Zostaw wiadomość

 
 
 
 
 
Pola oznaczone * są wymagane. Email nie będzie upubliczniony, ew. użyty w celu kontaktu.
59 wpisów.
Jarosław Madaj Jarosław Madaj napisał/a 1 listopada 2016 o 15:30
Z prawdziwą przyjemnością przeczytałem. Sam tam byłem wielokrotnie ( w tym roku również: Jaremcze, Worochta, Howerla) i miło mi było powspominać moje tam pobyty (Chocim) i zobaczyć jak dzieci moich przyjaciół zwiedzają jaskinie i zamki na Ukrainie.
Łukasz Pilch Łukasz Pilch napisał/a 10 lutego 2016 o 11:06
Mieszkałem we Dworze przez trzy lata (2003-2005) -Pani strona zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jest genialnym i cennym źródłem informacji, których wcześniej nie posiadałem a za które ciepło dziękuję. Wrzucam do ulubionych. Będę zaglądał tak często, jak to będzie tylko możliwe. Dołączam serdeczne pozdrowienia
Halina Halina napisał/a 21 października 2015 o 00:00
Witam! Miałam przyjemność przeczytać wspomnienia Małgosi z jej dzieciństwa, w Sidorowie. Moja mama, Janina z domu Kulesza bawiła się często w dzieciństwie z jej młodszą siostrą Zosią. Mama dzisiaj ma 86 lat, jest w dobrej formie i często rozmawiamy o jej tragicznych losach. Mieszkali w Wasylkowie. Rodzinę wymordowała UPA. Zginął ojciec Kazimierz, brat Jan, siostra Wiktoria ze swoim 4 letnim synkiem, Czesiem. Ona sama mając 9 lat uciekła z matką, Emilią, na zachód Polski. Dzisiaj mieszkamy w Lesznie Wielkopolskim. Właśnie moja młodsza siostra, Małgosia wraca z miejsc dzieciństwa naszej mamy. Była w Wasylkowie, Sidorowie. Zapaliła znicze między innymi na grobowcu rodziny Paygertow. Pozdrawiam całą rodzinę, życzę zdrowia i dziękuję za bloga i wspomnienia. Halina, średnia córka Janiny z domu Kulesza
Marian Paściak Marian Paściak napisał/a 19 października 2015 o 00:00
Pani Mario. Przypadkowo trafiłem na Pani stronę i ogromnie mnie ona zainteresowała, bo jestem pani rówieśnikiem i pochodzę z tamtych stron (Bartkówka). Pani rodziców widywałem zarówno w aptece, jak i w kościele (w stallach obok p. Steciwków). Panią też pamiętam jako licealistkę, a potem , gdy studiowałem na UJOCIE, jako bohaterkę wypadków marcowych. Religii uczył mnie Ks. Czesław Korczakowski (nie Korczykowski), który przyjął mnie też do ministrantów, i kilka lat później ks. Kokoszka - człowiek z wielkim poczuciem humoru. Znam też z opowiadań rodziców wydarzenia opisane przez Pani Mamę, Serdecznie pozdrawiam. Marian Paściak
Marian Paściak Marian Paściak napisał/a 19 października 2015 o 00:00
Pani Mario, oczywiście zgadzam się, będę zaszczycony.Co do naszego księdza (Czesława Korczykowskiego), który stoi mi przed oczami jak żywy, to po sprawdzeniu muszę przyznać rację Pani. Do tej sytuacji pasuje dowcip jednego z moich profesorów dotyczący naszej pamięci: "Choć jestem na sto procent pewny, że Pana Tadeusza napisał Sienkiewicz, to jednak wolę to sprawdzić". Serdecznie dziękuje i pozdrawiam;Marian Paściak
standexbg standexbg napisał/a 18 października 2015 o 00:00
Witam serdecznie , Szukając swoich korzeni od strony tato natrafiłem na Pani storne , która z ciekawością czytam szukając informacji na temat mojego pradziadka ,który mieszkał przed wojna w Sidorów (Ukraina)- musiał uciekać wraz z rodzina(podobno) z tej miejscowości. Nazwisko pradziadka to Gieregowski (Gierega) Karol a jego żona Ludwika (mój dziadek ma na imię Edward).Może ma Pani jakieś informacje kojarzy kogoś takiego z Sidorów?
standexbg standexbg napisał/a 18 października 2015 o 00:00
Bardzo dziękuje za zainteresowanie i bedę bardzo wdzięczny jeśli umieści Pani Informacje na temat dziadka i rodziny (według informacji dziadek urodzil sie w 1932 roku w Sidorów nazywał sie Edward Gieregowski - ale są pogłoski ,że wcześniej nazywał sie Gierega - ale to nie potwierdzone informacje) Dziękuje i życzę dla Pani i Rodziny dużo zdrowia
Krystyna Skawińska Krystyna Skawińska napisał/a 18 października 2015 o 00:00
Szanowna Pani, Z wielkim zainteresowaniem przejrzałam stronę i przeczytałam pamiętniki. Jest w nich wzmianka o rodzinie Skrzyńskich z Bachórza, potomkach Ignacego i Teresy z Finków. [Wiąże mnie z nimi córka Ignacego - Józefa, żona Józefa Dąmbskiego z Nosówki.] W pamiętnikach jest też wzmianka o Bronowicach i fotografia przedstawiająca Zbigniewa Trzecieskiego z rodziną na tle kościoła parafialnego - wówczas kaplicy- i starej plebanii. To wspaniała fotografia, dla mnie unikatowa, bo rodzina mieszka niemal obok (100m)w starej wilii - już 100 lat, ale najwcześniejszą fotografię mam z ok. 1911 roku. Jestem ogromnie ciekawa, czy są jeszcze jakieś informacje dotyczące pobytu w Bronowicach, może inne fotografie ? Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami Krystyna Skawińska
Karol Adamczyk Karol Adamczyk napisał/a 21 lutego 2015 o 12:37
Wzruszający pamiętnik, niesamowity dokument. Gdyby miała Pani jakieś informacje o rodzinie Ładyńskich, jest w pamiętniku Wiktoria (1801-1900), to bardzo proszę o przesłanie. Pozdrawiam serdecznie w imieniu Ładyńskich.
Anna Głowacka Anna Głowacka napisał/a 2 lutego 2015 o 12:23
Marysiu,prawie codziennie, wieczorem,w łóżku czytałam wspaniałe dzieje Twojej Rodziny-niektóre fragmenty po kilka razy-jestem niepocieszona bo już niestety skończyłam. Teraz opowiadam Jerzemu podziwiamy zdjęcia. Musieliście włożyć w to dużo pracy,ale warto było,rzadko się zdarza, żeby przez tyle pokoleń,z taką pieczołowitością gromadzić materiały i żeby je przechować przez wojenne czasy. Dzięki będę jeszcze tam zaglądać nie raz. - Anka i Jerzy Głowaccy
Jan Piejko Jan Piejko napisał/a 4 stycznia 2015 o 13:27
Bardzo kocham patriotów Polski . A więcej wszystkich Was, ponieważ mamy wspólny Sidorow . Gratuluję z nagrodą od prezydenta . Szczycę się Wami . Chlubię Wami . Pozdrawiam
Radosław Radosław napisał/a 16 września 2014 o 22:08
zapewne jesteśmy rodziną, mój dziadek pochodzi z Tłusteńkich - wieś obok Sidorowa - a ożenił się w Sidorowie. Oczywiście Sozański mu było.
Piotr Łoś Piotr Łoś napisał/a 30 marca 2014 o 16:24
O proszę, strona nabrała też nowocześniejszej szaty i techniki :-). A ja sobie ostatnio "poczytuję" c. Maryneczkę Bobrzyńską :-). Kawałkami, powolutku, bo to straszna kobyła. Ale ciekawa!!! Ściskam wszystkich, Piotr
Ian Pieyko Ian Pieyko napisał/a 14 sierpnia 2013 o 23:10
Dziękuję za takie historyczne wspomnienia . Na dany czas mieszkam w Sidorowie . I mi bardzo przyjemnie czytać o takim przepięknym miejscu w świecie . patrzyć na foto ludzi które żyły w tym czasie na tej ziemi . Bardzo żal że budowli i bibliotekę zniszczono .Niszczyły i biły kościół, myślę że Jezusa też biły i on zmartwychwstał , tak i zmartwychwstanie kościół. Chcę zwrócić się do wszystkich kto żył w Sidorowie . do ich dzieci, wnuków i prawnuków - nie zapominajcie o Sidorowie, przychodźcie tu, Matka Boska która stoi na frontonie Sidoroscego kościoła modlitewny złożywszy ręce zawsze czeka na was. I ja też czekam .
Małgorzata Jacewicz Małgorzata Jacewicz napisał/a 8 lipca 2013 o 22:14
Witam Panią, z ogromną przyjemnością przeczytałam Pani wspomnienia, jak również wspomnienia Pani Bliskich. Choć osobiste i pisane dla Rodziny, naprawdę mnie zainteresowały. Szczególnie dlatego, że pojawia się w nich osoba, która łączy nasze wspomnienia. Na Pani stronę trafiłam, również snując wspomnienia o wakacjach, spędzonych u babci, a właściwie nie u babci, tylko na plebanii w Warzycach, gdzie pracowała jako gospodyni. Nasze wspomnienia dzieli 30 lat, ale łączy postać księdza Czesława Korczykowskiego, który był w latach 80-tych proboszczem w Warzycach i gościł nas co roku jak własną rodzinę. Ostatnio właśnie wspominałam czasy wypraw przez całą Polskę, z odległych Mazur do Warzyc, wspominałam księdza Czesława, który był wspaniałym człowiekiem, uwielbiał dzieci i - może zabrzmi to dziwnie, ale chwilami wolałam Go od własnej babci (dość wymagającej i surowej). Pani opowieść o myszkach z chusteczki, które robił Ksiądz Czesław przywołała w mojej pamięci jego życzliwy uśmiech i dobrotliwe spojrzenie zza okularów. Ostatni raz widziałam Księdza Korczykowskiego kilka miesięcy przed śmiercią, latem 1994 roku. Był już bardzo schorowany, choć lekarze nie do końca wiedzieli, co Mu dolega. Pamiętam, że, goszcząc w wakacje w Warzycach, bardzo przeżywałam chorobę Księdza, obrzęd ostatniego namaszczenia, którego Mu wówczas udzielono. Ksiądz zmarł pod koniec października 1994 roku. I co roku, kiedy odżywają wspomnienia wakacji z dzieciństwa, przypominam sobie właśnie tę starą plebanię, ocieniona wielkimi włoskimi orzechami, z zawsze uśmiechniętym i pogodnym, choć budzącym respekt jednak, Księdzem Czesławem. I w taki właśnie sposób, szukając w sieci zdjęć, informacji, trafiłam na Pani stronę. Naprawdę, rzadko zdarza się w Internecie znaleźć treści tak wartościowe a do tego w jakiejś mierze osobiste. Dlatego do Pani piszę, dziękując za wspaniałą sobot nią lekturę:) Serdecznie pozdrawiam Małgorzata Jacewicz
Donata Donata napisał/a 18 czerwca 2012 o 22:32
Czytałam ze wzruszeniem, w mojej pracy magisterskiej jeden z rodziałów poświęciłam poematowi Adama Pajgerta "Kadmea "; napisałam również, dawno temu,artykuł: ZAPOMNIANY ROMANTYK. Państwa przodek pisywał piękne wiersze. Dziękuję
Paul de Nowina Konopka Paul de Nowina Konopka napisał/a 26 maja 2012 o 00:25
Ze niemałym smutkiem przeczytałem historię Pani rodziny. Pewnie jeszcze do niej powrócę jak do dobrej poezji.
Małgosia Tymicka Małgosia Tymicka napisał/a 24 stycznia 2012 o 14:16
Marysiu! Jednym tchem przeczytłlam pamiętnik P.Eleonory z Jaxa Chamców Trzecieskiej. Jestem pod wrażeniem przepięknych treści, jasności i klarowności wywodu, pióra o lekkości kolibra... Żal, że nie ma już tego świata solidnego, rycerskiego, eleganckiego, dworów o wspaniałych tradycjach,ludzi o duchu niezłomnym i wartościach najwyższych. I komu to przeszkadzało, pytam??? Dziękuje Ci bardzo. Małgosia T.
Zbigniew Rojek Zbigniew Rojek napisał/a 24 stycznia 2012 o 14:12
Cieszę się bardzo, że moje wspomnienia dokładają maleńką cegiełkę do obrazu tamtych czasów. Muszę się przyznać, że pisanie nie jest moją najmocniejszą stroną, a ten list jest pierwszym od ponad 25 lat ale nie mogłem się oprzeć pokusie. Oczywiście cała przyjemność po mojej stronie jeżeli może Pani ten list wykorzystać. Chciałbym dodać do moich wspomnień o spotkaniach brydżowych, że przychodził na nie oprócz ks. Śmietany ks. Bar, a później ks. Wojcik. Pamiętam gorączkę przygotowań do tych spotkań. Mama uwijała się przygotowując dania na kolację jakich na codzień nie widywaliśmy. Jako dziecko nie bardzo rozumiałem o co w tym wszystkim chodzi ale intuicyjnie wyczuwałem, że ocieram się o zupełnie inny świat. Świat którego już nie ma. Ze szkoły podstawowej pamięta Pani prawdopodobnie mojego starszego brata Janusza ur. w 1947r. Ja urodziłem się razem z bratem bliźniakiem w 1952r., a szkołę 8 klasową ukończyłem w 1967r. po czym wyjechałem z Dynowa i nigdy oprócz wakacji na stałe do niego nie wróciłem. Z Waszego rodzeństwa najbardziej pamiętam Marcina i doskonale rodziców. Pod koniec lat 60 tych naszą pasją były modele latające. Żeby uruchomić silnik akrobatki potrzebne było paliwo, którego w sklepach /jak zresztą większości/nie było. Wysyłaliśmy ojca do apteki po eter i naftę. Robił to bardzo niechętnie i bez przekonania ale Wasz ojciec był bardziej wyrozumiały i za każdym razem tato wracał z butelkami eteru i nafty. I znowu na stadionie mogliśmy zrobić pokaz pojedynku dwóch akrobatek obcinając sobie śmigłami papierowe taśmy przypięte do ogonów. Chwilę później zajęliśmy się z bratem bliźniakiem muzyką, która gdzieś tam w nas drzemała od dawna, ale wcześniej nie było warunków. Po tragicznej śmierci Marka Witkowskiego, pierwszego gitarzysty w Dynowie powstała pustka. Świat jednak nieubłaganie szedł naprzód a z nim Rock and Roll. Musieliśmy te pustkę wypełnić. W naszym bandzie oprócz nas dwóch grali Wacek Mazur, Franio Socha na zmianę z Januszem Rybakiem. Do dziś niektórzy w Dynowie pamiętają koncert na dachu w rynku oraz msze beatowe w dynowskim kościele w 1970r. Do Dynowa wracałem też w latach 90 tych z jeszcze większą "zadymą". Organizowałem w Dynowie obozy muzyczne z warsztatami dla młodych uzdolnionych muzycznie członków Towarzystwa Muzycznego "Pod Papugami" ze Stalowej Woli, którego byłem inicjatorem. Przywoziłem od 30 do 40 młodych gniewnych i była niezła jazda. Graliśmy bardzo dużo koncertów w Ośrodku Kultury, a także plenerowych w rynku i ruinach zamku w Dąbrówce. Podczas obozu w 1996r. jeden z koncertów w dynowskim rynku zatytułowałem pamięci dedykowałem nieżyjącym gitarzystom dynowskim: Markowi Witkowskiemu i mojemu bratu bliźniakowi Kazikowi. O Marku zdobyłem więcej informacji od Marty Majewskiej. Zapowiadając koncert przypomniałem widzom zebranym w rynku postacie nieżyjących muzyków. W tym koncercie zagrali moi młodzi wychowankowie, którzy wtedy nie przewidywali ze będą robić w przyszłości całkiem fajne kariery miedzy innymi: Jacek Tarkowski pianista Moniki Brodki,producent muzyczny polskich seriali, Szymon Majewski Show, Łukasz Moskal perkusista Zakopałer, Piotr Hołody basista WooWoo, Modest Ruciński aktor /Teatr Narodowy/ i Maciej Zakościelny aktor. Jest tych historii związanych z Dynowem o wiele więcej ale już przynudziłem wystarczająco. Dynów jest tym miejscem na ziemi do którego wracam zawsze z przyjemnością a wspomnienia z niego najmilsze. Pozdrawiam serdecznie Zbigniew Rojek.
Zbigniew Rojek Zbigniew Rojek napisał/a 22 stycznia 2012 o 14:12
Przed chwila przeczytałem pamiętnik Pani Moysowej.Jestem urzeczony genialnie opowiedziana historia.Pochodzę z Dynowa a mój ojciec Henryk pomagał czasem Pani Moysowej w różnych sprawach rachunkowo prawnych czy też dzierżawy gruntów i łąk.Pamiętam z dzieciństwa spotkania brydżowe, które raz w roku urządzał każdy z grających. Przychodzili do naszego mieszkania ks. Śmietana, Pan Paygert, Państwo Orłosiowie i dr Krasiczyński. Rozdania trwały do białego rana. Pamiętam ostatnie spotkanie z Panią Moysową.Było to w czerwcu 1978r. Byłem w Dynowie z żoną i 6 miesięczną córką Eweliną. Ojciec powiedział, że idzie do dworu bo Pani Moysowa prosiła o pomoc w jakiejś sprawie. Poszliśmy tam razem z żoną i dzieckiem. Rozmawialiśmy przed dworem w ogrodzie i w pewnym momencie rozmowa zeszła na tematy motoryzacji. Pani Moysowa powiedziała: "ja w dwudziestym pierwszym roku miałam ośmiocylindrowego Forda i jako jedna z pierwszych kobiet w Polsce prawo jazdy". W tamtych czasach takie stwierdzenie robiło ogromne wrażenie. Widzę, że historii do przeczytania jest więcej na Pani stronie, pozdrawiam serdecznie spieszę czytać Zbigniew Rojek.