00f3wczas og\u00f3lnie po polsku m\u00f3wi\u0142o: \u201ez Moskalami\u201d, dochodzi\u0142y gro\u017ane wie\u015bci. Jednak Krak\u00f3w \u2013 twierdza, nie zosta\u0142 zdobyty, a decyzj\u0105 wojsk carskich ofensywa zmieni\u0142a si\u0119 w tzw. wojn\u0119 pozycyjn\u0105 tocz\u0105c\u0105 si\u0119 w rowach strzeleckich, kt\u00f3rymi w\u00f3wczas nasza biedna Polska by\u0142a poryta na przestrzeni setek kilometr\u00f3w.<br \/>\nW Wiedniu,pomi\u0119dzy uchod\u017acami z Galicji, by\u0142o du\u017co pa\u0144stwowych urz\u0119dnik\u00f3w, pozbawionych swoich pensji, pracy, w\u015br\u00f3d kt\u00f3rych zaczyna\u0142a si\u0119 bieda. Utworzy\u0142y si\u0119 w\u00f3wczas Komitety, kt\u00f3re przynosi\u0142y pomoc tym uchod\u017acom.<\/p>\n<p><strong>Dyn\u00f3w 5.II.1980<\/strong><\/p>\n<p>Ostatni raz pisa\u0142am te moje wspomnienia jeszcze w 1977roku, ale dzi\u015b po tak d\u0142ugiej przerwie, postanowi\u0142am pisa\u0107 je dalej, cho\u0107 nie wiem czy gwa\u0142townie s\u0142abn\u0105ce moje si\u0142y fizyczne pozwol\u0105 mi na to.<br \/>\nDzi\u015b przeczyta\u0142am&nbsp; w Tygodniku Powszechnym z 3.II.1980 nr 5 artyku\u0142 Jerzego Zieli\u0144skiego pod tytu\u0142em \u201eHistoria Domowa\u201d. W artykule tym autor opiera si\u0119 na wypowiedzi prof. Stanis\u0142awa Zakrzewskiego, historyka z pocz\u0105tk\u00f3w XX wieku, i radzi, aby jak najwi\u0119cej rodzin polskich, bez r\u00f3\u017cnicy poziomu intelektualnego i pochodzenia, stara\u0142o si\u0119 pisa\u0107 kronik\u0119 swej rodziny, nawet, jak to si\u0119 m\u00f3wi \u201ddo szuflady\u201d, bez pretensji literackich ani nadziei, aby je kiedy\u015b szerokie ko\u0142a czytelnik\u00f3w czyta\u0142y.<br \/>\nNiech pisz\u0105 dla dzieci, wnuk\u00f3w i prawnuk\u00f3w. Wszak historia pa\u0144stwa, narodu, spo\u0142ecze\u0144stwa to te\u017c historia poszczeg\u00f3lnych rodzin, ludzi.<br \/>\nNale\u017c\u0119 do pokolenia Polak\u00f3w, kt\u00f3rych losem by\u0142o \u017cy\u0107 w najburzliwszym chyba stuleciu ostatnich kilku tysi\u0105cleci. Dobrze moja Siostra, J\u00f3zia Paygertowa, m\u00f3wi, \u017ce my od dzieci\u0144stwa a\u017c do p\u00f3\u017anej staro\u015bci (powy\u017cej 80 lat) \u017cyjemy stale albo\u201d przed wojn\u0105\u201d, albo \u201dpodczas wojny\u201d, albo\u201d po wojnie\u201d.<\/p>\n<p>Wracam wi\u0119c do wspomnie\u0144 z czas\u00f3w I wojny \u015bwiatowej, do roku 1915, kt\u00f3rego pierwsz\u0105 po\u0142ow\u0119 nasza Rodzina sp\u0119dzi\u0142a we Wiedniu, dok\u0105d wyjechali\u015bmy przed inwazj\u0105 armii rosyjskiej (carskiej) jeszcze we Wrze\u015bniu 1914 r., co powy\u017cej opisa\u0142am.<br \/>\nZ naj\u017cywszym niepokojem i zainteresowaniem \u015bledzili\u015bmy komunikaty naczelnego dow\u00f3dztwa armii austriackiej, gdy\u017c nasz los by\u0142 zale\u017cny od tego czy Rosja zostanie w Galicji, czy te\u017c si\u0119 cofnie.<br \/>\nSz\u0142a wiosna; we Wiedniu zaczyna\u0142o si\u0119 ju\u017c mocno odczuwa\u0107 braki \u017cywno\u015bci, bo tzw. \u201ePa\u0144stwa Centralne\u201d t.j. Austria i Niemcy by\u0142y odci\u0119te od \u015bwiata przez blokad\u0119 pa\u0144stw tzw. Ententy.<br \/>\nW pierwszych dniach Maja rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 wielka ofensywa wojsk niemieckich i austriackich na armi\u0119 carsk\u0105 w okolicach Gorlic i po paru tygodniach ju\u017c ca\u0142a zachodnia i \u015brodkowa Galicja by\u0142a wolna od okupacji rosyjskiej.<br \/>\nMieszkali\u015bmy w\u00f3wczas w Wiedniu w dzielnicy podmiejskiej Grinzing; pami\u0119tam rado\u015b\u0107 i jak us\u0142ysza\u0142am wo\u0142anie ch\u0142opa sprzedaj\u0105cego gazety; \u2019\u2019Dyn\u00f3w aus unserem Besitz\u201d, czyli: \u201eDyn\u00f3w w naszym posiadaniu\u201d, a by\u0142o to 11 maja 1915 roku.<\/p>\n<p>Moja siostra J\u00f3zia i ja w tym czasie zda\u0142y\u015bmy przed Komisja Ministerstwa O\u015bwiaty egzamin pa\u0144stwowy z j\u0119zyka francuskiego i niemieckiego. Bardzo mi si\u0119 przyda\u0142o swiadectwo zdania tego egzaminu w 30 lat p\u00f3\u017aniej, podczas II wojny swiatowej&nbsp; r., gdy dosta\u0142am prac\u0119 jako nauczycielka j\u0119zyka fancuskiego w gimnazjum, kt\u00f3re powsta\u0142o w Dynowie w pa\u017adzierniku 1944 r.<br \/>\nOd dnia rozpocz\u0119cia wielkiej niemiecko-austriackiej ofensywy na froncie galicyjskim w maju 1915 roku, \u017cycie naszej dynowskiej rodziny w Wiedniu zmieni\u0142o si\u0119 zupe\u0142nie. Z dnia na dzie\u0144 czekali\u015bmy na mo\u017cliwo\u015b\u0107 powrotu do Dynowa, bo armia carska si\u0119 cofa\u0142a, tak, \u017ce ju\u017c z ko\u0144cem Czerwca Lw\u00f3w by\u0142 wolny od Moskali.<br \/>\nW Lipcu nadesz\u0142y pierwsze wiadomo\u015bci przez poczt\u0119, \u017ce w Dynowie nie by\u0142o dzia\u0142a\u0144 wojennych, nasze domy, stary i nowy, stoj\u0105 niespalone, podobnie jak i ca\u0142y folwark. M\u00f3j Ojciec i brat Kuba wybrali si\u0119 zaraz do Dynowa, aby zbada\u0107 sytuacj\u0119 na miejscu i przygotowa\u0107 dla nas dom, zebra\u0107 jakie\u015b meble, graty, umo\u017cliwi\u0107 mieszkanie po prawie ca\u0142orocznym opuszczeniu.<br \/>\nW pierwszych dniach sierpnia 1915 r. wsiedli\u015bmy do poci\u0105gu w kierunku Krakowa. Warunki jazdy by\u0142y w\u0142a\u015bciwie ci\u0119\u017ckie, brak miejsc siedz\u0105cych, nieplanowo\u015b\u0107 rozk\u0142adu jazdy, niepewno\u015b\u0107 jak d\u0142ugo b\u0119dziemy musieli jecha\u0107 do Rzeszowa, gdzie mieli\u015bmy wysi\u0105\u015b\u0107, ale to wszystko by\u0142o niczym wobec rado\u015bci, \u017ce wracamy do domu, pod sw\u00f3j dach, \u017ce Moskale pobici, cofaj\u0105 si\u0119, \u017ce przestaniemy by\u0107 uciekinierami wojennymi bez podstawy \u017cycia, utrzymania, obcy i niech\u0119tnie przez ludno\u015b\u0107 Wiednia widziani.<br \/>\nPo mecz\u0105cej je\u017adzie przez niemal dwie doby, podczas kt\u00f3rej my, m\u0142odzi le\u017celi\u015bmy w nocy na korytarzu, na ziemi, gdy\u017c miejsca siedz\u0105ce by\u0142y dla babci Ignacji i dla Mamy, stan\u0119li\u015bmy w Rzeszowie. Tam czeka\u0142y na nas wozy wymoszczone sianem, ci\u0105gnione przez konie, kt\u00f3re Ojciec kupi\u0142 podczas swego pobytu w Dyniowe, po powrocie.<br \/>\nKraj miedzy Rzeszowem a Dynowem nie by\u0142 zniszczony, pola pokryte zbo\u017cami, ale po wsiach panowa\u0142y epidemie cholery, tyfusu i ospy. Niekt\u00f3re domy by\u0142y zamkni\u0119te, a na drzwiach ostrze\u017cenie \u201dcholera\u201d. To by\u0142a spu\u015bcizna po pobycie armii carskiej w tych okolicach od wrze\u015bnia 1914 do maja 1915.<br \/>\nJecha\u0142o si\u0119 tymi wozami do Dynowa par\u0119 godzin, ale serca nasze bi\u0142y rado\u015bnie na widok znajomych okolic, p\u00f3l, d\u017awi\u0119k polskiego jezyka.<\/p>\n<p>Nasz dw\u00f3r, domy, budynki folwarczne, ogr\u00f3d zastali\u015bmy mo\u017ce w lepszym stanie ni\u017ce\u015bmy si\u0119 spodziewali, ale jednak doszcz\u0119tnie obrabowane. Znik\u0142y meble z dw\u00f3ch dom\u00f3w, naczynia, po\u015bciel, wszystko, co da\u0142o si\u0119 zabra\u0107.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-309\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/dwa-dwory-dynow-1916-r..jpg\" alt=\"\" width=\"520\" height=\"276\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/dwa-dwory-dynow-1916-r..jpg 520w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/dwa-dwory-dynow-1916-r.-300x159.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 520px) 100vw, 520px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Dwa dwory w Dynowie w 1916 zniszczone wojn\u0105. W drzwiach nowego dworu stoi rodzina<\/p>\n<p>Stary dom ja wita\u0142am ze \u0142zami rado\u015bci, cho\u0107 by\u0142 przez par\u0119 miesi\u0119cy zamieniony na&#8230;&#8230;stajnie dla koni Kozackich, przesi\u0105kni\u0119ty zapachem stajennym, a parkiety podziurawione podkowami.<br \/>\nZ wielk\u0105 rado\u015bci\u0105 witali\u015bmy nasz dynowski Ko\u015bci\u00f3\u0142, Bogu dzi\u0119ki nietkni\u0119ty przez wojn\u0119, a te\u017c nasz ogr\u00f3d, gdzie stare, drogie nam drzewa, pami\u0119taj\u0105ce nasze dzieci\u0144stwo, ocala\u0142y.<\/p>\n<p>Rozpocz\u0105\u0142 si\u0119&nbsp; okres naszego \u017cycia w atmosferze wojny \u015bwiatowej maj\u0105cy trwa\u0107 do jesieni 1920 roku. \u017bycie by\u0142o monotonne, bez prawdziwych, autentycznych wiadomo\u015bci, w ci\u0105g\u0142ym napi\u0119ciu jaka jest sytuacja na froncie rosyjskim odleg\u0142ym od nas o niespe\u0142na 200 km, ale w\u0142a\u015bciwie nikt nie przypuszcza\u0142, aby mia\u0142a si\u0119 powt\u00f3rzy\u0107 inwazja rosyjska.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-310\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Dzieci-1916-z-Tekluncia.jpg\" alt=\"\" width=\"331\" height=\"520\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Dzieci-1916-z-Tekluncia.jpg 331w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Dzieci-1916-z-Tekluncia-191x300.jpg 191w\" sizes=\"auto, (max-width: 331px) 100vw, 331px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Kinia, J\u00f3zia, Stefcia i Hania Trzecieskie z Tekl\u0105 Frey i ch\u0142opcem sierot\u0105 wojennym 1916r.<\/p>\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Nasz\u0105 najwi\u0119ksz\u0105 trosk\u0105 w tym czasie by\u0142a mo\u017cliwo\u015b\u0107 s\u0142u\u017cby wojskowej naszego brata Antka, bo jego rocznik 1898, ju\u017c w 1916 by\u0142 poborowy. Ratowa\u0142o si\u0119 go, rozmaitymi sposobami przez nieomal 3 lata.<br \/>\nM\u0142yn nasz po\u0142o\u017cony niedaleko cmentarza w Dynowie, zbudowany i kompletnie zmodernizowany przez naszego Ojca w 1911 r. te\u017c ocala\u0142 i znajdowa\u0142 si\u0119 w pe\u0142nym ruchu. Zosta\u0142 zaj\u0119ty przez rz\u0105dowe w\u0142adze na m\u0142yn dla ludno\u015bci i wojska. Ojciec odda\u0142 go w administracj\u0119 Antkowi, kt\u00f3ry zosta\u0142 uznany jako kierownik przedsi\u0119biorstwa przez w\u0142adze wojskowe i jako taki wolny od s\u0142u\u017cby wojskowej, kt\u00f3re to zwolnienie trzeba by\u0142o co par\u0119 miesi\u0119cy odnawia\u0107.<br \/>\nKosztowa\u0142o to du\u017co: \u0142ap\u00f3wek i prezent\u00f3w dla rozmaitych \u201edygnitarzy\u201d, od kt\u00f3rych te zwolnienia zale\u017ca\u0142y.<br \/>\nSytuacja \u017cywno\u015bciowa by\u0142a w miastach coraz ci\u0119\u017csza, a ci dygnitarze w powiecie i we Wiedniu mieli dobre apetyty, tak wi\u0119c nasz domowy stelmach sfabrykowa\u0142 okut\u0105 paczk\u0119 z zasuwanym wiekiem zamkni\u0119tym na k\u0142\u00f3dk\u0119, z dwoma adresami: mojej Matki w Dynowie i pana Bondi-beja, jakiego\u015b Turka, kt\u00f3ry mia\u0142 \u201eplecy\u201d w Ministerstwie wojny i m\u00f3g\u0142 to zwolnienie za\u0142atwi\u0107. Co dwa tygodnie \u0142adowa\u0142o si\u0119 u nas te paczk\u0119 mas\u0142em, cukrem, w\u0119dlinami, bitym drobiem i wysy\u0142a\u0142o \u201eexpress\u201d do Wiednia, a po pewnym czasie ta paczka wraca\u0142a do Dynowa, naturalnie pusta.<br \/>\nDo dzi\u015b nie wiemy czy ten \u201eBondi\u2013bej\u201d by\u0142 naprawd\u0119 takim wszechmocnym ratunkiem i czy nie oszukiwano&nbsp; nas w ten spos\u00f3b, ale ostatecznie Antek do ko\u0144ca wojny austriackiej, czyli do og\u0142oszenia niepodleg\u0142o\u015bci Polski w 1918 r. munduru austriackiego nie nosi\u0142, a biedna Mama, kt\u00f3ra mog\u0142a, jak to m\u00f3wi\u0105, Antka w swoich \u0142zach trwogi o niego,&nbsp; wyk\u0105pa\u0107, odetchn\u0119\u0142a z ulg\u0105.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-311\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Antek-i-kuba-1916.jpg\" alt=\"\" width=\"419\" height=\"520\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Antek-i-kuba-1916.jpg 419w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Antek-i-kuba-1916-242x300.jpg 242w\" sizes=\"auto, (max-width: 419px) 100vw, 419px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Antek i Kuba Trzeciescy 1916 r.<\/p>\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; \u017bycie moich si\u00f3str, czyli J\u00f3zi, Stefci i moje przez tych par\u0119 lat wype\u0142nia\u0142a w lecie praca w ogrodzie, gdzie ogrodnika nie by\u0142o, tylko par\u0119 dziewcz\u0105t ze wsi do pomocy, z kt\u00f3rych jedna, W\u0142adzia Go\u0142kiewicz, jeszcze \u017cyje. Praca by\u0142a ci\u0119\u017cka, bo trzeba by\u0142o ca\u0142y ogr\u00f3d warzywny \u0142opatami i motykami uprawia\u0107, beczk\u0105 wod\u0119 z rzeczki pod ogrodem p\u0142yn\u0105cej, wozi\u0107, ale robi\u0142y\u015bmy to ch\u0119tnie i gdy troska o Antka blad\u0142a przez zwolnienie od wojska na par\u0119 miesi\u0119cy, to niczego nam do \u201eszcz\u0119\u015bcia\u201d nie brakowa\u0142o.<br \/>\nZwyk\u0142e troski m\u0142odych dziewcz\u0105t jak powodzenie u m\u0119\u017cczyzn, mi\u0142o\u015b\u0107, ma\u0142\u017ce\u0144stwo by\u0142y na drugim m miejscu, a wojna, losy Polski, sytuacja og\u00f3lna, na pierwszym. O rozrywkach, zabawie, tualetach, nawet si\u0119 nie marzy\u0142o.<br \/>\nSytuacja gospodarcza i finansowa naszej rodziny by\u0142a w tym okresie, pomimo wojny, w\u0142a\u015bciwie lepsza &#8211; cho\u0107 to brzmi paradoksalnie- ni\u017c przed wojn\u0105 czyli w latach 1911-14. Gospodarstwo by\u0142o uruchomione, pola obsiane, do pomocy r\u0119cznej rz\u0105d da\u0142 nam oddzia\u0142 je\u0144c\u00f3w rosyjskich i p\u00f3\u017aniej w\u0142oskich, a sprzeda\u0107 mo\u017cna by\u0142o ka\u017cd\u0105 ilo\u015b\u0107 i jako\u015b\u0107 tego co ziemia dawa\u0142a.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">&nbsp;<img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-312\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Kinia-i-jozia-1916-17.jpg\" alt=\"\" width=\"520\" height=\"417\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Kinia-i-jozia-1916-17.jpg 520w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Kinia-i-jozia-1916-17-300x241.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 520px) 100vw, 520px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Kinia z J\u00f3zi\u0105 w ogrodzie dynowskim 1916 r.<\/p>\n<p>Sta\u0142ym \u201eakompaniamentem\u201d naszych prac by\u0142 daleki, przyt\u0142umiony huk armat z frontu rosyjskiego, czasem silniejszy, czasem s\u0142abszy, ale wyra\u017any. Do tego zdo\u0142ali\u015bmy si\u0119 \u201eprzyzwyczai\u0107\u201d, bo cz\u0142owiek jest stosownie do przys\u0142owia niemieckiego: \u201dzwierz\u0119ciem przyzwyczajenia\u201d.<br \/>\nGdy zacz\u0105\u0142 si\u0119 rok 1918 zacz\u0119\u0142o si\u0119 z ka\u017cdym miesi\u0105cem odczuwa\u0107 atmosfer\u0119 \u201erozk\u0142adu\u201d kraju pod panowaniem monarchii austro-w\u0119gierskiej. Po miastach panowa\u0142 prawdziwy g\u0142\u00f3d, a te\u017c brak najpotrzebniejszych artyku\u0142\u00f3w. \u017bo\u0142nierze przyje\u017cd\u017caj\u0105cy z frontu na urlop niewiele sobie robili z terminem powrotu do wojska, wielu z nich zostawa\u0142o w domu w charakterze dezertera, co nikogo, a szczeg\u00f3lnie ich samych nie przestrasza\u0142o.<br \/>\nDla nas rado\u015bci\u0105 by\u0142 fakt, \u017ce w armii rosyjskiej dzia\u0142o si\u0119 gorzej, bo tam ju\u017c szala\u0142a prawdziwa rewolucja bolszewicka i o powrocie Rosji w nasze strony nie by\u0142o mowy.<br \/>\nGdy zacz\u0119\u0142am ju\u017c na ten temat pisa\u0107, musz\u0119 si\u0119 cofn\u0105\u0107 do marca 1917 r. Pami\u0119tam, \u017ce Ojciec m\u00f3j, wr\u00f3ciwszy rano z miasteczka, zawo\u0142a\u0142 Mam\u0119 i weso\u0142ym g\u0142osem zawo\u0142a\u0142: \u201d No, Leoniu, ciesz si\u0119, w Rosji car abdykowa\u0142, carat run\u0105\u0142 jak domek z kart. Na jego miejscu powsta\u0142 rz\u0105d demokratyczny\u201d.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">&nbsp;<img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-313\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Antek-1917.jpg\" alt=\"\" width=\"420\" height=\"520\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Antek-1917.jpg 420w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Antek-1917-242x300.jpg 242w\" sizes=\"auto, (max-width: 420px) 100vw, 420px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Antek Trzecieski 1917 r.<\/p>\n<p>W naszej rodzinie nienawi\u015b\u0107 do caratu by\u0142a wszczepiona jeszcze przez Ojca mojej Matki, Antoniego Chamca, kt\u00f3ry bra\u0142 udzia\u0142 w organizowaniu powstania polskiego w r. 1863 przeciw caratowi na Ukrainie w guberni Kijowskiej i by\u0142 nawet za to skazany na \u015bmier\u0107. Uda\u0142o mu si\u0119 jednak uciec z Rosji, ale nienawi\u015b\u0107 do wszystkiego co rosyjskie pozosta\u0142a mu do ko\u0144ca \u017cycia, \u0142\u0105cznie z brzmieniem j\u0119zyka rosyjskiego, kt\u00f3ry zna\u0142 dobrze i organicznie nie znosi\u0142.<br \/>\nNie b\u0119d\u0119 tu d\u0142u\u017cej si\u0119 zatrzymywa\u0107 nad histori\u0105 przewrotu bolszewickiego Rosji w latach 1917-18, bo to jest og\u00f3lnie znane, cho\u0107 ludzie mego pokolenia, kt\u00f3rzy byli ju\u017c z wtedy doro\u015bli, wiedz\u0105 doskonale, \u017ce faktyczny stan tych czas\u00f3w (pomiedzy rokiem 1917 a 1921-szym), bardzo si\u0119 r\u00f3\u017cni\u0142 od tego w jaki spos\u00f3b go dzi\u015b przedstawiaj\u0105 w ksi\u0105\u017ckach i podr\u0119cznikach szkolnych.<br \/>\n<strong>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Dyn\u00f3w 18\/II 1980<\/strong><\/p>\n<p>Wracam wi\u0119c do roku, 1918 kt\u00f3ry przyni\u00f3s\u0142 tyle zmian, tyle przewrot\u00f3w w \u017cyciu narod\u00f3w Europy, a te\u017c i w \u017cyciu naszej rodziny w Dynowie.&nbsp; Pisa\u0142am ju\u017c wy\u017cej, \u017ce zaczyna\u0142o si\u0119 czu\u0107 koniec wojny, ale nie przypuszcza\u0142o si\u0119 w jaki spos\u00f3b si\u0119 to stanie.<br \/>\nU nas w domu wszyscy byli\u015bmy zaabsorbowani pracami w ogrodzie, w gospodarstwie i utrzymaniem kontaktu z tym, co si\u0119 na \u015bwiecie dzieje.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-314\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/kinia-i-jozia-1918.jpg\" alt=\"\" width=\"520\" height=\"521\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/kinia-i-jozia-1918.jpg 520w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/kinia-i-jozia-1918-150x150.jpg 150w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/kinia-i-jozia-1918-300x300.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 520px) 100vw, 520px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Stefcia i Hania Trzecieskie 1918 r.<\/p>\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp; Armatni huk trwa\u0142 bez ustanku ze wschodu, gdzie toczy\u0142a si\u0119 wojna pozycyjna, podczas kt\u00f3rej ca\u0142e armie tkwi\u0142y w okopach naprzeciw siebie i strzela\u0142y z wszelkiego rodzaju broni, gdy kto\u015b si\u0119 z okop\u00f3w wychyli\u0142.<br \/>\nStraszna to by\u0142a m\u0119ka dla wojska. Zima, mr\u00f3z, albo odwil\u017c, fatalne wy\u017cywienie, \u017cycie w wilgotnych rowach, ci\u0105g\u0142e niebezpiecze\u0144stwo \u015bmierci i nie\u015bwiadomo\u015b\u0107 jutra. Nie dziw, \u017ce mn\u00f3stwo \u017co\u0142nierzy wprost ucieka\u0142o z frontu.<br \/>\nW latach 1917-18 mieszka\u0142 u nas stale J\u00f3zef Mi\u0105czy\u0144ski, cioteczny brat naszego Ojca. Jego ojciec, te\u017c J\u00f3zef Mi\u0105czy\u0144ski, \u017conaty z Mari\u0105 z Bukowskich z Izdebek, by\u0142 rodzonym bratem naszej babki, Ignacji Trzecieskiej.<br \/>\nBy\u0142 to wtedy 36-letni czlowiek, kawaler, delikatnego zdrowia, przytem wychowany przez ojca w maj\u0105tku Jasniszcze ko\u0142o Brod\u00f3w w warunkach ca\u0142kowicie dziwacznych: panowa\u0142 tam ci\u0105g\u0142y strach przed chorob\u0105, J\u00f3zio prawie nie uczy\u0142 si\u0119, aby si\u0119 nie przem\u0119czy\u0142, by\u0142 zniewie\u015bcia\u0142y, ale przytem z natury bardzo dobry, o doskona\u0142ych manierach towarzyskich.<br \/>\nOjciec nasz da\u0142 mu pozorne zaj\u0119cie w m\u0142ynie, co go uwalnia\u0142o od s\u0142u\u017cby wojskowej, ale on do tego m\u0142yna prawie nie chodzi\u0142 wol\u0105c przesiadywa\u0107 u mojej Babci Ignacji, w jej pokoju na kanapie i biada\u0107 nad stanem swego \u017co\u0142\u0105dka!!<br \/>\nOdwiedza\u0142 go czasem brat Boles\u0142aw,<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-315\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Boleslaw-hr.-Miaczynski.jpg\" alt=\"\" width=\"344\" height=\"520\"><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Boles\u0142aw hr. Mi\u0105czy\u0144ski 1916 r.<\/p>\n<p>38 letni, mi\u0142y, zacny i dobrze wychowany, a \u017conaty z Jadwig\u0105 (Isi\u0105) Soko\u0142owsk\u0105, c\u00f3rk\u0105 profesora Uniwersytetu Jagiello\u0144skiego, Mariana Soko\u0142owskiego, znanego w ko\u0142ach profesorskich ca\u0142ej Polski. Jego \u017con\u0105 by\u0142a Skrzy\u0144ska. Pomimo tego ojciec Bolcia zawsze by\u0142 zdania, \u017ce zrobi\u0142 on \u201emezalians\u201d, bo maj\u0105c tytu\u0142 hrabiowski od 18 wieku, ogromny maj\u0105tek (folwarki Jasniowiec, Polikrowy, Wierzbowczyk) we wschodniej Galicji, a przytem pi\u0119kn\u0105 powierzchowno\u015b\u0107, urok i \u015bwietne stosunki rodzinno-towarzyskie, mo\u017ce pretendowa\u0107 do znacznie \u015bwietniejszego ma\u0142\u017ce\u0144stwa. Bolo jednak, zakochany od paru lat w Isi Soko\u0142owskiej, pomimo niech\u0119ci Ojca, o\u017ceni\u0142 si\u0119 z ni\u0105 i mieli czworo dzieci. C\u00f3rka Bola, Marynia wysz\u0142a w 1934 r. za s\u0105siada Dynowa Juliusza Starze\u0144skiego z D\u0105br\u00f3wki, a w par\u0119&nbsp; tygodni po \u015blubie uton\u0119\u0142a wraz z M\u0119\u017cem w Sanie podczas k\u0105pieli. By\u0142a to g\u0142o\u015bna i wstrz\u0105saj\u0105ca tragedia. Po niej syn Bola wst\u0105pi\u0142 do zakonu Jezuit\u00f3w w Starejwsi, a potem przeszed\u0142 do kamedu\u0142\u00f3w, gdzie \u017cyje do dzi\u015b.<\/p>\n<p>Po tej&nbsp; dygresji chc\u0119 wr\u00f3ci\u0107 do tego listopada 1918 roku, kt\u00f3ry przyni\u00f3s\u0142 \u015bwiatu, ale nie Polsce, zawieszenie broni, zmiany granic, wstrz\u0105sy spo\u0142eczne.<br \/>\n2 listopada, pami\u0119tam, by\u0142am w pokoju babci Ignacji, gdy wszed\u0142 Ojciec ze s\u0142owami: \u201dWojna sko\u0144czona, Niemcy pobite, Polska ma otrzyma\u0107 niepodleg\u0142o\u015b\u0107 na podstawie 14 punkt\u00f3w Prezydenta USA Wilsona, z dost\u0119pem do morza. Do Warszawy zwo\u0142ano Sejm, kt\u00f3ry ma uchwali\u0107 konstytucj\u0119\u201d.<br \/>\nTrudno mi dzi\u015b wyrazi\u0107 ogrom r\u00f3\u017cnych uczu\u0107, kt\u00f3ry opanowa\u0142 nas wszystkich, a wi\u0119c i rado\u015b\u0107, ze po 150 latach niewoli b\u0119dzie Polska niepodleg\u0142a, ale jednocze\u015bnie \u015bwiadomo\u015b\u0107, \u017ce ta niepodleg\u0142o\u015b\u0107 \u0142atwo nam nie przyjdzie. Na wszystkich frontach by\u0142a jeszcze wojna, wschodnia cz\u0119\u015b\u0107 Kraju pod gro\u017ab\u0105 inwazji bolszewickiej, Lw\u00f3w opanowany przez Ukrai\u0144c\u00f3w, na Zachodzie niepewno\u015b\u0107 granicy z Niemcami, do tego wyniszczenie materialne, braki na ka\u017cdym kroku, wrzenie spo\u0142eczne spowodowane rewolucj\u0105 w Rosji.<br \/>\nTo nie by\u0142 entuzjazm, kt\u00f3ry ogarn\u0105\u0142 Francj\u0119 po zawieszeniu broni, to by\u0142 raczej niepok\u00f3j co dalej i kiedy si\u0119 ta wojna naprawd\u0119 sko\u0144czy.<\/p>\n<p>W\u0142adze austriackie uciek\u0142y, wojsko wraca\u0142o do dom\u00f3w z broni\u0105, bo to by\u0142a tzw. \u201ewielka demobilizacja\u201d, w\u0142adza polska, policja itp. jeszcze nie istnia\u0142y i z tego stanu rzeczy skorzysta\u0142a wie\u015b w swoisty spos\u00f3b. Rzucono has\u0142o: \u201dWolna Polska, wolno robi\u0107 co si\u0119 chce, nic nikomu nie grozi\u201d. \u017bydzi jak wiadomo, byli w tym czasie panami sytuacji gospodarczej, posiadali jeszcze w piwnicach du\u017ce sk\u0142ady wszelkiego rodzaju towar\u00f3w: tekstylii, naczy\u0144, narz\u0119dzi rolniczych, obuwia, nafty, \u015bwiec, i wog\u00f3le tego, czego wie\u015b potrzebowa\u0142a.<br \/>\nHas\u0142o: \u201eRabowa\u0107 \u017byd\u00f3w\u201d przesz\u0142o jak pr\u0105d elektryczny przez wsie i zaroi\u0142y si\u0119 drogi i go\u015bci\u0144ce pieszymi i konnymi furami po towary do Dynowa.<br \/>\nCh\u0142opi rabowali co si\u0119 da\u0142o, bez wyboru i \u0142adowali na fury wszystko razem. \u017bydzi nawet nie przeszkadzali tym rabunkom, chocia\u017c by\u0142y one gwa\u0142towne i zdarza\u0142y si\u0119 wypadki jak np. u nas Dynowie, \u017ce \u017byd\u00f3wk\u0119 w par\u0119 dni po urodzeniu dziecka wyrzucono z \u0142\u00f3\u017cka, a z pierzyny, kt\u00f3r\u0105 by\u0142a okryta, wypruto pierze.<\/p>\n<p>Trwa\u0142y te przykre i gro\u017ane dni prawie ca\u0142y tydzie\u0144, bo nie by\u0142o \u017cadnej w\u0142adzy, policji, ktoby te instynkty pr\u00f3bowa\u0142 hamowa\u0107. Jedynie ksi\u0119\u017ca z ambony, jak nasz katecheta ks. Jan \u015amietana, kt\u00f3ry pe\u0142nym g\u0142osem przepowiada\u0142 kar\u0119 Bo\u017c\u0105 na tych ludzi, kt\u00f3rzy niewinnych rabuj\u0105. Ch\u0142opi jednak niewiele sobie z tego robili, \u017ce w tym w\u0142a\u015bnie Listopadzie Polska odzyska\u0142a niepodleg\u0142o\u015b\u0107, za kt\u00f3r\u0105 tylu Polak\u00f3w da\u0142o \u017cycie, \u017ce jednocze\u015bnie na wszystkich granicach Polski toczy\u0142y si\u0119 krwawe walki, \u017ce na ulicach Lwowa m\u0142odzie\u017c w wieku 14-18 lat bi\u0142a si\u0119 z dobrze uzbrojonymi Ukrai\u0144cami, z bezprzyk\u0142adnym bohaterstwem.<br \/>\nMiasto Lw\u00f3w otrzyma\u0142o p\u00f3\u017aniej krzy\u017c Virtuti Militari, a ch\u0142opcy, kt\u00f3rzy go bronili miano \u201eorl\u0105t\u201d.<br \/>\nNa cmentarzu \u0141yczakowskim we Lwowie stworzono osobn\u0105, du\u017c\u0105 kwater\u0119 nazwan\u0105 \u201eCmentarz Obro\u0144c\u00f3w Lwowa\u201d, do kt\u00f3rej prowadzi\u0142a brama z przepi\u0119kn\u0105 rze\u017ab\u0105 przedstawiaj\u0105c\u0105 dwa lwy.<br \/>\nNiestety dzi\u015b ten cmentarz nie istnieje, jest zr\u00f3wnany z ziemi\u0105, a jedynie starsze pokolenia Polak\u00f3w pami\u0119taj\u0105 go dobrze. Ja ostatni raz na nim by\u0142am podczas okupacji hitlerowskiej w 1943 r. Spotka\u0142am tam przypadkiem grup\u0119 je\u0144c\u00f3w francuskich pilnowanych przez \u017co\u0142nierza niemieckiego. Pozwoli\u0142 mi on (widocznie uj\u0119ty tym, ze go prosi\u0142am po niemiecku) na obja\u015bnienie tym je\u0144com co to za cmentarz.<br \/>\nZnaj\u0105c francuski j\u0119zyk opowiedzia\u0142am im jego histori\u0119. Byli uradowani, \u017ce kto\u015b do nich m\u00f3wi ich j\u0119zykiem, a to, co im opowiedzia\u0142am o ko\u0144cu I wojny na terenie Lwowa, by\u0142o dla nich wprost rewelacj\u0105. Nie mieli poj\u0119cia o Polsce, tak jak zreszt\u0105 i dzi\u015b jeszcze Polska jest dla Zachodu Europy krajem geograficznie bardzo ma\u0142o znanym, a co do naszej historii to og\u00f3\u0142 zielonego poj\u0119cia o niej nie ma.<br \/>\nWracaj\u0105c do sytuacji w Dynowie, to przez pierwsze miesi\u0105ce \u017cy\u0142o si\u0119 tu w atmosferze niepewno\u015bci, tym gorzej, \u017ce przenika\u0142y has\u0142a bolszewickie z Rosji i dawa\u0142o si\u0119 s\u0142ysze\u0107 glosy: \u201eGdy sko\u0144czymy z \u017bydami, to p\u00f3jdziemy na dwory i na inteligencj\u0119 po miastach\u201d.<br \/>\nNasza babka, Ludwika Chamcowa przeby\u0142a ca\u0142e obl\u0119\u017cenie Lwowa przez Ukrai\u0144c\u00f3w od listopada do maja 1919 r w swojej willi przy ul. Technickiej.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-316\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/kinia-i-jozia-1919-20.jpg\" alt=\"\" width=\"500\" height=\"530\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/kinia-i-jozia-1919-20.jpg 500w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/kinia-i-jozia-1919-20-283x300.jpg 283w\" sizes=\"auto, (max-width: 500px) 100vw, 500px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Kinia i J\u00f3zia 1920 r.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-317\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Rodzenstwo-trzecieskich-1921.jpg\" alt=\"\" width=\"520\" height=\"398\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Rodzenstwo-trzecieskich-1921.jpg 520w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Rodzenstwo-trzecieskich-1921-300x230.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 520px) 100vw, 520px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Od lewej: Hania, Stefcia, J\u00f3zia, Kinia, Kuba, Antek Trzeciescy 1921 r.<\/p>\n<p><i>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; W tym miejscu pami\u0119tnik urywa si\u0119, a autorka, Kinga Moysowa dodaje jeszcze ciekawostki i informacje. Oto one:<\/i><\/p>\n<p>\u201e Wierszyk napisany przez student\u00f3w Uniwersytetu we Lwowie oko\u0142o 1845 r. w okresie, gdy rz\u0105d austriacki w \u00f3wczesnej Galicji prze\u015bladowa\u0142 objawy patriotyzmu polskiego. Gubernatorem Galicji by\u0142 krewny cesarza austriackiego, arcyksi\u0105\u017c\u0119 Ferdynand Este.<br \/>\nMia\u0142 on w swym pa\u0142acu we Lwowie gospodyni\u0119 &#8211; kucharke, imieniem Julcia.<br \/>\nStudenci w swojej m\u0142odzie\u0144czej wyobra\u017ani przedstawiaj\u0105 monolog arcyksi\u0119cia do swej kucharki. Jest pisany polszczyzn\u0105 tak\u0105 jak\u0105 m\u00f3wili Austriacy z wymawianiem b jak p i bez litery \u0142.<\/p>\n<p>\u201e Lubi Julka wisz ty tego<br \/>\nUcz si\u0119 j\u0119zyk niemieckiego<br \/>\nLubi Julka wisz ty tego<br \/>\n\u017be ja gniewal si\u0119 na niego<br \/>\nCo ci takie wlazlo w glowa<br \/>\nPisac listy polskim slowa?<br \/>\nCo nim gada sam holota<br \/>\nCo drapi uko jak kota<br \/>\nCo go djabel powymy\u015blal<br \/>\nCo \u201el\u201d w g\u00f3rze poprzekre\u015blal?<br \/>\nBo warijat to jest szalona<br \/>\nNie darmo ma leb golona<br \/>\nTen rok osiem sto dziewi\u0105ty<br \/>\nTakie robil glupstwa, zbytki<br \/>\nJeszcze mam te chude lydki<br \/>\nCom przed tym djabelskim Polaka<br \/>\nZe strachu dal drapaka.<\/p>\n<p>Wszystko jemu niedogoda<br \/>\nGdzie ogie\u0144, chcialby woda<br \/>\nA gdzie woda, ogie\u0144 chcialby<br \/>\nSlowem wszystko kasowalby.<\/p>\n<p>Szeby&nbsp; m\u00f3gl zamieni\u0107 klimat<br \/>\nDalby lato tam gdzie zima.<br \/>\nMr\u00f3z wygnalby w obce kraje<br \/>\nZaprowadzil Trzeci Maje.<br \/>\nNawet jego mlode \u017ceci (<i>dzieci<\/i>)<br \/>\nZawsze wolaj: Bo\u017ce daj<br \/>\nBy zablysn\u0105l Trzeci Maj.<\/p>\n<p>Na djabla tobie miesi\u0105c tego<br \/>\nWolisz klupia co lepszego<br \/>\nJa zawsze wolam do nieba<br \/>\nBoze daj kawalek kleba.<br \/>\nNie! On wola daj wolno\u015bci<br \/>\nDaj ojczyzne!.<\/p>\n<p>Zeszlij na ich kraj\u00f3w stali (<i>czyli wojne<\/i>)<br \/>\nStr\u0105c pioruna na Moskali!<br \/>\nO klupia, klupia klowa!!!<br \/>\nKiedy ja sam jestem zdrowa<br \/>\nKiedy mi nie gniecie plaster<br \/>\nKiedy palim dobry knaster&nbsp; (<i>czyli tyto\u0144<\/i>)<br \/>\nKiedy jim i pije po uka,<br \/>\nA\u017c guzik p\u0119ka na brzucha.<\/p>\n<p>Kiedy nie masz kieszen dziurawa<br \/>\nDjabel bierz ojczyzna, slawa.<br \/>\nLubi Julka, porzu\u0107 tego<br \/>\nUcz si\u0119 j\u0119zyk niemieckiego<br \/>\nNie uwierzysz moja luba<br \/>\nJak jest pi\u0119kny ten szpic luba<br \/>\nJak jest slodko nim wywija\u0107<br \/>\nO musisz, musisz mu sprzyja\u0107.<\/p>\n<p>M\u00f3j j\u0119zyk ze jest lepska&nbsp;&nbsp; (<i>czyli \u0142ebska, lepsza<\/i>)<br \/>\nZje objat i to nie kiepska<br \/>\nMa sw\u00f3j ros\u00f3l z makaronem<br \/>\nMa sztuk mi\u0119sa z octem chrzanowym<br \/>\nMa Glas Bier i zwei kielbaski<br \/>\nMa pieczen z \u017celaznej laski (<i>czyli ro\u017cna<\/i>)<br \/>\nMa knedel i pi\u0119kny sztrudel<br \/>\nTak ze my obaj, ja i pudel<br \/>\nNaim si\u0119 nieslychanie<br \/>\nJeszcze si\u0119 tobie, Julka zostanie.<\/p>\n<p>Ten wierszyk przepisa\u0142 m\u00f3j Ojciec od jednego ze student\u00f3w lwowskich w po\u0142owie XIX wieku.<\/p>\n<p><strong>\u201eWspomnienia z pierwszych tygodni II wojny \u015bwiatowej, od 12.IX do 20.X.1939 r.<\/strong>&#8221;<\/p>\n<p>Historycy niemal nigdy nie przedstawiaj\u0105 opisywanych fakt\u00f3w z poszanowaniem absolutnej prawdy, ja za\u015b, poniewa\u017c nie jestem historykiem, postanowi\u0142am te moje wspomnienia przedstawi\u0107 tym, kt\u00f3rzy je mo\u017ce czyta\u0107 b\u0119d\u0105, tak jak je pami\u0119tam z najdrobniejszymi szczeg\u00f3\u0142ami, uczciwie i bezstronnie.<br \/>\nPisz\u0119 to dlatego poniewa\u017c zetkn\u0119\u0142am si\u0119 w ostatnich latach z pras\u0105, i ksi\u0105\u017ckami, kt\u00f3re pocz\u0105tki wojny \u015bwiatowej 1939-45,przedstawiaj\u0105 w spos\u00f3b zdeformowany.<br \/>\nJa te czasy prze\u017cy\u0142am, przecierpia\u0142am, pami\u0119tam te tragiczne dni, jakby si\u0119 pare tygodni temu dzia\u0142y i pragn\u0119, jak wy\u017cej wspomnia\u0142am, aby je wiernie potomnym opisa\u0107.<\/p>\n<p>Mieszka\u0142am z moim \u015bp. M\u0119\u017cem od r.1921 do pa\u017adziernika 1939 w miejscowo\u015bci Rudniki ko\u0142o \u015aniatynia, o par\u0119 kilometr\u00f3w od \u00f3wczesnej granicy polsko-rumu\u0144skiej.<\/p>\n<p style=\"text-align: center;\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-318\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Kinia-i-michal-1937-r..jpg\" alt=\"\" width=\"331\" height=\"520\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Kinia-i-michal-1937-r..jpg 331w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2009\/09\/Kinia-i-michal-1937-r.-191x300.jpg 191w\" sizes=\"auto, (max-width: 331px) 100vw, 331px\" \/><\/p>\n<p style=\"text-align: center;\">Kinga i Micha\u0142 Moysowie w Rudnikach 1937 r.<\/p>\n<p>Przebiega\u0142a blisko nas linia kolejowa Warszawa -Lw\u00f3w &#8211; \u015aniaty\u0144 -Czerniowce &#8211; Bukareszt oraz go\u015bciniec \u0142\u0105cz\u0105cy Lw\u00f3w, przez Stanis\u0142aw\u00f3w, \u015aniaty\u0144, z Czerniowcami na Bukowinie, kt\u00f3ry to kraj nale\u017ca\u0142 w okresie 1918-43 do Rumunii.<br \/>\nNaszym miastem wojew\u00f3dzkim by\u0142 Stanis\u0142aw\u00f3w.<br \/>\nW kilka zaledwie dni po wybuchu II wojny \u015bwiatowej, a w\u0142a\u015bciwie napadu Niemiec na Polsk\u0119, zosta\u0142a nasza okolica odci\u0119ta od \u015bwiata i jakichkolwiek oficjalnych wiadomo\u015bci.<br \/>\n\u017byli\u015bmy bez poczty, bez prasy, bez radia, zdani na coraz gro\u017aniejsze i fantastyczniejsze wiadomo\u015bci prywatne podawane z ust do ust przewa\u017cnie przez \u017byd\u00f3w, stanowi\u0105cych du\u017cy odsetek ludno\u015bci w tamtych miastach, takich jak Ko\u0142omyja, Zab\u0142ot\u00f3w, \u015aniaty\u0144.<br \/>\n\u017by\u0142o si\u0119 w nieustannym l\u0119ku, gdy\u017c czu\u0142o si\u0119 &#8211; pomimo odci\u0119cia od \u015bwiata &#8211; \u017ce katastrofa zawis\u0142a nad ca\u0142ym Krajem, Pa\u0144stwem i nad ka\u017cdym z nas.<\/p>\n<p>Nasz dom w Rudnikach by\u0142 pe\u0142en ludzi t.j. naszej rodziny i znajomych uchod\u017ac\u00f3w z Warszawy, kt\u00f3rzy przyjechali tu przypuszczaj\u0105c, \u017ce do tak odleg\u0142ego zak\u0105tka Polski, chyba wojna nie dojdzie.!!!<br \/>\nObawy mego m\u0119\u017ca i moje by\u0142y tym wi\u0119ksze, \u017ce mi\u0119li\u015bmy 17 letniego syna, kt\u00f3remu, w razie przyj\u015bcia Niemc\u00f3w, mog\u0142o grozi\u0107 wywiezienie do obozu, lub inne niebezpiecze\u0144stwa.<\/p>\n<p>W odleg\u0142o\u015bci 15 km od Rudnik znajdowa\u0142a si\u0119 wie\u015b Za\u0142ucze &#8211; Dolne, po\u0142o\u017cone o par\u0119 kilometr\u00f3w od \u015aniatynia, a zaledwie o p\u00f3\u0142 kilometra od rzeki Czeremosz Bia\u0142y, kt\u00f3ry na przestrzeni od miasteczka Kuty do swego uj\u015bcia do Prutu, stanowi\u0142 granic\u0119 mi\u0119dzy Polsk\u0105 a Rumuni\u0105.<br \/>\nMaj\u0105tek ziemia\u0144ski Za\u0142ucze \u2013 Dolne stanowi\u0142 w\u0142asno\u015b\u0107 Henryk\u00f3w Krzysztofowicz\u00f3w (pani Henrykowa by\u0142a z domu Zawadzka).<br \/>\nZ tymi lud\u017ami \u0142\u0105czy\u0142a nas d\u0142ugoletnia, za\u017cy\u0142a przyja\u017a\u0144 i bywali\u015bmy w Za\u0142uczu bardzo cz\u0119sto. By\u0142 to jeden z najpi\u0119kniejszych maj\u0105tk\u00f3w ziemskich \u00f3wczesnej wschodniej Ma\u0142opolski. Posiada\u0142 du\u017ce, murowane zabudowania gospodarskie, pi\u0119kny park&nbsp; i nowo wybudowany dom mieszkalny o kilkunastu pokojach, wyposa\u017cony w pe\u0142ny komfort, z w\u0142asnym \u015bwiat\u0142em elektrycznym i wodoci\u0105gami, co by\u0142o w\u00f3wczas rzadko\u015bci\u0105 w dworach polskich.<br \/>\nGospodarze mieli syna Antoniego, kt\u00f3ry by\u0142 w chwili wybuchu wojny porucznikiem w pu\u0142ku kawalerii w Grudzi\u0105dzu i zosta\u0142 powo\u0142any do wojska.<\/p>\n<p>Nie mog\u0105c d\u0142u\u017cej znie\u015b\u0107 niepewno\u015bci, postanowili\u015bmy tam pojecha\u0107, aby si\u0119 czego\u015b dowiedzie\u0107 i zasi\u0119gn\u0105\u0107 rady co robi\u0107, w razie zbli\u017cenia si\u0119 wojny do naszych stron.<br \/>\nTak wiec 14 wrze\u015bnia, m\u00f3j M\u0105\u017c, jego szwagier, Stanis\u0142aw Szczepa\u0144ski i ja, pojechali\u015bmy ko\u0144mi do Za\u0142ucza.<br \/>\nDoje\u017cd\u017caj\u0105c do zabudowa\u0144 folwarcznych, zauwa\u017cyli\u015bmy, ku naszemu zdumieniu, stanowiska artylerji przeciwlotniczej w obr\u0119bie ogrodzenia dworskiego. Brama wjazdowa by\u0142a zamkni\u0119ta, a przy niej sta\u0142o dw\u00f3ch \u017co\u0142nierzy na warcie w pe\u0142nym uzbrojeniu.<br \/>\nByliby\u015bmy d\u0142ugo tam stali, ale na szcz\u0119\u015bcie dostrzeg\u0142 nas pan Henryk Krzysztofowicz i przybieg\u0142 do nas, na co \u017co\u0142nierze otworzyli bram\u0119 i dostali\u015bmy si\u0119 w zamkni\u0119ty obszar.<br \/>\nPan Henryk, uprzedzi\u0142 nasze zdziwione pytanie, witaj\u0105c nas s\u0142owami:\u201d Od trzech dni mamy w domu pana Prezydenta Ignacego Mo\u015bcickiego z \u017con\u0105 i c\u00f3rk\u0105 i kilkunasto osobow\u0105 \u015bwit\u0105\u201d<br \/>\nPotem opowiedzia\u0142 nam, \u017ce przed trzema dniami, niespodziewanie, kilkana\u015bcie samochod\u00f3w osobowych i wojskowych zajecha\u0142o przed jego dom, a z jednego wysiad\u0142 prezydent Rzeczpospolitej p. Ignacy Mo\u015bcicki, bardzo zdenerwowany i zapyta\u0142:\u201d Gdzie jeste\u015bmy i kogo mamy prosi\u0107 o go\u015bcin\u0119?\u201d<br \/>\nW ci\u0105gu tej pierwszej rozmowy, pan Henryk dowiedzia\u0142 si\u0119 z ust Prezydenta, \u017ce zd\u0105\u017caj\u0105 z Warszawy ku po\u0142udniowo-wschodnim granicom Polski, pragn\u0105 si\u0119 bowiem dosta\u0107 do Rumunii, z kt\u00f3r\u0105 granicz\u0105 powiaty Horodenka i \u015aniaty\u0144.<br \/>\nPo zaznajomieniu si\u0119 z innymi cz\u0142onkami \u015bwity, w kt\u00f3rej znajdowa\u0142o si\u0119 i paru ministr\u00f3w i wysokich pa\u0144stwowych dygnitarzy, pp. Krzysztofowiczowie dowiedzieli si\u0119 te\u017c, \u017ce ca\u0142y orszak prezydencki jecha\u0142 z Tarnopola na po\u0142udnie i by\u0142 kilka razy bombardowany przez niemieckie samoloty. Na szcz\u0119\u015bcie nie poni\u00f3s\u0142 strat, ale kilka razy musiano si\u0119 kry\u0107 w s\u0105siaduj\u0105ce z szos\u0105, pola kukurydzy czy ziemniak\u00f3w. M\u00f3wiono te\u017c&nbsp; o przypuszczeniu, \u017ce m\u00f3g\u0142 kto\u015b z otoczenia prezydenta dawa\u0107 radiem informacje Niemcom?? dok\u0105d orszak zd\u0105\u017ca.<br \/>\nOpowiedziano nam te\u017c o ca\u0142ym trybie \u017cycia go\u015bci w ci\u0105gu tych paru dni pobytu w Za\u0142uczu.&nbsp; PP. Krzysztofowiczowie odst\u0105pili im ca\u0142y du\u017cy dom, a sami zamieszkali w ma\u0142ym pokoju s\u0142u\u017cbowym.<br \/>\nW du\u017cej jadalni sta\u0142 stale&nbsp; nakryty st\u00f3\u0142 z zimnym bufetem, dobrze zaopatrzonym w prowianty przywo\u017cone co dnia z Ko\u0142omyji, miasta 35 tysi\u0119cznego, odleg\u0142ego o 40 km od Za\u0142ucza.<br \/>\nPami\u0119tam dobrze, \u017ce w sypialni Prezydentostwa \u0142\u00f3\u017cka by\u0142y nakryte wspania\u0142\u0105 narzut\u0105 z lisich sk\u00f3r przywiezion\u0105 z Warszawy.<br \/>\nPo ca\u0142ym domu uwija\u0142a si\u0119 s\u0142u\u017cba, lokaje w liberiach i pokoj\u00f3wki w bia\u0142ych czepkach i fartuszkach, a w kuchni kucharz, \u201eszef\u201d w stylowym kitlu i wysokiej bia\u0142ej czapce.<br \/>\nPan Krzysztofowiczowa, zapalona \u201ebryd\u017cystka\u201d m\u00f3wi\u0142a mi, \u017ce teraz smutne dni i trosk\u0119 o syna,&nbsp; \u0142agodz\u0105 jej troch\u0119, ci\u0105g\u0142e niemal partie bridge`a z Prezydentem i innymi osobami.<\/p>\n<p>Szwagier mego m\u0119\u017ca, Stanis\u0142aw Szczepa\u0144ski, spotka\u0142 w Za\u0142uczu c\u00f3rk\u0119 Prezydenta, kt\u00f3r\u0105 widywa\u0142 w Warszawie w latach 1930-38,. Na jego zapytanie w sprawie &#8211; mo\u017ce pozornie &#8211; beztroskiego \u017cycia, jakie prowadzi \u015bwita Prezydenta w Za\u0142uczu, pomimo katastrofy na froncie, pani Bobkowska odpowiedzia\u0142a: \u201dNie powinni\u015bmy si\u0119 poddawa\u0107 defetyzmowi, gdy\u017c najdalej do dw\u00f3ch tygodni sytuacja poprawi si\u0119 i wr\u00f3cimy do Warszawy\u201d.<br \/>\nByli\u015bmy wprost zdumieni i nawet oburzeni za\u015blepieniem tych ludzi.!!<br \/>\nPP. Krzysztofowiczowie nie mieli zamiaru nigdzie si\u0119 z Za\u0142ucza rusza\u0107, a w tych dniach ich najwi\u0119ksz\u0105 trosk\u0105 by\u0142a obawa, aby Niemcy nie zaatakowali z samolotu ich dworu.<br \/>\nPodczas naszej kr\u00f3tkiej bytno\u015bci, pokazano nam te\u017c du\u017c\u0105 gospodarsk\u0105 szop\u0119, gdzie sta\u0142y samochody osobowe \u015bwity prezydenckiej. Pokazywa\u0142 je nam osobisty kierowca Prezydenta, niem\u0142ody elegancki pan, kt\u00f3rego &#8211; jak nam m\u00f3wi\u0142 szwagier &#8211; zna\u0142a ca\u0142a Warszawa. Pami\u0119tam jak nam wymienia\u0142, \u017ce jest to \u201eBuick\u201d pana Prezydenta, a to \u201eCadillac\u201d pani przezydentowej. By\u0142y tam te\u017c samochody ministr\u00f3w i dygnitarzy cywilnych i wojskowych.<\/p>\n<p>Nie mogli\u015bmy tego dnia zasi\u0119gn\u0105\u0107 w Za\u0142uczu \u017cadnych, cho\u0107 troch\u0119 prawdopodobnych, wiadomo\u015bci o sytuacji na froncie i w rz\u0105dzie. Ca\u0142a prezydencka \u015bwita robi\u0142a wra\u017cenie ludzi d\u0105\u017c\u0105cych w nieznane; pozornie spokojni, a nawet pogodni, ale zaj\u0119ci wy\u0142\u0105cznie gr\u0105 w karty, spacerami po ogrodzie i jedzeniem.<\/p>\n<p>Doszcz\u0119tnie zdeprymowani i zdumieni tym co\u015bmy widzieli, po\u017cegnali\u015bmy gospodarzy i wr\u00f3cili\u015bmy do Rudnik.<\/p>\n<p>W miesi\u0105c p\u00f3\u017aniej t.j. w po\u0142owie Pa\u017adziernika, oboje, razem ze Stefankiem naszym synem, znale\u017ali\u015bmy si\u0119 we Lwowie, gdy\u017c tak jak wszyscy ziemianie zostali\u015bmy brutalnie wyrzuceni z naszego domu w Rudnikach.<br \/>\nWe Lwowie spotka\u0142am pani\u0105 Wiktortyn\u0119 Krzysztofowiczow\u0105, z Za\u0142ucza, te\u017c wyp\u0119dzon\u0105 z m\u0119\u017cem z maj\u0105tku. Opowiedzia\u0142a mi ona dalszy ci\u0105g historii z przyjazdem do nich \u015bwity prezydenckiej. Oto ona:<br \/>\n\u201e Po Waszym wyje\u017adzie, 14\/IX, ca\u0142a prezydencka \u015bwita przebywa\u0142a w Za\u0142uczu do dnia 17\/IX, czyli 3 dni. Dnia 17\/IX, a by\u0142a to Niedziela, pojecha\u0142am do pobliskiego ko\u015bci\u00f3\u0142ka w Za\u0142uczu G\u00f3rnym, aby przywie\u015b\u0107 stamt\u0105d przedmioty potrzebne do odprawienia Mszy \u015aw., o co mi\u0119 prosi\u0142 kapelan Prezydenta, ks. Humpala. Msz\u0119 \u015aw. urz\u0105dzono w salonie. \u015awita zasiad\u0142a w fotelach, a Prezydent z \u017con\u0105 i ja obok nich, na troch\u0119 wysuni\u0119tych fotelach przed o\u0142tarzem.<br \/>\nW czasie odprawiania Mszy \u015aw., oko\u0142o 10 tej, przybieg\u0142a do domu nauczycielka z miejscowej szko\u0142y i da\u0142a zna\u0107 lokajowi, nieobecnemu na Mszy, \u017ce pos\u0142ysza\u0142a z radia zagranicznego (nasze, warszawskie, by\u0142o ju\u017c nieczynne), \u017ce dzi\u015b, tj. 17\/IX o godz. 4.30 rano wojska sowiet\u00f3w przekroczy\u0142y na ca\u0142ej linii granic\u0119 polsko-sowieck\u0105 i posuwaj\u0105 si\u0119 w g\u0142\u0105b terytorium Polski.<br \/>\nLokaj zaraz wbieg\u0142 do salonu i przekaza\u0142 t\u0119 wie\u015b\u0107 adjutantowi Prezydenta, a on, p\u00f3\u0142g\u0142osem, Prezydentowi. Prezydent zblad\u0142 jak chusta, a \u017ce Msza \u015aw. mia\u0142a si\u0119 ku ko\u0144cowi, wyszed\u0142 z salonu a za nim wszyscy obecni.<br \/>\nMomentalnie zapanowa\u0142a konsternacja i gor\u0105czkowy ruch. Zacz\u0119to pakowa\u0107 rzeczy, uruchamia\u0107 samochody i w ci\u0105gu godziny, ca\u0142y orszak prezydencki, samochody osobowe i ci\u0119\u017carowe, opu\u015bci\u0142y w po\u015bpiechu Za\u0142ucze.<br \/>\nSkierowali si\u0119 ku miasteczku Kuty le\u017c\u0105cym nad Czeremoszem Bia\u0142ym nad sam\u0105 granic\u0105 polsko-rumu\u0144sk\u0105.\u201d<\/p>\n<p>Ja, ze swej strony dodaj\u0119, \u017ce tamte strony zna\u0142am doskonale, bo przez 19 lat cz\u0119sto tamt\u0119dy je\u017adzi\u0142am. Droga z Za\u0142ucza Dolnego bieg\u0142a wzd\u0142u\u017c doliny Czeremoszu w bardzo niewielkiej odleg\u0142o\u015bci od granicy z Rumuni\u0105. Wzd\u0142u\u017c niej le\u017ca\u0142y wsie: Za\u0142ucze G\u00f3rne, Knia\u017ce, Popielniki,, Drohasym\u00f3w, Nowosielica, Kabaki i Kuty. Orszak Prezydenta m\u00f3g\u0142 te tras\u0119 przeby\u0107 w ci\u0105gu 1.1\/2 godziny.<br \/>\nW Kutach by\u0142 most na Czeremoszu, przez kt\u00f3ry dostano si\u0119 do Rumunii, kt\u00f3ra z Polsk\u0105 by\u0142a zaprzyja\u017aniona, a jeszcze nie obj\u0119ta po\u017cog\u0105 wojenn\u0105.<\/p>\n<p>Par\u0119 razy, po wojnie, spotka\u0142am si\u0119, czytaj\u0105c pras\u0119 czy ksi\u0105\u017cki, \u017ce Prezydent i rz\u0105d polski przekroczyli granice w Zaleszczykach. Jest to k\u0142amstwo. Ponadto do 17 wrze\u015bnia przebywali w Polsce, a ich bezpo\u015bredni\u0105 przyczyn\u0105 wyjazdu by\u0142o wtargni\u0119cie wojsk sowieckich na terytorium Polski.<\/p>\n<p>Pa\u0144stwo Krzysztofowiczowie wyjechali ze Lwowa do Krakowa w 1941 r. i tam pani Wiktoryna zmar\u0142a po d\u0142ugiej chorobie. Ich syn Antoni, jako oficer, zosta\u0142 przewieziony do \u201eoflagu\u201d niemieckiego do Murnau, gdzie przebywa\u0142 do ko\u0144ca wojny, a potem wyjecha\u0142 do Anglii, dok\u0105d sprowadzi\u0142 swego ojca. Pan Henryk zmar\u0142 tam w p\u00f3\u017anym wieku, oko\u0142o 85 lat.<br \/>\nW Polsce \u017cyj\u0105 dot\u0105d blizcy krewni pp. Krzysztofowicz\u00f3w, pp. Marcinowie, Jaruzelscy, kt\u00f3rzy mog\u0105 jeszcze pami\u0119ta\u0107 czasy sprzed 40 laty i potwierdzi\u0107 prawdziwo\u015b\u0107 mego opisu.<br \/>\nKinga z Trzecieskich<br \/>\nMicha\u0142owa Moysa Rosochacka<br \/>\nw Dynowie 18.XI 1978 r.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&nbsp;<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":2455,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":""},"categories":[30],"tags":[],"class_list":["post-319","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-pamietniki"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/319","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=319"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/319\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2454,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/319\/revisions\/2454"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/2455"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=319"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=319"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=319"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}