Zostaw wiadomość

 
 
 
 
 
Pola oznaczone * są wymagane. Email nie będzie upubliczniony, ew. użyty w celu kontaktu.
46 wpisów.
Ian Pieyko Ian Pieyko napisał/a 14 sierpnia 2013 o 23:10:
Dziękuję za takie historyczne wspomnienia . Na dany czas mieszkam w Sidorowie . I mi bardzo przyjemnie czytać o takim przepięknym miejscu w świecie . patrzyć na foto ludzi które żyły w tym czasie na tej ziemi . Bardzo żal że budowli i bibliotekę zniszczono .Niszczyły i biły kościół, myślę że Jezusa też biły i on zmartwychwstał , tak i zmartwychwstanie kościół. Chcę zwrócić się do wszystkich kto żył w Sidorowie . do ich dzieci, wnuków i prawnuków - nie zapominajcie o Sidorowie, przychodźcie tu, Matka Boska która stoi na frontonie Sidoroscego kościoła modlitewny złożywszy ręce zawsze czeka na was. I ja też czekam .
Małgorzata Jacewicz Małgorzata Jacewicz napisał/a 8 lipca 2013 o 22:14:
Witam Panią, z ogromną przyjemnością przeczytałam Pani wspomnienia, jak również wspomnienia Pani Bliskich. Choć osobiste i pisane dla Rodziny, naprawdę mnie zainteresowały. Szczególnie dlatego, że pojawia się w nich osoba, która łączy nasze wspomnienia. Na Pani stronę trafiłam, również snując wspomnienia o wakacjach, spędzonych u babci, a właściwie nie u babci, tylko na plebanii w Warzycach, gdzie pracowała jako gospodyni. Nasze wspomnienia dzieli 30 lat, ale łączy postać księdza Czesława Korczykowskiego, który był w latach 80-tych proboszczem w Warzycach i gościł nas co roku jak własną rodzinę. Ostatnio właśnie wspominałam czasy wypraw przez całą Polskę, z odległych Mazur do Warzyc, wspominałam księdza Czesława, który był wspaniałym człowiekiem, uwielbiał dzieci i - może zabrzmi to dziwnie, ale chwilami wolałam Go od własnej babci (dość wymagającej i surowej). Pani opowieść o myszkach z chusteczki, które robił Ksiądz Czesław przywołała w mojej pamięci jego życzliwy uśmiech i dobrotliwe spojrzenie zza okularów. Ostatni raz widziałam Księdza Korczykowskiego kilka miesięcy przed śmiercią, latem 1994 roku. Był już bardzo schorowany, choć lekarze nie do końca wiedzieli, co Mu dolega. Pamiętam, że, goszcząc w wakacje w Warzycach, bardzo przeżywałam chorobę Księdza, obrzęd ostatniego namaszczenia, którego Mu wówczas udzielono. Ksiądz zmarł pod koniec października 1994 roku. I co roku, kiedy odżywają wspomnienia wakacji z dzieciństwa, przypominam sobie właśnie tę starą plebanię, ocieniona wielkimi włoskimi orzechami, z zawsze uśmiechniętym i pogodnym, choć budzącym respekt jednak, Księdzem Czesławem. I w taki właśnie sposób, szukając w sieci zdjęć, informacji, trafiłam na Pani stronę. Naprawdę, rzadko zdarza się w Internecie znaleźć treści tak wartościowe a do tego w jakiejś mierze osobiste. Dlatego do Pani piszę, dziękując za wspaniałą sobot nią lekturę:) Serdecznie pozdrawiam Małgorzata Jacewicz
Donata Donata napisał/a 18 czerwca 2012 o 22:32:
Czytałam ze wzruszeniem, w mojej pracy magisterskiej jeden z rodziałów poświęciłam poematowi Adama Pajgerta "Kadmea "; napisałam również, dawno temu,artykuł: ZAPOMNIANY ROMANTYK. Państwa przodek pisywał piękne wiersze. Dziękuję
Paul de Nowina Konopka Paul de Nowina Konopka napisał/a 26 maja 2012 o 00:25:
Ze niemałym smutkiem przeczytałem historię Pani rodziny. Pewnie jeszcze do niej powrócę jak do dobrej poezji.
Małgosia Tymicka Małgosia Tymicka napisał/a 24 stycznia 2012 o 14:16:
Marysiu! Jednym tchem przeczytłlam pamiętnik P.Eleonory z Jaxa Chamców Trzecieskiej. Jestem pod wrażeniem przepięknych treści, jasności i klarowności wywodu, pióra o lekkości kolibra... Żal, że nie ma już tego świata solidnego, rycerskiego, eleganckiego, dworów o wspaniałych tradycjach,ludzi o duchu niezłomnym i wartościach najwyższych. I komu to przeszkadzało, pytam??? Dziękuje Ci bardzo. Małgosia T.
Zbigniew Rojek Zbigniew Rojek napisał/a 24 stycznia 2012 o 14:12:
Cieszę się bardzo, że moje wspomnienia dokładają maleńką cegiełkę do obrazu tamtych czasów. Muszę się przyznać, że pisanie nie jest moją najmocniejszą stroną, a ten list jest pierwszym od ponad 25 lat ale nie mogłem się oprzeć pokusie. Oczywiście cała przyjemność po mojej stronie jeżeli może Pani ten list wykorzystać. Chciałbym dodać do moich wspomnień o spotkaniach brydżowych, że przychodził na nie oprócz ks. Śmietany ks. Bar, a później ks. Wojcik. Pamiętam gorączkę przygotowań do tych spotkań. Mama uwijała się przygotowując dania na kolację jakich na codzień nie widywaliśmy. Jako dziecko nie bardzo rozumiałem o co w tym wszystkim chodzi ale intuicyjnie wyczuwałem, że ocieram się o zupełnie inny świat. Świat którego już nie ma. Ze szkoły podstawowej pamięta Pani prawdopodobnie mojego starszego brata Janusza ur. w 1947r. Ja urodziłem się razem z bratem bliźniakiem w 1952r., a szkołę 8 klasową ukończyłem w 1967r. po czym wyjechałem z Dynowa i nigdy oprócz wakacji na stałe do niego nie wróciłem. Z Waszego rodzeństwa najbardziej pamiętam Marcina i doskonale rodziców. Pod koniec lat 60 tych naszą pasją były modele latające. Żeby uruchomić silnik akrobatki potrzebne było paliwo, którego w sklepach /jak zresztą większości/nie było. Wysyłaliśmy ojca do apteki po eter i naftę. Robił to bardzo niechętnie i bez przekonania ale Wasz ojciec był bardziej wyrozumiały i za każdym razem tato wracał z butelkami eteru i nafty. I znowu na stadionie mogliśmy zrobić pokaz pojedynku dwóch akrobatek obcinając sobie śmigłami papierowe taśmy przypięte do ogonów. Chwilę później zajęliśmy się z bratem bliźniakiem muzyką, która gdzieś tam w nas drzemała od dawna, ale wcześniej nie było warunków. Po tragicznej śmierci Marka Witkowskiego, pierwszego gitarzysty w Dynowie powstała pustka. Świat jednak nieubłaganie szedł naprzód a z nim Rock and Roll. Musieliśmy te pustkę wypełnić. W naszym bandzie oprócz nas dwóch grali Wacek Mazur, Franio Socha na zmianę z Januszem Rybakiem. Do dziś niektórzy w Dynowie pamiętają koncert na dachu w rynku oraz msze beatowe w dynowskim kościele w 1970r. Do Dynowa wracałem też w latach 90 tych z jeszcze większą "zadymą". Organizowałem w Dynowie obozy muzyczne z warsztatami dla młodych uzdolnionych muzycznie członków Towarzystwa Muzycznego "Pod Papugami" ze Stalowej Woli, którego byłem inicjatorem. Przywoziłem od 30 do 40 młodych gniewnych i była niezła jazda. Graliśmy bardzo dużo koncertów w Ośrodku Kultury, a także plenerowych w rynku i ruinach zamku w Dąbrówce. Podczas obozu w 1996r. jeden z koncertów w dynowskim rynku zatytułowałem pamięci dedykowałem nieżyjącym gitarzystom dynowskim: Markowi Witkowskiemu i mojemu bratu bliźniakowi Kazikowi. O Marku zdobyłem więcej informacji od Marty Majewskiej. Zapowiadając koncert przypomniałem widzom zebranym w rynku postacie nieżyjących muzyków. W tym koncercie zagrali moi młodzi wychowankowie, którzy wtedy nie przewidywali ze będą robić w przyszłości całkiem fajne kariery miedzy innymi: Jacek Tarkowski pianista Moniki Brodki,producent muzyczny polskich seriali, Szymon Majewski Show, Łukasz Moskal perkusista Zakopałer, Piotr Hołody basista WooWoo, Modest Ruciński aktor /Teatr Narodowy/ i Maciej Zakościelny aktor. Jest tych historii związanych z Dynowem o wiele więcej ale już przynudziłem wystarczająco. Dynów jest tym miejscem na ziemi do którego wracam zawsze z przyjemnością a wspomnienia z niego najmilsze. Pozdrawiam serdecznie Zbigniew Rojek.
Zbigniew Rojek Zbigniew Rojek napisał/a 22 stycznia 2012 o 14:12:
Przed chwila przeczytałem pamiętnik Pani Moysowej.Jestem urzeczony genialnie opowiedziana historia.Pochodzę z Dynowa a mój ojciec Henryk pomagał czasem Pani Moysowej w różnych sprawach rachunkowo prawnych czy też dzierżawy gruntów i łąk.Pamiętam z dzieciństwa spotkania brydżowe, które raz w roku urządzał każdy z grających. Przychodzili do naszego mieszkania ks. Śmietana, Pan Paygert, Państwo Orłosiowie i dr Krasiczyński. Rozdania trwały do białego rana. Pamiętam ostatnie spotkanie z Panią Moysową.Było to w czerwcu 1978r. Byłem w Dynowie z żoną i 6 miesięczną córką Eweliną. Ojciec powiedział, że idzie do dworu bo Pani Moysowa prosiła o pomoc w jakiejś sprawie. Poszliśmy tam razem z żoną i dzieckiem. Rozmawialiśmy przed dworem w ogrodzie i w pewnym momencie rozmowa zeszła na tematy motoryzacji. Pani Moysowa powiedziała: "ja w dwudziestym pierwszym roku miałam ośmiocylindrowego Forda i jako jedna z pierwszych kobiet w Polsce prawo jazdy". W tamtych czasach takie stwierdzenie robiło ogromne wrażenie. Widzę, że historii do przeczytania jest więcej na Pani stronie, pozdrawiam serdecznie spieszę czytać Zbigniew Rojek.
Krzysztof Nakoneczny Krzysztof Nakoneczny napisał/a 26 grudnia 2011 o 15:10:
Witam nazywam sie Krzysztof Nakoneczny. Moja rodzina Babcia dziadek i reszta urodziła się i spędziła kawal życia W Sidorowie. Nazywali sie Nakoneczni a rodzina od strony babci Rymarz. Zostali wysiedleni Na Dolnyslask do Chocianowa. Czy ktos ich moze zna i pamieta zapraszam do mnie na mail doktorkrzys@gmail.com
Witold Iskrzycki Witold Iskrzycki napisał/a 13 października 2011 o 21:14:
Chciałbym o ile to możliwe, poprosić o większą ilość informacji dotyczących postaci wymienionych w pamiętniku "Eleonory". Chodzi tu o rodzinę Oskara Pruszyńskiego z Gardyszówki w pow. żytomierskim. Mój dziadek Stanisław i jego troje rodzeństwa , dzieci Jekatieriny z d. Ejsmont i Jana Ludwikowicza Iskrzyckiego h. Jelita, byli w tym czasie również mieszkańcami wspomnianej Gardyszówki, tzw. Kotelańskiej. Badając genealogię własnej rodziny , mam nadzieję poznać szerzej ówczesną rzeczywistość otaczającego ich środowiska . Biorąc pod uwagę niewielki obszar miejscowości , myślę że obie rodziny mogły mieć ze sobą styczność . Szkopuł w tym jednak, bo kilkanaście kilometrów na zachód od Berdyczewa również istnieje miejscowość o tej samej nazwie . Z którą więc z nich należałoby kojarzyć posiadłość Państwa Pruszyńskich ?
Witold Witold napisał/a 11 października 2011 o 09:18:
Chciałbym zapytać gdzie mógłbym znaleźć więcej informacji na temat rodziny Oskara Pruszyńskiego z Gardyszówki w rejonie Żytomierza , wpomnianego w pamiętniku Eleonory. Prowadzę badania dotyczące moich przodków rodu Iskrzycki h. Jelita . Dodam że pradziad Jan Ludwikowicz Iskrzycki wraz z żoną Jekatieriną z d. Ejsmont i czwórką dzieci , Stanisławem, Antoniną , Józefą i Józefem , na przełomie wieków , byli mieszkańcami Gardyszówki, tzw Kotelańskiej,sąsiadującej z Andryszówką . Biorąc pod uwagę że miejscowość jest niewielka , obie rodziny mogły mieć ze sobą kontakt. Zależy mi na odkrywaniu ówczesnej rzeczywistości życia rodziny i jej otoczenia .Dodam też że kilkanaście kilometrów na zachód od Berdyczowa również istnieje miejscowość o nazwie Gardyszówka . W związku z tym, chciałbym prosić przede wszystkim o wyjaśnienie z którą Gardyszóką związani są Państwo Pruszyńscy ?
Krzysztof Krzysztof napisał/a 25 lipca 2011 o 13:31:
Mój ojciec Adam Ławicki urodził się i wychował w Siodorowie. Po wojnie wraz z rodziną oraz chyba połową wioski wyjechali na "ziemie odzyskane" i wspólnie osiedli we wsi Warta Bolesławiecka na Dolnym Śląsku. W tej wsi ja się wychowałem słuchając bardzo często wspomnień o pięknym Podolu, Sidorowie i tamtejszych jarach (długo nie mogłem sobie wyobrazić jak może wyglądać taki jar). Mój ojciec już nie żyje lecz w Warcie mieszka jeszcze sporo osób pamiętających Sidorów. 20 lat temu byłem w okolicy Sidorowa lecz na miejsce nie dotarłem. Może w przyszłym roku...
Henryk Henryk napisał/a 13 marca 2011 o 15:24:
Sidorów to magiczne słowo ze wspomnień mojego dziadka i mojej mamy,którzy mieszkali tam przed wojną.Dziękuję przypadkowi dzięki któremu mogłem choć trochę poznać tamte strony. Pozdrawiam wszystkich którzy czują się Sidorowianami.
Wiki Wiki napisał/a 28 września 2010 o 15:24:
Jestem zupełnie obcą osobą , trafiłam tu przypadkiem i ... nie mogę się oderwać od tych cudownych wspomnień. Dziękuję za tę chwilę zadumy, zatrzymania i zapomnienia o pędzącej rzeczywistości. PS. podziwiam ogrom pracy nad stroną i spisaniem wspomnień...
Anna Anna napisał/a 28 sierpnia 2010 o 16:10:
dziękuję za pięknie spisane wspomnienia z sidorowa,miejsca urodzenia/1924/,dzieciństwa i młodości mojej mamy antoniny z d.nadkierniczna .listonosz przychodzący do dworu po listy to mój dziadek. pozdrawiam
Michal A Trzecieski Michal A Trzecieski napisał/a 27 lutego 2010 o 03:14:
Droga Kuzynko z XVI wieku; Dziekuje serdecznie za stworzenie tej ciekawej strony internetowej i za mase intersujacych informacji. Szczegolnie pamietniki, ktore z wielkim zapalem przestudiowalem od deski do deski. Podziwiam trud i czas wlozony w kultywowanie tej strony. Pozdrawiam Michal z Kanady
Józefa Marszałek {Kiełbasówna} Józefa Marszałek {Kiełbasówna} napisał/a 21 lutego 2010 o 20:14:
Serdeczne pozdrowienia dla Marychny od dawnej opiekunki Józi Kiełbasówny. Po przeczytaniu i oglądnięciu zdjęc na stronie, powróciły do mnie wspomnienia z młodych lat. eżeli będziesz kiedyś w Dynowie to zapraszam. Pozdrów Mareczka i Marcinka.
Paweł Dunajewski Paweł Dunajewski napisał/a 10 grudnia 2009 o 12:45:
Pragne postawić dwa pytania: - Pierwsze do gości dokonujących swoich wpisów na tym forum: Czy są osoby związane z Sidorowem i okolicami , które były by zainteresowane zawiązać łącznośc pomiędzy sobą i wymienic się wspomnieniami? - Drugie do właściciela i administratora strony - czy zechciał by skojarzyć te osoby chętne poprzez wysłanie im mojego zapytania a następnie za ich zgodą przesłanie adresów mailowych? Wydaje mi się, ze mogła by to być dobra przygoda. Ja chętnie poznał bym kogoś o tamtym kresowym rodowodzie.
Odpowiedź administratora przez: admin
oczywiście nie ma problemu, jezeli tylko jest taka potrzeba i będize odzew zgromadzę adresy. Proszę zainteresowanych o użycie formularza do kontakty na tej stronie do przesłania namiarów do siebie
Anna Anna napisał/a 28 listopada 2009 o 22:59:
Witam Sz.P. Marychne Baraniecką Witkowską. Nazywam się Anna Chwałowska ma 25 lat.Na stronie znalazłam Annę Chwałowską,żonę Hipolita Trzeciewskiego.Czy od Pani mogłabym dowiedzieć się czegoś więcej o żonie Hipolita.Mam wrażenie,że te nazwiska nie są jedynie zbiegiem okoliczności. Będę wdzieczna za pomoc.Moc Pozdrowoeń!
Paweł Dunajewski Paweł Dunajewski napisał/a 13 września 2008 o 13:36:
Witam, mój ojciec urodził się w Dynowie w sierpniu 1907 roku ,miał starszą siostrę Barbarę i brata Jana.Jego rodzicami byli Stanisław i Jadwiga Dunajewscy.Może w państwa pamięci zachowały się jakieś wspomnienia. Mam też z tamtych czasów troszkę fotografii .
Marcin Marcin napisał/a 15 sierpnia 2008 o 20:31:
witam. interesuje mnie historia Dynowa choc pochodze z Przeworska, mieszkam tu od 1985roku. pamietam dwor przed przebudową... pozostałość po sadzie....przebywajac u Kołczów (chrzesna) podziwiałem uroki starego budownictwa.... Prosze zapisac na papierze swoje wspomnienia, są naprawde interesujace. Pozdrawiam