{"id":963,"date":"2015-08-10T15:55:04","date_gmt":"2015-08-10T13:55:04","guid":{"rendered":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/2015\/08\/10\/dwa-lata-w-niewoli-bolszewickiej-cz-ii\/"},"modified":"2020-10-23T16:09:04","modified_gmt":"2020-10-23T14:09:04","slug":"dwa-lata-w-niewoli-bolszewickiej-cz-ii","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/?p=963","title":{"rendered":"JK Paygert &#8211; Dwa razy w niewoli bolszewickiej cz. II"},"content":{"rendered":"<p><strong>\u00a0Cz\u0119\u015b\u0107 druga<\/strong><\/p>\n<p><u><strong>I.\u00a0\u00a0 \u00a0Pocz\u0105tek \u017cycia we Lwowie, 1940<\/strong><\/u><br \/>\nW kilkana\u015bcie dni po moim przyje\u017adzie do Lwowa przyby\u0142a tu moja \u017cona. Uradzi\u0142em z ni\u0105, \u017ce jak d\u0142ugo b\u0119dzie mo\u017cna, pozostanie jeszcze na wsi z dzie\u0107mi. Co do mnie o powrocie do Sidorowa nie mog\u0142o by\u0107 mowy, gdy\u017c wedle posiadanych wiadomo\u015bci zosta\u0142bym natychmiast aresztowany. B\u0119d\u0105c jednak przekonany, \u017ce pobyt \u017cony na wsi nie b\u0119dzie m\u00f3g\u0142 ju\u017c d\u0142ugo trwa\u0107, rozpocz\u0105\u0142em przygotowania do umieszczenia jej we Lwowie. By\u0142o to utrudnione ze wzgl\u0119du na to, \u017ce w mieszkaniu mojej matki (<em>Emilii z Bochdan\u00f3w)<\/em> znajdowali si\u0119 jacy\u015b nieznajomi, wojenne rozbitki, trzeba wi\u0119c by\u0142o dla nich wystara\u0107 si\u0119 o jakie\u015b inne locum.\u00a0 Uda\u0142o mi si\u0119 to w ko\u0144cu, cho\u0107 Lw\u00f3w by\u0142 w\u00f3wczas przeludniony. \u017bona przysy\u0142a\u0142a stopniowo rzeczy i wiktua\u0142y, kt\u00f3re zdo\u0142a\u0142a uratowa\u0107.<br \/>\nTak up\u0142yn\u0119\u0142o par\u0119 tygodni. W pierwszych dniach grudnia otrzyma\u0142em wiadomo\u015b\u0107, \u017ce w\u0142adze bolszewickie postanowi\u0142y wyrugowa\u0107 rodzin\u0119 ze dworu, a w nim urz\u0105dzi\u0107 szpital. Wobec tego nie by\u0142o innej rady jak sprowadzi\u0107 rodzin\u0119 do Lwowa.<br \/>\nDnia \u00f3smego grudnia przyjecha\u0142 syn (<em>Adam<\/em>), a nast\u0119pnego dnia \u017cona z reszt\u0105 dzieci (<em>Ma\u0142gorzat\u0105, Teres\u0105 i Zofi\u0105<\/em>).<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-955\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/kal.krakow-1936.jpg\" alt=\"\" width=\"600\" height=\"440\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/kal.krakow-1936.jpg 600w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/kal.krakow-1936-300x220.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 600px) 100vw, 600px\" \/><\/p>\n<p><em>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0 \u00a0\u00a0 \u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 J\u00f3zef Kalasanty z \u017con\u0105 J\u00f3zef\u0105, c\u00f3rk\u0105 Ma\u0142gorzat\u0105 i synem Adamem, 1936<\/em><\/p>\n<p>Opowiada\u0142a mi, \u017ce chwila wyjazdu z Sidorowa b\u0119dzie nale\u017ce\u0107 do najci\u0119\u017cszych w jej \u017cyciu. Po\u0142owa wsi, przychylna dworowi, przysz\u0142a aby by\u0107 obecn\u0105 gdy \u201edziedziczka\u201d po kilkunastu latach pracy na swym gospodarstwie opuszcza\u0107 b\u0119dzie progi swego domu. Namawiano j\u0105 aby zosta\u0142a u jednego z gospodarzy wsi, ale odm\u00f3wi\u0142a nie chc\u0105c \u015bci\u0105ga\u0107 prze\u015bladowania na tych, kt\u00f3rzy udziel\u0105 jej go\u015bciny. W\u00f3wczas prosili, aby przynajmniej przyj\u0119\u0142a zapasy, kt\u00f3re jej znie\u015bli i \u017cegnali z p\u0142aczem.<br \/>\nReszt\u0119 mebli, kt\u00f3rych bolszewicy nie zrabowali, wzi\u0119li ludzie do siebie na przechowanie, a prowianty za\u015b, kt\u00f3rych wywie\u015b\u0107 nie zdo\u0142ano, przepad\u0142y zarekwirowane przez miejscowe w\u0142adze. Dw\u00f3r przerobiony zosta\u0142 nie na szpital, ale na szko\u0142\u0119 dla dzieci g\u0142uchoniemych i cz\u0119\u015bciowo urz\u0105dzony meblami z pa\u0142acu ksi\u0119cia Sapiehy z Bilcza.<br \/>\nZacz\u0119\u0142y si\u0119 dla nas we Lwowie szare dni zimowe. Troska o byt coraz trudniejszy wyst\u0119powa\u0142a na plan pierwszy. Zrazu by\u0142y jeszcze zapasy, by\u0142o troch\u0119 got\u00f3wki, kt\u00f3r\u0105 \u017cona usk\u0142ada\u0142a ze sprzeda\u017cy owoc\u00f3w. Ta jednak traci\u0142a szybko warto\u015b\u0107, gdy\u017c bolszewicy wprowadzili z dnia na dzie\u0144 w miejsce z\u0142otego w obieg handlowy, rubla.<br \/>\nNadesz\u0142y \u015bwi\u0119ta Bo\u017cego Narodzenia. Obchodzili\u015bmy je w k\u00f3\u0142ku rodzinnym z matk\u0105 i moj\u0105 siostr\u0105 Ameli\u0105 \u0141\u0105czy\u0144sk\u0105 i jej trzema c\u00f3rkami (<em>Teres\u0105, Mari\u0105 i Jadwig\u0105<\/em>). Najsmutniejsze chyba dla mojej siostry, kt\u00f3ra \u015bwie\u017co owdowiawszy (jej m\u0105\u017c, Zygmunt, zmar\u0142 na pocz\u0105tku wrze\u015bnia w rodzinnym maj\u0105tku Zaborze ko\u0142o Rawy Ruskiej) zosta\u0142a sama z dzie\u0107mi w najci\u0119\u017cszych czasach. Pocieszali\u015bmy si\u0119 jednak, \u017ce pa\u0144stwa alianckie wnet wyjd\u0105 zwyci\u0119sko z wojny z Niemcami, a kiedy to nast\u0105pi, b\u0119d\u0105 musieli i bolszewicy wycofa\u0107 si\u0119 pod ich naciskiem. Oby tylko doczeka\u0107 wiosny a wszystko na lepsze si\u0119 zmieni. Nie przypuszczali\u015bmy, \u017ce wojna przeci\u0105gnie si\u0119 jeszcze lata.<br \/>\nPo \u015bwi\u0119tach bolszewicy przyst\u0105pili do wyrzucania z mieszka\u0144 w\u0142a\u015bcicieli realno\u015bci, a przydzielali je na tzw. order rodzinom bolszewickim, kt\u00f3re naje\u017cd\u017ca\u0142y gromadami do naszego miasta i rozlokowywa\u0142y si\u0119 w opr\u00f3\u017cnionych pokojach. Patrzyli\u015bmy jak na dziwol\u0105gi na te kobiety ubrane w najdziwaczniejsze stroje sprzed lat dwudziestu, okutane w chusty, w walonkach nie maj\u0105ce wyobra\u017cenia do czego mia\u0142y s\u0142u\u017cy\u0107 naczynia i sprz\u0119ty znajduj\u0105ce si\u0119 w ka\u017cdym domu. Z ornat\u00f3w szy\u0142y sobie strojne suknie, a w teatrze pokazywa\u0142y si\u0119 w koszulach nocnych &#8211; uwa\u017caj\u0105c je za najelegantsze. Na szcz\u0119\u015bcie kamieniczka, kt\u00f3r\u0105 zajmowali\u015bmy, by\u0142a stara i bolszewikom nie zale\u017ca\u0142o na niej.<br \/>\nW marcu 1940 r. za\u0142ama\u0142a si\u0119 cena z\u0142ota, kt\u00f3ra do tej pory spada\u0142a bez przerwy dochodz\u0105c do 1\/10 pierwotnej warto\u015bci. Spostrzegli\u015bmy nagle, \u017ce mamy o wiele mniej \u015brodk\u00f3w na prze\u017cycie, ni\u017c obliczali\u015bmy. Zgas\u0142y wszystkie nadzieje na szybkie uwolnienie nas z jarzma bolszewickiego. Usta\u0142y boje w Karpatach, potem nadszed\u0142 straszny dzie\u0144 13 kwietnia, kiedy to bolszewicy wywie\u017ali ze Lwowa oko\u0142o 20 000 os\u00f3b. Panika ogarn\u0119\u0142a miasto. Nikt nie by\u0142 pewny czy tego dnia nie przyjd\u0105 w nocy wys\u0142annicy NKWD i nie ka\u017c\u0105 mu wraz z rodzin\u0105 wsiada\u0107 do samochodu aby wywie\u015b\u0107 wszystkich do odleg\u0142ego Kazachstanu, lub innej guberni azjatyckiej. Wypatrywano czy wieczorem nie gromadz\u0105 si\u0119 auta ci\u0119\u017carowe pod siedzib\u0105 NKWD na ulicy Zielonej, a gdy zauwa\u017cono ich koncentracj\u0119, ludno\u015b\u0107 opuszcza\u0142a swoje mieszkania i chroni\u0142a si\u0119 byle gdzie, czasem po szafach, piwnicach, lub strychach, bo ta koncentracja by\u0142a sygna\u0142em gromadnej wyw\u00f3zki. Mn\u00f3stwo os\u00f3b, nie mog\u0105c znie\u015b\u0107 tych warunk\u00f3w, czyni\u0142o starania o wyjazd do okupacji niemieckiej. Niemcy bowiem zrobili z bolszewikami uk\u0142ad, na mocy kt\u00f3rego pozwolili czterdziestu tysi\u0105com ludzi cywilnych, uciekinier\u00f3w z miejsc okupowanych przez Niemc\u00f3w, wr\u00f3ci\u0107 do swych miejsc zamieszkania. Kto chcia\u0142 wyjecha\u0107 podawa\u0142 si\u0119 za uciekiniera z tamtej strony Sanu, cho\u0107 osiad\u0142y by\u0142 we wschodniej Ma\u0142opolsce. Bolszewicy zaprowadzili \u015bcis\u0142\u0105 ewidencj\u0119 tych rzekomo powracaj\u0105cych do siebie os\u00f3b, a nikomu na my\u015bl nie przysz\u0142o, \u017ce celem tej rejestracji jest zdobycie adres\u00f3w ludzi, kt\u00f3rych potem z mieszka\u0144 wywo\u017cono wprost do Rosji. Ca\u0142ymi nocami, d\u0142ugich ogonkach wystawali naiwni; ci za\u015b co nie ogl\u0105dali si\u0119 na formalno\u015bci, zd\u0105\u017cyli przejecha\u0107 przed czerwcem na drug\u0105 stron\u0119. W pierwszych dniach czerwca bolszewicy urz\u0105dzili prawdziw\u0105 nagonk\u0119 na tych co zdradzili si\u0119 z ochot\u0105 zmiany okupanta. W ten spos\u00f3b wyjecha\u0142o na Sybir mn\u00f3stwo uciekinier\u00f3w wojennych z zachodu, podczas gdy szcz\u0119\u015bliwsi, mniej dbaj\u0105cy o formalno\u015bci, uciekli wype\u0142niaj\u0105c ow\u0105 liczb\u0119 czterdziestu tysi\u0119cy. Okaza\u0142o si\u0119 potem, \u017ce nie do raju uciekli.<br \/>\nTe masowe wywo\u017cenia nie ograniczaj\u0105ce si\u0119 tylko do Lwowa, ale obejmuj\u0105ce ca\u0142y kraj, stawa\u0142y si\u0119 coraz cz\u0119stsze. Zwyczajem bolszewickim odbywa\u0142o si\u0119 to zawsze w nocy, a gdy cz\u0142owiek budzi\u0142 si\u0119 rano w swoim \u0142\u00f3\u017cku, dzi\u0119kowa\u0142 Bogu, \u017ce jeszcze jedn\u0105 noc przespa\u0142 w domu. Wywo\u017cono i aresztowano ludzi z rozmaitych sfer, w pierwszym rz\u0119dzie oficer\u00f3w wosk polskich czynnych i emerytowanych, przedstawicieli policji pa\u0144stwowej, s\u0119dzi\u00f3w, w\u0142a\u015bcicieli nieruchomo\u015bci miejskich lub wiejskich, kupc\u00f3w, przemys\u0142owc\u00f3w. A ze wsi wywieziono prawie wszystkich gajowych, le\u015bniczych i ch\u0142op\u00f3w narodowo\u015bci polskiej, osiad\u0142ych skutkiem przeprowadzonych ostatnio parcelacji obszar\u00f3w dworskich.<br \/>\nW czerwcu zaaresztowano mojego szwagra, Micha\u0142a, barona Moys\u0119, o\u017cenionego z siostr\u0105 mojej \u017cony (King\u0105 z Trzecieskich). Trzymano go w wi\u0119zieniu w najokropniejszych warunkach oko\u0142o jedenastu miesi\u0119cy, a\u017c wreszcie przyp\u0142aci\u0142 to \u017cyciem. Umar\u0142 na miesi\u0105c przed zaj\u0119ciem Lwowa przez Niemc\u00f3w, w szpitalu wi\u0119ziennym. \u017bona jego przeprowadzi\u0142a si\u0119 wraz z synem (Stefanem) do naszego mieszkania i by\u0142a w najci\u0119\u017cszych chwilach nieocenion\u0105 pomoc\u0105 mojej \u017conie.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-956\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/kiniamichal-psy.jpg\" alt=\"\" width=\"640\" height=\"436\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/kiniamichal-psy.jpg 640w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/kiniamichal-psy-300x204.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 640px) 100vw, 640px\" \/><\/p>\n<p><em>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Micha\u0142 i Kinga Moysowie w swoim majatku w Rudnikach<\/em><\/p>\n<p>Prawdziw\u0105 kl\u0119sk\u0105 by\u0142 przymus paszportowy. Ktokolwiek posiadaj\u0105cy wybitniejsze stanowisko poda\u0142 je, m\u00f3g\u0142 by\u0107 pewien aresztowania. Trzeba wi\u0119c by\u0142o wymy\u015bla\u0107 i udowadnia\u0107 rozmaite nic nie znacz\u0105ce zaj\u0119cia lub wprost zapisywa\u0107 si\u0119 do jakich\u015b rob\u00f3t fizycznych, aby zdoby\u0107 w ten spos\u00f3b paszport. Poda\u0142em wi\u0119c, \u017ce by\u0142em pracownikiem w redakcji Rolnika, co po\u015bwiadczy\u0142 mi profesor Janowski, na podstawie tego, \u017ce pisa\u0142em tam cz\u0119sto artyku\u0142y. Wskutek tego zosta\u0142em zakwalifikowany przez w\u0142adze jako pracownik cha\u0142upniczy, tzw. kustar. \u017bona otrzyma\u0142a robot\u0119 w ogrodzie, gdzie ci\u0119\u017cko pracuj\u0105c zarabia\u0142a 5 rubli dziennie, za kt\u00f3re mo\u017cna by\u0142o kupi\u0107 dwa litry mleka. Dzieci zapisali\u015bmy do szk\u00f3\u0142. Musia\u0142y si\u0119 tam uczy\u0107 j\u0119zyka rosyjskiego, do kt\u00f3rego nie by\u0142o ani podr\u0119cznik\u00f3w, ani s\u0142ownik\u00f3w. Kazano im uczy\u0107 si\u0119 na pami\u0119\u0107 wierszy nie t\u0142umacz\u0105c ich tre\u015bci.<br \/>\nMoim zaj\u0119ciem by\u0142o codzienne staranie si\u0119 o pieni\u0105dze na \u017cycie. W miar\u0119 przed\u0142u\u017cania si\u0119 okupacji by\u0142o ono coraz ci\u0119\u017csze. Umiej\u0119tna taktyka deflacyjna bolszewik\u00f3w doprowadzi\u0142a do zupe\u0142nego za\u0142amania si\u0119 cen przedmiot\u00f3w zbytku, kt\u00f3re mia\u0142em na sprzeda\u017c, przy r\u00f3wnoczesnym utrzymaniu wysokich cen na \u015brodki spo\u017cywcze. Tym samym \u017cycie stawa\u0142o si\u0119 coraz trudniejsze, a przy tym trzeba by\u0142o stale utrzymywa\u0107 jakie\u015b pogotowie kasowe na wypadek wywiezienia. Sprzedawali\u015bmy wi\u0119c coraz wi\u0119cej rzeczy potrzebnych lub takich, kt\u00f3re by\u0142y cennymi pami\u0105tkami. Sprzeda\u0142em w\u00f3wczas srebra sto\u0142owe, w tzw. bazach, czyli punktach skupu, przed kt\u00f3rymi trzeba by\u0142o ju\u017c o czwartej rano sta\u0107 w ogonku i wys\u0142uchiwa\u0107 r\u00f3\u017cnych drwin pracuj\u0105cych tam \u017byd\u00f3w. P\u00f3\u017aniej sprzeda\u0142em porcelan\u0119, dywany, we wrze\u015bniu sprzeda\u0142em z b\u00f3lem serca fortepian matki, najcenniejsze ksi\u0105\u017cki z biblioteki ojca,<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-957\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/Poezje-A.-Paygerta.jpg\" alt=\"\" width=\"675\" height=\"506\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/Poezje-A.-Paygerta.jpg 750w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/Poezje-A.-Paygerta-300x225.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 675px) 100vw, 675px\" \/><\/p>\n<p><em>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Przyk\u0142ad cennych zbior\u00f3w Kornela Paygerta (zdj\u0119cie ze zbior\u00f3w P. K. Willmanna)<\/em><\/p>\n<p>obrazy, ubrania i dalsz\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 bi\u017cuterii, kt\u00f3r\u0105 chcia\u0142em koniecznie zachowa\u0107 na czarn\u0105 godzin\u0119.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-958\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/fort.-emilka.jpg\" alt=\"\" width=\"650\" height=\"458\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/fort.-emilka.jpg 650w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/fort.-emilka-300x211.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 650px) 100vw, 650px\" \/><\/p>\n<p><em>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Emilia Paygertowa w mieszkniu na Chmielowskiego (jeszcze przed sprzeda\u017c\u0105 fortepianu)<\/em><\/p>\n<p>O mo\u017cliwo\u015bci zarobku dla mnie nie by\u0142o mowy. Mog\u0142em zarobi\u0107 najwy\u017cej 5 rubli dziennie, a na \u017cycie trzeba by\u0142o kilkakrotnie wi\u0119cej. Nie mog\u0142em wi\u0119c \u017cadn\u0105 miara powstrzyma\u0107 tej rozp\u0119dzonej fali ci\u0105g\u0142ej sprzeda\u017cy, co mnie bardzo martwi\u0142o. Chc\u0105c odwr\u00f3ci\u0107 umys\u0142 od tej troski rozpocz\u0105\u0142em studia ekonomiczne korzystaj\u0105c z obfitej w tym dziale biblioteki \u015bwi\u0119tej pami\u0119ci ojca (Kornela). Co dzie\u0144, o ile nie szed\u0142em sprzedawa\u0107, udawa\u0142em si\u0119 z ksi\u0105\u017ck\u0105 w r\u0119ku do parku i tam zag\u0142\u0119bia\u0142em si\u0119 w zagadnienia ekonomiczne. Musia\u0142em jednak przerwa\u0107 te studia, bo przy zbli\u017caj\u0105cej si\u0119 zimie trzeba by\u0142o pomy\u015ble\u0107 o opale. Dla zdobycia 20 kilogram\u00f3w w\u0119gla musia\u0142o si\u0119 sta\u0107 w ogonku, a potem trzeba go by\u0142o przynie\u015b\u0107 na plecach do domu.<br \/>\nSytuacja polityczna stawa\u0142a si\u0119 coraz gorsza i odbiera\u0142a nadzieje na rych\u0142\u0105 odmian\u0119. Po upadku Francji, zdawa\u0142o si\u0119, \u017ce padnie i Anglia. Powi\u0119ksza\u0142a si\u0119 stopniowo ilo\u015b\u0107 defetyst\u00f3w, a coraz wi\u0119cej by\u0142o takich, kt\u00f3rzy twierdzili, \u017ce stan haniebnego podzia\u0142u Polski potrwa kilkana\u015bcie lat.<br \/>\nW\u015br\u00f3d smutk\u00f3w i trosk jedyn\u0105 weselsz\u0105 chwil\u0105 by\u0142 przyjazd od czasu do czasu niekt\u00f3rych moich dawniejszych domownik\u00f3w lub gospodarzy z Sidorowa. Przywozili nam wiktua\u0142y i ubrania, kt\u00f3re moja \u017cona pozostawi\u0142a u nich. Wiktua\u0142y, za kt\u00f3re nigdy wynagrodzenia wzi\u0105\u0107 nie chcieli by\u0142y nam wielka pomoc\u0105. Ale ich przyjazdy stawa\u0142y si\u0119 coraz rzadsze, bo w razie wykrycia, \u017ce jako dawni pracownicy nam pomagaj\u0105, grozi\u0142y im ostre represje. Raz jeden z moich gospodarzy zawiadomi\u0142 mnie, \u017ce ma kupca na rower mojej c\u00f3rki pozostawiony u niego i \u017ce mo\u017ce uzyska\u0107 za niego 600 rubli. Oczywi\u015bcie zgodzi\u0142em si\u0119 zaraz na sprzeda\u017c, a on wkr\u00f3tce przekaza\u0142 mi kwot\u0119. Mia\u0142em wi\u0119c wielu \u017cyczliwych ludzie w Sidorowie.<\/p>\n<p><u><strong>II. Ponowne uwi\u0119zienie<\/strong><\/u><br \/>\nTak min\u0105\u0142 rok od mego powrotu z niewoli. Nasta\u0142 dzie\u0144 13 listopada 1940 roku. Sprzeda\u0142em tego dnia obraz Fa\u0142ata przedstawiaj\u0105cy polowanie w Orce u ksi\u0119cia Radziwi\u0142\u0142a, za siedemset rubli. Ci\u0119\u017cko mi by\u0142o si\u0119 rozstawa\u0107 z tym dzie\u0142em sztuki, obraz by\u0142 wart kilkana\u015bcie razy wi\u0119cej, a poniewa\u017c nie mog\u0142em uzyska\u0107 wi\u0119cej, a got\u00f3wki by\u0142o nam potrzeba, zgodzi\u0142em si\u0119 na t\u0119 transakcj\u0119. Tej nocy z uczuciem pewnej ulgi, \u017ce mamy troch\u0119 pieni\u0119dzy w kasie po\u0142o\u017cy\u0142em si\u0119 troch\u0119 wcze\u015bniej spa\u0107, ale zosta\u0142em zbudzony przez dw\u00f3ch przedstawicieli NKWD. O\u015bwiadczyli, \u017ce przeprowadzaj\u0105 rewizj\u0119 w poszukiwaniu broni. Tej jednak od dawna ju\u017c nie mia\u0142em, wiec rewizji nie by\u0142bym si\u0119 obawia\u0142, gdyby nie fakt, \u017ce przeprowadzaj\u0105 j\u0105 w nocy, co nasun\u0119\u0142o mi przypuszczenie daleko gorszych rzeczy. Niestety nie omyli\u0142em si\u0119. Za\u017c\u0105dali mego paszportu, a gdy go przed\u0142o\u017cy\u0142em, zauwa\u017cyli, \u017ce mi si\u0119 ten dokument nie nale\u017cy, bo jako \u201epomieszczyk\u201d powinienem dosta\u0107 paszport z nakazem wysiedlenia ze Lwowa. Byli wi\u0119c ju\u017c o mnie dobrze poinformowani. Pr\u00f3bowa\u0142em pokaza\u0107 na moj\u0105 obron\u0119 za\u015bwiadczenie z Oleska, \u017ce by\u0142em je\u0144cem wojennym i zosta\u0142em zwolniony. Zauwa\u017cyli, \u017ce nie ma ono ju\u017c \u017cadnego znaczenia i kazali mi si\u0119 zbiera\u0107, aby i\u015b\u0107 z nimi. By\u0142em wi\u0119c aresztowany. Zacz\u0105\u0142em gor\u0105czkowo ubiera\u0107 si\u0119, a moja c\u00f3rka przygotowa\u0142a mi w\u0119ze\u0142ek, do kt\u00f3rego w\u0142o\u017cy\u0142a troch\u0119 bielizny, abym nie pozosta\u0142 tak bez niczego jak za pierwszym razem.<br \/>\nTym razem bolszewicy w dalszym ci\u0105gu przeprowadzali rewizj\u0119. Na moim biurku znale\u017ali kilkana\u015bcie dukat\u00f3w, kt\u00f3re siostra \u017cony da\u0142a mi do przechowywania. Zabrawszy je chcieli zagarn\u0105\u0107 i bi\u017cuteri\u0119. Uratowa\u0142a j\u0105 moja \u017cona twierdz\u0105c, \u017ce nie ma ona \u017cadnej warto\u015bci. Sporz\u0105dzili protok\u00f3\u0142 rewizji i kopie wr\u0119czyli mi.<br \/>\nPo\u017cegna\u0142em si\u0119 z matk\u0105, u\u015bciska\u0142em \u017con\u0119 i dzieci i z rozdartym sercem wyszed\u0142em z mieszkania pocieszaj\u0105c wszystkich, \u017ce B\u00f3g jest z cierpi\u0105cymi.<br \/>\nWsadzili mnie do samochodu. Szofer zawracaj\u0105c potr\u0105ci\u0142 o latarni\u0119, powiedzia\u0142em wtedy, aby uwa\u017ca\u0142, bo samoch\u00f3d wi\u0119cej wart ni\u017c \u017cycie cz\u0142owieka. Chcia\u0142em zachowa\u0107 przed asystuj\u0105cymi mnie bolszewikami swobod\u0119 ducha i pewien, acz wisielczy humor. Po kilkunastu minutach znale\u017ali\u015bmy si\u0119 przed wi\u0119zieniem zwanym Brygidki. Jeden z towarzysz\u0105cych enkawudzist\u00f3w wyj\u0105\u0142 legitymacj\u0119 i okaza\u0142 j\u0105 stra\u017cy, kt\u00f3ra natychmiast otworzy\u0142a bram\u0119. Gdy mija\u0142em j\u0105 przyszed\u0142 mi na my\u015bl Most Do\u017c\u00f3w, \u201eponte dei sospiri\u201d (chodzi chyba o\u201d Most westchnie\u0144\u201d w Wenecji). Czy\u017c i moje po\u017cegnanie ze \u015bwiatem mia\u0142oby by\u0107 ostatnim westchnieniem?<br \/>\nZaprowadzono mnie do wielkiej sali, gdzie przy ostrej rewizji zabrali mi wszystko, co w ich mniemaniu mog\u0142o by\u0107 podejrzane, nawet krawatk\u0119, portfel z pieni\u0119dzmi i o\u0142\u00f3wek. Na szcz\u0119\u015bcie srebrny zegarek, kt\u00f3ry mi zosta\u0142 po z\u0142otym po pierwszym aresztowaniu, zostawi\u0142em synowi. Po mnie wprowadzono nast\u0119pnego wi\u0119\u017ania, pozna\u0142em w nim Rudrofa z Brod\u00f3w. Maj\u0105c nadziej\u0119 dostania si\u0119 z nim do tej samej celi, udawa\u0142em, \u017ce go nie widz\u0119, bo wiedzia\u0142em, \u017ce gdyby bolszewicy spostrzegli, \u017ce si\u0119 znamy, byliby nas umy\u015blnie ulokowali w innych celach. Mimo to nadzieja moja nie zi\u015bci\u0142a si\u0119, bo Rudrofa zaprowadzono gdzie indziej. Spotkanie to upewni\u0142o mnie jednak, \u017ce tej nocy musiano dokona\u0107 wielu aresztowa\u0144.<br \/>\nZaprowadzono mnie na badania lekarskie, maj\u0105ce ustali\u0107, czy nie mam jakiej\u015b zara\u017aliwej choroby, kt\u00f3ra nie pozwoli\u0142aby na zamkni\u0119cie we wsp\u00f3lnej celi, ca\u0142e jednak badanie ograniczy\u0142o si\u0119 do tego, \u017ce dy\u017curuj\u0105ca piel\u0119gniarka zapyta\u0142a mnie czy czuj\u0119 si\u0119 zdr\u00f3w, a wobec mojej potwierdzaj\u0105cej odpowiedzi kaza\u0142a mnie odprowadzi\u0107. Id\u0105c za dozorc\u0105 z moim w\u0119ze\u0142kiem w r\u0119ku d\u0142ugimi korytarzami, uderzy\u0142a mnie wsz\u0119dzie panuj\u0105ca cisza nie pozwalaj\u0105ca domy\u015bla\u0107 si\u0119 jak wielka ilo\u015b\u0107 ludzi przebywa w mijanych celach. Doszli\u015bmy do drzwi oznaczonych numerem 52. Tu zatrzyma\u0142 si\u0119 dozorca, zastanowi\u0142 si\u0119 chwilk\u0119, wyj\u0105\u0142 klucz, aby drzwi otworzy\u0107, ale popatrzywszy przez okienko, rozmy\u015bli\u0142 si\u0119 i wprowadzi\u0142 mnie do nast\u0119pnej celi nr 53 i zaraz j\u0105 za mn\u0105 zamkn\u0105\u0142.<br \/>\nZnalaz\u0142em si\u0119 w du\u017cej izbie, gdzie spa\u0142o pokotem na pod\u0142odze kilkadziesi\u0105t os\u00f3b.O\u015bwietla\u0142a j\u0105 jedna \u017car\u00f3wka \u015bwiec\u0105ca przy suficie. \u015awiat\u0142o by\u0142o s\u0142abe, musia\u0142em wi\u0119c sta\u0107 chwil\u0119 w progu zanim moje oczy przyzwyczai\u0142y si\u0119 do zmroku. Pierwszym nieopisanym wra\u017ceniem by\u0142 uderzaj\u0105cy zaduch, kt\u00f3ry tu panowa\u0142 i zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce nie wytrzymam w nim i paru minut, a jednak musia\u0142em w tej celi przebywa\u0107 d\u0142ugie miesi\u0105ce. Gdy tak sta\u0142em u progu nie wiedz\u0105c gdzie si\u0119 obr\u00f3ci\u0107, do kogo przem\u00f3wi\u0107, by nie zbudzi\u0107 \u015bpi\u0105cych, zacz\u0119li si\u0119 mn\u0105 interesowa\u0107 ci, kt\u00f3rych zbudzi\u0142 zgrzyt otwieranych drzwi. Jeden zapyta\u0142 mnie z jakiego przychodz\u0119 wiezienia. Gdy odpowiedzia\u0142em, \u017ce wprost z miasta, bo przed godzin\u0105 zosta\u0142em zaaresztowany, powsta\u0142 szmer zainteresowania. Dopiero p\u00f3\u017aniej dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce \u015bwie\u017co aresztowany jest tutaj cennym nabytkiem, gdy\u017c tylko taki posiada\u0107 mo\u017ce wa\u017cne wiadomo\u015bci polityczne, kt\u00f3rych wi\u0119\u017aniowie byli pozbawieni. W tutejszej gwarze osobnik taki nazywany by\u0142 \u201ezuwachs\u201d i by\u0142 zasypywany nieko\u0144cz\u0105cymi si\u0119 pytaniami. Pytano wi\u0119c i mnie, jakie jest obecnie po\u0142o\u017cenie pa\u0144stw wojuj\u0105cych, jakie widoki na nowe wojny, jaki nastr\u00f3j na mie\u015bcie, czy liczne s\u0105 dalsze aresztowania itp. Odpowiada\u0142em stoj\u0105c ci\u0105gle w progu, \u017ce obecnie Mo\u0142otow jest z wizyt\u0105 w Berlinie, a wobec zbombardowania dworca Anhalskiego, musia\u0142 przyjecha\u0107 na dworzec Gda\u0144ski, \u017ce przyj\u0119cie odby\u0142o si\u0119 nadzwyczaj ch\u0142odno, \u017ce skutki bombardowania s\u0105 dla Niemc\u00f3w jak i dla Anglik\u00f3w straszne, \u017ce nale\u017cy uwa\u017ca\u0107 ju\u017c za wielkie niepowodzenie Niemiec, \u017ce po kilku miesi\u0105cach od pokonania Francji, nie uda\u0142o si\u0119 im wkroczy\u0107 do Anglii. Pytania kt\u00f3re mi stawiano by\u0142y precyzyjne, wymagano tez dok\u0142adnych odpowiedzi, co by\u0142o o tyle trudne, \u017ce nie spodziewaj\u0105c si\u0119 sie takich indagacji (pyta\u0144) i w takim miejscu nie s\u0142ucha\u0142em ostatnich komunikat\u00f3w radiowych. Po sposobie zadawania pyta\u0144, zorientowa\u0142em si\u0119, \u017ce mam do czynienia z lud\u017ami wysoce wykszta\u0142conymi. W\u015br\u00f3d interpelant\u00f3w znajdowali si\u0119: profesor dr Zaborski (profesor geografii na Uniwersytecie Warszawskim), in\u017c. Kozakiewicz, architekt ze Lwowa i pu\u0142kownik Terlikowski. Ten ostatni wskaza\u0142 mi miejsce obok siebie. Z\u0142o\u017cy\u0142em tam m\u00f3j w\u0119ze\u0142ek i roz\u0142o\u017cywszy futerko na pod\u0142odze, pr\u00f3bowa\u0142em zasn\u0105\u0107.<br \/>\nPu\u0142kownik Terlikowski by\u0142 pierwszym cz\u0142owiekiem kt\u00f3rego w sali bli\u017cej pozna\u0142em. By\u0142 on synem mojego dyrektora gimnazjalnego w Stanis\u0142awowie, a bratem in\u017cyniera, z ramienia Stowarzyszenia Dozoru Kot\u0142\u00f3w przyje\u017cd\u017ca\u0142 do mnie co roku w ramach inspekcji mojej lokomobili. Maj\u0105c wiec wsp\u00f3lnych znajomych, \u0142atwo mi by\u0142o z nim nawi\u0105za\u0107 rozmow\u0119. Dowiedzia\u0142em si\u0119 w\u00f3wczas, \u017ce ju\u017c przed rokiem zosta\u0142 zaaresztowany. \u017bal mi by\u0142o tego ujmuj\u0105cego starszego cz\u0142owieka, kt\u00f3ry w czasie gdy chodzi\u0142em po parku z ksi\u0105\u017ck\u0105 w r\u0119ku m\u0119czy\u0142 si\u0119 w wi\u0119zieniu pozbawionym wszelkich wyg\u00f3d, a co gorsze nara\u017conym na okradanie przez tych, kt\u00f3rzy z nim siedzieli. Byli bowiem z nami ludzie rozmaitych sfer, poczynaj\u0105c od tych, kt\u00f3rzy mieli burzliw\u0105 przesz\u0142o\u015b\u0107 i niejeden rok ju\u017c przesiedzia\u0142 w polskich wi\u0119zieniach. Wprawdzie cela nasza by\u0142a przeznaczona dla wi\u0119\u017ani\u00f3w politycznych, ale dostali si\u0119 tu i tacy, kt\u00f3rzy z polityk\u0105 nie mieli nic wsp\u00f3lnego, a byli prawdziw\u0105 zmora, pastwi\u0105c si\u0119 nad tymi kt\u00f3rzy nie mogli lub nie chcieli wchodzi\u0107 z nimi w uk\u0142ady. Tote\u017c pu\u0142kownik Terlikowski przygotowa\u0142 mnie na to, \u017ce stosunki tutaj s\u0105 straszne, \u017ce to prawdziwe piek\u0142o. Zmartwi\u0142o mnie to, bo wiedzia\u0142em z poprzedniej niewoli, jak wa\u017cn\u0105 rzecz\u0105 jest odpowiedni dob\u00f3r towarzyszy, ale pocieszy\u0142em si\u0119 my\u015bl\u0105, \u017ce skoro inni tu \u017cyj\u0105 i jako\u015b sobie radz\u0105, to mo\u017ce i mnie z Bo\u017c\u0105 pomoc\u0105 uda si\u0119 przetrwa\u0107 z\u0142e chwile.<\/p>\n<p><u><strong>III. Pierwsze \u015bledztwo w Brygidkach<\/strong><\/u><br \/>\nNazajutrz wczesnym rankiem ju\u017c nas zbudzono. Rozdano chleb. Zdziwi\u0142em si\u0119, \u017ce b\u0119d\u0105c dopiero kilka godzin w wiezieniu, otrzyma\u0142em ju\u017c swoja porcj\u0119. Zawdzi\u0119czam to temu, \u017ce starosta naszej celi mia\u0142 obowi\u0105zek zameldowa\u0107 dy\u017curnemu przed rozdaniem chleba jaki jest stan liczebny celi. Wedle podanej liczby wydzielono chleb. Ka\u017cda porcja wynosi\u0142a 400 gram\u00f3w.<br \/>\nStan liczebny celi stale si\u0119 zmienia\u0142. Nie by\u0142o prawie nocy, aby nie przyprowadzono kogo\u015b lub zabierano innego, czasem kilku naraz. Gdy wszed\u0142em do celi by\u0142o w niej 45 wi\u0119\u017ani\u00f3w, co by\u0142o cyfr\u0105 wyj\u0105tkowo nisk\u0105, bo zwykle dochodzi\u0142a do 60 os\u00f3b. W\u00f3wczas by\u0142o tak ciasno, \u017ce ludzie nie mieli gdzie spa\u0107. Kilku sypia\u0142o na progu opieraj\u0105c o\u0144 g\u0142ow\u0119, inni byli tak \u015bci\u015bni\u0119ci, \u017ce nie mogli si\u0119 obr\u00f3ci\u0107. Cela mia\u0142a tylko dwa ma\u0142e okna, kt\u00f3re cho\u0107 stale otwarte zim\u0105 i latem, nie zapobiega\u0142y okropnemu zaduchowi. Mimo, \u017ce stan liczebny wi\u0119\u017ani\u00f3w wci\u0105\u017c si\u0119 waha\u0142, kilkunastu siedzia\u0142o w tej celi od kilkunastu miesi\u0119cy. Inni przebywali w niej po kilka tygodni, po czym przenoszono ich do innych lub wywo\u017cono w g\u0142\u0105b Rosji. Raz lub dwa w ci\u0105gu miesi\u0105ca odchodzi\u0142 tam z naszego wi\u0119zienia du\u017cy transport. Czekali\u015bmy wtedy z obaw\u0105, \u017ce na nas przyjdzie kolej. Za ka\u017cdym razem odchodzi\u0142o od nas po kilku wi\u0119\u017ani\u00f3w wywo\u0142ywanych przez dy\u017curnego wartownika, kt\u00f3ry otwieraj\u0105c okienko w drzwiach czyta\u0142 odno\u015bne nazwiska. Wywo\u0142ywani musieli poda\u0107 swoje \u201eotczestwo\u201d i dat\u0119 urodzenia. Gdy ju\u017c to\u017csamo\u015b\u0107 by\u0142a stwierdzona, kaza\u0142 im si\u0119 zbiera\u0107 i wychodzi\u0107 z rzeczami, czyli \u201ewieszczami\u201d. Wiedzieli\u015bmy w\u00f3wczas, \u017ce ich wi\u0119cej nie zobaczymy, gdy natomiast wartownik wywo\u0142ywa\u0142 wi\u0119\u017ani\u00f3w bez rzeczy, wiedzieli\u015bmy \u017ce id\u0105 na \u2026\u015bledztwo, czyli dopros, albo w innej sprawie i \u017ce jeszcze powr\u00f3c\u0105.<br \/>\nW kilka dni po moim uwi\u0119zieniu i mnie zawezwano na \u015bledztwo. S\u0142ysz\u0105c od towarzyszy, \u017ce bolszewicy zn\u0119caj\u0105 si\u0119 w okrutny spos\u00f3b nad niekt\u00f3rymi, szed\u0142em z obaw\u0105 przed tym, co mnie spotka\u0107 mo\u017ce. Wprowadzono mnie, po przyj\u015bciu wielu korytarzy do ciasnej izdebki, gdzie jaki\u015b bolszewik o niesympatycznej twarzy siedzia\u0142 za sto\u0142em i pisa\u0142. Przy nim sta\u0142 drugi, widocznie ni\u017cszy rang\u0105, i jeszcze mniej sympatyczny. Popatrzyli na mnie badawczo i kazali usi\u0105\u015b\u0107 na krzese\u0142ku, poczym nie zwracaj\u0105c uwagi pracowali dalej nad aktami.\u00a0 Up\u0142yn\u0119\u0142a d\u0142u\u017csza chwila zanim sko\u0144czyli. Czekanie to by\u0142o denerwuj\u0105ce, bo patrz\u0105c na ich gro\u017ane twarze mo\u017cna si\u0119 by\u0142o spodziewa\u0107 najgorszego. Wreszcie prowadz\u0105cy \u015bledztwo przerwa\u0142 robot\u0119 i zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do mnie \u017c\u0105daj\u0105c podania personali\u00f3w. Gdy mu je poda\u0142em spyta\u0142 do jakiej organizacji nale\u017ca\u0142em. Odpowiedzia\u0142em \u017ce do \u017cadnej, wtedy krzykn\u0105\u0142, \u017ce to niemo\u017cliwe, bo cz\u0142owiek na moim stanowisku do jakiej\u015b organizacji nale\u017ce\u0107 musia\u0142 i lepiej b\u0119dzie dla mnie, je\u015bli si\u0119 przyznam od razu, ni\u017cby to oni musieli p\u00f3\u017aniej odkry\u0107. Widz\u0105c ich zawzi\u0119to\u015b\u0107, powiedzia\u0142em \u017ce nale\u017ca\u0142em do organizacji gospodarczych a nie politycznych. I to nie pomog\u0142o. Przypuszczaj\u0105c w\u00f3wczas, \u017ce badaj\u0105cy mo\u017ce mie\u0107 o mnie dok\u0142adniejsze wiadomo\u015bci, zaryzykowa\u0142em o\u015bwiadczenie, \u017ce nale\u017ca\u0142em do konserwatyst\u00f3w. Zapyta\u0142 mnie w\u00f3wczas co znaczy to s\u0142owo. Poj\u0119cie \u201ekonserwatysta\u201d by\u0142o zupe\u0142nie bolszewikom obce. To mnie uspokoi\u0142o i zacz\u0105\u0142em t\u0142umaczy\u0107 jakie s\u0105 przewodnie idee konserwatyst\u00f3w. Zdaje si\u0119, \u017ce te wyja\u015bnienia podzia\u0142a\u0142y, gdy\u017c bolszewik przesta\u0142 krzycze\u0107 i rzuca\u0107 si\u0119, a powiedzia\u0142 tylko, \u017ce jestem oskar\u017cony o wykorzystywanie robotnik\u00f3w. Na to mu odpowiedzia\u0142em, \u017ce w\u015br\u00f3d s\u0142u\u017cby mia\u0142em takich, kt\u00f3rzy pracowali u mnie po kilkana\u015bcie lat, gdybym wi\u0119c \u017ale si\u0119 z nimi obchodzi\u0142, nie pozostawaliby tak d\u0142ugo. Ten argument jednak nie przekona\u0142 go, jak r\u00f3wnie\u017c i ten, \u017ce przez 20 lat nie mia\u0142em najmniejszych nieporozumie\u0144 o wynagrodzenie za prac\u0119. Zrozumia\u0142em wi\u0119c, \u017ce mam do czynienia ze z\u0142\u0105 wol\u0105 i \u017ce cokolwiek b\u0119d\u0119 m\u00f3wi\u0142, nie b\u0119dzie to mia\u0142o \u017cadnego znaczenia, gdy\u017c mam by\u0107 oskar\u017cony o wyzysk robotnika. W pierwszej chwila przykra mi by\u0142a ta niesprawiedliwo\u015b\u0107, ale po namy\u015ble pogodzi\u0142em si\u0119 z tym, bo c\u00f3\u017c mi mog\u0142o zale\u017ce\u0107 na opinii tych ludzi? Szukali tylko pozoru dla wykazania konieczno\u015bci mego uwi\u0119zienia i \u017cadnymi argumentami od tego odwie\u015b\u0107 si\u0119 nie dadz\u0105. O\u015bwiadczy\u0142em wi\u0119c spokojnie, \u017ce nie mam nic wi\u0119cej do powiedzenia. Bolszewik napisa\u0142 protok\u00f3\u0142 i da\u0142 mi do podpisu. Na moj\u0105 uwag\u0119, \u017ce chcia\u0142bym naprz\u00f3d zaznajomi\u0107 si\u0119 z jego tre\u015bci\u0105, o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce to niepotrzebne. Protok\u00f3\u0142 pisany by\u0142 po rosyjsku, a wi\u0119c i tak bym go nie zrozumia\u0142. Podpisa\u0142em wi\u0119c z tym uczuciem, \u017ce r\u00f3wnie dobrze m\u00f3g\u0142bym podpisa\u0107 na siebie wyrok \u015bmierci.<br \/>\nKomisarz kaza\u0142 zawo\u0142a\u0107 dozorc\u0119, aby mnie odprowadzi\u0142. Z uczuciem ulgi opu\u015bci\u0142em to ciasne i brudne miejsce przes\u0142ucha\u0144 i poszed\u0142em za dozorc\u0105, innym ni\u017c ten, kt\u00f3ry mnie przyprowadzi\u0142. R\u0119ce mia\u0142em w ty\u0142 za\u0142o\u017cone, bo tego wymaga\u0142a \u201eetykieta\u201d wi\u0119zienna. Spostrzeg\u0142em, \u017ce nie potrafi\u0119 si\u0119 wyzna\u0107 w labiryncie korytarzy i powiedzia\u0142em dozorcy, \u017ce moja cela numer 53 i nale\u017cy do pierwszego korpusu. Ten, zdaje si\u0119, \u017ale mnie zrozumia\u0142, bo zamiast do pierwszego korpusu, zaprowadzi\u0142 mnie do trzeciego. Przebywszy niesko\u0144czon\u0105 ilo\u015b\u0107 korytarzy i schod\u00f3w, zorientowa\u0142em si\u0119, \u017ce \u017ale idziemy i powiedzia\u0142em mu to. Wpad\u0142 w\u00f3wczas w niepohamowany gniew utrzymuj\u0105c, \u017ce ja go umy\u015blnie w b\u0142\u0105d wprowadzi\u0142em. Zapozna\u0142em si\u0119 w\u00f3wczas z bogatym s\u0142ownictwem rosyjskim, z kt\u00f3rego czerpa\u0142 hojnie rozsierdzony opiekun. Ta mnogo\u015b\u0107 prawdziwie rosyjskich przekle\u0144stw zaimponowa\u0142a mi. Wys\u0142uchawszy tej kaskady s\u0142\u00f3w p\u0142yn\u0105cych wartko z ust dozorcy, powiedzia\u0142em spokojnie: \u201eja niczewo nie panimaju\u201d. To jeszcze bardziej go rozsierdzi\u0142o i by\u0142a chwila, kiedy mi si\u0119 zdawa\u0142o, \u017ce si\u0119 na mnie rzuci. Ale na szcz\u0119\u015bcie jako\u015b si\u0119 opami\u0119ta\u0142 i tylko pod nosem pogrozi\u0142 mi pi\u0119\u015bci\u0105.<br \/>\nZaj\u015bcie to, kt\u00f3re opowiedzia\u0142em towarzyszom, roz\u015bmieszy\u0142o ich, ale na mnie wywar\u0142o przygn\u0119biaj\u0105ce wra\u017cenie, bo dawa\u0142o przedsmak tego co mnie jeszcze spotka\u0107 mog\u0142o. Drug\u0105 spraw\u0105, kt\u00f3ra mnie upokarza\u0142a, by\u0142o \u017c\u0105danie dozorc\u00f3w, aby w razie spotkania wi\u0119\u017ania z innej celi, odwr\u00f3ci\u0107 si\u0119 natychmiast do \u015bciany, o ile nie uczyni\u0142 tego przedtem ju\u017c spotkany. Tego zarz\u0105dzenia przestrzegali dozorcy pilnie, a gdy si\u0119 go na czas nie wykona\u0142o, mo\u017cna si\u0119 by\u0142o narazi\u0107 na odwr\u00f3cenie przemoc\u0105. W ten spos\u00f3b bolszewicy zapobiegali porozumiewaniu si\u0119 wi\u0119\u017ani\u00f3w miedzy sob\u0105 po korytarzach. Jakie to by\u0142o upokarzaj\u0105ce, odczu\u0142em najsilniej, gdy spotka\u0142em raz moj\u0105 kuzynk\u0119, Beat\u0119 Oberty\u0144sk\u0105 (<em>poetk\u0119, wdow\u0119 po J\u00f3zefie Oberty\u0144skim, ciotecznym bracie Autora<\/em>) o kt\u00f3rej wiedzia\u0142em, \u017ce jest uwi\u0119ziona. Chcia\u0142em bodaj spojrzeniem wyrazi\u0107 jej moje wsp\u00f3\u0142czucie, nie mog\u0142em tego jednak dokona\u0107, gdy\u017c zaraz przybieg\u0142 do mnie dozorca i wrzasn\u0105\u0142 mi do ucha abym si\u0119 natychmiast odwr\u00f3ci\u0142. Poczu\u0142em wtedy co to znaczy pozbawienie wolno\u015bci i jak cierpi na tym godno\u015b\u0107 ludzka.<br \/>\nWr\u00f3ciwszy do celi zacz\u0105\u0142em rozmy\u015bla\u0107 nad przeprowadzonym \u015bledztwem a warunki do tego sprzyja\u0142y mi, bo by\u0142a ju\u017c p\u00f3\u017ana noc i ludzie spali. Najwi\u0119cej niepokoi\u0142o mnie to, \u017ce pod presj\u0105 gro\u017aby przyzna\u0142em si\u0119 do cz\u0142onkostwa w partii konserwatywnej. Wprawdzie s\u0119dzia \u015bledczy, jak tu si\u0119 m\u00f3wi\u0142o \u201e\u015bledowaty\u201d nie mia\u0142 najmniejszego wyobra\u017cenia co to jest konserwatyzm, niemniej jednak obawia\u0142em si\u0119, \u017ce z tego powodu b\u0119d\u0119 przy dalszych \u015bledztwach indagowany o innych cz\u0142onk\u00f3w stronnictwa. Postanowi\u0142em wi\u0119c sobie, \u017ce \u017cadnych nazwisk ujawnia\u0107 nie b\u0119d\u0119.<br \/>\nNazajutrz nie by\u0142o ko\u0144ca pytaniom towarzyszy, kt\u00f3rzy wys\u0142uchawszy wszystkich szczeg\u00f3\u0142\u00f3w \u015bledztwa, orzekli, \u017ce b\u0119d\u0119 obwiniony z paragrafu zwanego tu trzynastk\u0105, dopuszczaj\u0105cego na skazanie w drodze administracyjnej ludzi niewygodnych dla re\u017cimu bolszewickiego. Jako posiadaj\u0105cy w\u0142asno\u015b\u0107 wiejsk\u0105 i miejsk\u0105, by\u0142em uwa\u017cany za kapitalist\u0119 i za to przewinienie czeka\u0107 mnie mo\u017ce kara od pi\u0119ciu do dziesi\u0119ciu lat rob\u00f3t przymusowych w Rosji. Perspektywa nieweso\u0142a, ale pociesza\u0142em si\u0119 tym, \u017ce skoro niekt\u00f3rzy siedz\u0105 tu ju\u017c i p\u00f3\u0142tora roku nie maj\u0105c do tej pory uko\u0144czonego \u015bledztwa, to i moja sprawa potrwa d\u0142u\u017cej a w tym czasie mo\u017ce doj\u015b\u0107 do wojny niemiecko-rosyjskiej i Niemcy zdob\u0119d\u0105 Lw\u00f3w zanim Rosjanie mnie wywioz\u0105. Zreszt\u0105 nawet gdybym zosta\u0142 skazany i wywieziony, nie b\u0119d\u0119 sam, lecz wielu innych ze mn\u0105, a wtedy \u0142atwiej znie\u015b\u0107 cho\u0107by najci\u0119\u017csz\u0105 udr\u0119k\u0119. Mia\u0142em ju\u017c za sob\u0105 do\u015bwiadczenie Krzywego Rogu. Prze\u017cy\u0142em szcz\u0119\u015bliwie t\u0119 bied\u0119, mo\u017ce uda mi si\u0119 przy pomocy Bo\u017cej znie\u015b\u0107 i t\u0119 drug\u0105. Nie martwi\u0142em si\u0119 wi\u0119c przedwcze\u015bnie w my\u015bl zasady, \u017ce do\u015b\u0107 ma dzie\u0144 na swojej n\u0119dzy.<br \/>\nWi\u0119cej natomiast k\u0142opota\u0142em si\u0119 inn\u0105 spraw\u0105: jak zawiadomi\u0107 moj\u0105 \u017con\u0119, \u017ce jestem w Brygidkach, wiedzia\u0142em bowiem ile trudu i m\u0119ki kosztowa\u0142o siostr\u0119 \u017cony, aby dowiedzie\u0107 si\u0119 po wielu miesi\u0105cach, \u017ce jej m\u0105\u017c (Micha\u0142 Moysa) przebywa w wi\u0119zieniu na Zamarstynowie. Chc\u0105c wiec oszcz\u0119dzi\u0107 \u017conie tego niepokoju, postanowi\u0142em zawiadomi\u0107 j\u0105 grypsem, gdzie si\u0119 znajduj\u0119. By\u0142o to przedsi\u0119wzi\u0119cie trudne, a zarazem ryzykowne, bo w razie wykrycia mog\u0142em si\u0119 dosta\u0107 do karceru, to jest ciemnicy, gdzie o chlebie i wodzie, bez koca i cieplejszych rzeczy, przebywa\u0107 trzeba od trzech do siedmiu dni. Mimo to zdecydowa\u0142em si\u0119 wys\u0142a\u0107 do \u017cony \u00f3w gryps. Zacz\u0105\u0142em rozpytywa\u0107 czy kto\u015b nie ma o\u0142\u00f3wka. By\u0142 to przedmiot zakazany i przy ka\u017cdej rewizji, tzw. chatrance, \u015bci\u015ble ukrywany. Na szcz\u0119\u015bcie znalaz\u0142em jaki\u015b mikroskopijny kawa\u0142ek o\u0142\u00f3wka, kt\u00f3rym mo\u017cna by\u0142o od biedy par\u0119 s\u0142\u00f3w napisa\u0107. Ale i papieru nie wolno by\u0142o posiada\u0107. Mia\u0142em jednak u siebie protok\u00f3\u0142 z przeprowadzonej rewizji i ten akt urz\u0119dowy pozostawiono mi. Nie ceni\u0105c sobie jego znaczenia, oddar\u0142em z niego kawa\u0142eczek niezapisanego papieru i tak zdoby\u0142em materia\u0142 na list. Wa\u017cn\u0105 sprawa by\u0142o jak zaadresowa\u0107. Nie chcia\u0142em umieszcza\u0107 mego nazwiska, gdy\u017c w razie czego mog\u0142o to narazi\u0107 nie tylko mnie, ale i moj\u0105 \u017con\u0119. Poda\u0142em wiec tylko ulic\u0119, numer domu i mieszkania, list w\u0142o\u017cy\u0142em do pude\u0142ka od zapa\u0142ek, kt\u00f3re dla zwr\u00f3cenia uwagi obwi\u0105za\u0142em tasiemk\u0105 i poprosi\u0142em jednego z towarzyszy, kt\u00f3ry si\u0119 chwali\u0142, \u017ce nieraz to robi\u0142, aby przechodz\u0105c korytarzem, wyrzuci\u0142 je przez okno wychodz\u0105ce wprost na ulic\u0119. Ta ostatnia czynno\u015b\u0107 by\u0142a najtrudniejsza, gdy\u017c trzeba by\u0142o w drodze do tzw. oborni, czyli ust\u0119pu, otworzy\u0107 okno, wyrzuci\u0107 pr\u0119dko pude\u0142ko i zamkn\u0105\u0107 okno z powrotem. A wszystko trzeba by\u0142o wykona\u0107 tak zgrabnie, aby nie spostrzeg\u0142 tego id\u0105cy z ty\u0142u dozorca. Do tego nadawa\u0142o si\u0119 tylko jedno okno na zakr\u0119cie korytarza. Tu wyrzuci\u0142 m\u00f3j towarzysz pude\u0142ko, zanim dozorca doszed\u0142 do tego miejsca, znalaz\u0142o si\u0119 ono na chodniku. Teraz mo\u017cna by\u0142o spodziewa\u0107 si\u0119, \u017ce list dojdzie do miejsca przeznaczenia, bo pod wi\u0119zieniem kr\u0119ci\u0142o si\u0119 zawsze mn\u00f3stwo ludzi, kt\u00f3rzy zbierali wyrzucone pudelka i dostarczali je rodzinom. Tak te\u017c sta\u0142o si\u0119 i z moim listem, a dowodem na to by\u0142o to, \u017ce w kilka dni p\u00f3\u017aniej, gdy wi\u0119\u017aniowie kt\u00f3rych nazwiska zaczynaj\u0105 si\u0119 na liter\u0119 P otrzymywali przesy\u0142ki od rodzin. I ja dosta\u0142em tak\u0105, zawieraj\u0105c\u0105 \u015bci\u015ble przedmioty o kt\u00f3re prosi\u0142em. By\u0142 to jeden z najszcz\u0119\u015bliwszych dni w wi\u0119zieniu. Cieszy\u0142em si\u0119 nie tylko rzeczami, kt\u00f3rych tu potrzebowa\u0142em, ale przede wszystkim tym, \u017ce \u017cona wie ju\u017c gdzie si\u0119 znajduj\u0119 i nie b\u0119dzie potrzebowa\u0142a szuka\u0107 mnie po rozmaitych wi\u0119zieniach.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-959\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/brygidki-41.jpg\" alt=\"\" width=\"700\" height=\"475\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/brygidki-41.jpg 700w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/brygidki-41-300x204.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 700px) 100vw, 700px\" \/><\/p>\n<p><em>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Brygidki &#8211; zdj\u0119cie J\u00f3zefa Witkowskiego z 1941 r. &#8211; przed bram\u0105 ludzie chc\u0105cy dostarczy\u0107 paczki dla aresztowanych<\/em><\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej, po uwolnieniu, opowiada\u0142a mi, \u017ce zanim otrzyma\u0142a m\u00f3j li\u015bcik, chodzi\u0142a ju\u017c do prokuratora dowiadywa\u0107 si\u0119 gdzie jestem, ale ten nic jej nie chcia\u0142 powiedzie\u0107. Pr\u00f3bowa\u0142em potem jeszcze kilka razy porozumie\u0107 si\u0119 z \u017con\u0105 poprzez mury wi\u0119zienne, ale ju\u017c mi si\u0119 to nie uda\u0142o. Trzeba by\u0142o tygodniami chodzi\u0107 z pude\u0142kiem w kieszeni czekaj\u0105c na przychyln\u0105 okazj\u0119, a gdy si\u0119 ona nadarzy\u0142a, by\u0142a s\u0142ota na dworze i pude\u0142ko zamaka\u0142o.<br \/>\nPo pewnym czasie bolszewicy spostrzegli, \u017ce wyrzucamy grypsy. Okna wiec zosta\u0142y szczelnie zabite gwo\u017adziami, a na zakr\u0119cie korytarza sta\u0142 drugi dozorca, kt\u00f3ry bacznie \u015bledzi\u0142 wi\u0119\u017ani\u00f3w. Przechodzili\u015bmy t\u0119dy dwa razy dziennie. Z konieczno\u015bci zrezygnowawszy z gryps\u00f3w, spogl\u0105dali\u015bmy z zazdro\u015bci\u0105 przez mijane okno na ulic\u0119 i na codzienne \u017cycie miasta poza murami wi\u0119zienia. Wydawa\u0142o si\u0119 nam ono niezmiernie urozmaicone w por\u00f3wnaniu z naszym.<\/p>\n<p><u><strong>IV. Nasze \u017cycie w Brygidkach<\/strong><\/u><br \/>\nCo dzie\u0144 budzono nas o czwartej rano wzywaj\u0105c do mycia, kt\u00f3re odbywa\u0142o si\u0119 w ust\u0119pie. Szli\u015bmy w dw\u00f3ch partiach, bo na wi\u0119cej jak trzy osoby nie by\u0142o tam miejsca. Maszerowali\u015bmy parami, r\u0119ce do ty\u0142u, w kompletnym milczeniu. W ust\u0119pie wzd\u0142u\u017c jednej \u015bciany by\u0142a umieszczona d\u0142uga rynna, nad kt\u00f3r\u0105 znajdowa\u0142y si\u0119 kurki wodoci\u0105gowe. R\u00f3wnocze\u015bnie mog\u0142o si\u0119 my\u0107 dziesi\u0119\u0107 os\u00f3b, ale poniewa\u017c dozorca zamyka\u0142 nas tylko na 5 minut, trzeba si\u0119 by\u0142o bardzo spieszy\u0107 aby wszyscy zd\u0105\u017cyli si\u0119 umy\u0107.<br \/>\nPo powrocie do celi wychodzi\u0142a druga partia, poniewa\u017c jednak towarzystwo w naszej celi by\u0142o mieszane, przeto ci kt\u00f3rzy wychodzili do mycia, polecali swoje rzeczy znajomym. Co do mnie powierza\u0142em je notorycznemu z\u0142odziejowi, kt\u00f3ry siedzia\u0142 ju\u017c za Polski, a obecnie by\u0142 wi\u0119\u017aniem \u201epolitycznym\u201d. Moje zaufanie tak mu przemawia\u0142o do ambicji, \u017ce podczas mego pobytu w celi 53 nigdy mi nic nie zgin\u0119\u0142o. Zabawne by\u0142o s\u0142ucha\u0107 jak wychwala\u0142 stosunki wi\u0119zienne za czas\u00f3w polskich: \u201ewtedy mia\u0142 pan codzienny spacer i swoje \u0142\u00f3\u017cko z siennikiem i kocem, nie tak jak tu, gdzie koc ma tylko ten, kto zd\u0105\u017cy\u0142 go wzi\u0105\u0107 ze sob\u0105, a spa\u0107 musz\u0105 wszyscy na pod\u0142odze. W takiej celi jak nasza mie\u015bci\u0142o si\u0119 16 \u0142\u00f3\u017cek, podczas gdy teraz sypia nas tu 60 ludzi. Raz na tydzie\u0144 m\u00f3g\u0142 pan widzie\u0107 swoj\u0105 rodzin\u0119, a raz na miesi\u0105c napisa\u0107 list. Wikt mia\u0142 pan przyzwoity. Jak\u017ce to por\u00f3wna\u0107 dzisiejsze wi\u0119zienie z \u00f3wczesnym!\u201d<br \/>\nPo rannej toalecie nast\u0119powa\u0142o rozdawanie chleba, czasem odbywa\u0142o si\u0119 ono wcze\u015bniej. Wtedy budz\u0105c si\u0119 znajdowa\u0142em ko\u0142o moich ust \u0107wier\u0107 bochenka chleba, taka bowiem by\u0142a nasza dzienna porcja. \u017bartowa\u0142em w\u00f3wczas, \u017ce cho\u0107 bolszewicy m\u00f3wi\u0105 stale: &#8222;Ne budesz rabotat, ne budesz kuszat\u201d, to jednak mimo naszej przymusowej bezczynno\u015bci podaj\u0105 nam jedzenie w same usta. Troski wi\u0119c o chleb nie mieli\u015bmy \u017cadnej, co by\u0142o przeciwie\u0144stwem k\u0142opot\u00f3w z jakimi walczy\u0142em na wolno\u015bci o zapewnienie go swojej rodzinie. Dzi\u015b ci\u0119\u017car ten spada\u0142 na moj\u0105 biedn\u0105 \u017con\u0119.<br \/>\nChleb rozdawa\u0142 zwykle starosta przy pomocy dw\u00f3ch dy\u017curnych. Zadaniem tych ostatnich, kt\u00f3rzy zmieniali si\u0119 codziennie kolejno, by\u0142o, opr\u00f3cz pomocy w rozdawaniu chleba, wynoszenie kub\u0142a tzw. paraszy, zamiatanie celi, przynoszenie wody i jej rozdzielanie, gdy trzeba by\u0142o po jedzeniu umy\u0107 naczynie. Za te czynno\u015bci mieli nast\u0119puj\u0105ce przywileje: otrzymywali w czasie pe\u0142nienia s\u0142u\u017cby podw\u00f3jn\u0105 porcj\u0119 zupy oraz korzystali z jednej miednicy w celi, aby w niej przepra\u0107 bielizn\u0119. Funkcje starosty by\u0142y honorowe, nie mia\u0142 \u017cadnych przywilej\u00f3w, a odpowiedzialno\u015b\u0107 jego by\u0142a znacznie wi\u0119ksza: je\u017celi kto\u015b zawini\u0142 w celi, a sprawcy nie mo\u017cna by\u0142o wykry\u0107, koz\u0142em ofiarnym stawa\u0142 si\u0119 on sam i za wszystko musia\u0142 pokutowa\u0107. Wybiera\u0142a go cela miedzy sob\u0105, a poniewa\u017c przewa\u017cali w niej Ukrai\u0144cy, przeto starost\u0105 by\u0142 u nas zawsze Ukrainiec. Zwykle piastowa\u0142 sw\u0105 godno\u015b\u0107 tak d\u0142ugo, dop\u00f3ki przebywa\u0142 w celi. Raz tylko zdarzy\u0142o si\u0119, \u017ce obrany starosta nie m\u00f3g\u0142 podo\u0142a\u0107 zadaniu a raczej nie znalaz\u0142 dostatecznego pos\u0142uchu i zosta\u0142 usuni\u0119ty. Starosta musia\u0142 w\u0142ada\u0107 j\u0119zykiem rosyjskim, bo wobec w\u0142adz tylko on wyst\u0119powa\u0142. Najd\u0142u\u017cej w naszej celi funkcj\u0119 t\u0119 sprawowa\u0142 pan Bazylewicz. By\u0142 to cz\u0142owiek schorowany d\u0142ugim pobytem w wi\u0119zieniu, bo ju\u017c w miesi\u0105c po wkroczeniu bolszewicy aresztowali go, ale mia\u0142 talent organizacyjny, umia\u0142 nakaza\u0107 pos\u0142uch, a zostawszy starost\u0105 podzieli\u0142 cel\u0119 na trzy, z kt\u00f3rych ka\u017cda w innej kolejce podchodzi\u0142a do drzwi przy wydawaniu jedzenia. Zapobiega\u0142o si\u0119 w ten spos\u00f3b t\u0142okowi, przy kt\u00f3rym zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce ten, co pcha\u0142 si\u0119 najlepiej otrzymywa\u0142 podw\u00f3jn\u0105 porcj\u0119, a mniej energiczny odchodzi\u0142 z kwitkiem, bo dozorca przy wydawaniu jedzenia z kot\u0142a liczy\u0142 porcje. Gdy wydano tyle, ile by\u0142o os\u00f3b w celi plus dw\u00f3ch dy\u017curnych, odchodzi\u0142, cho\u0107 byli i tacy, kt\u00f3rzy jeszcze nic nie otrzymali. Na \u015bniadanie przynoszono p\u00f3\u0142 litra ciemnego p\u0142ynu, mog\u0105cego r\u00f3wnie dobrze nazywa\u0107 si\u0119 kawa lub herbat\u0105. Teoretycznie mia\u0142 to by\u0107 p\u0142yn s\u0142odki, ale poniewa\u017c z regu\u0142y cukier kradziono w kuchni, smak jego by\u0142 gorzki.<br \/>\nPo \u015bniadaniu nast\u0119powa\u0142a chwila odpoczynku, w czasie kt\u00f3rej wielu zasypia\u0142o na nowo, chc\u0105c powetowa\u0107 sobie zbyt wczesna godzin\u0119 wstania. W innych wi\u0119zieniach by\u0142o to niedopuszczalne. Opowiadano mi, \u017ce trzeba tam by\u0142o siedzie\u0107 na swoich workach i czeka\u0107 cierpliwie apelu. Mieli\u015bmy za to inne obostrzenie: do przesy\u0142ek, kt\u00f3re raz na miesi\u0105c otrzymywali\u015bmy od naszych rodzin, nie wolno by\u0142o do\u0142\u0105cza\u0107 \u017cadnych \u015brodk\u00f3w \u017cywno\u015bciowych, co zn\u00f3w dopuszczalne by\u0142o w innych wi\u0119zieniach. U nas bolszewicy byli tak ostro\u017cni w przyjmowaniu przesy\u0142ek, \u017ce nawet myd\u0142o krajali na kawa\u0142ki, aby si\u0119 przekona\u0107 czy nie ma w nim \u017cadnego zakazanego przedmiotu.<br \/>\nGdy zbli\u017ca\u0142a si\u0119 pora apelu, przychodzi\u0142 dozorca i puka\u0142 do drzwi. Musieli\u015bmy wtedy natychmiast przerwa\u0107 drzemk\u0119 i stan\u0105\u0107 w dwa lub trzy szeregi, zale\u017cnie od stanu liczebnego sali, pozostawiaj\u0105c wolne miejsce dla urz\u0119dnika, kt\u00f3ry wchodzi\u0142 wraz z dozorc\u0105 do celi i sprawdza\u0142 czy stan zgadza\u0142 si\u0119 z raportem starosty przy rozdawaniu chleba. Po przeliczeniu pyta\u0142 zwykle czy kto\u015b jest chory. Ci\u0119\u017cej chorych zabierano w par\u0119 godzin potem, a czasem dopiero za par\u0119 dni do szpitala.<br \/>\nNa tym ko\u0144czy\u0142 si\u0119 apel, potem nast\u0119powa\u0142o czyszczenie celi, zamiatanie, mycie pod\u0142ogi, a wreszcie t\u0119pienie wszy, czego przestrzegano skrupulatnie, bo w razie zaniedbania byliby\u015bmy wprost zjedzeni przez paso\u017cyty. By\u0142o to tym wa\u017cniejsze, \u017ce do \u0142a\u017ani, tzw. bani chodzili\u015bmy najwy\u017cej raz na dwa tygodnie, a bielizny do zmiany wielu nie posiada\u0142o wcale.<br \/>\nChodzenie do \u0142a\u017ani by\u0142o wielkim urozmaiceniem w naszym monotonnym \u017cyciu. Zwykle zapowiadano nam rano, \u017ce w ci\u0105gu dnia tam p\u00f3jdziemy. Musieli\u015bmy wzi\u0105\u0107 wszystkie nasze rzeczy, nawet miseczki do jad\u0142a oraz powyci\u0105ga\u0107 ko\u0142ki ze \u015bcian, na kt\u00f3rych wieszali\u015bmy nasze rzeczy. Gdyby\u015bmy je zostawili, nie zastaliby\u015bmy ich po powrocie. Wedle przepis\u00f3w by\u0142y niedozwolone. Uwa\u017cano, \u017ce wszystkie nasze ruchomo\u015bci powinni\u015bmy trzyma\u0107 w workach, kt\u00f3re by\u0142y siedzeniem w dzie\u0144, a wezg\u0142owiem w nocy. Nie troszczyli si\u0119 wcale o to gdzie mamy wiesza\u0107 wypran\u0105 bielizn\u0119. Ko\u0142ki wi\u0119c by\u0142y dla nas konieczne. Sporz\u0105dzili\u015bmy je z drewnianego parawanu, kt\u00f3rym by\u0142 os\u0142oni\u0119ty kube\u0142. W ten spos\u00f3b nasz \u201ecabinet de toilette\u201d traci\u0142 powoli sw\u00f3j charakter odosobnienia, ale w warunkach jakich \u017cyli\u015bmy nikt na takie drobiazgi nie zwraca\u0142 uwagi. Poniewa\u017c dalsze cz\u0119\u015bci parawanu przerobili\u015bmy na szachownic\u0119, przeto, po pewnym czasie pozosta\u0142 z niego tylko szkielet zas\u0142aniaj\u0105cy zainteresowanych tylko wtedy, gdy by\u0142a na nim rozwieszona bielizna.<br \/>\nDo\u015b\u0107 ci\u0119\u017ck\u0105 spraw\u0105 by\u0142o wbicie ko\u0142k\u00f3w w \u015bciany. M\u0142otka nie by\u0142o, na niewiele zreszt\u0105 by si\u0119 przyda\u0142, bo ko\u0142ki by\u0142y drobne i trzeba by\u0142 na nie przygotowywa\u0107 specjalne dziury. Nadto drewno by\u0142o mi\u0119kkie i \u0142ama\u0142o si\u0119 przy uderzeniu. Za pomoc\u0105 wi\u0119c du\u017cego gwo\u017adzia, przechowywanego starannie w czasie rewizji robiono dziur\u0119 w \u015bcianie u\u017cywaj\u0105c zamiast m\u0142otka obcasa buta, a potem, gdy ju\u017c dziura osi\u0105gn\u0119\u0142a odpowiednie rozmiary, wyjmowali\u015bmy cenny gw\u00f3\u017ad\u017a, wbijaj\u0105c w to miejsce ko\u0142ek. T\u0119 prac\u0119 trzeba by\u0142o wykona\u0107 za ka\u017cdym razem, gdy powracali\u015bmy z \u0142a\u017ani, gdy\u017c wszystkie dziury po wyj\u0119tych ko\u0142kach by\u0142y zagipsowane. Ciemniejsze plamy na \u015bcianie wskazywa\u0142y nam jednak gdzie nale\u017ca\u0142o ko\u0142ki wbija\u0107 z powrotem.<br \/>\nRzeczy zabierali\u015bmy do \u0142a\u017ani, dlatego, \u017ce gdyby je zostawiano w celi, by\u0142yby zabrane przez tych, co ja czy\u015bcili, a byli miedzy nimi zwykli aresztanci, w naszej gwarze zwani \u201epo\u015bmieciuchami\u201d. Byli oni o wiele lepiej traktowani od nas i mieli wi\u0119ksz\u0105 swobod\u0119 w poruszaniu si\u0119 po wi\u0119zieniu. Niekt\u00f3rzy z nich byli nam \u017cyczliwi, co wyra\u017ca\u0142o si\u0119 w wydawaniu wi\u0119kszych porcji jedzenia pod okiem dozorcy lub przynoszeniu nam, w wielkiej tajemnicy, gazety, kt\u00f3r\u0105 wsuwali w szpar\u0119 drzwi. Niemniej jednak nie mo\u017cna im by\u0142o ufa\u0107 i dlatego bezpieczniej by\u0142o bra\u0107 rzeczy ze sob\u0105, zw\u0142aszcza, \u017ce utrudnia\u0142y czyszczenie celi, a to le\u017ca\u0142o w naszym interesie. Pr\u00f3cz wszy prze\u015bladowa\u0142y nas bowiem i pluskwy. Zwalczano je za pomoc\u0105 gazowania, mimo tego jednak nie dawa\u0142y si\u0119 wyt\u0119pi\u0107 znajduj\u0105c stale w przepe\u0142nionej celi doskona\u0142y \u017cer, a w starej pod\u0142odze pe\u0142nej szpar, niedost\u0119pne dla nas kryj\u00f3wki.<br \/>\n\u0141a\u017ania znajdowa\u0142a si\u0119 daleko, trzeba by\u0142o zej\u015b\u0107 dwa pietra z tobo\u0142ami na plecach, pilnuj\u0105c przy tym obowi\u0105zkowo pary, przej\u015b\u0107 potem dwa podw\u00f3rza aby w ko\u0144cu dosta\u0107 si\u0119 do oddzielnego budynku z \u0142a\u017ani\u0105. Droga ta nie by\u0142aby zbyt uci\u0105\u017cliwa w dzie\u0144, gdy jednak po wielogodzinnym oczekiwaniu sz\u0142o si\u0119 czasem p\u00f3\u017anym wieczorem przez d\u0142ugie korytarze i schody, dawa\u0142a si\u0119 dobrze we znaki, zw\u0142aszcza, gdy szed\u0142 inny poch\u00f3d wi\u0119\u017ani\u00f3w. W\u00f3wczas trzeba by\u0142o na mrozie, z workiem na plecach obr\u00f3conym do \u015bciany czeka\u0107 d\u0142u\u017csz\u0105 chwile, a\u017c tamci przejd\u0105.<br \/>\nW \u0142a\u017ani pierwszym pomieszczeniem by\u0142a rozbieralnia. Panowa\u0142 w niej gwar nie do opisania. Ka\u017cdy musia\u0142 uwa\u017ca\u0107 na dwie kolejki, jedn\u0105 do fryzjera a drug\u0105 do odwszalni, gdzie oddawano rzeczy do dezynfekcji parowej.\u00a0 O jakim\u015b numerowaniu oddanych rzeczy nie by\u0142o mowy. Wrzucano je wprost w r\u0119ce stoj\u0105cego o kilka stopni ni\u017cej robotnika, kt\u00f3ry wk\u0142ada\u0142 odebrane rzeczy do kom\u00f3r parowych. Niekt\u00f3re przedmioty niszczy\u0142y si\u0119 przy tym okropnie. Zw\u0142aszcza futra wychodzi\u0142y stamt\u0105d w op\u0142akanym stanie. Tote\u017c wielu wstrzymywa\u0142o si\u0119 z oddaniem delikatniejszych rzeczy i chowali\u015bmy futra po workach, ale kontrola wykrywa\u0142a je i wyrzuca\u0142a wszystko na pod\u0142og\u0119 co przyczynia\u0142o nowego k\u0142opotu zwi\u0105zanego z uporz\u0105dkowaniem.<br \/>\nW \u201egabinecie\u201d urz\u0105dzonym niezmiernie prymitywnie, urz\u0119dowa\u0142o dw\u00f3ch fryzjer\u00f3w, kt\u00f3rzy strzygli za jednym zamachem, maszynk\u0105 \u201enulk\u0105\u201d w\u0142osy, w\u0105sy i brody. Grzebienie, szczotki, no\u017cyczki nie egzystowa\u0142y. Maszynki by\u0142y tak zu\u017cyte, \u017ce raczej rwa\u0142y w\u0142osy ni\u017c strzyg\u0142y. Jeden z fryzjer\u00f3w, zakuty Moskal, tak by\u0142 nieczu\u0142y na skargi, ze got\u00f3w by\u0142 strzyc klienta nawet gdy ten skaka\u0142 z b\u00f3lu i z\u0142o\u015bci.<br \/>\nDrugi, lwowski \u017byd, mia\u0142 lepsze maszynki i okazywa\u0142 nam wi\u0119cej wsp\u00f3\u0142czucia, a przede wszystkim szepta\u0142 znajomym do ucha nowiny polityczne, chciwie przez nas chwytane. Przekonali\u015bmy si\u0119 wnet, \u017ce jego wiadomo\u015bci by\u0142y najlepsze i w naszych dyskusjach cz\u0119sto powo\u0142ywali\u015bmy si\u0119 na niego. Po paru miesi\u0105cach zabrano go, widocznie szed\u0142 wi\u0119\u017aniom zbyt na r\u0119k\u0119.<br \/>\nGabinet fryzjerski mia\u0142 dla nas trzy atrakcje. Jedn\u0105 by\u0142y owe nowiny polityczne, drug\u0105 mo\u017cno\u015b\u0107 siedzenia przez kilka minut na krze\u015ble co w zestawieniu z naszymi workami, wydawa\u0142o si\u0119 szczytem komfortu, a trzeci\u0105 by\u0142o obserwowanie swego oblicza w lustrze i \u015bledzenia w nim zmian, kt\u00f3re wywo\u0142ywa\u0142y prze\u017cyte udr\u0119ki.<br \/>\nZa\u0142atwiwszy fryzjera i oddawszy rzeczy do odwszalni wchodzi\u0142o si\u0119 do du\u017cego pomieszczenia, gdzie znajdowa\u0142o si\u0119 kilkana\u015bcie natrysk\u00f3w. O regulowaniu temperatury wody mowy nie by\u0142o. Raz by\u0142a za gor\u0105ca, raz za zimna. Puszczano ciep\u0142\u0105 tylko na kilka minut w czasie kt\u00f3rych trzeba si\u0119 by\u0142o umy\u0107, a poniewa\u017c natrysk\u00f3w by\u0142o mniej ni\u017c os\u00f3b, nie wszyscy mogli si\u0119 do nich docisn\u0105\u0107 od razu i zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce pewna grupa os\u00f3b po zamkni\u0119ciu wody gor\u0105cej mog\u0142a si\u0119 ju\u017c tylko my\u0107 w lodowatej.<br \/>\nPotem wraca\u0142o si\u0119 do ubieralni, gdzie tworzy\u0142y si\u0119 ogonki przed instalacj\u0105 dezynfekcyjn\u0105. Ka\u017cdy trz\u0119s\u0105c si\u0119 z zimna chcia\u0142 jak najpr\u0119dzej otrzyma\u0107 swoje ubranie, s\u0142u\u017cba za\u015b nie mog\u0105c podo\u0142a\u0107, wyrzuca\u0142a do g\u00f3ry ca\u0142e stosy bielizny i ubra\u0144, a ka\u017cdy porywa\u0142 co mu w r\u0119k\u0119 wpad\u0142o. Zdarza\u0142o si\u0119 wi\u0119c, \u017ce kto\u015b odnalaz\u0142 kamizelk\u0119, a nie m\u00f3g\u0142 jeszcze odnale\u017a\u0107 bielizny, nak\u0142ada\u0142 wi\u0119c tymczasem co mia\u0142 na sobie. By\u0142o miedzy nami kilku, kt\u00f3rzy mieli doskona\u0142\u0105 pami\u0119\u0107 do nazwisk i rzeczy. Ci wi\u0119c wchodzili na \u0142awk\u0119 i bior\u0105c ze stosu pierwszy lepszy przedmiot wykrzykiwali nazwiska w\u0142a\u015bcicieli u\u0142atwiaj\u0105c w ten spos\u00f3b spraw\u0119. A trzeba si\u0119 by\u0142o spieszy\u0107, bo po nas mia\u0142a przyj\u015b\u0107 nast\u0119pna partia wi\u0119\u017ani\u00f3w. Ile si\u0119 rzeczy zmieni\u0142o przy tym umy\u015blnie lub przypadkowo, \u0142atwo sobie wyobrazi\u0107. Gdyby\u017c w\u015br\u00f3d nas byli sami kulturalni ludzie, ale znajdowali si\u0119 grubianie, kt\u00f3rzy umieli wymy\u015bla\u0107 w spos\u00f3b najordynarniejszy nawet za to, \u017ce si\u0119 w \u015bcisku swoje ubranie na ich rzeczy po\u0142o\u017cy\u0142o.<br \/>\nCho\u0107 dozorcy naglili do szybkiego ubierania si\u0119, musieli\u015bmy czeka\u0107 czasami jeszcze dobr\u0105 chwil\u0119, zanim nas wypuszcz\u0105, a dzia\u0142o si\u0119 to wtedy, gdy cela nie zosta\u0142a jeszcze uporz\u0105dkowana, albo gdy byli\u015bmy ostatni\u0105 parti\u0105 k\u0105pi\u0105ca si\u0119 w nocy. Wtedy by\u0142 czas rozejrze\u0107 si\u0119 po ubieralni i odkrywa\u0142o si\u0119 przy okazji g\u0142\u0119bi\u0119 tragedii ludzi przechodz\u0105cych t\u0119dy. \u015aciany pokryte by\u0142y od g\u00f3ry do do\u0142u rozmaitymi napisami w\u0119glem lub jakim\u015b ostrym narz\u0119dziem.\u201d Kochany NN. Tw\u00f3j NN zawiadamia, \u017ce zosta\u0142 skazany na 10 lat rob\u00f3t przymusowych.\u201d Albo: \u201e NN wyje\u017cd\u017ca dzi\u015b z transportem\u201d. Albo: \u201e NN zosta\u0142 skazany na kar\u0119 \u015bmierci\u201d. Te napisy, kt\u00f3re by\u0142y jedynym \u015brodkiem porozumienia si\u0119 pomi\u0119dzy wi\u0119\u017aniami z rozmaitych cel, mia\u0142y straszn\u0105 wymow\u0119, zw\u0142aszcza, gdy zawiadamia\u0142y o karze \u015bmierci. Wierzyli\u015bmy, \u017ce jednak wybije godzina sprawiedliwo\u015bci i mi\u0142osierdzia Bo\u017cego.<br \/>\nCel\u0119 nasza zastawali\u015bmy oczyszczon\u0105 i przesi\u0105kni\u0119t\u0105 zapachem karbolu i nafty. Pod\u0142oga by\u0142a zwykle jeszcze tak mokra, ze nasze tobo\u0142ki musieli\u015bmy sk\u0142ada\u0107 w najsuchszym miejscu w oczekiwaniu a\u017c wyschnie. Gdy ju\u017c mogli\u015bmy je roz\u0142o\u017cy\u0107 i powbija\u0107 z powrotem ko\u0142ki do \u015bcian, szed\u0142 dalszy porz\u0105dek dnia przerwany tak wa\u017cnym wydarzeniem jak \u0142a\u017ania. Je\u015bli to by\u0142a godzina przedpo\u0142udniowa zaczyna\u0142y si\u0119 lekcje niemieckiego, francuskiego, angielskiego, rosyjskiego, a nawet hiszpa\u0144skiego. Udzielali\u015bmy ich sobie nawzajem. Ja na przyk\u0142ad udziela\u0142em j\u0119zyka francuskiego a pobiera\u0142em angielskiego. Nauczycielem tego j\u0119zyka by\u0142 dr Dubowy, lekarz, czo\u0142owy przedstawiciel Ukrai\u0144c\u00f3w, cz\u0142owiek pracowity, uczynny i spokojny. Uczy\u0142 w ten spos\u00f3b, \u017ce opowiada\u0142 nam jak\u0105\u015b nowelk\u0119 po angielsku, potem kaza\u0142 j\u0105 powtarza\u0107. By\u0142a to do\u015b\u0107 trudna metoda, ale najpr\u0119dzej oswaja\u0142a z j\u0119zykiem. Cz\u0119\u015b\u0107 gramatyczn\u0105 obj\u0105\u0142 profesor Zaborski, kt\u00f3ry zwiedziwszy prawie ca\u0142y \u015bwiat, doskonale w\u0142ada\u0142 tym j\u0119zykiem<br \/>\nPoszed\u0142em we francuskim za przyk\u0142adem dr Dubowego, opowiada\u0142em moim s\u0142uchaczom rozmaite opowie\u015bci, a gdy widzia\u0142em naoko\u0142o siebie wlepione we mnie zaciekawione oczy, doznawa\u0142em szczeg\u00f3lnej przyjemno\u015bci. Mia\u0142em niekt\u00f3rych s\u0142uchaczy szczeg\u00f3lnie inteligentnych, a poniewa\u017c by\u0142 to kurs wy\u017cszy, mog\u0142em z nimi prowadzi\u0107 rozmaite dyskusje w tym j\u0119zyku, poddaj\u0105c na przyk\u0142ad temat: analogie z czas\u00f3w rewolucji francuskiej do chwili obecnej. Porusza\u0142em tak\u017ce tematy religijne i raz w Wielki Czwartek opowiedzia\u0142em scen\u0119 Ostatniej Wieczerzy.<br \/>\nTe wyk\u0142ady czyni\u0142y mi wiele dobrego. Przede wszystkim pozwala\u0142y oderwa\u0107 my\u015bli od twardej rzeczywisto\u015bci, zmuszaj\u0105c do starannego przygotowania wyk\u0142adu na kilka dni wcze\u015bniej, z powodu braku o\u0142\u00f3wka i papieru polegaj\u0105c na w\u0142asnej pami\u0119ci. Pomocnymi by\u0142y mi rozmowy z bli\u017cszymi znajomymi, zw\u0142aszcza z profesorem Zaborskim i panem Sz\u0142apk\u0105, ksi\u0119garzem z Bydgoszczy, kt\u00f3ry uciek\u0142 przed Niemcami, a by\u0142 z racji swego zawodu bardzo oczytany.<br \/>\nNa tych zaj\u0119ciach schodzi\u0142 nam czas do po\u0142udnia. Nieraz odbywa\u0142o si\u0119 po kilka lekcji r\u00f3wnocze\u015bnie, wtedy w przeciwleg\u0142ych rogach celi tworzy\u0142y si\u0119 ko\u0142a z\u0142o\u017cone z kilku lub kilkunastu ludzi, kt\u00f3rzy zasiadali na swoich workach otaczaj\u0105c wyk\u0142adaj\u0105cego.<br \/>\nCi, kt\u00f3rzy nie interesowali si\u0119 prac\u0105 umys\u0142ow\u0105, a tych by\u0142a mniej wi\u0119cej po\u0142owa, sp\u0119dzali czas na grze w szachy lub na naprawie swojej bielizny i ubra\u0144. Szach\u00f3w mieli\u015bmy w celi kilka garnitur\u00f3w. Wszystkie figurki by\u0142y wykonane przez wi\u0119\u017ani\u00f3w z chleba, bia\u0142e posypane by\u0142y proszkiem do z\u0119b\u00f3w, a czarne w\u0119glem, kt\u00f3ry uzyskiwa\u0142o si\u0119 ze spalenia niepotrzebnej szmaty. Szachownice wykonane by\u0142y albo z deski parawanu, albo z chustek do nosa, ciemne p\u00f3lka na nich zamalowywano calihipermanganem, o kt\u00f3ry nie by\u0142o trudno przy wizytach lekarskich.<br \/>\nDo naprawy bielizny wi\u0119\u017aniowie otrzymywali na par\u0119 godzin ig\u0142\u0119, kt\u00f3r\u0105 trzeba by\u0142o zwr\u00f3ci\u0107 wieczorem. Nici wyci\u0105ga\u0142o si\u0119 z przenoszonej bielizny i skr\u0119ca\u0142o kilkakrotnie, aby dokona\u0107 koniecznych naprawek.<br \/>\nNa tych zaj\u0119ciach schodzi\u0142 czas do po\u0142udnia, tzn. do g\u0142\u00f3wnego posi\u0142ku. Dostawali\u015bmy wtedy zup\u0119, w kt\u00f3rej p\u0142ywa\u0142y czasami kawa\u0142ki ryby, ale najcz\u0119\u015bciej by\u0142a w niej kapusta gotowana na starym \u0142oju baranim. Mia\u0142a tak odra\u017caj\u0105cy zapach i tak si\u0119 nam przejad\u0142a, \u017ce tylko z trudem prze\u0142ykali\u015bmy j\u0105. Byli\u015bmy uradowani, gdy czasem pokaza\u0142a si\u0119 groch\u00f3wka, albo zupa z fasoli. W dnie \u015bwi\u0105teczne nie by\u0142o \u017cadnej odmiany, natomiast na Wielki Pi\u0105tek otrzymywali\u015bmy w zupie kawa\u0142ki mi\u0119sa, co nale\u017ca\u0142o do propagandy antyreligijnej.<br \/>\nObiad nie zabiera\u0142 zbyt wiele czasu, dzi\u0119ki doskona\u0142ej organizacji pana Bazylewicza, kt\u00f3ra utrzyma\u0142a si\u0119 nawet po jego odej\u015bciu. Z chwil\u0105 otwarcia drzwi i ukazania si\u0119 w nich kot\u0142a ze straw\u0105, przy kt\u00f3rym z jednej strony sta\u0142 dozorca, a z drugiej \u201epo\u015bmieciuch\u201d, z du\u017c\u0105 chochl\u0105 w r\u0119ku, miar\u0105 wydawanych porcji, ustawiali\u015bmy si\u0119 w jeden rz\u0105d i podchodzili stopniowo z miseczkami w r\u0119ku. \u0141y\u017cki mieli\u015bmy drewniane, a poniewa\u017c by\u0142o ich zawsze za ma\u0142o, trzeba si\u0119 by\u0142o spieszy\u0107, aby drudzy z nich mogli skorzysta\u0107. Po obiedzie by\u0142o mycie naczy\u0144 i powr\u00f3t do rannych zaj\u0119\u0107. Niekt\u00f3rzy urz\u0105dzali sobie drzemk\u0119, na ile pozwala\u0142 na to dozorca obserwuj\u0105cy nas od czasu do czasu przez \u201djudasza\u201d. O ile dozorca by\u0142 bardziej ludzki mo\u017cna sobie by\u0142o na to pozwoli\u0107, w ka\u017cdym razie uchodzi\u0142o to pr\u0119dzej ni\u017c g\u0142o\u015bna rozmowa, gdy\u017c wtedy odzywa\u0142o si\u0119 zaraz pukanie i surowy rozkaz: \u201dNe szumiat\u201d.<br \/>\nCzasem mieli\u015bmy urozmaicenie, gdy wo\u0142ano nas na spacer tzw. prohulk\u0119. Wychodzili\u015bmy wtedy parami z celi i udawali\u015bmy si\u0119 na pierwsze podw\u00f3rze, gdzie chodzili\u015bmy kilkana\u015bcie minut naoko\u0142o mur\u00f3w otaczaj\u0105cych ze wszystkich stron podw\u00f3rze. Gdy zbyt d\u0142ugo kr\u0119cili\u015bmy si\u0119 w jedn\u0105 stron\u0119, pada\u0142 rozkaz: \u201dw ty\u0142 zwrot\u201d i wszyscy zmieniali\u015bmy kierunek marszu. Rozmowa podczas spaceru by\u0142a surowo zabroniona. Nie wolno by\u0142o r\u00f3wnie\u017c rozgl\u0105da\u0107 si\u0119 po budowlach, gdzie by\u0142y tak\u017ce cele wi\u0119zienne. Raz rzuci\u0142em okiem na okno, z kt\u00f3rego wychyli\u0142a si\u0119 jaka\u015b posta\u0107, zauwa\u017cy\u0142 to dozorca staj\u0105cy w \u015brodku ko\u0142a i surowo mnie zgani\u0142. Czasem podczas spaceru pilnowa\u0142o nas dw\u00f3ch dozorc\u00f3w, pr\u00f3cz tego obserwowa\u0142 nas jeszcze bolszewik z budki stra\u017cniczej umieszczonej miedzy podw\u00f3rzami. Trzeba si\u0119 by\u0142o mie\u0107 dobrze na baczno\u015bci, aby nie dosta\u0107 si\u0119 do karceru.<br \/>\nPodw\u00f3rze, po kt\u00f3rym chodzili\u015bmy przylega\u0142o do wi\u0119zienia dla m\u0142odych ch\u0142opc\u00f3w, bo stale dochodzi\u0142y stamt\u0105d glosy dziecinne. Dozorcy uwa\u017cali szczeg\u00f3lnie w tym miejscu, aby\u015bmy przechodz\u0105c pod ich oknami nie porozumiewali si\u0119 z nimi. \u017bal mi by\u0142o tych dzieci, kt\u00f3re tylko w stosunkach bolszewickich mog\u0142y by\u0107 wi\u0119zione. Raz jeden z naszych pr\u00f3bowa\u0142 do nich przem\u00f3wi\u0107, ale zaraz zosta\u0142 przez dozorc\u0119 wywo\u0142any i postawiony za pokute twarz\u0105 do \u015bciany. Sta\u0142 tak przez ca\u0142y czas trwania spaceru. Tego rodzaju kary zdarza\u0142y si\u0119 do\u015b\u0107 cz\u0119sto, zw\u0142aszcza podczas okresu zaostrzonej dzia\u0142alno\u015bci bolszewickiej. Doznawa\u0142o si\u0119 dziwnego poczucia upokorzenia widz\u0105c starszych, powa\u017cnych ludzi traktowanych jak dzieci. By\u0142o to jednak lepsze ni\u017c karcer.<br \/>\nCzasami kara by\u0142o natychmiastowe przerwanie spaceru, by\u0142a to wielka przykro\u015b\u0107, bo wychodzili\u015bmy zaledwie co kilka dni i by\u0142a to jedyna mo\u017cliwo\u015b\u0107 zaczerpni\u0119cia \u015bwie\u017cego powietrza po straszliwym zaduchu w celi. Bywa\u0142y okresy, trwaj\u0105ce czasami ca\u0142ymi tygodniami, gdy nie wychodzili\u015bmy wcale. Przyczyn\u0105 tego nie by\u0142a pogoda lub niepogoda ale podejrzliwo\u015b\u0107 w\u0142adz posuni\u0119ta do najwy\u017cszego stopnia. Najbardziej dawa\u0142o si\u0119 to odczu\u0107 w okresie pierwszego maja, a wiec bolszewickiego \u015bwi\u0119ta. W\u00f3wczas spacery zosta\u0142y zupe\u0142nie zakazane na tydzie\u0144 przed t\u0105 dat\u0105 i na tydzie\u0144 po niej. Po celach nie wolno za\u015b by\u0142o inaczej rozmawia\u0107 jak szeptem, i nie wolno by\u0142o chodzi\u0107 tylko siedzie\u0107 godzinami, na workach, bez ruchu. W tych warunkach musieli\u015bmy przerwa\u0107 nawet nasze lekcje, a poniewa\u017c gra w szachy zosta\u0142a r\u00f3wnie\u017c zakazana, przeto ten okres uwa\u017cam za najgorszy sp\u0119dzony w wi\u0119zieniu w Brygidkach.<br \/>\nW cztery godziny po obiedzie prowadzono nas znowu od \u201eoborni\u201d, przy tym niekt\u00f3rzy dozorcy zabraniali nam bra\u0107 r\u0119czniki. Chowali\u015bmy je wi\u0119c do kieszeni. Gorzej by\u0142o tym, kt\u00f3rzy w czasie s\u0142u\u017cby rygorystycznych dozorc\u00f3w mieli do wyprania bielizn\u0119. By\u0142 u nas zwyczaj, ze namydlano bielizn\u0119 w jedynej miednicy, kt\u00f3ra by\u0142a w celi, a przep\u0142ukiwano pod kranem w \u201eoborni\u201d. Trzeba by\u0142o tam wzi\u0105\u0107 ze sob\u0105 miednic\u0119, a na to po po\u0142udniu dozorcy ju\u017c nie pozwalali. Ryzykowa\u0142o si\u0119 wi\u0119c ukrywaj\u0105c mokr\u0105 bielizn\u0119, i miednic\u0119, co by\u0142o trudniejsze. Pami\u0119tam, \u017ce sam chodzi\u0142em do umywalni maj\u0105c w kieszeni \u015bci\u015bni\u0119t\u0105 mokr\u0105 bielizn\u0119, kt\u00f3r\u0105 podawali mi towarzysze do ukrycia. Poniewa\u017c mog\u0142o si\u0119 zdarzy\u0107, \u017ce sam b\u0119d\u0119 potrzebowa\u0142 ich pomocy, nie odmawia\u0142em im kole\u017ce\u0144skiej przys\u0142ugi. Na szcz\u0119\u015bcie z\u0142o\u015bliwi dozorcy trafiali si\u0119 stosunkowo rzadko, w przeciwnym razie \u017cycie w wiezieniu sta\u0142oby si\u0119 wr\u0119cz niemo\u017cliwe.<br \/>\nDo najgorszych dozorc\u00f3w nale\u017ca\u0142 ten, kt\u00f3rego funkcj\u0105 by\u0142o przynoszenie wi\u0119\u017aniom rzeczy dostarczonych im przez rodziny. By\u0142 on tak grubia\u0144ski, \u017ce gdy po wywo\u0142aniu czyjego\u015b nazwiska wi\u0119zie\u0144 nie podszed\u0142 pr\u0119dko do okienka w drzwiach, potrafi\u0142 go zwymy\u015bla\u0107 ostatnimi s\u0142owami. Po oddaniu rzeczy domaga\u0142 si\u0119 natychmiastowego potwierdzenia ich odbioru, zanim wi\u0119zie\u0144 m\u00f3g\u0142 sprawdzi\u0107 zawarto\u015b\u0107 paczki. Rezygnuj\u0105c z tej kontroli, a b\u0119d\u0105c przekonany, \u017ce \u017cona moja otrzymuje stale potwierdzenia, spr\u00f3bowa\u0142em raz w najwi\u0119kszym pospiechu znajdowa\u0107 dwa s\u0142owa podzi\u0119kowania. Nie uda\u0142o mi si\u0119 to jednak. Dozorca wyrwa\u0142 kartk\u0119 z r\u0105k, zanim zd\u0105\u017cy\u0142em co\u015b napisa\u0107.<br \/>\nPo powrocie z wieczornego mycia pozostawa\u0142o par\u0119 godzin do zako\u0144czenia dnia. Wykorzystywali\u015bmy je na urz\u0105dzanie bardzo skromnych podwieczork\u00f3w. Sk\u0142ada\u0142y si\u0119 na nie resztki porcji dziennych chleba popijanych wod\u0105. By\u0142y wiec prawdziwie wi\u0119zienne. Czasem tylko by\u0142y bardziej urozmaicone, gdy komu\u015b uda\u0142o si\u0119 kupi\u0107 troch\u0119 \u017cywno\u015bci. Raz bowiem na miesi\u0105c wr\u0119cza\u0142 dozorca staro\u015bcie arkusz papieru z o\u0142\u00f3wkiem do zrobienia wykazu tych, kt\u00f3rzy chcieliby sobie co\u015b kupi\u0107. Oczywi\u015bcie wpisa\u0107 na list\u0119 m\u00f3g\u0142 si\u0119 ten, kto posiada\u0142 pieni\u0105dze. Wprawdzie przy sobie nikt ich mie\u0107 nie m\u00f3g\u0142, bo zabrano by je przy pierwszej rewizji, ale wolno je by\u0142o mie\u0107 z\u0142o\u017cone w administracji wi\u0119ziennej na rachunku bie\u017c\u0105cym. Poniewa\u017c z chwil\u0105 aresztowania mia\u0142em przy sobie trzysta rubli, wiedzia\u0142em, \u017ce do tej kwoty mog\u0119 dysponowa\u0107, wpisuj\u0105c si\u0119 na list\u0119 zakup\u00f3w. Nie mog\u0142em jej jednak wyda\u0107 jednorazowo, by\u0142oby to zreszt\u0105 nierozs\u0105dne, a tylko kwot\u0105 75 rubli mo\u017cna by\u0142o miesi\u0119cznie dysponowa\u0107. Niekt\u00f3rzy maj\u0105c wi\u0119cej pieni\u0119dzy dochodzili do tej kwoty wpisuj\u0105c si\u0119 na list\u0119, ja za\u015b trzymaj\u0105c si\u0119 umiarkowanego \u015brodka wypisywa\u0142em zakupy do 50 rubli miesi\u0119cznie. Got\u00f3wka moja w ten spos\u00f3b mog\u0142a wystarczy\u0107 na p\u00f3\u0142 roku, po czym moja \u017cona mo\u017ce si\u0119 dowie, \u017ce wolno przesy\u0142a\u0107 wi\u0119\u017aniom pieni\u0105dze do 50 rubli miesi\u0119cznie i zacznie mi je przesy\u0142a\u0107. Tak si\u0119 te\u017c sta\u0142o. Po 6 miesi\u0105cach zacz\u0105\u0142em otrzymywa\u0107 odcinek przekazu wype\u0142nionego jej pismem na z\u0142o\u017cone na m\u00f3j rachunek 50 rubli. Otrzymuj\u0105c w ten spos\u00f3b pieni\u0105dze, wiedzia\u0142em \u017ce znajduje \u015brodki na utrzymanie domu sprzedaj\u0105c w dalszym ci\u0105gu tak jak ja robi\u0142em &#8211; obrazy, dywany i inne nieruchomo\u015bci.<br \/>\nPo sporz\u0105dzeniu listy zakup\u00f3w, starosta oddawa\u0142 j\u0105 wraz z o\u0142\u00f3wkiem dozorcy i po kilku dniach ten przynosi\u0142 zam\u00f3wione towary oraz tzw. kwitancj\u0119 administracji zawiadamiaj\u0105c\u0105 ile got\u00f3wki zosta\u0142o na rachunku ka\u017cdego wi\u0119\u017ania. Przed tym jednak przygotowali\u015bmy sobie miejsce do przechowywania zakupionych produkt\u00f3w. Szy\u0142o si\u0119 wtedy woreczki r\u00f3\u017cnej wielko\u015bci, stosownie do ich przeznaczenia: mniejsze na cukier, zapa\u0142ki, wi\u0119ksze na suchary z chleba i pierniki. Kupowa\u0142em zazwyczaj, pr\u00f3cz innych drobiazg\u00f3w, 6 bochenk\u00f3w chleba oraz 500 papieros\u00f3w. Znaczn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 tych zapas\u00f3w trzeba by\u0142o odst\u0105pi\u0107 tym kolegom, kt\u00f3rzy nie mogli sobie nic kupi\u0107, albo tym wobec kt\u00f3rych mia\u0142em specjalne obowi\u0105zki, za zast\u0105pienie mnie przy dy\u017curze lub wypranie bielizny. Inni kupowali tak\u017ce oko\u0142o 6 bochenk\u00f3w chleba, bo przy naszym mizernym wikcie by\u0142a to najwa\u017cniejsza pomoc. Zdarza\u0142o si\u0119 w\u00f3wczas, \u017ce po otrzymaniu towar\u00f3w ca\u0142a cela by\u0142a zawalona chlebem. Sk\u0142adano go w wielkie stosy, gdzie si\u0119 tylko da\u0142o: na piecu, w kt\u00f3rym nie pali\u0142o si\u0119 nigdy (w przepe\u0142nionej sali by\u0142o to zbyteczne), we wn\u0119ce okiennej, na dw\u00f3ch p\u00f3\u0142kach \u015bciennych (jedynym naszym umeblowaniu), kt\u00f3re wskutek prze\u0142adowania zawali\u0142y si\u0119 raz i omal nie spowodowa\u0142y wypadku. Wydawane przez dozorc\u0119 zam\u00f3wionego towaru nazywa\u0142o si\u0119 tu \u201e\u0142aweczk\u0105\u201d. Nazwa ta by\u0107 mo\u017ce pochodzi\u0142a st\u0105d, \u017ce pierwotnie wydawano towar rozk\u0142adaj\u0105c go na \u0142awce. Ka\u017cdy musia\u0142 mie\u0107 woreczki na zakupiony towar. Do odbioru papieros\u00f3w s\u0142u\u017cy\u0142y czapki, do kt\u00f3rych dozorca wsypywa\u0142 papierosy gar\u015bciami przez okienko, zdejmuj\u0105c z nich uprzednio banderole, kt\u00f3re mog\u0142yby pos\u0142u\u017cy\u0107 do korespondencji. \u015aledzie i kiszone pomidory odbiera\u0142o si\u0119 do miseczek. Mia\u0142y one dla nas specjaln\u0105 warto\u015b\u0107, jako posiadaj\u0105ce witaminy, kt\u00f3rych nam brakowa\u0142o. St\u0105d kupowali\u015bmy je ch\u0119tnie i nie gardzili\u015bmy czosnkiem. Poniewa\u017c rozmaito\u015b\u0107 rzeczy by\u0142a do\u015b\u0107 du\u017ca, trzeba by\u0142o by\u0107 pedantem, aby przy ciasnocie celi nie pomiesza\u0107 rzeczy swoich z cudzymi i dobrze je rozlokowa\u0107.<br \/>\nDzi\u0119ki tym zakupom urz\u0105dzali\u015bmy ca\u0142e rauty zapraszaj\u0105c tych, z kt\u00f3rymi si\u0119 bli\u017cej \u017cy\u0142o, na pomidory i \u015bledzie. Znika\u0142y w\u00f3wczas momentalnie zapasy, ale za to rozwi\u0105zywa\u0142y si\u0119 j\u0119zyki i na mi\u0142ej pogaw\u0119dce, cho\u0107 bez trunk\u00f3w, czas schodzi\u0142 do wieczora. Niekt\u00f3rzy, mniej go\u015bcinni, woleli swoje produkty rozdzieli\u0107 na d\u0142u\u017cszy czas. \u0179le na tym wychodzili, bo przy zaduchu panuj\u0105cym w celi wszystko psu\u0142o si\u0119 nader szybko, nawet chleb ple\u015bnia\u0142 po paru dniach. Trzeba go by\u0142o albo zje\u015b\u0107, albo zrobi\u0107 z niego suchary. Ten ostatni spos\u00f3b by\u0142 stosowany cz\u0119sto, a gdy wikt si\u0119 pogarsza\u0142, suchary stawa\u0142y si\u0119 wielk\u0105 pomoc\u0105.<br \/>\nPrzy ko\u0144cu mego pobytu w Brygidkach mieli\u015bmy jeszcze inne urozmaicenie \u201dpodwieczork\u00f3w\u201d: dostawali\u015bmy kawa\u0142ki sma\u017conej ryby. By\u0142o to wtedy gdy pokaza\u0142 si\u0119 u nas szkorbut, wikt bowiem pogarsza\u0142 si\u0119 stale i w ko\u0144cu byli\u015bmy stale g\u0142odni. W\u00f3wczas zacz\u0105\u0142 szerzy\u0107 si\u0119 szkorbut, a jego objawem by\u0142o chwianie si\u0119 z\u0119b\u00f3w i wrzody na ca\u0142ym ciele. Gdyby nie produkty kupowane na \u201e\u0142aweczce\u201d, nie wiem jak przetrwaliby\u015bmy ten okres. Widocznie jednak wda\u0142a si\u0119 w to w\u0142adza, bo nagle pokaza\u0142y si\u0119 ryby na podwieczorek, kawa sta\u0142a si\u0119 s\u0142odka, a wstr\u0119tny kapu\u015bniak na \u0142oju zosta\u0142 zast\u0105piony fasolank\u0105, groch\u00f3wk\u0105 lub krupnikiem.<br \/>\nPo podwieczorku by\u0142a pora og\u00f3lnych referat\u00f3w. Najcz\u0119\u015bciej zabiera\u0142 g\u0142os profesor Zaborski, opowiadaj\u0105c co\u015b ze swych dalekich podr\u00f3\u017cy lub z kursu geografii fizycznej, na przyk\u0142ad o powstawaniu g\u00f3r. Ten ostatni temat dotyka\u0142 geologii, a tym samym i rolnictwa, poruszaj\u0105c spraw\u0119 tworzenia si\u0119 roli. Jako wi\u0119c uzupe\u0142nienie wyk\u0142ad\u00f3w profesora obj\u0105\u0142em wyk\u0142ady z dziedziny rolnictwa zaznajamiaj\u0105c moich, do\u015b\u0107 licznych, s\u0142uchaczy, z powstawaniem r\u00f3\u017cnych gatunk\u00f3w gleby, potem przeszed\u0142em do ich w\u0142asno\u015bci fizycznych i chemicznych. Cieszy\u0142o mnie gdy wywo\u0142ywa\u0142em dyskusj\u0119 i zainteresowanie s\u0142uchaczy.<br \/>\nBy\u0142y tak\u017ce wyk\u0142ady z innych dziedzin, na przyk\u0142ad in\u017cynier architekt Kozakiewicz mia\u0142 \u015bwietne prelekcje o stylach architektury pocz\u0105wszy od czas\u00f3w babilo\u0144skich do najnowszych. In\u017cynier g\u00f3rnictwa, pan Wacho\u0142ka m\u00f3wi\u0142 bardzo interesuj\u0105co o urz\u0105dzeniach w kopalni w\u0119gla, dokt\u00f3r Dubowy, lekarz o witaminach i funkcjach gruczo\u0142\u00f3w w organizmie, doktor Tkaczuk, zoolog, o ma\u0142\u017cach i \u015blimakach. Niekt\u00f3rzy z prelegent\u00f3w kawa\u0142kiem szk\u0142a wyj\u0119tym z okna kre\u015blili na pod\u0142odze rozmaite rysunki. Mieli\u015bmy nawet improwizowan\u0105 tablic\u0119, na kt\u00f3rej wprost po mistrzowsku umia\u0142 rysowa\u0107 in\u017c. Kozakiewicz.<br \/>\nNa te wyk\u0142ady niech\u0119tnym okiem patrzyli nasi dozorcy, a niekt\u00f3rzy wr\u0119cz ich zabraniali. Trzeba wiec by\u0142o przerywa\u0107 wyk\u0142ad gdy otwiera\u0142o si\u0119 okienko w drzwiach i pojawia\u0142a si\u0119 w nich sroga twarz z oczyma skierowanego na prelegenta. Nast\u0119powa\u0142a kr\u00f3tka pauza, potem wyk\u0142ad toczy\u0142 si\u0119 dalej w przyciszonym tonie.<br \/>\nNa tych wyk\u0142adach, jak te\u017c i na grze w szachy, schodzi\u0142 czas do kolacji, kt\u00f3r\u0105 stanowi\u0142a zwykle chochla kaszy j\u0119czmiennej lub jaglanej. Do kolacji podchodzi\u0142 ka\u017cdy ze swoja miseczk\u0105, jak do obiadu, tylko trzeba by\u0142o uwa\u017ca\u0107, aby pos\u0142ugacz jej nie rozbi\u0142 uderzaj\u0105c w ni\u0105 chochl\u0105 gdy kasza z niej nie schodzi\u0142a. Rozbicie miseczki by\u0142o katastrofa dla w\u0142a\u015bciciela, bo drugiej nie dostawa\u0142o si\u0119 i od tej pory trzeba by\u0142o czeka\u0107 a\u017c kt\u00f3ry\u015b koleg\u00f3w sam zje pr\u0119dko i odst\u0105pi swoj\u0105, cho\u0107by nie umyt\u0105, albo zostawa\u0142o si\u0119 bez jedzenia.<br \/>\nPo kolacji i umyciu naczy\u0144, do czego dy\u017curni roznosili wod\u0119 w minimalnych porcjach, prowadzono w dalszym ci\u0105gu przerwane wyk\u0142ady i gry towarzyskie. Do tych ostatnich, opr\u00f3cz szach\u00f3w nale\u017ca\u0142o i domino, kt\u00f3re mia\u0142 jeden z wi\u0119\u017ani\u00f3w, i karty, kt\u00f3re fabrykowano z pude\u0142ek od zapa\u0142ek rysuj\u0105c na deszczu\u0142kach odpowiednie figury. Grano nie o pieni\u0105dze, tylko o papierosy, kt\u00f3re w naszym wi\u0119zieniu by\u0142y monet\u0105 wymienn\u0105. Kupowano za nie i sprzedawano rozmaite przedmioty, kt\u00f3re posiadali wi\u0119\u017aniowie.<br \/>\nGdy nadchodzi\u0142a pora nocnego spoczynku, ka\u017cdy musia\u0142 zamie\u015b\u0107 swoje miejsce, po czym rozk\u0142ada\u0142 na nim koc, a drugim, o ile go posiada\u0142, przykrywa\u0142 si\u0119. Za poduszk\u0119 s\u0142u\u017cy\u0142 worek z rzeczami, kt\u00f3ry w dzie\u0144 pe\u0142ni\u0142 rol\u0119 krzes\u0142a. Zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce wi\u0119\u017aniowie aresztowani niespodziewanie nie posiadali niczego, ani koca ani p\u0142aszcza. W takich wypadkach inni dzielili si\u0119 z nimi swoja \u201epo\u015bciel\u0105\u201d. Przypomina\u0142o mi to czasy mojej pierwszej niewoli, kiedy tak\u017ce by\u0142em pozbawiony wszystkiego i musia\u0142em wdzi\u0119cznym sercem przyjmowa\u0107 grzeczno\u015b\u0107 s\u0105siad\u00f3w. Obecnie przysz\u0142a kolej na mnie aby pomaga\u0107 innym, gdy\u017c tym razem by\u0142em dobrze zaopatrzony dzi\u0119ki mojej \u017conie, kt\u00f3ra co miesi\u0105c przynosi\u0142a mi jaki\u015b pakunek. Dobra\u0142em wiec sobie dw\u00f3ch s\u0105siad\u00f3w, kt\u00f3rzy najbardziej potrzebowali pomocy i z jednym dzieli\u0142em si\u0119 moim futrem, kt\u00f3re s\u0142u\u017cy\u0142o nam za materac, drugiemu za\u015b odst\u0119powa\u0142em koc do przykrycia si\u0119, gdy\u017c mia\u0142em dwa i worek pod g\u0142ow\u0119, gdy\u017c mia\u0142em nawet poduszk\u0119. Ci za\u015b odwdzi\u0119czali mi si\u0119 zast\u0119puj\u0105c mnie w dy\u017curach lub porz\u0105dkowaniu celi, co przy moim, coraz bardziej psuj\u0105cym si\u0119 zdrowiu, by\u0142o wielk\u0105 ulg\u0105. Jeden z nich pan Kaspruk, by\u0142 sier\u017cantem w wojsku polskim, drugi, pan Bigaj, w\u0142a\u015bcicielem sklepu w Brzuchowicach. Obu szczerze polubi\u0142em, bo byli gor\u0105cymi patriotami i wierzyli w zwyci\u0119stwo naszej sprawy. Byli jednak r\u00f3\u017cnego usposobienia: pierwszy nie cierpia\u0142 przesady w opowiadaniu drugiego. Obydwaj swego czasu s\u0142u\u017cyli w wojsku austriackim i brali udzia\u0142 w kampanii w\u0142oskiej. Gdy wiec jeden opowiada\u0142 o swoich przygodach z tego czasu, nie \u017ca\u0142uj\u0105c jaskrawych barw, drugi zaraz prostowa\u0142 jego niedok\u0142adno\u015bci.<br \/>\nDo naszego k\u00f3\u0142ka przy\u0142\u0105czy\u0142 si\u0119 wnet trzeci s\u0105siad, pracownik introligatorski, pan Romanowski. M\u00f3g\u0142 on ka\u017cdemu zaimponowa\u0107 w znoszeniu brak\u00f3w, a za ka\u017cd\u0105 przys\u0142ug\u0119 stara\u0142 si\u0119 zawsze odwdzi\u0119czy\u0107. Mia\u0142em wiec prawdziwa przyjemno\u015b\u0107, gdy kupiwszy co\u015b na \u201e\u0142aweczce\u201d mog\u0142em wszystkich trzech zaprosi\u0107 na \u015bledzia z pomidorami zak\u0105szonego piernikiem z cukrem.<br \/>\nPrzed spaniem kto\u015b czasami opowiada\u0142 jak\u0105\u015b bajeczk\u0119. Mistrzem w tym by\u0142 pan Strychawski, magister prawa, kt\u00f3ry mia\u0142 nadzwyczajn\u0105 pami\u0119\u0107 i wielki talent narratorski. S\u0142ucha\u0142o si\u0119 go wi\u0119c z takim zaciekawieniem, \u017ce potem sny obraca\u0142y si\u0119 wok\u00f3\u0142 wydarze\u0144 z jego bajek. Trzeba za\u015b wiedzie\u0107, \u017ce sny w \u017cyciu wi\u0119\u017ania odgrywaj\u0105 du\u017c\u0105 rol\u0119. Nie posiadaj\u0105c \u017cadnego zaj\u0119cia, a w obliczu nieustannego niebezpiecze\u0144stwa wywozu w g\u0142\u0105b Rosji na przymusowe roboty, wielu wi\u0119\u017ani\u00f3w, zw\u0142aszcza mniej inteligentnych, nadawa\u0142o snom rozmaite znaczenia maj\u0105ce stanowi\u0107 o ich przysz\u0142o\u015bci. Znalaz\u0142 si\u0119 nawet miedzy nami specjalista- znawca sn\u00f3w, nieszcz\u0119\u015bliwy, schorowany cz\u0142owiek, podobno by\u0142y kapelmistrz jakiej\u015b orkiestry, bardzo wra\u017cliwy i subtelny \u2013 do kt\u00f3rego co dzie\u0144 rano cisn\u0119li si\u0119 wi\u0119\u017aniowie chc\u0105cy wyt\u0142umaczenia swoich sn\u00f3w.\u00a0 Nieraz obserwowa\u0142em z jak\u0105 powag\u0105 wys\u0142uchiwa\u0142 ich opowiada\u0144, aby potem, na ich podstawie wyrokowa\u0107 przysz\u0142o\u015b\u0107. Czy si\u0119 jego wr\u00f3\u017cby sprawdzi\u0142y, nie mog\u0119 stwierdzi\u0107, ale wierzono w nie \u015bwi\u0119cie. On sam wychodzi\u0142 na tym dobrze, bo dostawa\u0142 od klient\u00f3w papierosy, o kt\u00f3re nigdy nie prosi\u0142 b\u0119d\u0105c z natury nie\u015bmia\u0142ym i ambitnym. Chcieli\u015bmy mu pom\u00f3c w ramach naszych mo\u017cliwo\u015bci, on jednak coraz bardziej odsuwa\u0142 si\u0119 od nas, rozmawiaj\u0105c tylko wtedy gdy chodzi\u0142o o t\u0142umaczenie sn\u00f3w. To jednak go o\u017cywia\u0142o i wida\u0107 by\u0142o, \u017ce m\u00f3wi\u0142 z przekonaniem. Zdrowie jego, nadzwyczaj w\u0105t\u0142e, podupada\u0142o coraz bardziej, a\u017c w ko\u0144cu rozchorowa\u0142 si\u0119 powa\u017cnie, zabrano go do szpitala i ju\u017c nigdy do nas nie wr\u00f3ci\u0142.<br \/>\nNa \u015bnie i jego t\u0142umaczeniu mo\u017cna by sko\u0144czy\u0107 opis dnia w wi\u0119zieniu, jednak prawie ka\u017cdy obfitowa\u0142 w rozmaite wydarzenia, kt\u00f3re dopiero poza opisem sta\u0142ej rutyny trzeba opowiedzie\u0107. Do takich nale\u017ca\u0142a na przyk\u0142ad ostra rewizja osobista, tzw. chatranka, kt\u00f3ra spada\u0142a na nas co kilkana\u015bcie dni jak grom. Nieraz spali\u015bmy ju\u017c w najlepsze, gdy nagle wchodzi\u0142a gromada dozorc\u00f3w i nakazywa\u0142a surowo nie ubieraj\u0105c si\u0119 wychodzi\u0107 na korytarz, a wszystkie rzeczy zostawi\u0107 w celi. Ustawieni w dwa d\u0142ugie szeregi marzli\u015bmy w korytarzu, a dozorcy obchodzili nas pilnie wypatruj\u0105c, czy kto\u015b nie ukry\u0142 czego\u015b pod bielizn\u0105. Biada temu u kt\u00f3rego by znaleziona na przyk\u0142ad scyzoryk, jego w\u0142a\u015bciciel w\u0119drowa\u0142 natychmiast do karceru, a ostro\u015b\u0107 rewizji zwi\u0119ksza\u0142a si\u0119 automatycznie. Bez wzgl\u0119du na nisk\u0105 temperatur\u0119 w korytarzu, kazano nam w\u00f3wczas rozbiera\u0107 si\u0119 do naga i wyci\u0105ga\u0107 przed siebie r\u0119ce. Jakie to by\u0142o upokarzaj\u0105ce, nie trzeba dodawa\u0107.<br \/>\nPodczas gdy przebywali\u015bmy w korytarzu w celi odbywa\u0142a si\u0119 rewizja rzeczy. Ca\u0142a banda dozorc\u00f3w otwiera\u0142a ka\u017cdy worek wyrzucaj\u0105c wszystko na ziemi\u0119, zagl\u0105da\u0142a do ka\u017cdej kieszeni ubra\u0144 i p\u0142aszczy. Najmniejsza kryj\u00f3wka nie usz\u0142a uwagi tych dr\u0119czycieli. Co tylko wydawa\u0142o si\u0119 im podejrzane, by\u0142o natychmiast konfiskowane. Zabierano wiec nawet sznurowad\u0142a od but\u00f3w i odrywano metalowe guziki od spodni gdy\u017c pozwalano tylko na rogowe. Mo\u017cna si\u0119 domy\u015bli\u0107 jak to potem utrudnia\u0142o ubieranie si\u0119. Ale od czego pomys\u0142owo\u015b\u0107: sznurowad\u0142a i guziki zast\u0119powa\u0142o si\u0119 potem starymi banda\u017cami.<br \/>\nPo rewizji, gdy wchodzili\u015bmy z powrotem do celi zmarzni\u0119ci, zastawali\u015bmy j\u0105 w najwi\u0119kszym do wyobra\u017cenia, nieporz\u0105dku. Wszystko co by\u0142o na p\u00f3\u0142kach, na ko\u0142kach lub w workach rzucone by\u0142o na ziemi\u0119, bielizn\u0119 pomieszano z butami i naczyniami. Zobaczywszy ten ba\u0142agan po raz pierwszy, my\u015bla\u0142em, \u017ce si\u0119 nigdy w nim nie rozeznamy, ale po kilku godzinach wytrwa\u0142ej pracy, dochodzili\u015bmy do uporz\u0105dkowania rzeczy. Co chwila kto\u015b wykrzykiwa\u0142, \u017ce mu brakuje takiego a takiego przedmiotu i prosi\u0142 o oddanie. Pokazywa\u0142, na przyk\u0142ad, jedna skarpetk\u0119 szukaj\u0105c drugiej do pary i cz\u0119sto znajdowa\u0142a si\u0119 na drugim ko\u0144cu celi. Wiele rzeczy gin\u0119\u0142o jednak bezpowrotnie albo odnajdowano je u tych, kt\u00f3rzy nie mieli dobrej opinii.<br \/>\nTe rewizje by\u0142y dla nas prawdziw\u0105 zmor\u0105. Raz jednak spotka\u0142a mnie przy dziennej niespodzianka, by\u0142y one mniej uci\u0105\u017cliwe ni\u017c nocne. Wo\u0142ano nas z rzeczami do sali, gdzie rozk\u0142adali\u015bmy je do przejrzenia na \u0142awkach. Ka\u017cdy, po kolei otwiera\u0142 sw\u00f3j worek i pokazywa\u0142 jego zawarto\u015b\u0107. Dozorca, kt\u00f3ry si\u0119 do mnie zbli\u017cy\u0142, a widz\u0105c, \u017ce jestem zm\u0119czony d\u017awiganiem worka, zrezygnowa\u0142 z rewizji i nie kaza\u0142 go ju\u017c otwiera\u0107. Wda\u0142 si\u0119 nawet ze mn\u0105 w rozmow\u0119, pytaj\u0105c jaki mam zaw\u00f3d. Dowiedziawszy si\u0119, \u017ce jestem ziemianinem czyli \u201epomieszczykiem\u201d wyrazi\u0142 \u017cal, \u017ce mi tak ci\u0119\u017cko przychodzi \u017cy\u0107 w por\u00f3wnaniu do dawnych wyg\u00f3d.\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 <img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-960\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/kal.na-koniu.jpg\" alt=\"\" width=\"650\" height=\"445\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/kal.na-koniu.jpg 650w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/kal.na-koniu-300x205.jpg 300w\" sizes=\"auto, (max-width: 650px) 100vw, 650px\" \/><\/p>\n<p><em>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Gospodarz Sidorowa<\/em><\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-961\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/sidor.zniwa_.jpg\" alt=\"\" width=\"451\" height=\"680\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/sidor.zniwa_.jpg 451w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/sidor.zniwa_-199x300.jpg 199w\" sizes=\"auto, (max-width: 451px) 100vw, 451px\" \/><\/p>\n<p>Odpowiedzia\u0142em, \u017ce w\u00f3wczas inne troski mnie gn\u0119bi\u0142y, ale niew\u0105tpliwie wola\u0142em dawne czasy. Jedyny to raz, gdy spotka\u0142em w wi\u0119zieniu tak ludzkiego dozorc\u0119. Prawdopodobnie usuni\u0119to go szybko, bo ju\u017c go wi\u0119cej nie widzia\u0142em.<\/p>\n<p><u><strong>V. Ponowne \u015bledztwo i choroba<\/strong><\/u><br \/>\nPoznawszy Rosj\u0119 nie t\u0119skni\u0142em do niej wcale zw\u0142aszcza podczas zimy, tote\u017c z ulg\u0105 oddycha\u0142em za ka\u017cdym razem, gdy na li\u015bcie wywo\u0142ywanych nie by\u0142o mojego nazwiska. Poniewa\u017c jednak prawie r\u00f3wnocze\u015bnie wprowadzono do celi now\u0105 parti\u0119 wi\u0119\u017ani\u00f3w, obdartych i zabiedzonych jak my, ogarnia\u0142 mi\u0119 l\u0119k, czy pomie\u015bcimy si\u0119 tu wszyscy. Cela niewielka o dw\u00f3ch oknach by\u0142a stale przepe\u0142niona, a po wprowadzeniu nowej partii wi\u0119\u017ani\u00f3w stawa\u0142a si\u0119 tak ciasna, \u017ce gdy w nocy kto\u015b chcia\u0142 si\u0119 obr\u00f3ci\u0107, musia\u0142 to czyni\u0107 z nim ca\u0142y rz\u0105d. Wyci\u0105gaj\u0105c za\u015b nogi mo\u017cna by\u0142o potraci\u0107 g\u0142ow\u0119 s\u0105siada w drugim rz\u0119dzie. Zaduch si\u0119 wzmaga\u0142, a k\u0142\u00f3tnie zn\u0119kanych ludzi nie dawa\u0142y spa\u0107 i odpocz\u0105\u0107 innym.<br \/>\nPrawie co dzie\u0144 kto\u015b zg\u0142asza\u0142 si\u0119 do szpitala, ale wys\u0142anie go tam zale\u017ca\u0142o od piel\u0119gniarki, kt\u00f3ra bada\u0142a chorego zupe\u0142nie powierzchownie i tylko w wypadku wysokiej gor\u0105czki pozwala\u0142a go wyprawi\u0107 do szpitala. Co par\u0119 godzin dozorca wzywa\u0142 chorych na korytarz do ogl\u0119dzin. Nie wolno by\u0142o wyj\u015b\u0107 naraz wi\u0119cej ni\u017c 5 osobom, wiec kto zg\u0142osi\u0142 si\u0119 p\u00f3\u017ano, musia\u0142 czeka\u0107 do nast\u0119pnej wizyty lekarskiej. Zdarzy\u0142o si\u0119 wobec tego, \u017ce wyniesiono od nas na noszach chorego ju\u017c w agonii.<br \/>\nPoniewa\u017c stan zdrowia w wi\u0119zieniu stale si\u0119 pogarsza\u0142, w\u0142adze wprowadzi\u0142y codzienn\u0105 wizyt\u0119 lekarsk\u0105 i dopuszcza\u0142y do niej wi\u0119ksz\u0105 ilo\u015b\u0107 zg\u0142aszaj\u0105cych si\u0119. Od tej pory starosta mia\u0142 nakazane zg\u0142asza\u0107 wszystkich chorych, kt\u00f3rzy z kolei zg\u0142aszali si\u0119 do niego. Poniewa\u017c nie mia\u0142 ani o\u0142\u00f3wka, ani papieru, musia\u0142 dobrze nat\u0119\u017ca\u0107 pami\u0119\u0107, aby nie pomin\u0105\u0107 nikogo.<br \/>\nWizyta lekarska odbywa\u0142a si\u0119 na korytarzu. Chorzy wychodz\u0105c z dusznej celi na zimny korytarz musieli rozebra\u0107 si\u0119 przed piel\u0119gniark\u0105, przy kt\u00f3rej sta\u0142a skrzynka z aptek\u0105. Leczenie by\u0142o prymitywne: na b\u00f3l gard\u0142a dawano calihipermanganium, na b\u00f3l \u017co\u0142\u0105da olej rycynowy. Na szkorbut objawiaj\u0105cy si\u0119 owrzodzeniem cia\u0142a przepisywa\u0142a piel\u0119gniarka kilka na\u015bwietle\u0144 lampa kwarcow\u0105, notuj\u0105c nazwisko chorego w zeszycie. W\u00f3wczas po kilku dniach dozorca wo\u0142a\u0142 chorego do szpitala, gdzie znajdowa\u0142a si\u0119 kwarc\u00f3wka. Po sko\u0144czonej serii na\u015bwietla\u0144 chory wraca\u0142 do celi, w wyj\u0105tkowych przypadkach, gdy wrzody by\u0142y ju\u017c wielkie, stosowano zabiegi chirurgiczne, staraj\u0105c si\u0119 jednak zawsze oszcz\u0119dza\u0107 banda\u017cy. Przekona\u0142em si\u0119 o tym na w\u0142asnej sk\u00f3rze nabawiwszy si\u0119 szkorbutu zwanego tutaj \u201etiuremnoj\u0105\u201d chorob\u0105. Piel\u0119gniarka nie chcia\u0142a mi w\u00f3wczas banda\u017cowa\u0107 ran, tylko przepisywa\u0142a kwarc\u00f3wk\u0119, kt\u00f3rej dzia\u0142anie by\u0142o kr\u00f3tkotrwa\u0142e.<br \/>\nDrug\u0105 plag\u0105 po szkorbucie by\u0142 \u015bwierzb, kt\u00f3ry dotkn\u0105\u0142 wszystkich bez wyj\u0105tku. Przynoszono w\u00f3wczas do celi jakie\u015b p\u0142yny, kt\u00f3rymi smarowali\u015bmy si\u0119 dok\u0142adnie i po jaki\u015b czasie pozbyli\u015bmy si\u0119 tej choroby.<br \/>\nMieli\u015bmy wtedy miedzy sob\u0105 dw\u00f3ch lekarzy. Jednym z nich by\u0142 pan Wilczek, zdolny chirurg. Potrafi\u0142 on wydosta\u0107 od piel\u0119gniarki pewien zas\u00f3b banda\u017cy i \u015brodk\u00f3w dezynfekcyjnych i pom\u00f3g\u0142 niejednemu. W naszych warunkach ka\u017cda rana j\u0105trzy\u0142a si\u0119 ca\u0142ymi tygodniami, bo w tej ciasnocie niepodobna by\u0142o utrzyma\u0107 potrzebnej czysto\u015bci. Doktor Wilczek opatrywa\u0142 rany starannie, a w\u00f3wczas goi\u0142y si\u0119 one szybko. \u017ba\u0142owali\u015bmy bardzo gdy go zabrano. By\u0142 jednym z najnieszcz\u0119\u015bliwszych w\u015br\u00f3d nas, bo razem z nim aresztowano tak\u017ce jego \u017con\u0119 z synkiem jedynakiem i wywieziono w g\u0142\u0105b Rosji. Podziwia\u0142em jego hart ducha, bo mimo tylu nieszcz\u0119\u015b\u0107 umia\u0142 zawsze opowiedzie\u0107 jak\u0105\u015b weso\u0142\u0105, dowcipna anegdot\u0119.<br \/>\nMin\u0119\u0142o kilka tygodni od mego aresztowania, gdy zosta\u0142em wezwany powt\u00f3rnie na \u015bledztwo. Wprowadzono mnie do tego samego pokoiku i przed tego samego s\u0119dziego. Zacz\u0105\u0142 badanie do jakiej organizacji politycznej nale\u017ca\u0142em, zw\u0142aszcza czy nie nale\u017ca\u0142em do syjonist\u00f3w. Zdziwiony o\u015bwiadczy\u0142em, \u017ce jako Polak i katolik nie mog\u0142em nale\u017ce\u0107 do narodowej organizacji \u017cydowskiej. Ta rozbrajaj\u0105ca nie\u015bwiadomo\u015b\u0107 stosunk\u00f3w politycznych wywo\u0142a\u0142a m\u00f3j u\u015bmiech, co mu da\u0142o do zrozumienia, \u017ce pope\u0142ni\u0142 g\u0142upstwo. Da\u0142 wiec spok\u00f3j organizacjom politycznym i przeszed\u0142 zn\u00f3w do rzekomego wykorzystywania robotnik\u00f3w o\u015bwiadczaj\u0105c, \u017ce przes\u0142uchano ju\u017c w tej sprawie \u015bwiadk\u00f3w, kt\u00f3rzy zeznali dla mnie niekorzystnie. Poprosi\u0142em wi\u0119c o przeczytanie ich zezna\u0144, wzgl\u0119dnie o skonfrontowanie ich ze mn\u0105. Poniewa\u017c jedno i drugie zosta\u0142o mi odm\u00f3wione, o\u015bwiadczy\u0142em, jak poprzednim razem, \u017ce gdyby by\u0142o jakie\u015b rzeczywiste wykorzystywanie robotnik\u00f3w, to chyba nie by\u0142oby ich mi\u0119dzy nimi tylu, kt\u00f3rzy po kilka, nawet kilkana\u015bcie lat pracowali u mnie bez przerwy. Ten argument, podobnie jak za tamtym razem zosta\u0142 bez skutku. Nast\u0119pnie s\u0119dzia zapyta\u0142 co robi\u0142em czasie wojny polsko-rosyjskiej w 1920 r? To pytanie by\u0142o dla mnie niebezpieczne, bo gdybym si\u0119 przyzna\u0142, \u017ce by\u0142em wtedy ochotnikiem, to post\u0119powanie w\u0142adz wobec mnie zaostrzy\u0142oby si\u0119 niew\u0105tpliwie. Powiedzia\u0142em wi\u0119c, \u017ce przez kr\u00f3tki okres nale\u017ca\u0142em do milicji obywatelskiej, a p\u00f3\u017aniej jako urz\u0119dnik. Ministerstwa Rolnictwa, zosta\u0142em wezwany do przydzielania poszczeg\u00f3lnym powiatom zdobytych koni i woz\u00f3w. O mojej s\u0142u\u017cbie wojskowej wola\u0142em zamilcze\u0107. Na tym \u015bledztwo si\u0119 sko\u0144czy\u0142o. S\u0119dzia da\u0142 mi do podpisania protok\u00f3\u0142 o\u015bwiadczaj\u0105c, \u017ce zostan\u0119 skazany drog\u0105 administracyjn\u0105 na podstawie paragrafu 245\/13 dotycz\u0105cego post\u0119powania wobec kapitalist\u00f3w, do kt\u00f3rych jako w\u0142a\u015bciciel ziemski i realno\u015bci we Lwowie, zosta\u0142em zaliczony.<br \/>\nWracaj\u0105c ze \u015bledztwa wyt\u0142umaczy\u0142em dok\u0142adnie dozorcy gdzie znajduje si\u0119 moja cela, aby nie by\u0107 nara\u017conym na takie nieprzyjemno\u015bci jak ostatnim razem. Odczuwa\u0142em pewna ulg\u0119, \u017ce \u015bledztwo wobec mnie zosta\u0142o zako\u0144czone. Dzi\u0119kowa\u0142em Bogu, ze przesz\u0142o dla mnie bez fizycznych tortur. Niepokoi\u0142a mnie my\u015bl, \u017ce od tej chwili mog\u0119 by\u0107 wywiezionym do Rosji w ka\u017cdej chwili. W tym mniemaniu utwierdzi\u0142o mnie jeszcze i to, \u017ce w par\u0119 dni potem zosta\u0142em wprowadzony do albumu \u201ezbrodniarzy\u201d przeznaczonych do wywozu. Pociesza\u0142em si\u0119 jednak my\u015bl\u0105, \u017ce skoro ju\u017c raz stamt\u0105d wr\u00f3ci\u0142em, to da B\u00f3g, znowu powr\u00f3c\u0119, a mo\u017ce nawet do tego nie dojdzie, je\u015bli w mi\u0119dzyczasie wybuchnie wojna rosyjsko-niemiecka. Nie przypuszcza\u0142em, \u017ce przyjdzie mi jeszcze wiele miesi\u0119cy posiedzie\u0107 w wi\u0119zieniu.<br \/>\nNie mog\u0142em sobie przypomnie\u0107, kto te\u017c m\u00f3g\u0142 niekorzystnie dla mnie zaznawa\u0107. Dowiedzia\u0142em si\u0119 dopiero kilka miesi\u0119cy po uwolnieniu, \u017ce wzywano na przes\u0142uchania kilku moich pracownik\u00f3w, miedzy innymi furmana, Ja\u015bka Topolnickiego, dobrego Polaka, kt\u00f3rego \u017cyczliwo\u015bci by\u0142em pewien i \u017ce zeznawa\u0142 przez kilka godzin w Probu\u017cni jak najkorzystniej dla mnie cho\u0107 to podobno doprowadza\u0142o bolszewik\u00f3w do pasji. R\u00f3wnie\u017c i zeznania innych pracownik\u00f3w by\u0142y dla mnie korzystne. Zrozumia\u0142em w\u00f3wczas dlaczego s\u0119dzia nie da\u0142 mi do przeczytania zezna\u0144 \u015bwiadk\u00f3w. M\u00f3wi\u0142y one bowiem co\u015b wr\u0119cz przeciwnego do tego co mi zarzuca\u0142.<br \/>\nAle wtedy nie wiedzia\u0142em jak sprawa przedstawia si\u0119 w rzeczywisto\u015bci. Mimo to nie poddawa\u0142em si\u0119 przygn\u0119bieniu. Pomaga\u0142o mi w tym samo \u017cycie wi\u0119zienne, cho\u0107 szare i monotonne, dawa\u0142o przecie\u017c czasem jak\u0105\u015b mo\u017cno\u015b\u0107 zapomnienia o tym co nas bola\u0142o. Porozumienia si\u0119 cel mi\u0119dzy sob\u0105 dawa\u0142y okazj\u0119 do chwytania r\u00f3\u017cnych wiadomo\u015bci, a to z kolei kaza\u0142o zapomina\u0107 o w\u0142asnych nieszcz\u0119\u015bciach. Cele by\u0142y wprawdzie \u015bci\u015ble izolowane, ale mieli\u015bmy spos\u00f3b porozumienia si\u0119 za pomoc\u0105 pukania w \u015bciany, kt\u00f3re doskonale przepuszcza\u0142y te odg\u0142osy. Tym sposobem mo\u017cna by\u0142o wyrazi\u0107 ca\u0142y alfabet. Niekt\u00f3rzy tak si\u0119 wprawili, \u017ce z \u0142atwo\u015bci\u0105 przyjmowali wszelkie wiadomo\u015bci nadawane do nas i podawali nasze do s\u0105siad\u00f3w. Raz uda\u0142o si\u0119 nam dosta\u0107 gazetk\u0119 z celi znajduj\u0105cej si\u0119 pod nami. Za pomoc\u0105 silnego pukania w pod\u0142og\u0119 porozumieli\u015bmy si\u0119 z tamt\u0105 cel\u0105, a wieczorem spu\u015bcili\u015bmy przez okno sznurek obci\u0105\u017cony na ko\u0144cu, do kt\u00f3rego tamci przywi\u0105zali gazetk\u0119, a my wci\u0105gn\u0119li\u015bmy j\u0105 na g\u00f3r\u0119.<br \/>\nDo tych kt\u00f3rzy zajmowali si\u0119 pukaniem zaliczam w pierwszym rz\u0119dzie takiego mistrza, jakim by\u0142 pan Strycharski, a tak\u017ce pana Korneckiego, nauczyciela polskiej szko\u0142y w Belgii. Tu\u017c przed wybuchem wojny przyby\u0142 do kraju aby odwiedzi\u0107 ojca i tu go wojna zasta\u0142a. W pierwszym okresie panowania bolszewik\u00f3w otrzyma\u0142 posad\u0119 nauczyciela na prowincji gdzie kazano mu pozdejmowa\u0107 portrety prezydenta i Marsza\u0142ka, a umie\u015bci\u0107 Lenina i Stalina. Poniewa\u017c jednak by\u0142y one bez ram, wi\u0119c str\u00f3\u017c nie wyjmuj\u0105c poprzednich portret\u00f3w, w\u0142o\u017cy\u0142 je w te same ramy. Po pewnym za\u015b czasie chc\u0105c mu dokuczy\u0107 doni\u00f3s\u0142 w\u0142adzom, \u017ce pod nowymi portretami znajduj\u0105 si\u0119 stare. W\u0142adze to oczywi\u015bcie stwierdzi\u0142y i to wystarczy\u0142o do aresztowania pana Korneckiego, kt\u00f3ry ju\u017c kilka miesi\u0119cy przede mn\u0105 siedzia\u0142 w celi. Na sztuce pukania zna\u0142 si\u0119 dobrze profesor Zaborski. Powodem jego aresztowania by\u0142o usi\u0142owanie przej\u015bcia granicy polsko-w\u0119gierskiej. Bolszewicy wywie\u017ali go do Rosji dwa miesi\u0105ce przede mn\u0105. Odczuli\u015bmy bardzo jego strat\u0119. Zabrak\u0142o nam jego werwy i wiedzy. Spodziewa\u0142 si\u0119 tego od d\u0142u\u017cszego czasu, ale mia\u0142 nadziej\u0119, \u017ce bolszewicy u\u017cyj\u0105 go jako specjalisty w instytucie geograficznym w Moskwie. W\u0105tpi\u0119 jednak czy jego marzenia zi\u015bci\u0142y si\u0119. NKWD nie ogl\u0105da\u0142a si\u0119 na ludzi nauki, kt\u00f3rzy mogli si\u0119 Rosji przyda\u0107. Jego d\u0142ugie trzymanie w wi\u0119zieniu by\u0142o tego dowodem.<br \/>\nPorozumiewaniem si\u0119 mi\u0119dzy celami zajmowa\u0142 si\u0119 tak\u017ce in\u017cynier Wacho\u0142ka, lotnik z czasu I wojny. Nale\u017ca\u0142 do jednej z naszych organizacji narodowych na \u015al\u0105sku. Z tego powodu zosta\u0142 skazany na kar\u0119 \u015bmierci. Wni\u00f3s\u0142 podanie o kasat\u0119 wyroku. Podanie zosta\u0142o ponownie uwzgl\u0119dnione, ale zanim to nast\u0105pi\u0142o, siedzia\u0142 przez par\u0119 tygodni w celi skazanych na \u015bmie\u0107. Pobyt w takiej celi sam w sobie starczy za najsro\u017csz\u0105 kar\u0119. Towarzysze jego odchodzili od zmys\u0142\u00f3w, gdy dozorca wywo\u0142ywa\u0142 jednego z nich na egzekucj\u0119, bo ka\u017cdy m\u00f3g\u0142 si\u0119 spodziewa\u0107 r\u00f3wnie\u017c wywo\u0142ania w dzie\u0144 lub nocy. Po uwzgl\u0119dnieniu jego podania, przydzielono go do naszej celi, bo \u015bledztwo zosta\u0142o przeciw niemu wznowione, a w naszej celi siedzieli w\u0142a\u015bnie tacy, przeciw kt\u00f3rym \u015bledztwo by\u0142o w toku. Nied\u0142ugo jednak cieszyli\u015bmy si\u0119 jego towarzystwem, w kilka tygodni potem zabrano go na now\u0105 rozpraw\u0119 i skazano ponownie na \u015bmier\u0107. Imponowa\u0142 mi spokojem z jak\u0105 oczekiwa\u0142 spodziewanego losu.<br \/>\nNajbardziej ciekawi wiadomo\u015bci z innych cel byli \u017bydzi. Do nich nale\u017ca\u0142 pan Appenfeld w\u0142a\u015bciciel folwarku kolo Radziejowa. Poniewa\u017c przez d\u0142u\u017cszy czas by\u0142 moim s\u0105siadem, chcia\u0142bym mu kilka s\u0142\u00f3w po\u015bwieci\u0107. Jako starozakonny a pobo\u017cny, kilka razy dziennie nak\u0142ada\u0142 czapk\u0119 na g\u0142ow\u0119, obraca\u0142 si\u0119 do \u015bciany i staj\u0105c modli\u0142 si\u0119 odmawiaj\u0105c psalmy Dawida. By\u0142 tak\u017ce bardzo przywi\u0105zany do rodziny, ci\u0105g\u0142e m\u00f3wi\u0142 o \u017conie i swoich najbli\u017cszych, a gdy kiedy\u015b dosta\u0142 przesy\u0142k\u0119, cieszy\u0142 si\u0119 ni\u0105 jak dziecko. By\u0142 zapalonym rolnikiem i potrafi\u0142 ca\u0142ymi godzinami m\u00f3wi\u0107 o p\u0142odozmianach i hodowli byd\u0142a. Wywieziono go kilka miesi\u0119cy przede mn\u0105.<br \/>\nDrugim \u017bydem, kt\u00f3rego pozna\u0142em, by\u0142 lwowski adwokat, doktor Kahane. Podczas tamtej wojny by\u0142 lotnikiem austriackim i cz\u0119sto o tym m\u00f3wi\u0142. Jako cz\u0142owiek czynny, marzy\u0142 o szybkim wywiezieniu do Rosji, gdzie widocznie spodziewa\u0142 si\u0119 m\u00f3c dzia\u0142a\u0107. Przypuszczam jednak, \u017ce by\u0142by si\u0119 srodze rozczarowa\u0142.<br \/>\nZa czas\u00f3w bolszewickich rz\u0105d\u00f3w we Lwowie zosta\u0142 uwolniony z wi\u0119zienia tylko jeden z naszych towarzyszy, a mianowicie pan Riesler, \u017byd. Po zwolnieniu zawiadomi\u0142 moj\u0105 \u017con\u0119, przez trzeci\u0105 osob\u0119, \u017ce siedzia\u0142 ze mn\u0105 w jednej celi. Na dow\u00f3d, \u017ce to uczyni, przys\u0142a\u0142a mi \u017cona chusteczk\u0119 z wyhaftowan\u0105 liter\u0105 R.<br \/>\nByli miedzy nami ludzie niezwykle warto\u015bciowi, ale i tacy, kt\u00f3rzy przedstawiali typy ujemne. Do nich nale\u017ca\u0142 jeden \u017byd &#8211; komunista, nazwiska jego nie pami\u0119tam. Ju\u017c za polskich czas\u00f3w siedzia\u0142 za komunizm. Obecnie powinien dzier\u017cy\u0107 jak\u0105\u015b godno\u015b\u0107 bolszewick\u0105, a nie siedzie\u0107 w wi\u0119zieniu. Z pocz\u0105tku s\u0105dzi\u0142em \u017ce to jaki\u015b szpicel, bo i tacy znajdowali si\u0119 w celach. Po kilku jednak rozmowach z nim zauwa\u017cy\u0142em, \u017ce to komunista &#8211; fanatyk, kt\u00f3ry maj\u0105c jaki\u015b uraz do warstw wy\u017cszych, trzyma si\u0119 kurczowo swoich pogl\u0105d\u00f3w i w\u0142a\u015bnie przez ten up\u00f3r sta\u0142 si\u0119 widocznie komunistom niewygodny. By\u0142o w naszej celi kilku innych komunist\u00f3w, kt\u00f3rzy wprawdzie dziel\u0105c nasz los, odnosili si\u0119 do nas wrogo. Trzeba ich by\u0142o starannie unika\u0107, aby si\u0119 nie narazi\u0107 na nieobliczaln\u0105 awantur\u0119 ze strony tych ludzi zgorzknia\u0142ych i zdenerwowanych d\u0142ugim siedzeniem w wi\u0119zieniu za nieznane przewinienia.<br \/>\nTowarzyszem, kt\u00f3ry zas\u0142u\u017cy\u0142 na moja wdzi\u0119czno\u015b\u0107, gdy\u017c mi nieraz co\u015b naprawi\u0142 lub przyszy\u0142 by\u0142 pan Leszczy\u0144ski, starszy posterunkowy Policji Pa\u0144stwowej. Raz, po parotygodniowym pobycie w szpitalu, gdy wr\u00f3ci\u0142 do naszej celi, opowiada\u0142 mi, \u017ce le\u017ca\u0142 obok mego szwagra, Micha\u0142a Moysy (<em>m\u0119\u017ca Kingi z Trzecieskich, siostry J\u00f3zefy Paygertowej<\/em>), kt\u00f3ry cho\u0107 os\u0142abiony, nie wydawa\u0142 mu si\u0119 powa\u017cnie chory. Niestety myli\u0142 si\u0119, gdy\u017c jak si\u0119 dowiedzia\u0142em potem, umar\u0142 w par\u0119 miesi\u0119cy p\u00f3\u017aniej w tym\u017ce szpitalu.<br \/>\nCzas jaki\u015b siedzia\u0142 z nami \u017co\u0142nierz bolszewicki z kozackiej dywizji. Ta\u0144czy\u0142 \u015bwietnie kozaka przygrywaj\u0105c sobie na grzebieniu. By\u0142 ze mn\u0105 r\u00f3wnie\u017c par\u0119 tygodni ogrodniczek z Zaborza ko\u0142o Rawy Ruskiej, maj\u0105tku mojej siostry Amelii \u0141\u0105czy\u0144skiej. Od niego dowiedzia\u0142em si\u0119 paru szczeg\u00f3\u0142\u00f3w o zniszczeniu jej posiad\u0142o\u015bci. Najbardziej jednak utkwi\u0142 mi w pami\u0119ci m\u0142ody ch\u0142opak, pomocnik m\u0142ynarza w jakiej\u015b wiosce, kt\u00f3ry cho\u0107 nie mia\u0142 16 lat, potrafi\u0142 wykaza\u0107 tak\u0105 si\u0142\u0119 woli, \u017ce dwukrotnie urz\u0105dza\u0142 g\u0142od\u00f3wk\u0119. Za pierwszym razem nie osi\u0105gn\u0105\u0142 tego czego chcia\u0142, za drugim razem wzi\u0119to go do szpitala, po czym nie widzieli\u015bmy go ju\u017c nigdy. By\u0142 zdolny i energiczny, ale do gruntu zepsuty. Atmosfera wi\u0119zienna nie mog\u0142a dobrze na niego dzia\u0142a\u0107, zw\u0142aszcza, \u017ce przystawa\u0142 zawsze z najgorszymi elementami, kt\u00f3rych nigdy nie brakowa\u0142o. Mieli\u015bmy wi\u0119c towarzystwo mieszane, w dodatku ci\u0105gle si\u0119 zmienia\u0142o, co by\u0142o denerwuj\u0105ce dla tych kt\u00f3rzy zawi\u0105zywali jakie\u015b szczersze wi\u0119zy mi\u0119dzy sob\u0105, a drugiej strony wprowadza\u0142o pewne urozmaicenie w nasz\u0105 szarzyzn\u0119.<br \/>\nNie znaj\u0105c zegarka orientowali\u015bmy si\u0119 w post\u0119puj\u0105cych godzinach poprzez obserwowania cienia komina z s\u0105siedniego budynku. Gdy cie\u0144 si\u0119 na dachu wyd\u0142u\u017ca\u0142, znaczy\u0142o, \u017ce wiecz\u00f3r zbli\u017ca si\u0119. Potem nast\u0119powa\u0142a noc, dla wielu bezsenna, przerywana wywo\u0142ywaniem wi\u0119\u017ani\u00f3w lub wprowadzaniem nowych, zak\u0142\u00f3cana rojami pluskiew i straszn\u0105 ciasnot\u0105, gdy liczba mieszka\u0144c\u00f3w celi dochodzi\u0142a do 70 os\u00f3b.<br \/>\n\u015awi\u0119ta Bo\u017cego Narodzenia pierwszy raz w \u017cyciu sp\u0119dzi\u0142em daleko od swoich. Gdy nasta\u0142a noc wigilijna, zacz\u0119li\u015bmy sobie nawzajem sk\u0142ada\u0107 \u017cyczenia, a potem, nieomal odruchowo, zacz\u0119li\u015bmy \u015bpiewa\u0107 kol\u0119dy. To wywo\u0142a\u0142o niepok\u00f3j naszych dozorc\u00f3w. Co chwila pukali do drzwi wzywaj\u0105c coraz ostrzejszym tonem, do zaprzestania \u015bpiewu. Nie zwa\u017cali\u015bmy jednak na to. Postanowili\u015bmy bowiem uczci\u0107 nasze \u015bwi\u0119ta, jak mogli\u015bmy najlepiej, cho\u0107by wbrew woli bolszewickiej. Niebawem zauwa\u017cyli\u015bmy, \u017ce i inne cele posz\u0142y za naszym przyk\u0142adem. To doda\u0142o nam pewno\u015bci: \u015bpiew nasz, pocz\u0105tkowo s\u0142aby i przyciszony stawa\u0142 si\u0119 coraz pot\u0119\u017cniejszy, coraz wi\u0119cej g\u0142os\u00f3w przy\u0142\u0105cza\u0142o si\u0119 do naszego ch\u00f3ru, a\u017c wreszcie ca\u0142y gmach wi\u0119zienia rozbrzmiewa\u0142 s\u0142owami kol\u0119dy: \u201dB\u00f3g si\u0119 rodzi, moc truchleje&#8230;\u201d. Wi\u0119zienie przemieni\u0142o si\u0119 w jaki\u015b olbrzymi, niewidzialny ko\u015bci\u00f3\u0142, gdzie ze wszystkich kaplic rozlega\u0142y si\u0119 pot\u0119\u017cnym g\u0142osem s\u0142owa chwa\u0142y Bo\u017cej.<br \/>\nOczy zachodzi\u0142y \u0142zami. Nasza pi\u0119kna kol\u0119da powtarzana by\u0142a ju\u017c nie przez setki ale tysi\u0105ce g\u0142os\u00f3w, w kt\u00f3rych odczuwa\u0142o si\u0119 t\u0119sknot\u0119 duszy ludzkiej za tym co boskie i wieczyste.<br \/>\nJakby dla ilustracji s\u0142\u00f3w \u201dmoc truchleje\u201d zaniepokoili si\u0119 nasi dozorcy na dobre. Nasz coraz g\u0142o\u015bniejszy \u015bpiew zacz\u0119li uwa\u017ca\u0107 za bunt, co chwil\u0119 kto\u015b wpada\u0142 do celi pieni\u0105c si\u0119 ze z\u0142o\u015bci i gro\u017c\u0105c komisj\u0105 karn\u0105. Gdy by\u0142 w celi \u015bpiew milk\u0142, ale gdy j\u0105 opuszcza\u0142, \u015bpiewali\u015bmy na nowo zdaj\u0105c sobie jednak spraw\u0119 z tego, \u017ce d\u0142ugo to nie potrwa. Chcieli\u015bmy jednak bodaj za cen\u0119 bicia lub karceru przed\u0142u\u017cy\u0107 niezapomnian\u0105 chwil\u0119. I chwila upojenia min\u0119\u0142a. Gro\u017aba naszych dozorc\u00f3w zosta\u0142a wykonana: drzwi otworzy\u0142y si\u0119 z trzaskiem i wpad\u0142o do nas kilkunastu ludzi w sk\u00f3rzanych kurtkach z rewolwerami w jednej a nahajami w drugiej r\u0119ce. \u015apiewy umilk\u0142y natychmiast, a my czuli\u015bmy, \u017ce ju\u017c nie \u015bpiewem ale cierpieniem b\u0119dziemy chwali\u0107 Boga. Przybysze rozdzielili mi\u0119dzy siebie mieszka\u0144c\u00f3w celi. Ka\u017cdemu z nich przypad\u0142o kilku wi\u0119\u017ani\u00f3w pod opiek\u0119. Ka\u017cdy stan\u0105\u0142 przed swoj\u0105 gromadk\u0105, jak lew rycz\u0105cy nad ofiar\u0105 i za\u017c\u0105da\u0142 pod rygorem natychmiastowego rozstrzelania, zachowania ciszy. Groza powia\u0142a przez sal\u0119. Przez chwil\u0119 zastanawiali si\u0119 co z nami pocz\u0105\u0107. W ko\u0144cu jednak doszli do wniosku, \u017ce wina nasza nie by\u0142a a\u017c tak wielka i za\u017c\u0105dali aby wyst\u0105pili ci kt\u00f3rzy \u015bpiewali. Nikt si\u0119 nie ruszy\u0142 a tylko tu i \u00f3wdzie da\u0142y si\u0119 s\u0142ysze\u0107 g\u0142osy, \u017ce \u015bpiewali wszyscy. Widz\u0105c, \u017ce nikt nikogo nie zdradzi, postanowili ukara\u0107 starost\u0119. Naszym starost\u0105 by\u0142 w\u00f3wczas pan Paszkowski, murarz z zawodu, og\u00f3lnie lubiany, bo kole\u017ce\u0144ski. Wywleczono go natychmiast z celi i po chwili us\u0142yszeli\u015bmy jak go na korytarzu pocz\u0119stowano kilkakrotnie nahajem. Gdy go z powrotem wepchni\u0119to do celi, twarz mia\u0142 zmienion\u0105, ale zni\u00f3s\u0142 b\u00f3l z chrze\u015bcija\u0144sk\u0105 cierpliwo\u015bci\u0105.<br \/>\nNa tym sko\u0144czy\u0142 si\u0119 ten najwznio\u015blejszy moment jaki prze\u017cy\u0142em w wiezieniu. W s\u0105siednich celach, o ile mogli\u015bmy dos\u0142ysze\u0107, odby\u0142a si\u0119 ta sama scena ko\u0144cowa komisj\u0105 karn\u0105 i biciem starosty. Niebawem, po chwili uniesienia, ca\u0142y gmach pogr\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 w ponurym milczeniu.<br \/>\nW kilkana\u015bcie dni po \u015bwi\u0119tach, gdy bunt wigilijny zosta\u0142 zapomniany, wkroczy\u0142 do celi, z wielk\u0105 powag\u0105, tzw. korpu\u015bny, to jest komendant naszego oddzia\u0142u (wi\u0119zienie mie\u015bci\u0142o, jak mi powiadano, 10 000 ludzi podzielonych na oddzia\u0142y, tzw. korpusy) i oznajmi\u0142, \u017ce wobec naszego nienagannego zachowania mo\u017ce w drodze wielkiej \u0142aski zezwoli\u0107 na napisanie listu do rodziny. List m\u00f3g\u0142 by\u0107 napisany tylko po rosyjsku lub ukrai\u0144sku i zawiera\u0107 kr\u00f3tk\u0105 notatk\u0119 o zdrowiu wi\u0119\u017ania oraz wykaz rzeczy kt\u00f3rych potrzebowa\u0142. List mia\u0142 by\u0107 na jednej stronie kartki, a na drugiej adres. Rozdano nam kilka o\u0142\u00f3wk\u00f3w i odliczono \u015bci\u015ble tyle \u0107wiartek papieru, ilu nas by\u0142o.<br \/>\nUcieszy\u0142em si\u0119, \u017ce b\u0119d\u0119 m\u00f3g\u0142 tym razem da\u0107 zna\u0107 o sobie moim najbli\u017cszym. Prosi\u0142em tak\u017ce \u017con\u0119 o przys\u0142anie troch\u0119 cieplejszych rzeczy, bo s\u0105dzi\u0142em \u017ce nied\u0142ugo b\u0119d\u0119 wys\u0142any na Sybir, a zima by\u0142a sroga. Przypuszcza\u0142em, \u017ce list otrzyma\u0142a, bo w nast\u0119pnym miesi\u0105cu na moj\u0105 \u201eperedacze\u201d dosta\u0142em rzeczy o kt\u00f3re prosi\u0142em. O wiele p\u00f3\u017aniej dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce \u017cadnego listu nie otrzyma\u0142a, a przypadkowo tylko wys\u0142a\u0142a rzeczy, na kt\u00f3rych mi zale\u017ca\u0142o. Ca\u0142a wi\u0119c ceremonia pisania list\u00f3w by\u0142a bluffem bolszewickim. Wszystkie o\u0142\u00f3wki po tej sfingowanej korespondencji musieli\u015bmy zwr\u00f3ci\u0107.<br \/>\nPotem nast\u0105pi\u0142 d\u0142ugi okres monotonnego \u017cycia wi\u0119ziennego, gdzie jedynym urozmaiceniem by\u0142a \u0142a\u017ania, spacer, albo przeczytanie jakiej\u015b gazetki zdobytej w nadzwyczajny spos\u00f3b. Nie spostrzegli\u015bmy si\u0119, gdy w\u015br\u00f3d tej szarzyzny \u017cycia doczekali\u015bmy \u015bwiat Wielkanocy. Przez jaki\u015b czas mi\u0119li\u015bmy w\u0105tpliwo\u015bci czy przypadaj\u0105 one w tym roku 5 czy 12 kwietnia. Dat\u0119 ustalili\u015bmy po zapukaniu do s\u0105siedniej celi. Zapewniono nas, \u017ce przypada 12 kwietnia. Min\u0119\u0142y dla nas bez \u017cadnych wa\u017cniejszych wydarze\u0144.<br \/>\nW miar\u0119 zbli\u017cania si\u0119 wiosny, ubywa\u0142o coraz wi\u0119cej dawnych znajomych, gdy\u017c raz lub dwa w miesi\u0105cu odchodzi\u0142 wi\u0119kszy transport wi\u0119\u017ani\u00f3w do Rosji. Czasem wywo\u0142ywano trzech lub czterech wi\u0119\u017ani\u00f3w razem. Zabrano Pan\u00f3w Zaborskiego, Terlikowskiego, Tkaczuka, Dubowego, Wilczka i wielu innych. Mnie jednak pomijano za ka\u017cdym razem.\u00a0 Nowi ludzie, kt\u00f3rzy przychodzili byli mi przewa\u017cnie obcy.<br \/>\nZawezwano mnie znowu, po raz trzeci na \u015bledztwo. Zdziwi\u0142o mnie to, bo wiedzia\u0142em \u017ce jest ju\u017c przeciw mnie zamkni\u0119te. S\u0119dzia zapyta\u0142 jednak tylko o moje stosunki finansowe, nie wspominaj\u0105c o przynale\u017cno\u015bciach do partii politycznych. Wr\u00f3ciwszy do celi zastanawia\u0142em si\u0119 nad tym, dlaczego jeszcze raz pytano o to co ju\u017c poprzednio zosta\u0142o ustalone i to najdok\u0142adniej. Nie znajdowa\u0142em na to odpowiedzi, chyba \u017ce chciano mnie przy\u0142apa\u0107 na niedok\u0142adno\u015bci i tym wi\u0119ksze represje zastosowa\u0107 jako wobec kapitalisty. Najwa\u017cniejsz\u0105 sprawa wydawa\u0142o si\u0119 by\u0107 to, \u017ce moje akta raz jeszcze wr\u00f3c\u0105 do prokuratora, kt\u00f3ry zdecyduje czy ma by\u0107 wobec mnie przeprowadzona rozprawa s\u0105dowa, czy te\u017c mam by\u0107 skazany drog\u0105 administracyjn\u0105 na pewn\u0105 ilo\u015b\u0107 lat rob\u00f3t przymusowych na podstawie paragrafu 254\/13. Jak za\u015b ten paragraf pogodzi\u0107 z paragrafem 27 konstytucji bolszewickiej orzekaj\u0105cym, \u017ce \u017cadnego obywatela nie wolno wi\u0119zi\u0107 bez rozprawy s\u0105dowej, zostanie tajemnic\u0105 systemu. Najwi\u0119cej niepokoju sprawia\u0142 mi w\u00f3wczas stan mego zdrowia, kt\u00f3ry widocznie pogarsza\u0142 si\u0119 tak szybko, \u017ce gdyby teraz przysz\u0142o wywiezienie, nie m\u00f3g\u0142bym go znie\u015b\u0107.<br \/>\nChoroba moja zacz\u0119\u0142a si\u0119 w kwietniu. Przez kilka dni czu\u0142em b\u00f3l g\u0142owy i gor\u0105czk\u0119, przy zupe\u0142nym braku apetytu. Potem gor\u0105czka ust\u0105pi\u0142a, ale zacz\u0105\u0142em coraz gorzej sypia\u0107. Lamp\u0119 elektryczn\u0105 u sufitu zamieniono na znacznie silniejsz\u0105 i zacz\u0119\u0142a mi ona tak dokucza\u0107, \u017ce proponowa\u0142em towarzyszom zmian\u0119 miejsca, ale nikt nie by\u0142 skory przyj\u0105\u0107 tej propozycji. Niebawem druga przyczyna nie dawa\u0142a mi spa\u0107; poczu\u0142em coraz przykrzejsze sw\u0119dzenie ca\u0142ego cia\u0142a, kt\u00f3re po kilku dniach pokry\u0142o si\u0119 wrzodami, wreszcie dosz\u0142o do tego, \u017ce g\u0142owa, kark i lewa noga by\u0142y jedna ran\u0105. By\u0142 to typowy szkorbut. Obawia\u0142em si\u0119, \u017ce je\u017celi wi\u0119zienie potrwa jeszcze par\u0119 miesi\u0119cy, to w najlepszym wypadku popadn\u0119 w d\u0142ugotrwa\u0142a chorob\u0119. Pociesza\u0142em si\u0119 tylko my\u015bl\u0105, \u017ce je\u015bli pan B\u00f3g do\u015bwiadczy\u0142 Joba odbieraj\u0105c mu nie tylko maj\u0105tek, ale i cia\u0142o pokry\u0142 wrzodami, dlaczego nie mia\u0142by i mnie w ten spos\u00f3b do\u015bwiadcza\u0107? Wprawdzie Job mia\u0142 psa, kt\u00f3ry mu rany liza\u0142, ja za\u015b nie mia\u0142em takiego przyjaciela, ale zapisano mi lamp\u0119 kwarcow\u0105, do kt\u00f3rej chodzi\u0142em co par\u0119 dni z panem Strycharskim. Czy za\u015b dzia\u0142alno\u015b\u0107 lecznicza lampy kwarcowej jest wi\u0119ksza od podobnych w\u0142a\u015bciwo\u015bci psiej \u015bliny, stwierdzi\u0107 nie mog\u0142em. Wiedzia\u0142em jednak, \u017ce skoro B\u00f3g wynagrodzi\u0142 Joba za ufno\u015b\u0107 w jego mi\u0142osierdzie, to i mnie pozwoli wr\u00f3ci\u0107 do rodziny. Gdyby za\u015b inn\u0105 by\u0142a Jego wola, to niech to uczucie, \u017ce si\u0119 z ni\u0105 zgadzam, doda mi si\u0142 do znoszenia wszelkich cierpie\u0144.<br \/>\nW czasie d\u0142ugich, nieprzespanych nocy, kiedy z jednej strony ra\u017c\u0105ce \u015bwiat\u0142o elektryczne, a b\u00f3l z powodu ropiej\u0105cych ran nie dawa\u0142 mi zmru\u017cy\u0107 oka, obserwowa\u0142em potworna liczb\u0119 pluskiew, kt\u00f3re wychodzi\u0142y na \u017cer ze swoich kryj\u00f3wek. Jak d\u0142ugo by\u0142em zdr\u00f3w mog\u0142em, acz z trudem, przezwyci\u0119\u017cy\u0107 wstr\u0119t do nich, teraz jednak skoro poczu\u0142em dobrze mi znany zapach pluskwy, zrywa\u0142em si\u0119 jak oparzony zdaj\u0105c sobie pytanie, kiedy sko\u0144czy si\u0119 ta m\u0119ka. Przed ka\u017cd\u0105 noc\u0105 czu\u0142em l\u0119k, a ulga przychodzi\u0142a dopiero o czwartej gdy przynoszono chleb. Znika\u0142o bowiem uczucie osamotnienia, kiedy wszyscy \u015bpi\u0105, a ja jeden zasn\u0105\u0107 nie mog\u0119.<br \/>\nPewn\u0105 ulg\u0119 przynosi\u0142a mi lampa kwarcowa, a przede wszystkim chyba modlitwa. Zorganizowali\u015bmy w\u00f3wczas nabo\u017ce\u0144stwa majowe. Schodzili\u015bmy si\u0119 wieczorem w jednym k\u0105cie celi i odmawiali\u015bmy p\u00f3\u0142g\u0142osem litani\u0119 do Matki Bo\u017cej oraz \u015bpiewali cicho pie\u015bni na Jej cze\u015b\u0107. Obserwowa\u0142em w\u00f3wczas, \u017ce ci co brali udzia\u0142 w tych nabo\u017ce\u0144stwach, nie upadali na duchu, ci za\u015b kt\u00f3rzy straciwszy wiar\u0119 zdala si\u0119 od nich trzymali, wpadali w pos\u0119pne, ponure usposobienie i \u017cal by\u0142o na nich patrze\u0107.<br \/>\nMin\u0105\u0142 ca\u0142y maj. W zdrowiu moim nast\u0105pi\u0142a lekka poprawa. Pomog\u0142y mi pewnie tak\u017ce \u015bledzie spo\u017cywane w mo\u017cliwie wielkich ilo\u015bciach. Rany zacz\u0119\u0142y si\u0119 goi\u0107, noga, kt\u00f3ra z braku banda\u017cy owija\u0142em chust\u0105 od nosa, powoli wraca\u0142a do normalnego wygl\u0105du. Dokucza\u0142y mi jeszcze wrzody na g\u0142owie.<br \/>\nW pierwszych dniach czerwca spotka\u0142a mnie przykra niespodzianka: zabrano mi futro, rzekomo dla przechowania go w ci\u0105gu lata. Dano mi wprawdzie pokwitowanie, ale wiedzia\u0142em, \u017ce go ju\u017c nie zobacz\u0119. S\u0142u\u017cy\u0142o mi ono za materac, a jego brak przy obecnym stanie zdrowia dawa\u0142 mi si\u0119 odczu\u0107 w przykry spos\u00f3b.<\/p>\n<p><u><strong>VI. Wyrok skazuj\u0105cy na wyw\u00f3z do Rosji<\/strong><\/u><br \/>\nW par\u0119 dni po odebraniu futerka w nocy z sz\u00f3stego na si\u00f3dmego czerwca zbudzi\u0142 nas glos dozorcy pytaj\u0105cego kto w celi nazywa si\u0119 na pocz\u0105tkow\u0105 \u201ebukw\u0119\u201d P. By\u0142em w\u00f3wczas jedyny w celi, kt\u00f3rego nazwisko zaczyna\u0142o si\u0119 od tej litery. U\u015bwiadomi\u0142em sobie natychmiast, \u017ce przysz\u0142a kolej wywiezienia. Towarzysze wymienili moje nazwisko, a dozorca odezwa\u0142 si\u0119: \u201e a no dawajte z wieszczami\u201d. W innym wypadku zapyta\u0142bym z jakimi wieszczami mam si\u0119 uda\u0107? Z Mickiewiczem, S\u0142owackim czy Krasi\u0144skim? Ale teraz na \u017carty nie by\u0142o czasu. Z nerwowym pospiechem zacz\u0105\u0142em si\u0119 pakowa\u0107, a moi najbli\u017csi s\u0105siedzi, panowie Kaspruk i Bigaj, kt\u00f3rzy wykonywali przy mnie wszystkie najci\u0119\u017csze roboty, pomagali mi pakowa\u0107 rzeczy, kt\u00f3rych nagromadzi\u0142a si\u0119 poka\u017ana ilo\u015b\u0107 w czasie mego 7-miesiecznego tu pobytu. Ledwie zmie\u015bci\u0142y si\u0119 w worku, kt\u00f3ry z wysi\u0142kiem zarzuci\u0142em sobie na plecy, a gdy w\u0142o\u017cy\u0142em kapelusz omal nie krzykn\u0105\u0142em z b\u00f3lu uraziwszy nie zagojone rany. S\u0142owami: \u201eSzcz\u0119\u015b\u0107 Bo\u017ce\u201d po\u017cegna\u0142em moich towarzyszy i wyszed\u0142em na korytarz przynaglany przez dozorc\u0119.<br \/>\nTutaj zauwa\u017cy\u0142em, \u017ce z innych cel wyprowadzaj\u0105 tak\u017ce po jednym lub dw\u00f3ch wi\u0119\u017ani\u00f3w, tak, \u017ce gromadka nasza wzros\u0142a do 9. Ka\u017cdy d\u017awiga\u0142 worek. Uformowano nas we dw\u00f3jki i poprowadzono nieko\u0144cz\u0105cymi si\u0119 korytarzami po niezliczonej ilo\u015bci schod\u00f3w i zakr\u0119t\u00f3w w g\u00f3r\u0119 i w d\u00f3\u0142, A\u017c doszli\u015bmy do jakiej\u015b wi\u0119kszej izby, gdzie kazano nam czeka\u0107. Po pewnym czasie zacz\u0119to nas wywo\u0142ywa\u0107 pojedynczo do przyleg\u0142ego pokoju, sk\u0105d ka\u017cdy po chwili wraca\u0142. Od tych co wracali dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce prokurator odczytuje wyroki skazanym droga administracyjn\u0105, ka\u017ce podpisywa\u0107 jakie\u015b kartki na dow\u00f3d, \u017ce si\u0119 wyrok przyjmuje. Na moje pytanie: \u201dA mo\u017ce by nie podpisa\u0107?\u201d- otrzyma\u0142em odpowied\u017a, \u017ce to oboj\u0119tne, bolszewicy wywioz\u0105 nas za zgod\u0105 lub bez niej. Zdecydowa\u0142em si\u0119 wi\u0119c podpisa\u0107.<br \/>\nNie mia\u0142em jednak czasu na d\u0142ugie rozwa\u017canie, bo w\u0142a\u015bnie przysz\u0142a kolej na mnie. Prokurator o dziwnie niesympatycznym wygl\u0105dzie oznajmi\u0142 mi, \u017ce zosta\u0142em skazany na podstawie paragrafu 254\/13 na pi\u0119\u0107 lat przymusowych rob\u00f3t, po czym przed\u0142o\u017cy\u0142 mi dwie kartki do podpisu. Potem oznajmi\u0142, \u017ce rz\u0105d sowiecki przesi\u0105kn\u0119ty humanitarnymi uczuciami, pozwala wi\u0119\u017aniom, przed ich wywiezieniem widzie\u0107 si\u0119 z rodzinami. Niech wiec wymieni\u0119 kogo chcia\u0142bym widzie\u0107, a mojemu \u017cyczeniu stanie si\u0119 zado\u015b\u0107. Odpowiedzia\u0142em uradowany, \u017ce chcia\u0142bym widzie\u0107 \u017con\u0119, prokurator poinformowa\u0142 mnie, \u017ce mam jutro prosi\u0107 dozorc\u0119 o papier i o\u0142\u00f3wek, abym m\u00f3g\u0142 napisa\u0107 do \u017cony prosz\u0105c aby przysz\u0142a. Nadzieja zobaczenia jej tak mnie ucieszy\u0142a, \u017ce przesta\u0142em my\u015ble\u0107 o skazaniu na 5 lat. Przypomnia\u0142 mi o tym dopiero jeden z towarzyszy, kt\u00f3ry, gdy wr\u00f3ci\u0142em do celi, zapyta\u0142 mnie na ile zosta\u0142em skazany. Gdy dowiedzia\u0142 si\u0119, \u017ce na 5 zacz\u0105\u0142 si\u0119 martwi\u0107 ze spotka\u0142a go krzywda, gdy\u017c wymierzono mu 8 lat. Pociesza\u0142em go aby sobie zbytnio nie bra\u0142 tego wyroku do serca, bo wed\u0142ug mego najg\u0142\u0119bszego przekonania ani on ani ja nie b\u0119dziemy odbywa\u0107 \u017cadnych rob\u00f3t, zanim bowiem do tego dojdzie wybuchnie wojna niemiecko-bolszewicka, a wtedy, cho\u0107by\u015bmy byli ju\u017c na terenie Rosji, to rz\u0105d polski b\u0119d\u0105cy w jednym obozie z Rosja upomni si\u0119 o nas. Dlatego moim zdaniem kto i na ile lat zosta\u0142 skazany nie ma \u017cadnego znaczenia.<br \/>\nTych wywod\u00f3w s\u0142uchali wszyscy z zaciekawieniem, bo tego tak\u017ce pragn\u0119li. Rzeczywisto\u015b\u0107 przedstawia\u0142a sie jednak zupe\u0142nie inaczej: bolszewicy mieli nad nami nieograniczona w\u0142adz\u0119, mogli nas rozstrzela\u0107, albo zam\u0119czy\u0107 we w\u0142a\u015bciwy sobie spos\u00f3b zanim przyjdzie jakakolwiek pomoc. Tote\u017c odzywa\u0142y si\u0119 g\u0142osy zw\u0105tpienia czy przyjdzie to wszystko o czym m\u00f3wi\u0142em. Jak zawsze powsta\u0142y dwa obozy: optymist\u00f3w i pesymist\u00f3w. Przewag\u0119 mia\u0142 pierwszy, ale drugi ws\u0105czaj\u0105c w nasze dusze jad sceptycyzmu, zrobi\u0142 du\u017co z\u0142ego. Trzeba wiec by\u0142o by\u0107 niewzruszonej ufno\u015bci w mi\u0142osierdzie Bo\u017ce, aby nie upa\u015b\u0107 na duchu. W gruncie rzeczy dyskusja na ten temat by\u0142a taka sama jak w celi, tylko wobec bezpo\u015bredniego niebezpiecze\u0144stwa r\u00f3\u017cnice pogl\u0105d\u00f3w i charakter\u00f3w zaostrzy\u0142y si\u0119 jaskrawiej.<br \/>\nW mi\u0119dzyczasie prokurator sko\u0144czy\u0142 urz\u0119dowanie, a wszyscy zostali powiadomieni o zapad\u0142ych wyrokach. Najni\u017cszym by\u0142 okres 5 letnich rob\u00f3t przymusowych. Dotyczy\u0142 on opr\u00f3cz mnie dw\u00f3ch lub trzech wi\u0119\u017ani\u00f3w. O\u015bmioletni wyrok dotkn\u0105\u0142 czterech, a dziesi\u0119cioletni obci\u0105\u017cy\u0142 jednego lub dw\u00f3ch. Wszyscy zostali\u015bmy skazani na tak wysokie kary wy\u0142\u0105cznie droga administracyjn\u0105, a wiec bez odbycia rozprawy sadowej, a win\u0105 by\u0142o, jak w moim przypadku, posiadanie nieruchomego maj\u0105tku, za\u015b u innych \u017ce byli s\u0119dziami polskimi lub nale\u017celi do policji pa\u0144stwowej lub w ko\u0144cu za nielegalne przekraczanie granicy w Karpatach aby wydosta\u0107 si\u0119 z raju bolszewickiego.<br \/>\nNa tym akcie, kt\u00f3ry odbywa\u0142 si\u0119 mniej wi\u0119cej oko\u0142o p\u00f3\u0142nocy, zostali\u015bmy odprowadzeni do osobnego oddzia\u0142u przeznaczonego wy\u0142\u0105cznie dla skazanych. Wprowadzono nas do ma\u0142ej, czystej celki, kt\u00f3ra ze swoj\u0105 pomalowan\u0105 na czerwono pod\u0142og\u0105 sprawia\u0142a do\u015b\u0107 sympatyczne wra\u017cenie. Mia\u0142a na g\u00f3rze ma\u0142e okno. Jedynym przedmiotem jaki si\u0119 w niej znajdowa\u0142 by\u0142a \u201eparasza\u201d nieos\u0142oni\u0119ta nawet parawanem. Roz\u0142o\u017cyli\u015bmy si\u0119 w celi i okaza\u0142o si\u0119, \u017ce miejsca ledwo dla nas wystarcza. Mimo to wprowadzono nazajutrz jeszcze dw\u00f3ch czy trzech wi\u0119\u017ani\u00f3w i zacz\u0119\u0142o si\u0119 to niezno\u015bne, a tak dobrze znane, gniecenie si\u0119, gdzie chc\u0105c ust\u0105pi\u0107 jednemu, potr\u0105ca\u0142o si\u0119 drugiego i nara\u017ca\u0142o na nieustaj\u0105ce protesty i gniewy.<br \/>\nPierwszej nocy nie spali\u015bmy zupe\u0142nie pod silnym wra\u017ceniem otrzymanych wyrok\u00f3w. Zaj\u0119\u0142a mnie sprawa listu do \u017cony. Uk\u0142ada\u0142em sobie s\u0142owa, jakich u\u017cyj\u0119, aby j\u0105 prosi\u0107 o odwiedzenie mnie, a drugiej oszcz\u0119dzi\u0107 jej zmartwie\u0144 z powodu wyroku jaki dosta\u0142em. Pyta\u0142em towarzyszy, czy i oni dostali od prokuratora pozwolenie na napisaniu listu do rodziny. Wszyscy odpowiedzieli twierdz\u0105co, co mnie ucieszy\u0142o ze wzgl\u0119du na to, \u017ce nie b\u0119dzie miedzy nami powodu do zazdro\u015bci, a tak\u017ce, \u017ce \u0142atwiej b\u0119dzie mo\u017cna wsp\u00f3lnymi si\u0142ami doprosi\u0107 si\u0119 u dozorcy przybor\u00f3w do pisania. Zastanawia\u0142em si\u0119 czy nie prosi\u0107 \u017cony, aby przyprowadzi\u0142a dzieci. Obawiaj\u0105c si\u0119 jednak, \u017ce mo\u017ce to wywo\u0142a\u0107 sprzeciw w\u0142adz bolszewickich, zdecydowa\u0142em si\u0119 prosi\u0107 o przyprowadzenie tylko najm\u0142odszej c\u00f3reczki maj\u0105cej w\u00f3wczas dziesi\u0119\u0107 lat (Zofii). Sadzi\u0142em, \u017ce do niej zastrze\u017ce\u0144 nie b\u0119dzie. Rozmy\u015bla\u0142em tak\u017ce co powiem przez kilka minut widzenia z najbli\u017cszymi aby nie tylko ich nie martwi\u0107, ale jeszcze pocieszy\u0107 nadziej\u0105, \u017ce z\u0142e minie szybko i \u017ce nast\u0105pi\u0105 dnie weselsze, a w\u00f3wczas wszystko co prze\u017cywamy teraz, b\u0119dzie si\u0119 nam wydawa\u0142o &#8211; wobec ogromu wydarze\u0144 historycznych &#8211; ma\u0142ym i nik\u0142ym.<br \/>\nW\u015br\u00f3d tych rozmy\u015bla\u0144 nadszed\u0142 ranek. Dozorca przyni\u00f3s\u0142 chleb. Stwierdzili\u015bmy z przyjemno\u015bci\u0105, \u017ce jego porcje s\u0105 wi\u0119ksze od dotychczasowych o 250 gram\u00f3w. Widocznie tyle przys\u0142ugiwa\u0142o skazanym. Nie przypuszcza\u0142em, \u017ce w hierarchii wi\u0119ziennej tak zaawansuj\u0119. Zdaje si\u0119, \u017ce tylko w stosunkach bolszewickich jest mo\u017cliwe traktowanie lepiej wi\u0119\u017ani\u00f3w skazanych, jak b\u0119d\u0105cych w \u015bledztwie, kt\u00f3rzy mog\u0105 si\u0119 okaza\u0107 ca\u0142kiem niewinnymi. A mo\u017ce chcieli nas wzmocni\u0107 przed trudami podr\u00f3\u017cy? R\u00f3wnocze\u015bnie jednak utracili\u015bmy wszelk\u0105 \u0142\u0105czno\u015b\u0107 z naszymi \u017ar\u00f3d\u0142ami dochod\u00f3w, kt\u00f3re pozwala\u0142y nam raz na miesi\u0105c kupowa\u0107 dodatkow\u0105 \u017cywno\u015b\u0107. W\u0142a\u015bnie mia\u0142em otrzyma\u0107 nast\u0119pnego dnia porcj\u0119 \u017cywno\u015bci i papieros\u00f3w za 50 rubli. Prosi\u0142em dozorc\u0119 o przyniesienie mi tego do obecnej sali. Wszystko nadaremno i moja porcja przepad\u0142a. \u017bal mi by\u0142o zw\u0142aszcza papieros\u00f3w, kt\u00f3rych nie tylko mnie brakowa\u0142o, ale i towarzyszom, a za ich pomoc\u0105 naj\u0142atwiej nawi\u0105zywa\u0107 znajomo\u015bci. Sta\u0142a bezczynno\u015b\u0107, na kt\u00f3r\u0105 by\u0142o si\u0119 teraz skazanym sprawia\u0142a, \u017ce palenie sta\u0142o si\u0119 wr\u0119cz konieczno\u015bci\u0105. Dosz\u0142o wi\u0119c do tego, \u017ce jak kto\u015b znalaz\u0142 si\u0119 ju\u017c\u00a0 w posiadaniu papierosa, to po kilku zaci\u0105gni\u0119ciach si\u0119 dymem odst\u0119powa\u0142 go s\u0105siadowi, a ten oddawa\u0142 go nast\u0119pnemu. W ten spos\u00f3b papieros kr\u0105\u017cy\u0142 z ust do ust. Nie by\u0142o to higieniczne, ale nikt na to nie zwa\u017ca\u0142. Gdy kt\u00f3ry\u015b z bardziej nami\u0119tnych palaczy pozwala\u0142 sobie na zbyt intensywne zaci\u0105ganie si\u0119 dymem, to bez ceremonii wyrywano mu papierosa i podawano drugiemu.<br \/>\nNasza cela, jak powiedzia\u0142em, by\u0142a ma\u0142a. By\u0142o nas na pocz\u0105tku 9 a potem 12. Ta ma\u0142a liczba w stosunku do cel, kt\u00f3re opu\u015bcili\u015bmy, mia\u0142a ten dobry skutek, \u017ce nie by\u0142o k\u0142\u00f3tni i sko\u0142atane nerwy mog\u0142y odpocz\u0105\u0107. W d\u0142ugich pogaw\u0119dkach zastanawiali\u015bmy si\u0119 nad tym, co si\u0119 z nami stanie je\u015bli w najbli\u017cszych dniach nie wybuchnie wojna niemiecko-bolszewicka i zd\u0105\u017c\u0105 nas wywie\u015b\u0107. Przewa\u017ca\u0142o zdanie, \u017ce zostaniemy przydzieleni do rob\u00f3t rolnych w ko\u0142chozach. Jeden z towarzyszy, so\u0142tys z Narola, ofiarowa\u0142 si\u0119, \u017ce nas nauczy doi\u0107 krowy, i \u017ce nie b\u0119dzie si\u0119 nam \u017ale dzia\u0142o, bo co wydoimy, to wypijemy.<br \/>\nW\u015br\u00f3d tych pogwarek wszed\u0142 dy\u017curny, kt\u00f3rego zaraz poprosili\u015bmy o przybory do pisania w my\u015bl tego, co powiedzia\u0142 prokurator. Odpowiedzia\u0142, \u017ce zg\u0142osi nasze \u017c\u0105danie komendantowi korpusu, sam bowiem \u017cadnych przybor\u00f3w da\u0107 nam nie mo\u017ce.\u00a0 Zaczynali\u015bmy si\u0119 niecierpliwi\u0107, i gdy zjawi\u0142 si\u0119 drugi raz dozorca rugowali\u015bmy go o za\u0142atwienie naszej pro\u015bby. Rozpocz\u0119\u0142o si\u0119 oczekiwanie na decyzje naszego najwa\u017cniejszego prze\u0142o\u017conego. Tymczasem mija\u0142y godziny, \u017cadnej decyzji w\u0142adzy nie by\u0142o.<br \/>\nNa tym czekaniu min\u0105\u0142 ca\u0142y pierwszy dzie\u0144 i po\u0142owa nast\u0119pnego w nowej celi. Nadaremnie przekonywali\u015bmy dozorc\u0119, \u017ce decyzja komendanta jest zb\u0119dna, skoro mamy wyra\u017ane o\u015bwiadczenie prokuratora. Dy\u017curny jednak obstawa\u0142 przy swoim i to zacz\u0119\u0142o budzi\u0107 w nas niepok\u00f3j, czy w og\u00f3le b\u0119dziemy mogli do rodzin napisa\u0107. Niebawem te przypuszczenia mia\u0142y si\u0119 zamieni\u0107 w pewno\u015b\u0107, bo drugiego dnia po po\u0142udniu przeniesiono nas nagle do innej, du\u017cej celi, okropnie brudnej i zaniedbanej, gdzie z g\u00f3ry mo\u017cna przewidzie\u0107 robactwo. Zastali\u015bmy tu dw\u00f3ch nowych towarzyszy z kt\u00f3rych jeden, pan Zaj\u0105c, z zawodu kolejarz, poinformowa\u0142 nas, \u017ce nie mo\u017cemy si\u0119 spodziewa\u0107 aby nam dano przybory do pisania, bo na pewno ich nie dostaniemy. Za tym za\u015b przemawia jego dotychczasowa obserwacja: jeste\u015bmy ju\u017c bowiem dla niego trzeci\u0105 parti\u0105, kt\u00f3ra przechodzi przez t\u0119 cel\u0119 i po kilku dniach st\u0105d odchodzi, on za\u015b, z niewiadomych przyczyn zostaje zawsze zatrzymywany i czeka nast\u0119pnej kolejki wywiezienia. W ci\u0105gu tego czasu zauwa\u017cy\u0142, \u017ce ka\u017cda partia przychodzi z podobnymi jak my \u017cyczeniami, ale \u017cadna przybor\u00f3w do pisania nie otrzyma\u0142a. Gdy dowiedzia\u0142em si\u0119 o tym ogarn\u0105\u0142 mnie gniew. Poj\u0105\u0107 nie mog\u0142em w jakim celu dr\u0119czy\u0142 nas prokurator perspektyw\u0105 widzenia najbli\u017cszych, co mog\u0142o niejednego wstrz\u0105sn\u0105\u0107 do g\u0142\u0119bi, aby potem, bez \u017cadnych powod\u00f3w nie dotrzyma\u0107, dobrowolnie z\u0142o\u017conej obietnicy. Po c\u00f3\u017c wi\u0119c frazesy o \u201dludzkich uczuciach\u201d rz\u0105du sowieckiego, o kt\u00f3rych m\u00f3wi\u0142. Takie post\u0119powanie uwa\u017ca\u0142em za bardziej okrutne ni\u017c zn\u0119canie si\u0119 nad wi\u0119\u017aniami w czasie \u015bledztwa, gdy\u017c zakrawa\u0142o na drwiny z naj\u015bwi\u0119tszych uczu\u0107 cz\u0142owieka. P\u00f3\u0142torej doby \u017cy\u0142em nadziej\u0105 zobaczenia \u017cony, aby z\u0142agodzi\u0107 wra\u017cenie, gdy \u017cona si\u0119 dowie, \u017ce jestem skazany na 5 lat, a tu nagle dowiaduj\u0119 si\u0119, \u017ce w og\u00f3le jej nie zobacz\u0119 i nawet listownie nie b\u0119dzie mi dane po\u017cegna\u0107 si\u0119 z nimi i przes\u0142a\u0107 czu\u0142e s\u0142owa mej ukochanej matce. Podczas mego ca\u0142ego pobytu w Brygidkach nie pami\u0119tam, aby mnie jaka\u015b sprawa r\u00f3wnie bole\u015bnie dotkn\u0119\u0142a. Pesymi\u015bci znowu wzi\u0119li g\u00f3r\u0119 nad nami i zacz\u0119li rozsnuwa\u0107 czarne horoskopy jakiej\u015b okropnie ci\u0119\u017ckiej pracy w kopalni na Sybirze, gdzie wszyscy poginiemy z dala od swoich.<br \/>\nNiebawem przekona\u0142em si\u0119, \u017ce nawet nie pracuj\u0105c w kopalni a pozostaj\u0105c w wi\u0119zieniu, mo\u017cna umrze\u0107 nie zobaczywszy swoich najbli\u017cszych. Dowiedzieli\u015bmy si\u0119 mianowicie od drugiego towarzysza, kt\u00f3rego zastali\u015bmy w celi, o \u015bmierci mego szwagra, Micha\u0142a Moysy. Wiadomo\u015b\u0107 ta wstrz\u0105sn\u0119\u0142a mn\u0105. Wiedzia\u0142em od pana Leszczy\u0144skiego, \u017ce by\u0142 chory w szpitalu, ale \u017ce mu nie grozi\u0142o bezpo\u015brednio niebezpiecze\u0144stwo. A tymczasem pan Brock, kt\u00f3ry siedzia\u0142 w wi\u0119zieniu ju\u017c od pa\u017adziernika 1939 za nielegalne przekraczanie granicy, wiec blisko dwa lata i nale\u017ca\u0142 do najstarszych wi\u0119\u017ani\u00f3w, cho\u0107 m\u0142ody jeszcze cz\u0142owiek, opowiada\u0142 mi teraz, \u017ce znalaz\u0142 si\u0119 w szpitalu wi\u0119ziennym w tej samej celi co Micha\u0142, a jako mniej chory, us\u0142ugiwa\u0142 jemu i innym chorym. Prawie na jego reku zgas\u0142 Micha\u0142, cicho, jak cichym by\u0142o jego \u017cycie, bez pociechy religijnej, bez widzenia swoich najbli\u017cszych. Mia\u0142 mo\u017cno\u015b\u0107 wyjechania za granic\u0119, mieszka\u0142 bowiem tu\u017c nad granica rumu\u0144sk\u0105, nie skorzysta\u0142 jednak z tej okazji b\u0119d\u0105c przywi\u0105zanym do swoich Rudnik i nie chc\u0105c rozsta\u0107 si\u0119 z ziemi\u0105, kt\u00f3ra tak dobrze uprawia\u0142.<br \/>\nDo naszej celi wprowadzono kilkunastu nowych wi\u0119\u017ani\u00f3w. I ci spodziewali si\u0119 jak my, \u017ce b\u0119d\u0105 mogli napisa\u0107 do swoich rodzin i taki sam spotka\u0142 ich zaw\u00f3d. Nie wszyscy jednak robili sympatyczne wra\u017cenie. Byli miedzy nimi pospolici przest\u0119pcy. Pierwsza noc pouczy\u0142a mnie o tym. Rano spostrzeg\u0142em, \u017ce brakuje mi mn\u00f3stwo rzeczy w moim worku. Zg\u0142osi\u0142em to naszemu staro\u015bcie, kt\u00f3ry wcale si\u0119 tym nie zdziwi\u0142 i odni\u00f3s\u0142 do sprawy oboj\u0119tnie. Dopiero po moich usilnych naleganiach odebra\u0142 od jednego z nowo przyby\u0142ych kilka kawa\u0142k\u00f3w skradzionej bielizny. Oznajmi\u0142 jednak, \u017ce poniewa\u017c mam nadmiar ruchomo\u015bci, a inni nic nie maj\u0105, przeto o ile nie podziel\u0119 si\u0119 z mymi towarzyszami, zostan\u0119 znowu okradziony i wtedy nie b\u0119dzie mi m\u00f3g\u0142 pomoc. Na takie o\u015bwiadczenie zacz\u0105\u0142em rozgl\u0105da\u0107 si\u0119 pomi\u0119dzy towarzyszami dowiaduj\u0105c si\u0119 czego komu najbardziej potrzeba, aby si\u0119 z nim podzieli\u0107 tym, co jeszcze mia\u0142em. Maj\u0105c dwie pary but\u00f3w, odst\u0105pi\u0142em jedn\u0105 temu, kt\u00f3ry by\u0142 prawie bosy. Maj\u0105c dwa koce, da\u0142em jeden temu, kt\u00f3ry nie mia\u0142 \u017cadnego, a bielizn\u0119 r\u00f3wnie\u017c porozdziela\u0142em jak mog\u0142em, pomi\u0119dzy najbardziej potrzebuj\u0105cych. W ten spos\u00f3b liczy\u0142em, \u017ce unikn\u0119 dalszych kradzie\u017cy, ale nie uchroni\u0142o mnie to od nich, o czym p\u00f3\u017aniej. Na razie \u017cal mi by\u0142o nie tyle tych rzeczy, co trudu mojej \u017cony, kt\u00f3ry ponosi\u0142a dostarczaj\u0105c mi je co miesi\u0105c, aby mnie zaopatrzy\u0107 we wszystko, a w razie wywiezienia m\u00f3g\u0142bym te rzeczy sprzeda\u0107 w Rosji i ewentualnie mie\u0107 za co powr\u00f3ci\u0107.<br \/>\nNie wszyscy jednak z nowych towarzyszy nale\u017celi do \u015bwiata przest\u0119pczego, by\u0142o miedzy nimi kilku, kt\u00f3rzy charakterem i kultur\u0105 odbijali od reszty. Do nich nale\u017ca\u0142 pan Suchostaw, w\u0142a\u015bciciel ziemski i przemys\u0142owiec, cz\u0142owiek obyty, z kt\u00f3rym mo\u017cna by\u0142o z przyjemno\u015bci\u0105 rozmawia\u0107. By\u0142 zwolennikiem rezygnacji w naszych okropnych warunkach i przytacza\u0142 cytat jednego z poet\u00f3w niemieckich: \u201dWenn eine Welle gegen dich geht, beuge dich nieder, die Welle geht durch und du bleibst\u201d (Kiedy fala idzie na ciebie, k\u0142ania si\u0119 tobie. Ona przechodzi, ty zostajesz). Niew\u0105tpliwie w tym powiedzeniu kry\u0142 si\u0119 pierwiastek rezygnacji i ch\u0119\u0107 dostosowania si\u0119 do wszystkich warunk\u00f3w, ale zarazem by\u0142 pewien optymizm, kt\u00f3ry wskazywa\u0142, \u017ce przetrwamy.<br \/>\nW chwili, gdy czu\u0142em si\u0119 osamotniony widz\u0105c dooko\u0142a siebie ludzi z innego \u015brodowiska, taki optymizm krzepi\u0142 i zbli\u017ca\u0142 znowu do zasad naszej wiary, kt\u00f3ra ka\u017ce ufa\u0107 Bogu do ostatka: \u201dUsque ad finem, conta spem spero\u201d (Zawsze do ko\u0144ca mam nadziej\u0119).<br \/>\nPo dw\u00f3ch dniach pobytu w tej brudnej celi zostali\u015bmy przeniesieni w tym samym sk\u0142adzie do lepszej, ale ciemnej, bo w obu oknach umieszczone by\u0142y tak zwane kosze, to jest zas\u0142ony z desek, kt\u00f3re g\u00f3ra przepuszcza\u0142y \u015bwiat\u0142o i powietrze. Po pewnym czasie powsta\u0142 tu straszliwy zaduch i z prawdziw\u0105 ulg\u0105 wychodzili\u015bmy na \u201eprohulki\u201d. Jako skaza\u0144cy mi\u0119li\u015bmy osobne podw\u00f3rze i aby si\u0119 do niego dosta\u0107 musieli\u015bmy przej\u015b\u0107 kilka innych, kt\u00f3re dawa\u0142y wra\u017cenie o wielko\u015bci naszego wi\u0119zienia. My\u015bla\u0142em, \u017ce przecie\u017c kiedy\u015b ujrz\u0119 jakie\u015b drzewko, kawa\u0142ek zieleni lub kwiatek, a tu nic, tylko szare mury, bruk i asfalt. Przypomina\u0142em sobie w\u00f3wczas, \u017ce par\u0119 lat temu, o tej porze, wychodzi\u0142em na \u0142an kwitn\u0105cego rzepaku i ws\u0142uchiwa\u0142em si\u0119 w brz\u0119czenie nieprzeliczonych roi pszcz\u00f3\u0142.<br \/>\nPodupad\u0142em znowu na zdrowiu, mo\u017ce przyczyni\u0142 si\u0119 do tego \u00f3w zaduch w celi, kt\u00f3ry w czasie upa\u0142\u00f3w dawa\u0142 si\u0119 szczeg\u00f3lnie we znaki. Powt\u00f3rzy\u0142y mi si\u0119 znowu bardzo bolesne wrzody na skroniach i karku. Zg\u0142asza\u0142em si\u0119 do opatrunku, ale banda\u017cy nie dawano, prosi\u0142em wi\u0119c o lamp\u0119 kwarcow\u0105, lub pomieszczenie w szpitalu, ale i tego nie chciano mi przyzna\u0107. Musia\u0142em wi\u0119c stosowa\u0107 w\u0142asny \u015brodek leczenia, kt\u00f3ry polega\u0142 na tym, \u017ce w czasie spaceru wybiera\u0142em sobie miejsce najbardziej s\u0142oneczne i za pozwoleniem dozorcy wystawia\u0142em chory kark na dzia\u0142anie promieni s\u0142o\u0144ca. To mi pomog\u0142o, a by\u0142 to najwy\u017cszy czas, bo 20 czerwca wszed\u0142 do nas w porze po\u0142udniowej dozorca i kaza\u0142 nam z rzeczami schodzi\u0107 na d\u00f3\u0142.<br \/>\nJeszcze przed kilku dniami przynios\u0142a mi \u017cona ubranie letnie i buty, kt\u00f3re prawdopodobnie b\u0119d\u0119 musia\u0142 odda\u0107 potrzebuj\u0105cemu oraz z\u0142o\u017cy\u0142a na m\u00f3j rachunek wi\u0119zienny 50 rubli daj\u0105c mi dow\u00f3d swej pami\u0119ci. Gdy w nast\u0119pnym, miesi\u0105cu przyjdzie znowu pod bram\u0119 wi\u0119zienn\u0105, dowie si\u0119, \u017ce mnie ju\u017c w nim nie ma. B\u0119dzie to dla niej wielki b\u00f3l. Oddawszy si\u0119 w opiek\u0119 Bogu spakowa\u0142em rzeczy i wraz z innym zszed\u0142em na podw\u00f3rze.<\/p>\n<p><u><strong>VII. Wyw\u00f3zka ze Lwowa i wojna niemiecko &#8211; bolszewicka<\/strong><\/u><br \/>\nNa podw\u00f3rzu wi\u0119ziennym sta\u0142 t\u0142um ludzi podzielony na grupy.\u00a0 Przed ka\u017cd\u0105 by\u0142 st\u00f3\u0142, a za nim siedzia\u0142a komisja bolszewicka. Jeden z jej cz\u0142onk\u00f3w bra\u0142 ze stosu grubych kopert jedn\u0105 i odczytywa\u0142 z niej nazwisko wi\u0119\u017ania. Na ka\u017cdej kopercie naklejone by\u0142y dwie fotografie wywo\u0142ywanego. Ten podchodzi\u0142 do sto\u0142u, aby komisja mog\u0142a mu si\u0119 przypatrze\u0107, po czym odprowadzano go na bok, gdzie rzeczy jego poddawano ostrej rewizji, a jemu samemu kazano rozebra\u0107 si\u0119 do naga, przy czym badano czy nie ukrywa czego podejrzanego przy sobie. Kazano wyci\u0105ga\u0107 przed siebie r\u0119ce z otwartymi d\u0142o\u0144mi, wykonywa\u0107 znane nam ju\u017c przysiady, a nawet otwiera\u0107 usta. Inny dozorca przeszukiwa\u0142 jak najdok\u0142adniej ubranie wi\u0119\u017ania oraz jego obuwie i bielizn\u0119. Niekt\u00f3rym odrywano obcasy od but\u00f3w. Widok tej rewizji, kt\u00f3ra ostro\u015bci\u0105 przesz\u0142a wszelkie dotychczasowe \u201echatranki\u201d, sprawia\u0142 wra\u017cenie ca\u0142kowitego podeptania godno\u015bci ludzkiej. Wi\u0119zie\u0144 nie m\u00f3g\u0142 ukry\u0107 najmniejszej rzeczy, bodaj karteczki czy medalika, nie m\u00f3wi\u0105c \u017ce niszczy\u0142a rzeczy. But\u00f3w z obdartymi obcasami nie mo\u017cna by\u0142o naprawi\u0107, a bielizn\u0119 rozrzucon\u0105 w b\u0142ocie podw\u00f3rza, wypra\u0107. Chwilami mia\u0142em wra\u017cenie, \u017ce rewizj\u0119 przeprowadzaj\u0105 ob\u0142\u0105ka\u0144cy, tak by\u0142a bezmy\u015blna i drobiazgowa w swym okrucie\u0144stwie. Do przedmiot\u00f3w podejrzanych nale\u017ca\u0142y wszystkie przedmioty metalowe, gdy na przyk\u0142ad miedzy moimi rzeczami znaleziono \u015bniegowce z metalowymi sprz\u0105czkami, bolszewik obci\u0105\u0142 je natychmiast i odrzuci\u0142. Poniewa\u017c jednak byli\u015bmy w \u015brodku lata nie przejmowa\u0142em si\u0119 zbytnio utrat\u0105 \u015bniegowc\u00f3w, natomiast wi\u0119cej zabola\u0142o mnie odebranie cygarniczki zrobionej z chleba przez towarzyszy i drewnianej \u0142y\u017cki, kt\u00f3ra mi s\u0142u\u017cy\u0142a jaki\u015b czas w wi\u0119zieniu, Widocznie w raju bolszewickim \u0142y\u017cka jest zbytkiem i wi\u0119zie\u0144 powinien si\u0119 bez niej obej\u015b\u0107.<br \/>\nR\u00f3wnie przykry widok jak rewizja, sprawia\u0142 sam sk\u0142ad komisji bolszewickiej. Co za ohydne twarze widzia\u0142o si\u0119 w\u015br\u00f3d nich! Tu mo\u017cna si\u0119 by\u0142o przekona\u0107, jak dalece zbrodnia wyciska pi\u0119tno na tym, kto si\u0119 jej dopuszcza. Z sadystyczn\u0105 przyjemno\u015bci\u0105 pastwili si\u0119 nad nami.<br \/>\nLedwie sko\u0144czy\u0142em si\u0119 ubiera\u0107 i pakowa\u0107 rzeczy wk\u0142adaj\u0105c byle jak do worka, ju\u017c odezwa\u0142a si\u0119 komenda, aby\u015bmy ustawili si\u0119 czw\u00f3rkami. Na podw\u00f3rze zajecha\u0142y auta przystosowane specjalnie do przewo\u017cenia wi\u0119\u017ani\u00f3w. By\u0142y one zupe\u0142nie zabudowane, a tylko g\u00f3r\u0105 wpada\u0142o troch\u0119 \u015bwiat\u0142a i powietrza. Kazano nam wsiada\u0107 i za chwil\u0119 zrobi\u0142o si\u0119 tak ciasno w wozach, \u017ce nie mo\u017cna si\u0119 by\u0142o obr\u00f3ci\u0107. Ci, kt\u00f3rzy stali, zas\u0142aniali sob\u0105 otwory a gdy zamkni\u0119to drzwi zapanowa\u0142a zupe\u0142na ciemno\u015b\u0107. Po chwili ruszyli\u015bmy w drog\u0119, co pozna\u0142em po ko\u0142ysaniu si\u0119 auta. Po kilkunastu minutach jazdy dos\u0142ownie \u201ew nieznane\u201d, auto przesta\u0142o si\u0119 ko\u0142ysa\u0107. Otworzono drzwi i kazano nam wysiada\u0107. Spostrzeg\u0142em, \u017ce jeste\u015bmy na przedmie\u015bciu lwowskim w pobli\u017cu stacji Kleparowskiej. Obok nas przechodzili jacy\u015b ludzie, kt\u00f3rzy przypatrywali si\u0119 nam ze wsp\u00f3\u0142czuciem, nikt jednak nie \u015bmia\u0142 si\u0119 do nas zbli\u017cy\u0107, gdy\u017c pilnuj\u0105cy nas dozorcy odp\u0119dzali bezwzgl\u0119dnie przechodni\u00f3w. Gdy by\u0142em jeszcze na wolno\u015bci, odprawiali\u015bmy cz\u0119sto nabo\u017ce\u0144stwa za wywiezionych, mia\u0142em wiec nadziej\u0119, \u017ce mo\u017ce i teraz kto\u015b za nas Msz\u0119 \u015bw. zam\u00f3wi.<br \/>\nRzuci\u0142em okiem na otaczaj\u0105cy nas krajobraz, jakby chc\u0105c si\u0119 ze Lwowem po\u017cegna\u0107. Prowadzono nas w\u0142a\u015bnie torem kolejowym do d\u0142ugiego poci\u0105gu towarowego, kt\u00f3ry sta\u0142 daleko za zabudowaniami stacyjnymi, w szczerym polu. Wra\u017cenie jakie dotychczas prze\u017cy\u0142em by\u0142o jedno: ca\u0142y horyzont wyda\u0142 mi si\u0119 dziwnie niebieski, wszystkie ro\u015bliny, drzewa i pola przybra\u0142y ton bardziej lub, mniej b\u0142\u0119kitny. By\u0142 jasny dzie\u0144 czerwcowy przed zachodem s\u0142o\u0144ca, na oko\u0142o mnie rozleg\u0142y widok przedmie\u015bcia lwowskiego. Przeciera\u0142em oczy aby si\u0119 przekona\u0107, czy one mnie tak myl\u0105, czy zmiana o\u015bwietlenia daje krajobrazowi taka niesamowita przewag\u0119 koloru niebieskiego. Po pewnym czasie to wra\u017cenie znik\u0142o, a wtedy zrozumia\u0142em jaka tego by\u0142a przyczyna. Ot\u00f3\u017c przebywaj\u0105c prawie 8 miesi\u0119cy w wi\u0119zieniu, gdzie podczas spaceru nie widzia\u0142em niczego innego jak tylko szare mury, tak odwyk\u0142em od zieleni, \u017ce oczy potrzebowa\u0142y troch\u0119 czasu aby si\u0119 do niej przyzwyczai\u0107.<br \/>\nDroga kt\u00f3r\u0105 szli\u015bmy by\u0142a ci\u0119\u017cka, kilka razy schodzili\u015bmy z nasypu kolejowego, a potem znowu wchodzili\u015bmy, co nam odwyk\u0142ym od ruchu i obci\u0105\u017conym workami na plecach, wydawa\u0142o si\u0119 bardzo ci\u0119\u017ckie, zw\u0142aszcza, \u017ce pilnuj\u0105cy nas ze wszystkich stron dozorcy wci\u0105\u017c przynaglali do po\u015bpiechu. Ka\u017cdy z nich prowadzi\u0142 psa na smyczy. Psy by\u0142y tak tresowane, \u017ce przy najmniejszej pr\u00f3bie ucieczki rozszarpa\u0142yby wi\u0119\u017ania.<br \/>\nWreszcie doszli\u015bmy do przeznaczonego dla nas poci\u0105gu. Dozorcy podzielili nas na grupy po 35-40 os\u00f3b ka\u017cda i kazali natychmiast wsiada\u0107 do wagon\u00f3w. Ucieszy\u0142em si\u0119, gdy kolo mnie znale\u017ali si\u0119 moi znajomi: pan Suchostaw, pan Brock i kilku innych, jak na przyk\u0142ad bardzo kole\u017ce\u0144ski s\u0119dzia Chinko, kt\u00f3ry cz\u0119stowa\u0142 nas resztka swoich papieros\u00f3w. Aby unikn\u0105\u0107 krzyk\u00f3w dozorc\u00f3w, kto pierwszy wchodzi\u0142 do wagonu, podawa\u0142 r\u0119k\u0119 pomagaj\u0105c wsi\u0105\u015b\u0107 nast\u0119pnym. Dzi\u0119ki wzajemnej pomocy byli\u015bmy w kilka minut za\u0142adowani, po czym natychmiast zasuni\u0119to za nami drzwi i zamkni\u0119to na k\u0142\u00f3dk\u0119.<br \/>\nOtoczy\u0142 nas p\u00f3\u0142mrok, bo okienka by\u0142y ma\u0142e i zakratowane. Z prawdziw\u0105 ulg\u0105 pozrzucali\u015bmy nasze worki i obcierali\u015bmy pot obficie sp\u0142ywaj\u0105cy po nas, bo upa\u0142 by\u0142, pomimo wieczoru, jeszcze silny. Mylili\u015bmy si\u0119 s\u0105dz\u0105c, \u017ce ruszymy zaraz. Min\u0119\u0142a bowiem reszta dnia 20 czerwca, min\u0119\u0142a noc i ca\u0142y nast\u0119pny dzie\u0144, a my ci\u0105gle jeszcze stali\u015bmy w miejscu. Nawet lokomotywy nie przyczepiono. Wprawdzie nie spieszno nam by\u0142o wyje\u017cd\u017ca\u0107 ze Lwowa, ale obecnie chcieli\u015bmy ju\u017c ruszy\u0107 w drog\u0119, bo zaduch dawa\u0142 si\u0119 dotkliwie odczu\u0107, a w dzie\u0144 dokucza\u0142 niezno\u015bny upa\u0142, kt\u00f3ry niew\u0105tpliwie sta\u0142by si\u0119 s\u0142abszy w czasie ruchu poci\u0105gu.<br \/>\nNade wszystko jednak dokucza\u0142 nam g\u0142\u00f3d. Dostawali\u015bmy na ca\u0142y dzie\u0144 dwa \u015bledzie, cukru ile si\u0119 zmie\u015bci\u0142o w dw\u00f3ch pude\u0142kach od zapa\u0142ek oraz 75 gram\u00f3w \u017ale wypieczonego chleba. \u017badnej zupy, \u017c\u0105dnej herbaty, odczuwali\u015bmy r\u00f3wnie\u017c niezno\u015bne pragnienie, zw\u0142aszcza po \u015bledziach, kt\u00f3rego dwa wiadra dostarczonej nam wody nie mog\u0142y ugasi\u0107. Byli\u015bmy wi\u0119c brudni, zm\u0119czeni i g\u0142odni.<br \/>\nWagon by\u0142 urz\u0105dzony jak te kt\u00f3rymi je\u017adzi\u0142em przedtem do Rosji, brakowa\u0142o tylko piecyka, ale by\u0142y deski w po\u0142owie wysoko\u015bci i w k\u0105cie sta\u0142a nieodzowna \u201eparasza\u201d. Zaj\u0105\u0142em g\u00f3rne miejsce, ale za to musia\u0142em si\u0119 dzieli\u0107 kocem z innym towarzyszem. Nie dochodzi\u0142y nas prawie \u017cadne odg\u0142osy, poza miarowymi krokami stra\u017cy i ujadaniem ps\u00f3w policyjnych. Nad ranem obudzi\u0142y nas silne detonacje. Z pocz\u0105tku wydawa\u0142y si\u0119 dalekie, ale wnet stawa\u0142y si\u0119 coraz bli\u017csze i cz\u0119stsze.<br \/>\n&#8211; To wojna, panowie- krzykn\u0105\u0142em- mamy wreszcie to, czego tak pragn\u0119li\u015bmy. Wojna miedzy tymi, kt\u00f3rzy nas bezwstydnie rozszarpali.<br \/>\nNie wszyscy jednak byli tego samego zdania, twierdz\u0105c, \u017ce to \u0107wiczenia. W\u00f3wczas pan Ch\u0119\u0107, starszy posterunkowy policji, kt\u00f3ry siedzia\u0142 kolo okienka, spojrza\u0142 przez nie i wskaza\u0142 na ogromny pi\u00f3ropusz dymu, kt\u00f3ry unosi\u0142 si\u0119 nad Skni\u0142owem. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce tam by\u0142o lotnisko, a wiec je\u015bli stamt\u0105d unosi si\u0119 dym, to niew\u0105tpliwie lotnisko jest bombardowane, a w takim razie mo\u017ce by\u0107 tylko wojna, bo Rosjanie nie bombardowaliby swego lotniska. Ten argument przem\u00f3wi\u0142 do przekonania niedowiarkom.<br \/>\nPotem bomby zacz\u0119\u0142y pada\u0107 coraz bli\u017cej, a\u017c wreszcie mieli\u015bmy wra\u017cenie, \u017ce padaj\u0105 obok nas. Raz po raz powtarza\u0142y si\u0119 tak straszliwe detonacje, \u017ce a\u017c ziemia si\u0119 trz\u0119s\u0142a, a wagon trzeszcza\u0142 jak pude\u0142ko zapa\u0142ek. W przerwach odzywa\u0142 si\u0119 grzechot karabin\u00f3w maszynowych. Nasze po\u0142o\u017cenie nie by\u0142o godne zazdro\u015bci. Poci\u0105g m\u00f3g\u0142 by\u0107 doskona\u0142ym celem, a nawet obiektem nieprzyjacielskich atak\u00f3w, m\u00f3g\u0142by bowiem wzbudzi\u0107 podejrzenie, \u017ce jest na\u0142adowany materia\u0142em wojennym. Dowiedzia\u0142em si\u0119 potem od wi\u0119\u017ani\u00f3w z innych wagon\u00f3w, \u017ce niekt\u00f3re by\u0142y podziurawione kulami karabinowymi. Ofiar w ludziach, na szcz\u0119\u015bcie, nie by\u0142o.<br \/>\nPodczas ataku lotniczego, wszyscy dozorcy ze swymi psami poznikali jak kamfora, chowaj\u0105c si\u0119 pewnie do schron\u00f3w. Mogli\u015bmy w\u00f3wczas rozbi\u0107 wagon i uciec niezauwa\u017ceni. Nie zrobili\u015bmy jednak tego, nie zrobili i inni w s\u0105siednich wagonach, gdy\u017c rozbicie zamkni\u0119cia bez odpowiednich narz\u0119dzi nie by\u0142o rzecz\u0105 \u0142atw\u0105, a po wt\u00f3re mogli\u015bmy w czasie ucieczki sta\u0107 si\u0119 ofiara nie tylko strza\u0142\u00f3w bolszewickich ale i atakuj\u0105cych samolot\u00f3w. Ryzyko wiec by\u0142o zbyt wielkie. Zreszt\u0105 atak trwa\u0142 par\u0119 minut i nie starczy\u0142oby czasu na wykonanie tego przedsi\u0119wzi\u0119cia.<br \/>\nOdetchn\u0119li\u015bmy z ulg\u0105, gdy umilk\u0142y detonacje, teraz ju\u017c wszyscy pragn\u0119li, aby poci\u0105g ruszy\u0142 jak najszybciej, bo atak m\u00f3g\u0142 si\u0119 powt\u00f3rzy\u0107 w ka\u017cdej chwili i gorsze skutki poci\u0105gn\u0105\u0107. Wida\u0107 i bolszewicy byli tego zdania, bo w godzin\u0119 po nalocie ruszyli\u015bmy w ko\u0144cu w drog\u0119, po przesz\u0142o dwudniowym przebywaniu w dusznych i zamkni\u0119tych wagonach.<br \/>\nPe\u0142en troski o rodzin\u0119 w tak niebezpiecznych warunkach pozostaj\u0105c\u0105 we Lwowie, opuszcza\u0142em miasto wraz z transportem wywo\u017conych w g\u0142\u0105b Rosji. Mimo wszystko nie traci\u0142em nadziei, \u017ce nas Niemcy odbij\u0105 i dodawa\u0142em otuchy towarzyszom.<br \/>\nW Krasnym stali\u015bmy do\u015b\u0107 d\u0142ugo i mieli\u015bmy czas porozumie\u0107 si\u0119 z towarzysz\u0105cymi nam robotnikami, Polakami, kt\u00f3rych bolszewicy wie\u017ali ze sob\u0105 w osobnych wagonach, aby pod dozorem stra\u017cnik\u00f3w przynosili nam wod\u0119 i jedzenie. Dla nich by\u0142y to tzw. ekspedycje karne za jakie\u015b minutowe sp\u00f3\u017anienia do pracy itp. Nie byli oni wi\u0119\u017aniami tak jak my, tylko konwojentami, a po odstawieniu transportu, mieli zaraz wraca\u0107. Dla nas byli wprost nieocenieni. Po kilku s\u0142owach poznali\u015bmy w nich od razu naszych, pe\u0142nych fantazji lwowian, tzw. Antk\u00f3w, kt\u00f3rzy zrobi\u0105 wszystko, aby nam przyj\u015b\u0107 z pomoc\u0105. Pan Ch\u0119\u0107, kt\u00f3ry stale siedzia\u0142 przy oknie, a z racji swego zawodu zna\u0142 najlepiej tych ludzi, skorzysta\u0142 z chwili gdy dozorca odszed\u0142 do dalszych wagon\u00f3w i nawi\u0105za\u0142 z jednym z nich kr\u00f3tk\u0105, urywan\u0105 rozmow\u0119. Dowiedzieli\u015bmy si\u0119 wtedy, \u017ce rzeczywi\u015bcie dzi\u015b w nocy wybuch\u0142a wojna bolszewicko-niemiecka i \u017ce transport nasz zostanie podzielony na dwie cz\u0119\u015bci, z kt\u00f3rych jeden odjedzie do Berdyczowa, a drugi do Kirowa. Do kt\u00f3rej cz\u0119\u015bci zostaniemy przydzieleni, nie m\u00f3g\u0142 powiedzie\u0107. Niemniej ta wiadomo\u015b\u0107 by\u0142a dla nas cenna, wynika\u0142o z niej bowiem, \u017ce tymczasem nie b\u0119dziemy wywiezieni w g\u0142\u0105b Rosji, a tylko w okolice niezbyt odleg\u0142e od granic. Nasze \u201esamopoczucie\u201d znacznie si\u0119 poprawi\u0142o.<br \/>\nKonwojenci-lwowianie wy\u015bwiadczyli nam jeszcze jedn\u0105 wielk\u0105 przys\u0142ug\u0119. Ofiarowali si\u0119 zanie\u015b\u0107 do naszych rodzin karteczki od nas. Rozwin\u0105\u0142em wi\u0119c pr\u0119dko papierosa z tutka i na uzyskanym skrawku o\u0142\u00f3wkiem, kt\u00f3ry jako\u015b cudem uratowa\u0142 jeden z towarzyszy w czasie rewizji, zapisa\u0142em par\u0119 s\u0142\u00f3w do \u017cony, nie podaj\u0105c oczywi\u015bcie swego adresu, a tylko prosz\u0105c konwojenta aby sam powiedzia\u0142, \u017ce ma pisa\u0107 \u201ena Berdycz\u00f3w\u201d, czy gdzie indziej, bo po podziale transportu b\u0119dzie o tym wiedzia\u0142.<br \/>\nPo wyje\u017adzie z Krasnego wlekli\u015bmy si\u0119 bez ko\u0144ca na Brody, Zdo\u0142bun\u00f3w, S\u0142awut\u0119, Szepet\u00f3wk\u0119, a\u017c dopiero trzeciego dnia dotarli\u015bmy do Berdyczowa.<\/p>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\" size-full wp-image-962\" src=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/Lwow-Berdyczow.JPG\" alt=\"\" width=\"686\" height=\"368\" srcset=\"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/Lwow-Berdyczow.JPG 1305w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/Lwow-Berdyczow-300x161.jpg 300w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/Lwow-Berdyczow-768x413.jpg 768w, https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/wp-content\/uploads\/2015\/08\/Lwow-Berdyczow-1024x550.jpg 1024w\" sizes=\"auto, (max-width: 686px) 100vw, 686px\" \/><\/p>\n<p><em>\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0\u00a0 Pogl\u0105dowa mapa transportu do wi\u0119zienia w Berdyczowie<\/em><\/p>\n<p>Ch\u0142\u00f3d dokucza\u0142 nam coraz bardziej, po\u017cywienie by\u0142o to samo i niewystarczaj\u0105ce. Na d\u0142u\u017cszych postojach b\u0142agali\u015bmy naszych dozorc\u00f3w o wod\u0119. Ci jednak pozwalali naszym konwojentom przynosi\u0107 j\u0105 dopiero na specjalne polecenie. Otwierano w\u00f3wczas drzwi, najpierw wchodzi\u0142 dozorca, a za nim konwojent z wiadrem wody, a potem natychmiast odchodzili. Nie by\u0142o ju\u017c mowy o porozumieniu si\u0119 z konwojentem. W ko\u0144cu sami dozorcy przynosili wod\u0119, a temu co ni\u00f3s\u0142 i stawia\u0142 wiadro towarzyszy\u0142 drugi z wymierzonym karabinem. Na karabinach pokaza\u0142y si\u0119 wnet i bagnety. Mi\u0119li\u015bmy wiec uzasadnione przekonanie, \u017ce bolszewicy przep\u0142oszeni wojn\u0105 i wietrz\u0105cy wsz\u0119dzie niebezpiecze\u0144stwo nie b\u0119d\u0105 nas oszcz\u0119dza\u0107 i w razie podejrzanego ruchu z naszej strony zaczn\u0105 strzela\u0107. Tote\u017c w czasie tych odwiedzin by\u0142o u nas cicho jak makiem zasia\u0142. I jeszcze wprowadzili jeden \u015brodek ostro\u017cno\u015bci. Oto kilka razy na dob\u0119 pr\u00f3bowali za pomoc\u0105 pukania du\u017cymi, drewnianymi m\u0142otami w \u015bcian\u0119 wagonu, czy nie jest uszkodzona. Sprawia\u0142o to okropny ha\u0142as i nieraz wyrywa\u0142o z najlepszego snu nasuwaj\u0105c podejrzenie, \u017ce to mo\u017ce nowe bombardowanie.<\/p>\n<p><strong><u>VIII. Wi\u0119zienie w Berdyczowie<\/u><\/strong><br \/>\nWreszcie trzeciego dnia dotarli\u015bmy do Berdyczowa. Tu miano rozdzieli\u0107 transport. Cz\u0119\u015b\u0107 mia\u0142a zosta\u0107 w Berdyczowie, a cz\u0119\u015b\u0107 pojecha\u0107 do Kirowa. Tymczasem mija\u0142y godziny, a my wci\u0105\u017c siedzieli\u015bmy na miejscu i nikt po nas nie przychodzi\u0142. Gdyby nie kroki naszych opiekun\u00f3w na zewn\u0105trz wagon\u00f3w, mogliby\u015bmy s\u0105dzi\u0107, \u017ce zapomniano o nas. Dokucza\u0142 nam niesamowity g\u0142\u00f3d, mieli\u015bmy nadziej\u0119, \u017ce po wy\u0142adowaniu dostaniemy w ko\u0144cu co\u015b ciep\u0142ego. Po kilku godzinach czekania otworzono drzwi i kazano nam formowa\u0107 si\u0119 w czw\u00f3rki. Teraz zastosowano nowy system. Nie wolno by\u0142o w marszu przystan\u0105\u0107, a gdy droga by\u0142a zaj\u0119ta, trzeba by\u0142o siada\u0107 od razu na ziemi\u0119, cho\u0107by to by\u0142a i ka\u0142u\u017ca.<br \/>\nWi\u0119zienie by\u0142o w pobli\u017cu. Tu znowu poddano nas ostrej rewizji, przy kt\u00f3rej zabrano mi poduszeczk\u0119 tak bardzo potrzebn\u0105 z powodu wielu ran na g\u0142owie. Dano mi wprawdzie kwitancj\u0119, ale wiedzia\u0142em, \u017ce nie ma ona \u017cadnego znaczenia.<br \/>\nPo rewizji, kt\u00f3ra trwa\u0142a par\u0119 godzin w znanych warunkach rozbierania do naga i rzucania rzeczy w b\u0142oto, poprowadzono nas do celi. Przy okazji straci\u0142em cz\u0119\u015b\u0107 najlepszych znajomych, kt\u00f3rych poprowadzono gdzie indziej. Cela do kt\u00f3rej kazano mi wej\u015b\u0107 by\u0142a ogromna o czterech oknach, ale ju\u017c znajdowa\u0142o si\u0119 w niej oko\u0142o 100 os\u00f3b. Po naszym wej\u015bciu powsta\u0142 wi\u0119c jeszcze wi\u0119kszy \u015bcisk jak w Brygidkach. To jeszcze by\u0142oby najmniejszym z\u0142em. Z do\u015bwiadczenia ju\u017c wiedzia\u0142em jak cz\u0142owiek potrzebuje ma\u0142o miejsca dla siebie, gorszym by\u0142a nieciekawa jako\u015b\u0107 tych ludzi kt\u00f3rych tu zastali\u015bmy. Byli to prawie bez wyj\u0105tku zwyczajni przest\u0119pcy, wyro\u015bli w okropnych warunkach bolszewickich, nie maj\u0105cy \u017cadnych hamulc\u00f3w moralnych, bezwyznaniowi, jednym s\u0142owem ludzie na wp\u00f3\u0142 zdziczeli, typy, o jakich dotychczas poj\u0119cia nie mia\u0142em, przy tym w najwi\u0119kszej cz\u0119\u015bci niemo\u017cliwie obdarci. Gdy\u015bmy tylko weszli zacz\u0119li nas po\u017c\u0105dliwym okiem ogl\u0105da\u0107 od stop do g\u0142\u00f3w. Czu\u0142em, \u017ce nas obrabuj\u0105 a obecnie oceniaj\u0105 tylko jakie z tego b\u0119d\u0105 mie\u0107 korzy\u015bci. Ogl\u0105dali nas z bezgraniczn\u0105 bezczelno\u015bci\u0105 jakby\u015bmy byli zwierz\u0119tami wyprowadzonymi na targ. Jeden maca\u0142 jakie mam ubranie na sobie, drugi z ca\u0142ym spokojem rozwi\u0105zywa\u0142 worek, trzeci przegl\u0105da\u0142 rzeczy jakie tamten wyrzuca\u0142 na pod\u0142og\u0119, a czwarty interesowa\u0142 si\u0119 specjalnie moimi bucikami. Spojrza\u0142em na tych z kt\u00f3rymi tu przyszed\u0142em. Byli takim samym przedmiotem ogl\u0119dzin jak ja, cho\u0107 mo\u017ce w mniejszym stopniu, gdy\u017c mimo, \u017ce zosta\u0142em okradziony ju\u017c w Brygidkach, stosunkowo lepiej by\u0142em zaopatrzony, dzi\u0119ki zapobiegliwo\u015bci mojej \u017cony.<br \/>\nWszyscy nowi towarzysze m\u00f3wili wy\u0142\u0105cznie po rosyjsku, nie mog\u0142em ich wi\u0119c zrozumie\u0107, ale po ich gestach, gdy podawali sobie moje rzeczy z r\u0105k do r\u0105k, mog\u0142em si\u0119 \u0142atwo domy\u015ble\u0107, \u017ce naradzali si\u0119 co komu z moich rzeczy mo\u017ce si\u0119 przyda\u0107. Gdy to zauwa\u017cy\u0142em porwa\u0142a mnie pasja, odebra\u0142em energicznie moj\u0105 w\u0142asno\u015b\u0107 i schowa\u0142em do worka. Moje stanowcze zachowanie jako\u015b dziwnie pomog\u0142o. Nikt nie czu\u0142 si\u0119 nim dotkni\u0119ty, a ja nabra\u0142em otuchy, \u017ce jako\u015b uda mi si\u0119 obroni\u0107 przed rzezimieszkami. Przedwczesna by\u0142a to rado\u015b\u0107, ludzie ci bowiem wiedzieli, \u017ce maj\u0105 czas, \u017ce je\u015bli nie dzi\u015b, to jutro lub pojutrze zabior\u0105 mi to co si\u0119 im b\u0119dzie podoba\u0142o, a ja nie b\u0119d\u0119 m\u00f3g\u0142 si\u0119 poskar\u017cy\u0107 dy\u017curnemu, bo nie tylko nic bym nie zyska\u0142, ale narazi\u0142oby mnie to na zemst\u0119 ze strony tych, kt\u00f3rzy mieli nad nami ogromn\u0105 przewag\u0119 fizyczn\u0105, a nadto cich\u0105 \u017cyczliwo\u015b\u0107 dozorcy.<br \/>\nInstynktownie wi\u0119c trzymali\u015bmy si\u0119 razem, jako nowo przybyli usi\u0142uj\u0105c zaj\u0105\u0107 jeden k\u0105t celi. To znowu wywo\u0142a\u0142o gwa\u0142towny sprzeciw tamtych, kt\u00f3rzy wiedzieli, \u017ce gdy zostaniemy w gromadzie nie tak \u0142atwo b\u0119dzie nas obrabowa\u0107, czyli jak to si\u0119 m\u00f3wi\u0142o: przeprowadzi\u0107 prywatn\u0105 rewizj\u0119. Wreszcie rozlokowali\u015bmy si\u0119 tak aby nie straci\u0107 kontaktu mi\u0119dzy sob\u0105. Mnie przypad\u0142o najgorsze miejsce, bo tu\u017c przy \u201eparaszy\u201d, co\u00a0 pomijaj\u0105c nie mi\u0142\u0105 wo\u0144, by\u0142o pierwszej zaraz nocy przyczyn\u0105 prawdziwej katastrofy, parasza bowiem dla tak wielkiej liczny os\u00f3b okaza\u0142a si\u0119 za ma\u0142a, wskutek tego zacz\u0119\u0142a si\u0119 przelewa\u0107. Wilgo\u0107 kt\u00f3r\u0105 poczu\u0142em pod kocem, zbudzi\u0142a mnie ze snu zas\u0142u\u017conego po kilkudniowej\u00a0 ci\u0119\u017ckiej podr\u00f3\u017cy. Zaalarmowa\u0142em zaraz s\u0105siad\u00f3w, kt\u00f3rych rzeczy by\u0142y tak samo zagro\u017cone i wsp\u00f3lnymi si\u0142ami usi\u0142owali\u015bmy odwr\u00f3ci\u0107 p\u0142yn\u0105cy ku nam strumie\u0144, a rzeczy ju\u017c przemoczone rozwieszali\u015bmy na znajduj\u0105cych si\u0119 na \u015bcianie ko\u0142kach. Nadto jeden z nas musia\u0142 stan\u0105\u0107 na stra\u017cy kolo paraszy i nie dopu\u015bci\u0107 do dalszego jej wype\u0142nienia dop\u00f3ki rano dozorcy nie pozwol\u0105 nam jej wynie\u015b\u0107. Dzi\u015b te rzeczy mog\u0105 roz\u015bmieszy\u0107, ale w\u00f3wczas zabrudzenie bielizny i rzeczy, kt\u00f3rych nie by\u0142o mo\u017cna ju\u017c wypra\u0107, by\u0142o prawdziw\u0105 tragedi\u0105. Nie chodzi\u0142o ju\u017c o sam\u0105 czysto\u015b\u0107, bo z niej dawno zrezygnowali\u015bmy, ale o zdrowie. Przekona\u0142em si\u0119 na sobie, jak sk\u00f3ra reaguje na ten straszny brud, kt\u00f3ry nas otacza\u0142. Powstaj\u0105 wtenczas ci\u0105gle nowe wrzody, a sw\u0119dzenie staje si\u0119 plag\u0105. Przy tym uci\u0105\u017cliwym by\u0142o i to, \u017ce cho\u0107 padali\u015bmy ze zm\u0119czenia, nie mogli\u015bmy spa\u0107. Ciemno malowa\u0142a si\u0119 dla nas perspektyw\u0105 dalszego pobytu w celi &#8211; istnym piekle.<br \/>\nI s\u0142owo piek\u0142o nie jest tu przesad\u0105, gdy\u017c, opr\u00f3cz straszliwego brudu i przykrego towarzystwa, byli\u015bmy wyra\u017anie krzywdzeni w stosunku do dawnych lokator\u00f3w celi. Okaza\u0142o si\u0119 to zaraz przy pierwszym rozdawaniu jad\u0142a. Wniesiono do celi du\u017cy kocio\u0142 jakiej\u015b zupy, kt\u00f3r\u0105 zacz\u0105\u0142 rozdawa\u0107 starosta wybrany spo\u015br\u00f3d dawnej grupy. Chc\u0105c nam okaza\u0107 swoj\u0105 w\u0142adz\u0119, jej w\u0142a\u015bnie nalewa\u0142 najpierw, nie zwa\u017caj\u0105c, \u017ce my\u015bmy od 5 dni niczego ciep\u0142ego w ustach nie mieli. Krzywdzi\u0142 tak\u017ce i na ilo\u015bci. Gdy\u015bmy si\u0119 upomnieli o swoje prawa, wpad\u0142 na nas z tak\u0105 furi\u0105, \u017ce woleli\u015bmy znie\u015b\u0107 spokojnie bied\u0119, ani\u017celi nara\u017ca\u0107 si\u0119 na awantur\u0119, z kt\u00f3rej nie wyszliby\u015bmy zwyci\u0119sko.<br \/>\nOpr\u00f3cz tzw. rewizji prywatnych, by\u0142y jeszcze praktykowane przymusowe zamiany naszych rzeczy na \u0142achmany towarzyszy. Nazajutrz zacz\u0119\u0142o si\u0119 bezwzgl\u0119dne pl\u0105drowanie naszych work\u00f3w, a tego kto stawia\u0142 op\u00f3r, ok\u0142adano pi\u0119\u015bciami. Obrabowano mnie w\u00f3wczas tak z bielizny, \u017ce prawie nic mi nie zosta\u0142o. Nast\u0119pnie przyst\u0105piono do przymusowej zamiany. Za buty, kt\u00f3re mia\u0142em na sobie otrzyma\u0142em znacznie gorsze a gdybym si\u0119 nie zgodzi\u0142 na transakcj\u0119, zosta\u0142bym bosy. Niekt\u00f3rzy z moich towarzyszy wyszli jeszcze gorzej na tych zamianach. Musieli odda\u0107 swoje ubrania za \u0142achy w ostatecznym zniszczeniu. Do tych przykro\u015bci do\u0142\u0105czy\u0142y si\u0119 jeszcze inne, przede wszystkim brak wody. Ilo\u015b\u0107, kt\u00f3ra nam dawano starcza\u0142a zaledwo do picia, a nie do mycia. Dalsza plag\u0105 by\u0142o robactwo, kt\u00f3re mimo kamiennej posadzki niemi\u0142osiernie nas atakowa\u0142o. O jakichkolwiek \u0142\u00f3\u017ckach czy pryczach mowy nie by\u0142o. Sypiali\u015bmy na tych kamiennych p\u0142ytach, co dawa\u0142o si\u0119 okropnie odczuwa\u0107 tym, kt\u00f3rzy nie mieli koc\u00f3w. Cho\u0107 posiada\u0142em go jeszcze, po dw\u00f3ch nocach mia\u0142em ko\u015bci tak obola\u0142e, \u017ce ledwo mog\u0142em rusza\u0107 si\u0119.<br \/>\nZastanowi\u0142 mnie w\u00f3wczas spos\u00f3b urz\u0105dzenia naszego mieszkania. W sali mi\u0119li\u015bmy kamienn\u0105 posadzk\u0119, na korytarzach za\u015b by\u0142a d\u0119bowa pod\u0142oga, a wzd\u0142u\u017c ich \u015bcian lakierowana boazeria na wysoko\u015b\u0107 cz\u0142owieka. Mimo woli odnosi\u0142o si\u0119 wra\u017cenie, \u017ce wiezienie jest urz\u0105dzone na pokaz: na korytarzu l\u015bni wszystko czysto\u015bci\u0105, co przypomina raczej sanatorium, w celach natomiast panuje najohydniejszy brud. Odebrano w nich cz\u0142owiekowi wszystko, co mu do \u017cycia potrzebne. Traktowano nas po prostu jak zwierz\u0119ta.<br \/>\nCela nasza by\u0142a ustawiczn\u0105 widowni\u0105 za\u017cartych k\u0142\u00f3tni ludzi, kt\u00f3rzy wydzierali sobie zagrabione nam rzeczy. Te przekle\u0144stwa i wyzwiska, kt\u00f3re si\u0119 w\u00f3wczas s\u0142ysza\u0142o, przechodz\u0105 wszelkie wyobra\u017cenie. Raz po raz wybucha\u0142y b\u00f3jki na pi\u0119\u015bci z trudem hamowane przez \u201eatamana\u201d. Ta za\u015b rozgor\u0105czkowana atmosfera by\u0142a jeszcze podniecana niezno\u015bnym upa\u0142em, kt\u00f3ry w\u00f3wczas panowa\u0142. Trudno by\u0142o usiedzie\u0107 w ubraniu, z drugiej strony nie mo\u017cna go by\u0142o zdj\u0105\u0107 z obawy przed z\u0142odziejem lub przymusow\u0105 propozycje zamiany. Musieli\u015bmy siedzie\u0107 na naszych coraz chudszych t\u0142umoczkach w ubraniach i co chwil\u0119 wyciera\u0107 pot z czo\u0142a r\u0119koma. Chustki by\u0142y w takim stanie, \u017ce si\u0119 ju\u017c do tego nie nadawa\u0142y.<br \/>\nJedyn\u0105 ulg\u0105 w tych m\u0119czarniach moralnych i fizycznych by\u0142 spacer \u201eprochulka\u201d, na kt\u00f3ry nas co dzie\u0144 wo\u0142ano. Chodzili\u015bmy przez p\u00f3\u0142 godziny dw\u00f3jkami woko\u0142o podw\u00f3rza. Obserwacyjne drewniane wie\u017cyczki po\u0142\u0105czone tu by\u0142y ze sob\u0105 drewnian\u0105 galeri\u0105, zbudowan\u0105 nad murem okalaj\u0105cym podw\u00f3rze. W ka\u017cdej siedzia\u0142 wartownik z karabinem. Mia\u0142em sposobno\u015b\u0107 przypatrzy\u0107 si\u0119 budynkowi. Ozdobne gzymsy na nim \u015bwiadczy\u0142y, \u017ce prawdopodobnie by\u0142a tu kiedy\u015b wielkopa\u0144ska rezydencja, zamieniona dzi\u015b na wi\u0119zienie. Ongi\u015b musia\u0142o tu kwitn\u0105\u0107 bujne \u017cycie kresowe, dzi\u015b zamiast bogactwa &#8211; nieopisana n\u0119dza i niewola.<br \/>\nPobyt w tym wi\u0119zieniu zaliczam do najci\u0119\u017cszych chwil z okresu niewoli. Zdrowie moje, ju\u017c poprzednio silnie nadwer\u0119\u017cone, zacz\u0119\u0142o znowu, gwa\u0142townie, podupada\u0107. Straci\u0142em apetyt i sen. Wrzody na g\u0142owie odnowi\u0142y si\u0119, co mi ogromnie utrudnia\u0142o spanie. Zabranej poduszeczki brakowa\u0142o mi bardzo. Cz\u0119sto wiec znaczn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 nocy przesiadywa\u0142em na worku b\u0119d\u0105c zadowolony, \u017ce mia\u0142em przynajmniej oparcie o mur, inni bowiem i tego nie mieli. W dzie\u0144 jako\u015b wsp\u00f3lnie znosi\u0142o si\u0119 bied\u0119, ale w nocy wszystko przybiera\u0142o kszta\u0142ty o wiele gro\u017aniejsze, a chwilami zdawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce wszyscy tu poginiemy zanim nast\u0105pi zmiana. Jedyn\u0105 si\u0142\u0119 czerpa\u0142em z przekonania, ze im wi\u0119cej cierpimy, tym bli\u017cej jest B\u00f3g, kt\u00f3ry pragn\u0105c dla nas najlepszego dobra zsy\u0142a nam cierpienie dla wewn\u0119trznego wyrobienia.<br \/>\nPo kilku dniach nast\u0105pi\u0142a pewna ulga, bo przeprowadzono nas do innej celi, gdzie stosunki okaza\u0142y si\u0119 lepsze ze wzgl\u0119du na to, \u017ce nie by\u0142o w niej opryszk\u00f3w, kt\u00f3rzy nam w tamtej celi tak zatruwali \u017cycie, ale prawie sami wi\u0119\u017aniowie polityczni. Odnalaz\u0142em swoich dawnych znajomych, pan\u00f3w Suchostawa i Brocka, a tak\u017ce pozna\u0142em pana Wojnarowskiego, s\u0105siada mojej siostry z powiatu rawskiego i kilku funkcjonariuszy policji z powiat\u00f3w tarnopolskiego i buczackiego, a poniewa\u017c dobrze zna\u0142em te strony, mia\u0142em z nimi wiele temat\u00f3w do rozmowy.<br \/>\nDrug\u0105 zmian\u0105 na lepsze by\u0142o to, \u017ce otrzymali\u015bmy teraz prycze, kt\u00f3re po kamiennej posadzce wydawa\u0142y si\u0119 nam spr\u0119\u017cynowymi materacami. Wszystko jest wzgl\u0119dne: po kamieniu i deska dobra. Korzystaj\u0105c z troch\u0119 lepszych warunk\u00f3w, zacz\u0119li\u015bmy uprawia\u0107 \u017cycie kulturalne. Polega\u0142o ono na opowiadaniu sobie rozmaitych prze\u017cy\u0107 lub rzeczy przeczytanych, znalaz\u0142o si\u0119 miedzy nami kilku znakomitych narrator\u00f3w. Ci byli zam\u0119czani pro\u015bbami o coraz to nowe opowiadania. Chc\u0105c im ul\u017cy\u0107, musieli i inni wyt\u0119\u017ca\u0107 pami\u0119\u0107, aby tak\u017ce co\u015b ciekawego opowiedzie\u0107. Przysz\u0142a i na mnie kolej, a wtedy opowiada\u0142em, cho\u0107 ledwie sil mi starcza\u0142o, to, co s\u0142ysza\u0142em w Brygidkach o podr\u00f3\u017cach profesora Zaborskiego, lub co czyta\u0142em zanim mnie aresztowano. Opowiadania te by\u0142y jednak przerywane coraz cz\u0119stszymi alarmami lotniczymi. Zapowiada\u0142 je przeci\u0105g\u0142y ryk syreny. Nie trzeba dodawa\u0107 jak wielk\u0105 by\u0142 dla nas rado\u015bci\u0105. Zbli\u017canie si\u0119 Niemc\u00f3w by\u0142o r\u00f3wnoznaczne z nadzieja uwolnienia nas z tiurmy (<em>wi\u0119zienia<\/em>) bolszewickiej. Pragnienie wolno\u015bci by\u0142o tak silne, \u017ce nie zwracali\u015bmy uwagi na niebezpiecze\u0144stwo gro\u017c\u0105ce nam w tej chwili bezpo\u015brednio. Tote\u017c gdy odwo\u0142ywano alarm, a my spostrzegali\u015bmy, \u017ce wi\u0119zienie istnieje jak dotychczas i nie ma w nim \u017cadnych wyrw, przez kt\u00f3re mogliby\u015bmy uciec, ogarnia\u0142o nas rozczarowanie. Alarmy powtarza\u0142y si\u0119 coraz cz\u0119\u015bciej. Par\u0119 razy podczas spaceru widzieli\u015bmy samoloty, ale odlatywa\u0142y dalej. Mimo tych rozczarowa\u0144 nie tracili\u015bmy nadziei, \u017ce Niemcy uwolni\u0105 nas z r\u0105k bolszewickich. Nie mieli\u015bmy wprawdzie \u017cadnych wiadomo\u015bci, bo gazet nie otrzymywali\u015bmy, a stra\u017c wi\u0119zienna w og\u00f3le z nami nie rozmawia\u0142a, ale wyobra\u017ania malowa\u0142a nam sytuacje w jaskrawych kolorach i godzinami rozprawiali\u015bmy o przewadze armii niemieckiej nad rosyjsk\u0105.<br \/>\nNa tych dyskusjach i przypuszczeniach min\u0119\u0142o pierwszych 9 dni od naszego przyjazdu. Przerzucono nas jeszcze do innej celi, gdzie znowu by\u0142o mieszane towarzystwo, ale gdzie z przyjemno\u015bci\u0105 spotka\u0142em pana Romanowskiego, najbli\u017cszego s\u0105siada z Brygidek. Siedzia\u0142 tu ju\u017c od kilku miesi\u0119cy i twierdzi\u0142, \u017ce stosunki w Brygidkach by\u0142y idealne w por\u00f3wnaniu do obecnych. Nic wi\u0119c dziwnego, \u017ce pragn\u0119li\u015bmy jak najszybszego wkroczenia Niemc\u00f3w do Berdyczowa, bo tylko od nich mogli\u015bmy spodziewa\u0107 si\u0119 uwolnienia.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u00a0Cz\u0119\u015b\u0107 druga I.\u00a0\u00a0 \u00a0Pocz\u0105tek \u017cycia we Lwowie, 1940 W kilkana\u015bcie dni po moim przyje\u017adzie do Lwowa przyby\u0142a tu moja \u017cona. Uradzi\u0142em z ni\u0105, \u017ce jak&hellip; <\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":1719,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":""},"categories":[32],"tags":[],"class_list":["post-963","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-wspomnienia"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/963","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=963"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/963\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2185,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/963\/revisions\/2185"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/1719"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=963"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=963"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.witkowscy.net\/wp\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=963"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}